video-jav.net

Wolność na Jasnej Górze

Najpierw Wolność przyszła na Jasną Górę – takim hasłem ojcowie paulini zapraszają do jubileuszowego świętowania odzyskania przez Polskę Niepodległości.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy rozmowę Małgorzaty Bochenek z o. Mariuszem Tabulskim, definitorem generalnym Zakonu Paulinów. Wywiad ukazał się na łamach Naszego Dziennika.


W pierwszą niedzielę listopada biało-czerwona flaga zawieszona na wieży Jasnogórskiej obwieści radość wolności – podobnie jak sto lat temu. Co się wydarzyło 4 listopada 1918 roku?

Pododdział wojska polskiego z 22 Pułku Piechoty, pod dowództwem podporucznika Artura Wiśniewskiego, uwolnił Jasną Górę spod władzy zaborcy. Znakiem wolności tego świętego skrawka naszej Ojczyzny było właśnie wywieszenie na wieży jasnogórskiej biało czerwonej flagi. Wiemy ze świadectw ojców, z kroniki klasztornej, że przeor Jasnej Góry o. Piotr Markiewicz przyjął polskich żołnierzy z wielkimi honorami. Niezwykłym przeżyciem, zarówno dla zakonników, jak i dla żołnierzy, było sprawowane w Kaplicy Cudownego Obrazu Nabożeństwo dziękczynne za przywrócenie Jasnej Górze wolności. Na kilka dni przed 11 listopada, który to dzień został przyjęty jako data odzyskania przez Polskę niepodległości, przed tronem Królowej Polski już dziękowaliśmy za odzyskaną wolność po 123 niewoli.

 

W jaki sposób obwieszczono wolność Jasnej Góry?

Jednym ze znaków odzyskanej wolności, było zdemontowanie stojącego na błoniach jasnogórskich pomnika cara Aleksandra II. Na jego miejscu postawiono kamienną figurę Matki Bożej Niepokalanej. Była ona świadkiem modlitw Polaków w 1920 roku, gdy wydarzył się Cud nad Wisłą. W czasach komunizmu patrzyła na rzesze przybywających do sanktuarium pielgrzymów, także tych obecnych w tym miejscu podczas składania Jasnogórskich Ślubów Narodu.  Napisane przez kard. Stefana Wyszyńskiego Prymasa Polski w czasie jego uwięzienia w Komańczy, złożone zostały na Jasnej Górze, w obecności około miliona Polaków – 26 sierpnia 1956 roku. Działo się to w trzechsetną rocznicę Ślubów wypowiedzianych 1 kwietnia 1656 roku we Lwowie przez króla Jana Kazimierza, który ogłosił Maryję Królową Polski.

 

 

W ramach przeżywanego jubileuszu wiele razy podkreślana jest rola Maryi w odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Na ile zdajemy sobie sprawę ze znaczenia roli Matki Bożej w dziejach naszego narodu?

Święty Jan Paweł II opierając się na doświadczeniach pokoleń, powtarzał: tu na Jasnej Górze zawsze byliśmy wolni. Ta duchowa wolność motywowała Polaków do walki o wolność zewnętrzną. Kolejne pokolenia przybywały tu szukać nadziei także w czasach zaborów. Mając przekonanie o wyjątkowym znaczeniu duchowym Jasnej Góry, wielu opatrznościowych Pasterzy Kościoła rozbitego Narodu wskazywało na jednoczącą rolę utrwalonego przez wieki w naszej tradycji i potwierdzonego aktami państwowymi tytułu wiązanego z Maryją – Królowa Polski. Miało to znaczenie nie  tylko w wymiarze symbolicznym, ale także jako realne umocnienie uciemiężonego Narodu.

Abp lwowski Józef Bilczewski w 1903 r. pisał: U stóp Matuchny w Częstochowie wodzowie dobre odbierali natchnienie, tchórzliwi otuchę, wojska odwagę, a cały Naród – życie! Miejsce to z tego względu ważne, bo jest to punkt zbiorczy, gdzie ludzie jednej Matki zbliżywszy się do siebie, wiążą się jakby w jedno wielkie narodowe bractwo*. Abp Bilczewski kult Matki Bożej uważał za jeden z najważniejszych czynników odrodzenia narodu. To dzięki jego staraniom papież Pius X wprowadził do litanii loretańskiej na terenie diecezji lwowskiej i przemyskiej wezwanie: Królowo Polski módl się za nami. Rok później papież ustanowił liturgiczne święto Królowej Korony Polskiej dla tych diecezji, a w roku 1923 Pius XI rozszerzył je na całą Polskę i przeniósł na 3 maja.

Inny wielki czciciel Matki Bożej – kapucyn o. Honorat Koźmiński, inicjator Narodowej Pielgrzymki na Jasną Górę w 1906, przyczynił się do ustanowienia święta Matki Bożej Częstochowskiej, obchodzonego w Polsce właśnie od tego 1906 roku.  Znamienne wydają się jego słowa: „O, gdyby cały naród skupił się w duchu u stóp tej naszej Matki i Królowej, gdyby choć jedno «Zdrowaś», ale ogólnie na tę intencję z wielką ufnością odmawiał, przekonalibyśmy się wszyscy, że bez jednego wystrzału mielibyśmy upragnione swobody”. 

Obecnie Duchową Stolicę Polski rocznie nawiedza około 4 milionów pielgrzymów. To pokazuje, że z pokolenia na pokolenie, przekazywane jest wielkie duchowe dziedzictwo.

Obecnie Duchową Stolicę Polski rocznie nawiedza około 4 milionów pielgrzymów. To pokazuje, że z pokolenia na pokolenie, przekazywane jest wielkie duchowe dziedzictwo. Przez wieki płonie ogień naszej miłości do Matki Bożej, ale także Jej troski o Polskę. Nasi rodacy zabierali wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej wszędzie tam gdzie rzucił ich los, to dawało im świadomość jedności z Ojczyzną, i wolności wewnętrznej. Dlatego  bardzo zależy nam, aby dziękczynienie za niepodległość przeżywać  także w sposób duchowy. W sercu człowieka dokonuje się to co najistotniejsze. Tylko spotkanie z Jezusem, do którego prowadzi Matka Boża, uzdalnia nas do rozumienia w sposób dojrzały i odpowiedzialny czym jest wolność. To z wolności wewnętrznej, do której wciąż, i wciąż wychowuje nas Maryja – wskazując na swego Syna i mówiąc: zróbcie wszystko cokolwiek wam powie – rodzi się wolność zewnętrzna.

 

 

Jasna Góra na przestrzeni wieków była świadkiem wielu aktów zawierzenia Maryi, składanych przed Nią ślubów. Polacy otrzymywali to o co prosili przed tronem Królowej Polski, ale czy pamiętają o tym co przyrzekali?

Ktoś kiedyś pytał, czy powinniśmy składać akty oddania, zawierzenia wobec Matki Bożej skoro ich nie dopełniamy, skoro o nich zapominamy. Jednak ktoś inny odpowiedział, że Maryja zawsze pamięta. Formuła przymierza – obecna w każdym akcie oddania, czy zawierzenia – jest odzwierciedleniem przymierza, które Bóg zawarł z narodem wybranym. Bóg zawsze był wierny. Matka Boża poprzez troskę o nasz naród również pokazuje, że jest wierna wybraniu Jej na Królową Polski. Jednak niezmiennie czeka także na naszą odpowiedź, abyśmy zawsze słuchali Jej Syna.  To pozostaje naszym zadaniem, bo w wielu sferach życia rodzinnego, społecznego odrzucamy naukę Chrystusa. Na przykład jeżeli chodzi o łamanie przykazania „Nie zabijaj” – wciąż polskie prawo nie stoi na straży życia od poczęcia.

 

Czy zatem wielkie dziękczynienie, za odzyskaną niepodległość, na Jasnej Górze jest też wezwaniem do pielęgnowania wolności ducha Polaków, poprzez realizację składanych Maryi na przestrzeni wieków przyrzeczeń?

Dziękczynienie za stulecie odzyskania niepodległości jest szczególną okazją, aby zobaczyć, że na Jasnej Górze mamy wielki skarb. Tym skarbem jest Maryja – Królowa naszej Ojczyzny. Ona jest naszą Matką  i pragnie prowadzić nas do Jezusa. Szczególnym znakiem tej niezwykłej relacji, jaka wiąże nas z Jasnogórską Królową jest „Akt Oddania Polski w Macierzyńską Niewolę Maryi Matki Kościoła za wolność Kościoła Chrystusowego”. Tego zawierzenia na Jasnej Górze 3 maja 1966 r. dokonał Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński wraz z całym Episkopatem. Papież Paweł VI podkreślił, że żaden naród w taki sposób nie poświecił się Maryi za Kościół. Milenijny Akt Oddania w Niewolę Maryi – o którym powinniśmy bardziej pamiętać – jest dla nas swoistą gwarancją duchową. Matka Boża nigdy nie wycofa się z tego przymierza. Maryja będzie walczyła o to, abyśmy jako naród byli wierni Chrystusowi. Ten akt, jak to w teologiczno-duszpasterskim komentarzu do niego napisał kard. Karol Wojtyła, stwarza zawsze możliwość odpowiedzi Matce Bożej, która prowadzi nas do wolności najgłębszej, możliwej tylko w Jezusie Chrystusie. Każdy Polak swoim życiem, realizacją swego powołania powinien odpowiadać na zawarte w akcie zobowiązania. „(…) Oddani Tobie w niewolę pragniemy czynić w naszym życiu osobistym, rodzinnym, społecznym i narodowym, nie wolę własną, ale wolę Twoją i Twojego Syna, która jest samą miłością.”

 

rozmawiała Małgorzata Bochenek


* Brewe papieża Pawła VI znajduje w srebrnej tubie w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze, Archiwum jasnogórskie.

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
ROZMOWY

Odpusty: Lepiej pomóc trochę niż wcale

Czym są odpusty? Czy można ofiarować je za konkretnego zmarłego? Ile można ich “zdobyć” za samego siebie? Na te i inne pytania odpowiada ks. Dominik Ostrowski.

ks. Dominik Ostrowski
ks. Dominik
Ostrowski
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Mamy ciągle problem z rozumieniem odpustów. Co to jest ta wina i kara, która jest usuwana? Jak rozpoznać, że uzyskaliśmy odpust?

Po kolei. Przede wszystkim warto sobie uświadomić, że jeśli Kościół nie podaje odpowiedzi na wszystkie kwestie lub nie wyjaśnia ich szczegółowo, to może to oznaczać, że po prostu nie chce danej sprawy wyjaśniać szczegółowo, bo pewne rzeczy pozostają w przestrzeni misterium. Kościół wyjaśnia tyle, ile wie i tego się trzymajmy. No i trzeba też pamiętać o zasadzie: jeśli ja czegoś nie rozumiem, to nie od razu oznacza, że to coś jest głupie.

Co zatem o odpustach musimy wiedzieć?

Św. Paweł VI, papież, w poświęconej tej kwestii konstytucji apostolskiej z 1967 r. “Indulgentiarum doctrina” nazywa odpust “darowaniem wobec Boga kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przydziela zadośćuczynienia ze skarbca zasług Chrystusa i Świętych”.

Spróbujmy więc wyjaśnić, czym jest owa kara doczesna, która jest darowana wskutek odpustu.

Z winą i karą jest trochę jak z krzywdą i jej skutkami. Gdy stłukę sąsiadowi wazon, mogę go przeprosić i uzyskać jego przebaczenie, ale wazon nadal będzie zniszczony. Muszę go odkupić. To samo z naszymi grzechami, wszystkie niosą jakieś złe konsekwencje, które pozostają nawet pomimo odpuszczenia ich w sakramencie spowiedzi świętej. Niektóre skutki grzechu da naprawić – i do tego jesteśmy zobowiązani, z niektórymi może być problem. Zwłaszcza, jeśli ktoś umiera choć nie zdążył zadośćuczynić za swoje grzechy. Wyjaśnijmy jeszcze, że winę gładzi Bóg, a karę może darować lub skrócić Kościół (który jest – pamiętajmy – Ciałem Chrystusa, gdzie Głową jest Syn Boży, a resztą ciała – ludzie).

I odpust zupełny gładzi od razu wszystkie te kary?

Kościół nie mówi wyraźnie, czy wszystkie, ale skoro nie mówi, to zakładamy, że tak. Możemy więc założyć, wierząc w Boże Miłosierdzie i we władzę duchową Kościoła, że jeden odpust zupełny może jednemu zmarłemu wymazać wszystkie jego kary. Może to być szokujące, ktoś może mówić “handlowanie duchowe”, niech mówi. Wolę skorzystać niż się zdziwić się kiedyś, że w swojej “mądrości” zaprzepaściłem tak genialną możliwość. Zwłaszcza że Kościół WYRAŹNIE zachęca: “róbcie to”. Więc róbmy. Chociaż warto przypomnieć: nie ma przymusu, Kościół nie stawia tej sprawy na ostrzu noża.

Czy taki odpust można ofiarowywać za konkretną osobę, na przykład za naszą zmarłą babcię, mamę czy wujka?

Tutaj znowu nie ma w nauce Kościoła konkretnej odpowiedzi, ale skoro nie ma wskazówki, że można taki odpust “dedykować” imiennie, to raczej nie powinno się tego robić. Choć ze względów emocjonalnych zrozumiałe jest, że takie konkretne intencje wzbudzamy, to trzeba pamiętać, że Kościół ma wolność udzielania darów duchowych zgodnie z wolą Boga i potrzebą, która jest ponad nami. Zresztą pamiętajmy, że uzyskując odpust, zdobywamy dobro dla Kościoła, którym Kościół będzie dysponował. Trochę jak ofiarodawca, który wspiera fundację i nie wskazuje do kogo konkretnie ma być skierowana pomoc. Skoro Kościół pozwala nam ofiarowywać odpusty “za zmarłych”, to po prostu to robimy. Dostaną je ci, którzy według Pana Boga ich potrzebują. Gdybyśmy to my decydowali, mogłoby się zdarzyć, że ofiarowujemy odpust za kogoś, kto go nie potrzebuje (bo już jest zbawiony, albo niestety potępiony). Ten styl myślenia propagował św. Ludwik de Montfort, który uczył naśladowców Maryi składać w jej ręce “nawet wartość dobrych moich uczynków, przeszłych, obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku”. Zarządzanie owocami naszych dobrych uczynków, naszych ofiarowanych odpustów, zostawiamy Panu Bogu (można to uczynić przez ręce Matki Bożej, zachęcam). Bóg najlepiej wie, kto ich najpierw potrzebuje.

Trochę jak z krwiodawstwem: oddaję krew, która trafia do ogólnej puli i w pierwszej kolejności dostają ją ci najbardziej potrzebujący, a nie wyłącznie moja babcia Janina…

Dobre porównanie, choć pewnie tylko w przypadku ogólnych zasad krwiodawstwa. Można przecież ofiarować krew konkretnie choremu znanemu z imienia i rzeczywiście on ją dostanie. Z odpustami jest trochę inaczej. Chyba że Kościół wypowie się w tej kwestii wyraźnie – na razie tego nie uczynił. Pozostaje zdobywać odpusty “anonimowo”.

Wróćmy do odpustów. Czym są odpusty cząstkowe?

Kościół naucza, że odpust jest cząstkowy albo zupełny, zależnie od tego, czy uwalnia od kary doczesnej należnej za grzechy w części czy w całości. Znowu oczywiście nie wiemy do końca, jak to działa, ale to że nie wiemy, nie oznacza, że mamy dać sobie z tym spokój. Byłoby niemiło dowiedzieć się po drugiej stronie życia, że zawaliliśmy tak łatwą a ważną rzecz.
Odpust cząstkowy to bardzo ważna sprawa, niedoceniana dziś w codzienności chrześcijańskiej. Zwróćmy uwagę, że ludzie najczęściej “zbierają” odpusty zupełne, a cząstkowe uważają za niewarte uwagi. A to błąd, bo zważywszy na warunki zwykłe, jakimi obwarowane są odpusty zupełne, zwłaszcza ten o nieprzywiązaniu do jakiegokolwiek grzechu nawet lekkiego – odpust zupełny trudno wielu ludziom uzyskać. Natomiast odpust cząstkowy jest łatwy: nie ma tutaj głównej przeszkody, jaką jest warunek wolności od przywiązania do grzechu lekkiego.

Wystarczy mieć jakiś nałóg, czy przywiązanie do grzechu, którego sobie nie uświadamiamy i już odpustu zupełnego nie będzie…

Będzie on wtedy cząstkowy, co nie jest żadną tragedią. Tymczasem odpust cząstkowy można uzyskać o wiele częściej i pod łatwiejszymi warunkami. Na przykład pobożnie robiąc znak krzyża świętego, odmawiając akt strzelisty w trudach życia, przychodząc z pomocą potrzebującym. Wystarczy zapragnąć wtedy odpustu cząstkowego i on już jest! Nie trzeba nawet wypełniać innych warunków (spowiedź, Komunia, modlitwa w intencjach papieskich – jak widzimy w “Wykazie odpustów” nr 7, s. 125), ale oczywiście trzeba być w stanie łaski uświęcającej, bo tylko w tym stanie w ogóle można uzyskiwać odpusty. Trzeba z tego korzystać, zwłaszcza w odniesieniu do zmarłych, a nie bazować wyłącznie na odpustach zupełnych i może nawet się zniechęcać. Lepiej pomóc trochę niż wcale. To tak jak pomóc komuś w górach: ta osoba będzie wdzięczna za poniesienie plecaka, nie mając pretensji, że nie została wniesiona na szczyt. Dlatego ja “zbieram” odpusty cząstkowe. Gdy na przykład jadę samochodem i mijam przy drodze krzyż upamiętniający wypadek, zawsze robię znak krzyża ofiarowując uzyskany tak odpust cząstkowy w intencji zmarłych (tak naprawdę przekazuję go dalej przez ręce Maryi, ale to mój prywatny wybór). Także najnowszy kościelny “Wykaz odpustów” z 2006 r. najpierw wymienia odpusty cząstkowe, dopiero na koniec wspominając o zupełnych. Jakby Kościół chciał przypomnieć: korzystajcie z odpustów cząstkowych!

Patrzę na tę listę warunków odpustów cząstkowych i rzeczywiście są tu bardzo proste rzeczy, np. odmówienie “Pod Twoją obronę”, “Aniele Boży..”, wysłuchanie kazania… Biorąc jeszcze pod uwagę długą listę okoliczności pozwalających na uzyskanie odpustu zupełnego, widzimy, że Kościół daje tych okazji bardzo dużo. Dlaczego aż tak dużo?

To wynika z historii odpustów, ale papież Paweł VI zaznaczał, że chodzi jakby o wypełnienie świata dobrem, ponieważ każdy czyn odpustowy powoduje wzrost miłości w świecie. Rozsądek wiary powie: ludzie, korzystajcie z odpustów! Niekorzystanie z nich, skoro o nie tak łatwo, zwłaszcza w intencji osób zmarłych, to wielka głupota. Zdobywajmy je dla nich jak się tylko da!

Teraz będzie dodatkowa okazja związana z oktawą uroczystości Wszystkich Świętych. Przypomnijmy podstawowe warunki.

Odpust zupełny składa się z 3 “składników”. Po pierwsze: “dzieło odpustowe” czyli konkretna rzecz, która charakteryzuje ten właśnie odpust (np. modlitewne nawiedzenie cmentarza); ten warunek musi być spełniony w dniu odpustu. Po drugie: grupa 3 “podskładników”: spowiedź (z intencją odpustową), Komunia i modlitwa w intencjach papieskich; te czynności można wykonać w innym dniu, ale niezbyt odległym, mówi się o 2 tygodniach. Po trzecie (zasada generalna): wykluczenie przywiązania do wszelkiego grzechu, także powszedniego.
A więc jeśli chcemy w tych dniach uzyskać dla zmarłych (bezimiennie) odpust zupełny, to czynem odpustowym będzie pobożne nawiedzenie cmentarza i modlitwa (choćby w myślach) za zmarłych. Do uzyskania jednego odpustu wymagana jest jedna Komunia św. i jedna modlitwa w int. papieskich. Czyli żeby uzyskać codziennie od 1 do 8 listopada odpusty zupełne, każdy z nich musi być “opatrzony” oddzielną Komunią św. i modlitwą w int. papieskich. Spowiedź może być jedna dla wielu odpustów. Komunię “załączoną” do tych dzieł odpustowych można przyjmować przez “wiele dni” (jak mówi “Wykaz odpustów”), ale niezbyt wiele – dodają prawnicy kościelni – ok. 2 tygodni przed i 2 tygodni po.

Ile dziennie odpustów zupełnych możemy za zmarłych ofiarować?

Jeden. Kolejny będzie cząstkowy.

Aby więc uzyskać w “oktawie” Wszystkich Świętych 8 odpustów zupełnych za zmarłych powinniśmy…

… codziennie nawiedzić pobożnie cmentarz z modlitwą za zmarłych; być niedługo po spowiedzi lub niedługo przed spowiedzią (2 tygodnie); przyjąć 8 razy Komunię św. (nie musi być w “oktawie”), oraz 8 razy pomodlić się w intencjach, w których modli się Ojciec Święty. Na przykład poprzez odmówienie Ojcze nasz i Zdrowaś Mario.

A jeśli czujemy, że daleko nam do nieprzywiązania do grzechu?

To nie zwalniajmy się z prawa do uzyskiwania odpustu cząstkowego! Można go zdobyć już za odwiedzenie cmentarza i modlitwę za zmarłych. Na to z naszej strony liczą przede wszystkim ci, których groby odwiedzimy w pierwszych dniach listopada. Nic im nie przyjdzie z tego, że postawimy im kwiatek, znicz, wymieciemy liście – oni gdyby mogli, to by wołali o jedno “Zdrowaś”, o choćby jeden cząstkowy odpust. Przecież po śmierci są już bezradni, tylko nasza modlitwa może im pomóc. To jest prawdziwy Kościół cierpiący.

 

Rozmawiała Anna Druś

ks. Dominik Ostrowski

ks. Dominik Ostrowski

liturgista, wykładowca akademicki i konsultor Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Dominik Ostrowski
ks. Dominik
Ostrowski
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >