Nasze projekty
fot. Unsplash/ Chang Duong

„Nie spodziewamy się przeciętności, ale wrażliwości i wiary”

„Młodość – projekt życia” to hasło obchodów pierwszej rocznicy ŚDM, które w ostatni weekend lipca zaplanowano w Krakowie. Z tej okazji została również ustanowiona nagroda metropolity krakowskiego, przyznawana młodym ludziom, którzy angażują się w życie Kościoła i środowisk lokalnych. „Nie spodziewamy się po młodych przeciętności, ale wrażliwości i wiary, że z Bogiem można dokonywać rzeczy niemożliwych” - mówi w rozmowie z KAI bp Damian Muskus OFM.

Reklama

Rok to wystarczający czas, żeby podsumować owoce ŚDM?

I tak, i nie. Trudno nie zauważyć, że uczestnicy wydarzeń sprzed roku podtrzymują swój zapał, który teraz przybiera formy konkretnej służby w parafiach, angażowania się w dzieła miłosierdzia, wolontariatu. To dotyczy zarówno młodych, jak i „młodych duchem”, którzy działali w parafialnych komitetach organizacyjnych, powołanych na czas przygotowań i przebiegu Dni, a dziś są zaczynem dla swoich wspólnot i ożywiają je swoim dynamizmem. I to jest ten owoc, który zrodził się jeszcze przed ŚDM i, dzięki Bogu, wciąż trwa.

Jednak pamiętajmy, że na najważniejsze efekty tego czasu przyjdzie nam jeszcze poczekać, bo one dotykają bezpośrednio takich sfer, jak dojrzewanie w wierze, pogłębianie relacji z Jezusem, świadomość swojego miejsca w Kościele i społeczeństwie. Tak naprawdę, dopiero w dorosłym życiu uczestników ubiegłorocznych wydarzeń w Krakowie będziemy mogli zobaczyć, czy pojawiające się tu i ówdzie w mediach określenie „pokolenie ŚDM” można do nich zastosować. I co ono tak naprawdę oznacza w polskiej rzeczywistości.

Reklama
Reklama

Czy świętowanie rocznicy może pomóc w uświadomieniu sobie, jak wiele dobra wydarzyło się dzięki lipcowym dniom roku 2016?

Nie spotykamy się tylko po to, żeby wspominać. Z perspektywy roku widać, że wciąż jest za co dziękować Panu Bogu i ludziom. Chcemy zrobić to wspólnie – z radością i zapałem właściwym młodości. Temu służy sobotni koncert w Tauron Arenie i przede wszystkim niedzielna Msza św. w Sanktuarium św. Jana Pawła II. Ale wraz z radością świętowania musi iść refleksja nad pytaniem, w jaki sposób podejmujemy przesłanie Światowych Dni Młodzieży, zarówno w życiu osobistym, jak i w codzienności naszych parafii, wspólnot i innych środowisk. Taką refleksję z pewnością obudzi katecheza wygłoszona przez abp. Marka Jędraszewskiego oraz świadectwa młodych ludzi, których w ciągu tych dwóch dni z pewnością usłyszymy wiele. W jakimś sensie, tej refleksji nad przesłaniem ŚDM sprzyja również ustanowienie nagrody dla młodych.

Reklama
Reklama

Kto wyszedł z jej inicjatywą?

Zwróciła się z tym do mnie grupa młodych osób związanych z dawnym Komitetem Organizacyjnym ŚDM. A ponieważ nagroda została ustanowiona z racji rocznicy spotkania młodych, początkowo planowaliśmy uhonorowanie dzieł miłosierdzia pełnionych przez młodzież. Ostatecznie doszliśmy jednak do wniosku, że warto dostrzec i docenić zaangażowanie młodych ludzi również w innych dziedzinach, które stanowią o żywotności Kościoła i wspólnot parafialnych: w działalności ewangelizacyjnej, kulturalnej, w różnego typu inicjatywach społecznych i edukacyjnych, które podejmowane są w środowiskach lokalnych.

Reklama

Dużo jest takich działań?

To pewnie zweryfikują zgłoszenia, ale z moich obserwacji wynika, że sporo. Po ŚDM mamy w parafiach ludzi, którzy odkryli, że zaangażowanie ma sens, że służba we wspólnocie i dla wspólnoty daje im radość i energię. A przede wszystkim – że jest to bardzo konkretna forma świadectwa uczniów Jezusa we współczesnym świecie.

Nagroda, podobnie jak lipcowe obchody rocznicy ŚDM, nosi miano „Młodość – projekt życia”. Przypomina się List do młodych całego świata „Parati semper” Jana Pawła II z 1985 roku.

I słusznie. List ten odczytywany jest dziś jako dokument programowy idei Światowych Dni Młodzieży, które święty papież zainicjował i im patronuje. Jan Paweł II nazywa młodość projektem życia, bo jest to czas, który ma zasadnicze znaczenie dla naszego życia. Właśnie w młodych latach kształtują się i dojrzewają nasze serca, pragnienia i talenty, określane są przyszłe role społeczne. W młodości zawarte są zalążki naszego dalszego życia, jego kierunek i potencjał. Dlatego tak ważne jest, aby ten czas przeżyć świadomie, nie strwonić go wyłącznie na błahe rozrywki czy jałowe aktywności. Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli nie przeżyjemy dobrze młodości, nigdy nie staniemy się dorosłymi.

I nagroda „Młodość – projekt życia” ma do tego zmobilizować?

Nie wystarczy ustanowić nagrody, by zmobilizować młodych do pięknego, mądrego przeżywania ich czasu. Nagroda jest tu tylko symbolem. Jest znakiem poparcia, sygnałem, który kierujemy do młodych, by im powiedzieć, że wspieramy ich wysiłki i kibicujemy im z radością. Chodzi o to, by im pokazać, że mogą na nas, dorosłych, liczyć. Myślę zresztą, że jeśli ta nagroda ma kogoś zmobilizować, to właśnie dorosłych: księży, katechetów, wychowawców, rodziców. Jeśli młody człowiek marnuje swoją młodość, to niestety najczęściej dlatego, że wokół niego są bierni i wygodni dorośli, którzy przymykają na to oczy.

Co z tego, że młody człowiek chce się zaangażować, ma pomysły i dużo energii, jeśli odbije się od zamkniętych drzwi w parafii czy w szkole? Nasze „nie chce mi się” albo „dajcie spokój, jestem zmęczony” może mieć fatalne skutki dla przyszłości młodych, za których jesteśmy przecież odpowiedzialni. Na szczęście jest naprawdę wielu wspaniałych księży, którzy to rozumieją. Tam, gdzie w parafii jest kapłan, któremu się chce przyciągać młodych do Jezusa, tam tętni życie i wiele się dzieje. Właśnie takie miejsca chcemy wydobyć i pokazać je innym jako przykład, który pociąga do naśladowania.

Czy właśnie o tym mówi motto nagrody: „Pan chce dokonać jednego z największych cudów, jakiego możemy doświadczyć: sprawić, aby twoje ręce, moje ręce, nasze ręce przekształciły się w znaki pojednania, komunii, tworzenia”? Dlaczego właśnie ten cytat został wybrany z papieskich wypowiedzi w Krakowie? Dlaczego nie słynna „kanapa”?

Bo tak lubiana przez młodzież metafora kanapy i butów wyczynowych była wezwaniem do zaangażowania, a my chcemy iść dalej i zobaczyć, jak młodzi na to wezwanie odpowiadają, czy rzeczywiście w ich środowiskach dzieją się cuda, o których mówi papież Franciszek: cuda pojednania, komunii, tworzenia, które Bóg czyni posługując się nami. Franciszek konkretyzuje: twoje ręce, moje ręce, nasze ręce, bo aby te dzieła się dokonały, potrzebne jest zaangażowanie każdego z nas, w konkrecie życia, w codziennych sytuacjach, które wymagają od nas odpowiedzi.

W dziele pojednania, wspólnoty, tworzenia każda para rąk jest ważna. Każdy z nas jest ważny. Papież nazwał to doświadczenie jednym z największych, jakie są nam dane. Tak było podczas ŚDM, kiedy Pan przez nasz wspólny wysiłek dokonywał cudów solidarności i budowania dobra. To zadanie się nie przedawnia: jesteśmy wezwani, by przemieniać nasze zwyczajne życie w codzienne cuda wzajemnej miłości.

Powiedzmy więc trochę o tym, jakiego typu działania młodych będą doceniane?

Najogólniej rzecz ujmując, takie, które są istotą misji Kościoła. Myślimy więc o dziełach miłosierdzia, ale także o wszelkich inicjatywach ewangelizacyjnych i modlitewnych. Czekamy na zgłoszenia na temat młodych, którzy angażują się w promocję pokoju i pojednania między ludźmi i społecznościami, którzy inspirują i włączają się w inicjatywy kulturalne czy edukacyjne, budują mosty i czynnie przeciwstawiają się niesprawiedliwości. Mowa o młodych, którzy mają pomysły na aktywizowanie ludzi starszych, niepełnosprawnych czy chorych, dzieci z rodzin zaniedbanych, osób samotnych. Mógłbym wymieniać długo. Chodzi o wysiłki na rzecz przemiany najbliższego nam świata: parafii, wspólnoty, szkoły, grupy rówieśniczej.

Trzeba tu jednak mocno podkreślić, że nie zawsze liczy się sam pomysł. Chcę przez to powiedzieć, że nie muszą to być inicjatywy spektakularne, takie, które dobrze wyglądają i sprzedają się w mediach. Wiele dobra dzieje się po cichu, bez rozgłosu i myślę, że to wielkie wyzwanie dla księży, którzy będą zgłaszali swoich kandydatów: dostrzec, gdzie naprawdę rośnie dobro, bo to nie zawsze oznacza, że tam, gdzie jest najwięcej szumu. Popatrzmy na św. Brata Alberta. Nie robił zamieszania wokół samego siebie, ukorzył się tak, że stał się najmniejszym pośród najbardziej zapomnianych i wykluczonych, a przecież dzieło jego życia wciąż trwa i przynosi coraz to nowe owoce.

To dość ambitny przykład.

Bo nie spodziewamy się po młodych przeciętności, ale wrażliwości i wiary, że z Bogiem można dokonywać rzeczy niemożliwych. A jednocześnie pokory, która uczy, że Pan Bóg nie zawsze oczekuje od nas rzeczy niemożliwych. Czasem chce tego, co wprawdzie nie zaspokoi naszej miłości własnej, ale za to na przykład zmieni czyjeś życie dzięki naszym małym gestom dobra.

Ale pewną wskazówką drogi dla młodych jest też sama statuetka, wykonywana przez wyjątkowych twórców. Dlaczego?

Powierzając wykonanie statuetek osobom z niepełnosprawnościami, czy to fizycznymi, czy intelektualnymi, mówimy młodym, że zaangażowanie zawsze jest możliwe, nawet wtedy, kiedy trzeba włożyć wiele wysiłku w pokonanie własnych ograniczeń.  Na terenie naszej archidiecezji jest wiele ośrodków, w których osoby niepełnosprawne, ludzie obdarzeni nadzwyczajną wrażliwością i zdolnościami, mogą rozwijać swoje talenty. W warsztatach ceramicznych, stolarskich, krawieckich i wielu innych tworzą naprawdę piękne rzeczy, dając cząstkę siebie. To bardzo ważna lekcja.

Wybrać to, co najbardziej inspirujące, najciekawsze a zarazem przynoszące najwięcej owoców dobra – to niełatwe zadanie. I wielka odpowiedzialność. Ma Ojciec Biskup pomysł na to, jak to zrobić?

Od tego mamy kapitułę, której przewodniczyć będzie metropolita krakowski. Zaprosiliśmy do niej ludzi młodych, którzy są liderami zaangażowania i mogą być dla swoich rówieśników inspiracją do twórczego włączenia się w życie Kościoła i służby dla drugiego człowieka. Ale w wyborze uczestniczyć będą także osoby nieco starsze, które mają na swoim koncie doświadczenie pracy z młodzieżą, wiedzą, jak młodych aktywizować i potrafią spojrzeć na ich zaangażowanie pod kątem dobra, które wynika dla społeczności, jak również dla samych młodych. Nigdzie też nie jest powiedziane, że nagroda będzie jedna. Jeśli kapituła uzna, że warto docenić więcej osób i wspólnot, które wnoszą coś nowego i ożywczego, ma możliwość, by to uczynić.

Dlaczego tyle mówimy o zaangażowaniu młodych? Gdy prześledzimy wystąpienia papieża Franciszka na ŚDM, okazuje się, że to jeden z głównych tematów Dni. Dlaczego to jest tak ważne?

Młodzi najpełniej wyrażają samych siebie przez udział w przeróżnych inicjatywach. Nie od dziś wiadomo, że ciekawie pomyślana akcja – choć nie lubię tego słowa, bo nie o akcyjność tu chodzi, ale o określoną postawę życiową – przyciąga młodych, którzy wzajemnie się zachęcają i mobilizują do aktywności. Jest to więc dobry sposób komunikacji z młodymi, nierzadko również droga dotarcia do nich. Co więcej, to wspaniała droga ewangelizacji młodych.

Zaangażowanie jest językiem, którym możemy się z nimi porozumiewać, budować z nimi wspólnotę i papież Franciszek świetnie to robi. Nieustanna zachęta do zaangażowania jest w jego intencji zaproszeniem do twórczego i pięknego życia, wejścia na drogę fascynującej przygody, która jest tak naprawdę spełnianiem misji przemiany świata na lepszy.

Czy to postawa tak rzadka i wyjątkowa, że potrzebne było ustanowienie specjalnej nagrody, by obudzić młodzież do działania?

Jak mówiliśmy wcześniej, nagroda jest symbolem naszej solidarności z młodymi i ma wymiar wyłącznie honorowy. Nie wyobrażam sobie zresztą, żeby tylko z powodu statuetki młodzi zaczęli się angażować. Tu motywacje muszą być – i są – głębsze, bezinteresowne. Pyta pani, czy aktywność jest wśród młodych postawą wyjątkową. Cóż, w pewnym sensie owszem, jest tak. Mamy bowiem wspaniałą armię młodych ludzi, wolontariuszy, członków wspólnot i organizacji, mamy młodych, którzy nie boją się podejmowania odpowiedzialności w życiu społecznym i zawodowym.

Ale mamy też wielu takich, którzy wciąż drzemią nad swoimi smartfonami i nie wiedzą, ile szczęścia daje człowiekowi służba na rzecz drugiego. Naiwnością byłoby sądzić, że z tej drzemki wyrwie ich statuetka, może jednak zdarzyć się tak, że obudzi ich widok kolegów i koleżanek, którzy posmakowali piękna życia we wspólnocie i doświadczyli, tu znów odwołam się do Franciszka, jednego z największych cudów: gdy „twoje ręce, moje ręce, nasze ręce” przekształcają się w „znaki pojednania, komunii, tworzenia”.


(KAI)

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę