Afrykanie będą bronili tradycyjnej rodziny

Afrykanie odegrają ważną rolę broniąc tradycyjnej rodziny podczas październikowego Synodu Biskupów poświęconego tej tematyce

Uważają oni bowiem za głębokie nieporozumienie stanowisko niektórych środowisk zachodnich w kwestii osób rozwiedzionych i homoseksualizmu. Takiego zdania jest pochodzący z Gwinei kard. Robert Sarah.

Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w udzielonym agencji AFP wywiadzie podkreślił, że Afryka zaproponuje Zachodowi szczególną troskę o takie wartości, jak rodzina czy szacunek dla życia. „Ostatni papieże mieli ogromne zaufanie do Kościoła w Afryce. I to jest dla nas wezwaniem, byśmy odegrali w tej sprawie swoją rolę” – uważa szef watykańskiej dykasterii.

„Bóg wyraził się o homoseksualizmie bardzo jasno. (…) Jeśli jakiś duchowny stawia się w opozycji do objawienia, to jest jego sprawa. Ale my będziemy nieustannie mówili tak, jak Bóg rozumie homoseksualizm. To nie znaczy, że nie powinniśmy duszpastersko towarzyszyć tym ludziom” – powiedział kard. Sarah. Dodał także, że to samo dotyczy osób rozwiedzionych, które zawarły ponowne związki cywilne.

Purpurat przypomina tu stanowisko Katechizmu Kościoła Katolickiego i bardzo jasne w tej kwestii oświadczenia Jana Pawła II. „Nie jest możliwe, by dopuścić do Komunii rozwiedzionych, którzy zawarli nowe związki. Nie wyklucza to oczywiście, że ksiądz ma tym ludziom towarzyszyć, zachęcając ich do udziału w Mszy i do wychowywania swych dzieci po chrześcijańsku” – podkreślił afrykański kardynał.

„Zachód nie może nie słuchać tego, co mówi Duch Święty do Kościołów, nawet jeśli są one afrykańskie” – podkreślił prefekt liturgicznej dykasterii. Wskazał, że nie wyobraża sobie duszpasterzy katolickich poddających pod głosowanie doktrynę, prawo Boże i nauczanie Kościoła na temat homoseksualizmu, rozwodów czy ewentualnych ponownych małżeństw.

„Oświadczam uroczyście, że Kościół w Afryce będzie zdecydowanie sprzeciwiać się rebelii wobec nauczania Jezusa i Magisterium Kościoła! Jak bowiem Synod mógłby odejść od ciągłości nauczania Pawła VI, Jana Pawła II i Benedykta XVI? Ja pokładam nadzieję w wierności Franciszka” – powiedział kard. Sarah.


RV / Watykan


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Raport o rodzinie. Wiele zrobiono, niemało do zrobienia

Rodzina w Polsce przechodzi zmiany podobne do tych, które zachodzą w większości krajów europejskich, tempo tych zmian jest jednak wolniejsze niż tam, choć w ostatniej dekadzie tendencja do osłabienia rodziny zdecydowanie narasta

Liczba konkubinatów rośnie, wciąż jednak przeważają rodziny, których podstawą jest małżeństwo. Polska znajduje się u progu dramatycznego kryzysu demograficznego.

Stan polskiej rodziny

Od 2009 r. maleje liczba zawieranych małżeństw. W 2013 r. zawarto ich 181 tys., co jest liczbą najmniejszą od 1945 r. – w 2012 małżeństw zawarto 203 tys. Małżeństwo, a co za tym idzie – oparta na nim rodzina, jest jednak coraz bardziej niestabilne. Rozpada się prawie co trzecie małżeństwo – 316 na 1000 zawieranych. Liczba rozwodów wzrosła z 42,7 tys. w roku 2000 do 64,4 tys. w 2012.

Rośnie liczba rodzin niepełnych – najczęściej samotnych matek. Według ostatniego Narodowego Spisu Powszechnego z roku 2011, rodzin niepełnych z dziećmi do lat 24 na utrzymaniu było 1,288 mln. Poprzedni spis, z 2002 r., odnotował 1,1255 mln takich rodzin. Od roku 1978 wzrost ich liczby jest blisko dwukrotny. Dziś co czwarta rodzina jest niepełna, a odsetek dzieci do lat 24 w takich rodzinach wynosi 18%.

3% Polaków żyje w związkach nieformalnych. 62 % spośród nich to ludzie młodzi, bez doświadczeń małżeńskich, choć 25% żyjących w ten sposób ma już za sobą małżeństwo, które się rozpadło. Spis powszechny z 2002 r. – pierwszy, który uwzględniał konkubinaty – wykazał ich 396 tys. Kolejny, z 2011, odnotował 643 tys. W 2012 r. poza małżeństwem urodziło się 22% dzieci.

Obecnie przeważa zdecydowanie model rodziny małodzietnej – z jednym lub dwojgiem dzieci. Według Spisu Powszechnego z roku 2011, wśród rodzin mających na utrzymaniu dzieci do 24 lat aż 53% ma jedno dziecko, 35% – dwoje. Łącznie stanowi to aż 88% rodzin. Liczba rodzin wielodzietnych wciąż maleje. Ostatni spis powszechny wykazał 735 tys. rodzin z trojgiem dzieci i 273 tys. z czworgiem. W poprzednim, w 2002 r., odnotowano ich odpowiednio 944 tys. i 428 tys. Wśród matek w rodzinach wielodzietnych rośnie procent kobiet z wyższym wykształceniem. Odzwierciedla to powolną zmianę klimatu wokół takich rodzin, które powoli przestają być kojarzone z marginesem społecznym. Jak można sądzić,w dużej mierze jest to efektem świadomego działania rodzin wielodzietnych, które chcą wykazać, że ten stereotyp jest krzywdzący i nieprawdziwy. Trzeba w tym kontekście wymienić ożywioną działalność Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”.

Jak twierdzi w wywiadzie dla KAI prof. Bożena Balcerzak-Paradowska, dyrektor Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, rosnąca liczba rozwodów wynika z tego, że „rodzina obecnie postrzegana jest coraz częściej nie jako owoc związku małżeńskiego, w którym przychodzą kolejne dzieci, lecz jako związek dwóch osób, w którym myślenie o dziecku pojawia się znacznie później”. Coraz ważniejsza staje się indywidualna samorealizacja, a rodzina bywa traktowana jak przeszkoda zarówno dla tejże samorealizacji, jak i dla zaspokajania rosnących potrzeb materialnych – zauważa badaczka.

Rośnie wiek zawierania małżeństw – obecnie wynosi on 28,5 roku dla mężczyzn i 26,4 dla kobiet. Rośnie też przeciętny wiek urodzenia pierwszego dziecka – w 2012 r. wynosił on 29 lat. Maleje współczynnik dzietności – przeciętna liczba dzieci przypadająca na jedną kobietę w wieku rozrodczym. W naszym kraju wynosi on 1,29 i jest trzeci od końca w Europie, przed Łotwą .i Węgrami. Dla osiągnięcia prostej zastępowalności pokoleń niezbędny jest wskaźnik dzietności 2,1.

U progu głębokiego kryzysu demograficznego

Maleje współczynnik dzietności – przeciętna liczba dzieci przypadająca na jedną kobietę w wieku rozrodczym. Wynosi on 1,29 i jest trzeci od końca w Europie, przed Łotwą i Węgrami. Dla osiągnięcia prostej zastępowalności pokoleń niezbędny jest wskaźnik dzietności 2,1.

W tej sytuacji nieuchronne jest zmniejszanie się liczby ludności Polski. Niedawno GUS zaprezentował swe najnowsze prognozy. W 2050 r. ma być nas 34 mln (33 mln 950 tys.), o 4,6 mln mniej niż w 2013 r. Wydłużać się będzie przeciętny wiek życia, co jest następstwem lepszej kondycji psychofizycznej. W 2050 r. co trzeci Polak będzie miał więcej niż 65 lat. Będziemy jednym z najstarszych społeczeństw Europy.

Do 2050 r. wzrośnie ilość ludności tylko w województwie mazowieckim – o 1 mln 874 tys. (obecnie Warszawa ma 1 mln 720 tys.). Natomiast zmniejszy się we wszystkich pozostałych województwach: Pomorskim – o 31 tys., Małopolskim – o 81 tys., Lubuskim – o 143 tys., Wielkopolskim – o 179 tys., Podlaskim – o 213 tys., Warmińsko-Mazurskim – o 239 tys., Zachodniopomorskim – o 256 tys. Podkarpackim – o 259 tys., Opolskim – o 260 tys., Świętokrzyskim – o 291 tys., Kujawsko-Pomorskim – o 294 tys., Dolnośląskim – 415 tys., Lubelskim – o 446 tys., Łódzkim – o 514 tys., Śląskim – o 919 tys.

Ogólnie rzecz biorąc, zmniejszająca się ilość ludności pracującej będzie musiała wziąć na siebie ciężar utrzymania ludzi starszych. Biorąc pod uwagę jedynactwo czy ograniczoną ilość dzieci w rodzinie, dzieci te nie będą w stanie unieść tych obciążeń. Oznaczać to będzie zwiększone wydatki nie tylko na system emerytalny ale i na służbę zdrowia i na usługi opiekuńcze.

W tej chwili na 100 osób w wieku produkcyjnym przypadają 42 osoby w wieku poprodukcyjnym, w 2050 r. będzie to 81 osób, tak więc wskaźnik ten ulegnie podwojeniu. Jeśli nie uda się w Polsce zwiększyć dzietności, to sytuacja następnych pokoleń będzie bardzo trudna.

Polski paradoks

Polega na tym, że we wszystkich badaniach młodzi Polacy deklarują, że rodzina jest na szczycie ich hierarchii wartości, deklarują też pragnienie dzieci. Praktyka jednak zdecydowanie przeczy tym deklaracjom. Dlaczego?

Wśród głównych przyczyn należy wymienić brak adekwatnej polityki rodzinnej, mającej na celu wpieranie dzietności za pomocą odpowiednich instrumentów ułatwiających rodzinie ich przyjęcie i wychowanie. Tymczasem, w obecnej sytuacji każde dziecko powoduje zubożenie rodziny, a większa ich ilość oznacza przesunięcie się danej rodziny w obszar biedy. Najbardziej zagrożone ubóstwem są w Polsce rodziny z trojgiem i więcej dziećmi, w których wychowuje się niemal 1/3 polskich dzieci. W warunkach skrajnego ubóstwa w 2010 roku żyło 4,2 % małżeństw z 2 dzieci i aż 24% z 4 i więcej dzieci na utrzymaniu! Europejski raport z czerwca 2009 r. wskazuje na polskie dzieci jako najuboższe – 26 % z ich jest zagrożonych ubóstwem. Są one aż 8 razy uboższe od niemieckich w relacji do średniego poziomu zamożności w swoim kraju!

Dlatego kwestia odpowiedniej polityki rodzinnej jest podstawowym elementem polskiej racji stanu. Obecne instrumenty polityki rodzinnej: becikowe, ulga na dziecko oraz Karta Dużej Rodziny – są niewystarczające. Elity polityczne muszą zrozumieć, że polityka rodzinna jest najlepszą inwestycją w kapitał ludzki – a to z punktu widzenia państwa jest niezbędne.

Olbrzymią rolę w promocji polityki rodzinnej w Polsce odgrywa Kościół, realizując to m. in. na szczeblu Komisji Wspólnej rządu i Episkopatu. Obecnie postulatem Kościoła wysuwanym wobec rządu jest wprowadzenie bonu opiekuńczo-wychowawczego, polegające na stałej pomocy finansowej rodzinie mającej dzieci w wieku od 1 do 6 lat, tak aby mogła te pieniądze przeznaczyć na żłobek, przedszkole, lub na opiekę nad dzieckiem w domu.

Wiara a rodzina

Dzietność w Polsce jest zróżnicowana geograficznie – najwięcej dzieci rodzi się w województwach małopolskim, podkarpackim, świętokrzyskim i lubelskim. Są to zarazem tereny o najwyższych wskaźnikach praktyk religijnych. Nie jest to z pewnością zbieg okoliczności. Również działania na rzecz dowartościowania wielodzietności podejmowane są przede wszystkim przez świadomych katolików.

Jednak negatywne tendencje dotyczą także ludzi wierzących. Maleje u nas liczba małżeństw sakramentalnych. Jak wynika z przedsynodalnej ankiety papieża Franciszka, rosnącemu procentowi konkubinatów towarzyszy zwiększające się poparcie ich rodzin dla takiego sposobu życia, również wśród rodziców wierzących i praktykujących. Również bardzo duża jest skala związków „na próbę” oraz stosowania antykoncepcji wśród ludzi deklarujących się jako wierzący. Z badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że połowa regularnie praktykujących katolików uważa antykoncepcję za dopuszczalną. Jak zauważył Jerzy Grzybowski, współtwórca Spotkań Małżeńskich, 30% uczestników organizowanych przez ten ruch Wieczorów dla Zakochanych (formy przygotowania do małżeństwa) mieszka razem…

Mimo to – jak zauważa w rozmowie z KAI ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodziny przy Konferencji Episkopatu Polski – „im rodzina bardziej zaangażowana w działalność Kościoła, w różne ruchy i spotkania o charakterze religijnym, tym poziom szczęścia w rodzinie na poziomie relacji, komunikacji, religijności, wiedzy, a nawet życia materialnego jest lepszy. Widać wyraźnie, jak świadome zaangażowanie w życie Kościoła procentuje wzrostem jakości życia małżeńskiego i rodzinnego” – konkluduje ks. Drąg. Widać to choćby w odpowiedziach na przedsynodalną ankietę papieża Franciszka.

Rodzina w centrum

Jak to ujmuje Dyrektorium Duszpasterstwa Rodzin KEP, „Kościół uznaje służbę rodzinie za jedno ze swych najistotniejszych zadań, za 'pierwszy i z wielu względów najważniejszą drogę posłannictwa i posługi' (List Jana Pawła II do rodzin 2 i 1). Pomoc tę pragnie zaofiarować tym, którzy znając wartość małżeństwa i rodziny starają się pozostać im wierni; tym, którzy w 'niepewności i niepokoju poszukują prawdy i tym, którzy niesłusznie napotykają przeszkody w realizowaniu własnej wizji rodziny' (Familiaris consortio 1)”.

W opinii ks. Drąga, wciąż jeszcze nie wszyscy księża zdają sobie sprawę z tego, jak ważne jest duszpasterstwo rodzin i przygotowanie do małżeństwa, mimo że od 1995 r. w seminariach prowadzone są praktyczne zajęcia przygotowujące do pracy z rodzinami. To właśnie w rodzinie odbywa się przecież zasadniczy przekaz wiary i wartości.

Teologia ciała Jana Pawła II

Jan Paweł II poświęcał wiele uwagi małżeństwu i rodzinie. Na szczególną uwagę zasługuje adhortacja „Familiaris consortio” (1981). Jego teologię ciała, zawartą zwłaszcza w cyklu katechez „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich”, biograf papieża George Weigel uważa za rewolucyjną. Nauczanie papieskie, w pełni zgodne z dotychczasową nauką Kościoła, zawiera niezwykłe dowartościowanie więzi cielesnej małżonków, które dawniejsza praktyka Kościoła traktowała nieraz wielce podejrzliwie. Nauczanie świętego papieża może stanowić i w wielu miejscach stanowi znakomitą, głęboką i mogącą trafić do dzisiejszego człowieka podstawę szeroko rozumianego duszpasterstwa rodzin. Jak twierdzi ks. Drąg, ta teologia rzeczywiście trafia do wielu.

Struktury Episkopatu

Komisja Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Rodzin – pierwsza wyspecjalizowana struktura tego rodzaju – powstała na przełomie lat 1965/1966. Obecna istniejąca Rada Episkopatu Polski ds. Rodziny utworzona została w roku 1996.

Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin jest instytucją wykonawczą Rady ds. Rodziny. Służy koordynacji inicjatyw Kościoła dotyczących rodziny, zwłaszcza duszpasterstwa rodzin. Corocznie KODR organizuje jedną (w maju) lub dwie kilkudniowe sesje diecezjalnych duszpasterzy rodzin i doradców życia rodzinnego. Służą one koordynacji i wymianie doświadczeń, w tym upowszechnianiu lokalnych inicjatyw, które warte są wprowadzenia w szerszej skali. Spotykają się one często z dużym zainteresowaniem obecnych. Ośrodek wydaje kwartalnik „Sprawy Rodziny”. Informuje też poprzez stronę internetową, przekazuje kontakty.

1 maja 2003 r. Konferencja Episkopatu Polski przyjęła Dyrektorium Duszpasterstwa Rodzin. Duszpasterstwo to definiuje ona jako „system kościelnych działań, które zmierzają do urzeczywistnienia zbawczego planu, dotyczącego małżeństwa i rodziny. Osią jego jest prawda o małżeństwie i rodzinie, nieomylnie przekazywana, interpretowana i odnoszona do .znaków czasu. przez Urząd Nauczycielski Kościoła. Do duszpasterstwa rodzin należy także wszechstronna troska o zapewnienie warunków sprzyjających realizacji tej prawdy, oraz konkretna pomoc udzielana rodzinie w wypełnianiu jej powołania (por. Familiaris consortio 1)”. Celem duszpasterstwa jest wspomaganie rodzin. Dyrektorium przedstawia zasady duszpasterstwa zarówno wobec rodzin „zwykłych”, jak i borykających się z rozmaitymi problemami.

Co roku we wrześniu odbywa się ogólnopolska Pielgrzymka Małżeństw o Rodzin na Jasną Górę. W jej ramach odbywają się wykłady formacyjne dla pielgrzymów, a centralnym punktem jest wspólna Msza. W zeszłym roku pojawił się pomysł odnawiania na Jasnej Górze przyrzeczeń małżeńskich, potwierdzonego stosownym certyfikatem. Wydano ich prawie osiemset.

Inicjatywy diecezjalne

Dyrektorium przewiduje w każdej diecezji istnienie Wydziału Duszpasterstwa Rodzin, kierowanego przez diecezjalnego duszpasterza rodzin we współpracy z diecezjalnym doradcą życia rodzinnego. Biskup powołuje także dekanalnych i rejonowych duszpasterzy rodzin.

Wiele działań prorodzinnych Kościoła odbywa się na poziomie diecezji. Polska jest krajem bardziej społecznie i kulturowo zróżnicowanym, niż to się może wydawać. Stąd znaczenie działań w diecezjach, odpowiadających na potrzeby lokalne.

W Polsce zachodniej i północnej trzeba np. zwrócić szczególną uwagę na problem długotrwałych wyjazdów do pracy za granicę. Zjawisko to, obecne właściwie w całej Polsce, np. w diecezji opolskiej przybiera postać prawdziwej plagi. Wyjazd jednego, a bywa, że i obojga rodziców do pracy, powoduje masowe zjawisko, któremu nadano nazwę eurosieroctwa. Na problem ten jako pierwszy zwracał uwagę ówczesny biskup opolski (obecny arcybiskup senior) Alfons Nossol.

Przykładem inicjatywy diecezjalnej jest realizowany w diecezji warszawsko-praskiej program przygotowania do małżeństwa „Ewangelizacja intymności małżeńskiej” autorstwa ordynariusza, abp. Henryka Hosera, skądinąd lekarza z wykształcenia. Program przewiduje wieloetapową pracę formacyjną w myśl nauczania Jana Pawła II z adhortacji „Familiaris consortio”, zakładającego towarzyszenie rodzinie w różnych etapach jej rozwoju. Główną treścią jest chrześcijańska antropologia, teologia ciała według Jana Pawła II oraz zadania chrześcijańskiej rodziny. Pary pracują indywidualnie w Ośrodkach Formacji Rodziny w parafiach lub dekanatach, uczestniczą także w trwających osiem tygodni warsztatach. Program jest pozytywnie odbierany – przez półtora roku uczestniczyło w nim półtora tysiąca par.

Inicjatywy diecezjalne są najrozmaitsze: rekolekcje dla młodych małżeństw, spotkania formacyjne, ale także pikniki rodzinne czy dni rodziny, gdzie wszyscy jej członkowie mogą w sposób kulturalny i atrakcyjny spędzić wolny czas. Imprezy takie często mają wsparcie miejscowego samorządu. Wymiar rodzinny mają również zdobywające w ostatnich latach wielką popularność Orszaki Trzech Króli – sposób obchodzenia Święta Objawienia Pańskiego, który niedawno stał się znów dniem wolnym od pracy. Orszaki odwołują się do treści teologicznych, czyniąc to w sposób niezwykle atrakcyjny, zwłaszcza dala dzieci.

Przygotowanie do małżeństwa

Jan Paweł II w „Familiaris consortio” wprowadził rozróżnienie przygotowania do małżeństwa na dalsze (w ramach ogólnej formacji), bliższe (przed narzeczeństwem) i bezpośrednie (po podjęciu decyzji o zawarciu małżeństwa). Terminy te znalazły się następnie w nowym Kodeksie prawa kanonicznego z roku 1983. Przygotowanie do małżeństwa szczegółowo reguluje Dyrektorium.

Katechezy przedmałżeńskie jako bezpośrednie przygotowanie do małżeństwa odgrywają rolę szczególnie istotną, a zarazem zadanie stojące przed osobami je głoszącymi jest szczególnie trudne. Można zaryzykować twierdzenie, że właśnie kwestie moralności „okołomałżeńskej” są z całego nauczania Kościoła najczęściej wprost odrzucane, i to także przez ludzi, którzy uważają się za wierzących. Przykazania dekalogu rzadko kiedy bywają negowane, nawet przez tych, którzy je na co dzień łamią. Inaczej rzecz się ma np. z odrzuceniem antykoncepcji albo uznaniem, że miejsce seksu jest wyłącznie w małżeństwie, co wyklucza współżycie „na próbę”. Te zasady są nader często odrzucane wprost – albo jako może nawet piękne, ale nierealne (np. naturalna regulacja poczęć), albo jako po prostu niesłuszne i bezsensowne (zwłaszcza czekanie ze współżyciem seksualnym do ślubu). Temu odrzuceniu towarzyszy zresztą często ignorancja – wielu odrzuca naukę Kościoła, której wcale nie zna.

Jak mówi ks. Drąg, najważniejsze w przedmałżeńskiej katechezie jest spotkanie z Jezusem Chrystusem. Jest to zarazem niełatwe, skoro znaczną część narzeczonych stanowią ludzie o wierze dość powierzchownej albo wprost niewierzący, którzy zawierają sakramentalne małżeństwo bardziej dla tradycji. Drugim celem jest poznanie siebie jako mężczyzny lub kobiety, w swojej seksualności. Kolejnym wymiarem jest ukazanie sakramentalnego wymiaru, i wreszcie – ukazanie wymiaru rodzicielstwa, wraz z wychowaniem przyszłych dzieci. Na tych czterech filarach może powstać stabilna rodzina – mówi ks. Drąg.

Według Dyrektorium, przygotowanie do ślubu musi obejmować 25 spotkań rozłożonych w czasie. Jedynie w wyjątkowych przypadkach można ich liczbę ograniczyć do dziesięciu. Co najmniej 3 godziny konferencji powinien wygłosić kapłan, tyle samo – doradca życia rodzinnego.

Katechezy przedmałżeńskie zwykle prowadzone są w parafiach, spotkania w poradni życia rodzinnego – w parafiach lub w dekanatach. Według oceny ks. Drąga, obejmują one ok. 90% par przygotowujących się do małżeństwa.

Konkretny kształt katechez wygląda bardzo różnie – zależnie od możliwości parafii, a także od przygotowania, inwencji i zaangażowania proboszcza i osób, które z nim współpracują.

W wielu miejscach przedmałżeńska katecheza odeszła daleko od tego, co się stereotypowo z nią kojarzy – nudnych, oderwanych od realiów wykładów głoszonych przez księdza do znudzonych narzeczonych, którym zależy tylko na tym, by jak najszybciej otrzymać upragniony „papier”. W wielu parafiach – zwłaszcza żywych, takich, w których wiele się dzieje, działają rozmaite ruchy i grupy – wykładom, niezbędnym, by przekazać nauczanie Kościoła, towarzyszy świadectwo świeckich – par małżeńskich, które starają się na co dzień żyć tak, jak uczy Kościół. Opowieść osób, które na co dzień żyją tym, co głoszą, ma szanse trafić nawet do tych, którzy nauczanie Kościoła w dziedzinie moralności małżeńskiej odrzucają – bywa zresztą, że specjalnie dobrze go nie znając. Tutaj wielkie znaczenie ma zresztą nie tylko słowo, ale choćby wzajemne odnoszenie się do siebie małżonków zajmujących się katechezą.

Prócz tego, w kursach przedmałżeńskich wprowadzane są nowe formy – zajęcia warsztatowe w małych grupach. Narzeczeni uczą się ze sobą rozmawiać na poważne tematy – jak wyobrażają sobie swoją przyszłą rodzinę, co jest dla nich ważne. Często okazuje się, że mimo długotrwałego nawet narzeczeństwa para nigdy wcześniej na takie tematy nie rozmawiała, przyszli małżonkowie praktycznie się nie znają, nie umieją słuchać się nawzajem ani ze sobą rozmawiać na tematy inne niż codzienne, powierzchowne sprawy. Nie umieją też rozmawiać o sferze seksualności i związanych z nią oczekiwaniach – mimo pozornej otwartości w tej materii.

Organizowane są dni skupienia, często w weekendy. Ta forma jest szczególnie atrakcyjna dla zajętych ludzi, którym trudno znaleźć czas w normalnym dniu pracy. Nie wszyscy jednak są przekonani, że spotkanie w weekend, nawet bardzo intensywne, jest wystarczające.

Jednym z pionierów nowych form przygotowania do małżeństwa jest ruch Spotkania Małżeńskie. Organizują je pod nazwą Wieczorów dla Zakochanych i Rekolekcji dla Narzeczonych. Co roku uczestniczy w nich ok. tysiąca przyszłych par małżeńskich. Także Domowy Kościół organizuje przygotowywanie przedmałżeńskie.

Kontrowersje budzi przeprowadzanie katechez przedmałżeńskich przez internet. Z jednej strony, jest to forma nęcąca swoją prostotą i elastycznością, co szczególnie istotne dziś, gdy ludzie zajęci są pracą czy nauką i często się przemieszczają; z drugiej – poważne wątpliwości budzi brak bezpośredniego spotkania katechizowanych z przeprowadzającymi katechezę, a przecież Kościół od samego początku kładzie nacisk na osobowe spotkanie. W końcu w centrum chrześcijaństwa leży osobowe spotkanie z Jezusem Chrystusem. Pionierem katechez internetowych była diecezja koszalińsko-kołobrzeska, gdzie w 2009 r. wprowadzono taką formę dla osób przebywających za granicą. To ukłon w stronę diecezjan wyjeżdżających za granicę do pracy.

Jak ocenia ks. Drąg, największy problem z katechezami jest w małych parafiach, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie wszystkiemu musi podołać sam proboszcz, a o zaangażowanych świeckich trudno. Tam najtrudniej o poszerzenia wachlarza form poza najprostszy, ale i najmniej skuteczny wykład. Najlepiej jest tam, gdzie udaje się połączyć siły – księży, doradców życia rodzinnego, „zwykłych” par małżeńskich i członków ruchów.

Pomoc małżonkom

O ile duszpasterstwo narzeczonych jest już mocno ugruntowane, o tyle nie udało się wypracować form powszechnego duszpasterstwa ludzi już pozostających w związkach małżeńskich. Jest to zresztą część większego problemu – Kościół w Polsce wciąż szuka metod duszpasterstwa dorosłych, dojrzałych ludzi.

Oczywiście, taką rolę pełnią kościelne ruchy. Rzecz jednak w tym, że nie wszyscy, nawet zaangażowani w życie Kościoła, uznają, że jest to propozycja dla nich.

Stosunkowo nowym zjawiskiem jest poszukiwanie przez małżonków kierowników duchowych. To także część szerszego zjawiska – rozpowszechnienie się potrzeby kierownictwa duchowego, zwłaszcza u młodych, świadomych swej wiary katolików, często wychowanków duszpasterstw młodzieżowych czy akademickich, którzy uznają, że ich dalszej drodze życiowej powinno towarzyszyć mądre duchowe wsparcie.

Zjawisko to ma charakter zdecydowanie oddolny i Kościół instytucjonalny dopiero uczy się odpowiadać na tę potrzebę. O dobrego kierownika duchowego nie jest łatwo, tym bardziej o takiego, którzy będzie gotów towarzyszyć parze małżeńskiej wraz z jej specyficznymi problemami. Jak mówi ks. Drąg, wśród księży w starszym wieku przeważa rezerwa i obawa przed kierownictwem duchowym małżeństw – chętniej i częściej decydują się na to księża młodsi.

W niektórych diecezjach organizowane są warsztaty dla młodych małżeństw, niezwiązane z jakimkolwiek ruchem. Warsztaty cieszą się wielkim powodzeniem. Wydaje się, że ta metoda może się stać jednym z przyszłościowych rozwiązań.

Poradnie rodzinne

Pomocą rodzinie służą kościelne poradnie rodzinne. Według Dyrektorium, powinny istnieć w każdej parafii, choć w szczególnych przypadkach mogą też obejmować swą działalnością kilka parafii. Na poziomie diecezji istnieją specjalistyczne poradnie rodzinne, a w miarę możliwości tworzy się analogiczne poradnie dekanalne i rejonowe. Pracują w nich psychologowie, pedagodzy, prawnicy, lekarze, nauczyciele Naturalnego Planowania Rodziny.

Poradnie zaczęły powstawać w latach sześćdziesiątych, w tajemnicy przed ówczesnymi władzami, które zwalczały społeczną działalność Kościoła. Według ks. Drąga, wypracowany schemat ich działania przenoszony jest dziś praktycznie do każdej diecezji: np. w sandomierskiej istnieją w każdym dekanacie. Poradnie uczestniczą one w przygotowywaniu narzeczonych do małżeństwa, uczą naturalnych metod kontroli płodności. służą pomocą w przypadku problemów w rodzinie. Cieszą się rosnącą popularnością – wraz z ogólnym „oswajaniem” w naszym społeczeństwie korzystania z pomocy psychologicznej, która zwłaszcza młodym ludziom nie kojarzy się już – jak dawniej – z leczeniem chorób albo ze znanymi z Zachodu przesadnym radzeniem się psychologa w każdej sprawie. Poradnie katolickie stwarzają przeżywającym trudności wierzącym małżonkom komfort pewności spotkania z psychologami podzielającymi ich wiarę i wartości – takimi, którzy będą chcieli ratować ich małżeństwo i jako lekarstwa na problemy nie zaproponują im rozwodu, co zdarza się niejednokrotnie w poradniach „świeckich”. Są wśród nich zresztą także osoby o niezbyt głębokiej religijności, jednak mające zaufanie do Kościoła w tej materii.

Niepokojącą stroną istnienia poradni jest – zdaniem ks. Drąga – to, że ich potrzeba narasta, że coraz więcej par nie potrafi nazwać i rozwiązać swych problemów w małżeństwie i potrzebują pomocy z zewnątrz. Dobrze, że taka pomoc istnieje. Choć trafiają tam pary w bardzo różnej sytuacji, zdecydowanie przeważają małżeństwa, w których dzieje się już bardzo źle, często na tle alkoholu czy przemocy. Pojawiają się też pary mające problemy z seksualnością. Jednak – jak zauważa ks. Drąg – do poradni trafiają też młode małżeństwa, które traktują korzystanie z pomocy psychologicznej bardziej naturalnie – jako pomoc w problemach, a nie ostatnią deskę ratunku.

Domy samotnej matki, okna życia, ośrodki adopcyjne

Kilkadziesiąt katolickich domów samotnej matki to miejsca, w których mogą one przebywać, urodzić dziecko otoczone fachową i przyjazną opieką, a następnie podjąć decyzję co do dalszego losu dziecka – czy podejmą się samotnego jego wychowywania, czy też oddadzą je do adopcji. Powstanie takich domów wynika z oczywistego założenia, że oprócz nauczania o świętości każdego życia potrzebna jest konkretna pomoc matkom w trudnej sytuacji, którym często świat – a bywa, że i własna rodzina, a nawet ojciec dziecka – podsuwają rozwiązanie „prostsze”: zabicie dziecka.

W ostatnich latach pojawiły się „okna życia”, najczęściej prowadzone przez zakony żeńskie. Chodzi o miejsce, w którym matka, która nie podejmuje się wychowania dziecka, może anonimowo je pozostawić. Dzieci takie otaczane są opieką, a następnie kierowane do adopcji. Niemowląt pozostawianych w „oknach życia” nie jest wiele, jednak samo ich istnienie może pomóc w podjęciu nawet najbardziej zdesperowanej, samotnej kobiecie decyzji o ocaleniu dziecka.

Adopcją dzieci, których rodzice nie podejmują się wychować, zajmuje się kilkanaście katolickich ośrodków adopcyjno-opiekuńczych. Organizują one opiekę nad dziećmi przeznaczonymi do adopcji, przygotowują rodziny gotowe do ich przyjęcia oraz pomagają załatwić niezbędne formalności prawne.

Duszpasterstwo osób porzuconych

Na szczególną uwagę zasługuje inicjatywa niezbyt jeszcze znana, a niezwykle ważna: „Sychar”, czyli wspólnota osób, których małżeństwo się rozpadło w wyniku porzucenia przez współmałżonka. Osoby te, cierpiące z powodu niewierności, same wierność zachowują. Spotykają się na modlitwie. Istnieje w wielu diecezjach, choć nie jest zbyt liczna, mimo że wraz z rosnącą liczbą rozwodów potrzeba takiego ruchu będzie z pewnością narastać. Ludzie, ciężko doświadczeni, mają nieraz dramatyczne poczucie opuszczenia – ważne, by nie czuli się opuszczeni przez Kościół.

Duszpasterstwo związków niesakramentalnych

W społeczeństwie polskim przybywa par, których kościelny status nie jest uregulowany. To przede wszystkim osoby, które zawarły sakramentalne małżeństwo, następnie uzyskały cywilny rozwód, a potem związały się z inną osobą cywilnym już tylko związkiem. Niektórzy jeszcze czekają na orzeczenie sądu o nieważności małżeństwa – inni już wiedzą, że nie mogą na nie liczyć. Są wśród nich osoby, które – mimo grzesznej sytuacji, której nie potrafią zmienić, np. ze względu na dzieci w nowym związku – chcą być w Kościele. Od lat istnieje duszpasterstwo par niesakramentalnych, które pomaga tym ludziom istnieć w Kościele tak, by – mimo braku dostępu do Eucharystii – nie miały poczucia odrzucenia. Obecnie w wielu diecezjach działa nawet po kilka ośrodków duszpasterstwa związków niesakramentalnych.

Ruchy małżeńskie i rodzinne

Wśród ruchów skierowanych do małżeństw najważniejsze miejsce zajmują Spotkania Małżeńskie i Domowy Kościół.

Spotkania Małżeńskie zainicjowali małżonkowie Irena i Jerzy Grzybowscy w latach 1977/1978, opierając się na znacznie zmodyfikowanej formule kanadyjskiego ruchu Marriage Encounter. Dziś ruch obecny jest w kilku krajach Europy Środkowo-Wschodniej i Wschodniej oraz wśród Polaków za granicą. Weekendowe rekolekcje przeznaczone są dla wszystkich małżeństw, którym zależy na budowaniu, umacnianiu lub odbudowaniu więzi małżeńskiej. Zainicjowano je z myślą o małżeństwach niemających większych problemów, ale okazało się, że mogą być szczególnie owocne dla par w kryzysie, a nawet bliskich rozwodu. Rekolekcje dla małżeństw mają charakter warsztatów – dialogu we dwoje, który może pomóc lepiej się rozumieć, cieszyć się małżeństwem, ułatwić rozwiązywanie konfliktów. Wymagają wyłączenia się z wszystkich innych spraw, dlatego nie przewiduje się udziału dzieci. Uczestnictwo jest w zasadzie jednorazowe, istnieją jednak formy pracy późniejszej. Oddzielne rekolekcje organizowane są dla małżeństw cywilnych po rozwodzie.

Spotkania Małżeńskie są też pionierami nowych form przygotowania do małżeństwa w postaci Wieczorów dla Zakochanych – warsztatów w parafiach – i w skróconej formie Rekolekcji dla Narzeczonych. Do końca 2012 r. w rekolekcjach uczestniczyło ok. 18 tys. małżeństw, zaś w przygotowaniu do małżeństwa ok. 15 tys. par.

Domowy Kościół natomiast to małżeńsko-rodzinny ruch świeckich w ramach Ruchu Światło-Życie (oaz). Powstał z inicjatywy jego założyciela, ks. Franciszka Blachnickiego. Czerpie także z międzynarodowego ruchu małżeństw katolickich Equipes Notre-Dame. Domowy Kościół zwraca szczególną uwagę na duchowość małżeńską, czyli dążenie do bycia bliżej Boga w jedności ze współmałżonkiem. Chce pomóc małżonkom w budowaniu prawdziwej jedności poprzez Słowo Boże, modlitwę, życie sakramentalne, zwłaszcza eucharystyczne, świadectwo o spotkaniu z Chrystusem i postawę służby. W rekolekcjach małżonkowie biorą udział wraz z dziećmi.

Innym ruchem małżeńskim są powstałe w 2003 r. Małżeńskie Drogi. Jego celem jest głoszenie Dobrej Nowiny o miłości małżeńskiej. Organizuje rekolekcje dla małżeństw, przygotowanie do małżeństwa w formie Wieczorów dla narzeczonych oraz rekolekcji i weekendowych kursów, a także spotkania dla młodych małżeństw.

Do rodzin także skierowana jest działalność ugruntowanych, obecnych w wielu krajach, także w Polsce, wspólnot katolickich, takich jak Focolari, Droga Neokatechumenalna, Chemin Neuf, Ruch Szensztacki, Equipes Notre-Dame, Wspólnota Emmanuel czy pochodzące z naszego kraju Rodziny Nazaretańskie. Wszystkie one budują charyzmat rodziny. Słabością ruchów jest to, że niezbyt często wychodzą one poza duże miasta. Jeśli chodzi o zasięg ruchów w Polsce, według danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w 2006 r. istniało u nas ok. 6o tys. różnych wspólnot, do których należało 2,7 mln osób. Tendencja przez cały czas jest rosnąca.

Inicjatywy świeckich

Prócz ruchów działających w strukturach kościelnych na rzecz rodziny działają też stowarzyszenia świeckich katolików. Przykładem może być Sekcja Rodzin warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej oraz wywodzące się z niego przymierze Rodzin.

Sekcja Rodzin KIK powstała niedługo po powstaniu samego Klubu, powołanego do życia po roku 1956. Intencją powołania Sekcji Rodzin było zapewnienie dzieciom członków KIK wypoczynku połączonego z przekazem wiary i wartości. Początkowe rodzinne wyjazdy stopniowo, w miarę rozrostu środowiska, przekształciły się w duże obozy letnie i zimowe. Począwszy od lat siedemdziesiątych praca z grupami dziecięcymi i młodzieżowymi trwa przez cały rok, w założeniu przez co najmniej kilka lat. Praca oparta jest na założeniu, że starsi – nie tylko rodzice, ale także starsza młodzież – wychowują młodszych. Ta działalność trwa do dziś na dużą skalę, obejmując kolejne pokolenia dzieci i młodzieży. Obozy mają zapewnić wszechstronny rozwój uczestników – duchowy, intelektualny i fizyczny. Odbywają się wspólne Msze i codzienna modlitwa. Latem preferowana jest forma obozu pod namiotami, stanowiąca swego rodzaju szkołę życia i samodzielności dla młodych uczestników.

W czasie stanu wojennego pojawiła się idea utworzenia grup pracujących według wypracowanej przez Sekcję Rodzin metody do parafii. Chodziło o upowszechnienie tej działalności i szersze wyjście poza krąg inteligencji związany z KIK. W 1983 r. przyjęto nazwę Przymierza Rodzin. Pierwsze jego Terenowe Ośrodki powstały przy parafii św. Stanisława Kostki, w Falenicy oraz przy parafii Najświętszego Zbawiciela. Przymierze Rodzin także funkcjonuje przez cały rok, włączając się w życie parafii, przy których działa, np. przez udział w liturgii, prowadzenie śpiewów podczas mszy oraz imprezy dla parafian. Odbywają się comiesięczne Msze św. dla rodzin, prelekcje formacyjne i na tematy rodzinne, wspólne wyjazdy rodzin i wycieczki turystyczne. Rozwija się także wzajemna pomoc, materialna i duchowa. Co roku w czerwcu odbywa się piesza pielgrzymka do Miedniewic.

Kampanie społeczne

Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin podejmuje działania o charakterze tak popularnych dziś kampanii społecznych, próbujących współczesnym językiem, za pomocą dzisiejszych środków, głownie mediów, dotrzeć, zwłaszcza do ludzi młodych, z przekazem w duchu nauczania Kościoła o rodzinie. Podtrzymaniu sprzyjającej umacnianiu więzi w rodzinie, a zanikającej dziś tradycji wspólnych posiłków służyła kampania „Razem przy stole”. Z kolei „Keep calm and don't kocia łapa” służyła przeciwstawieniu się swoistej modzie na życie w związkach nieformalnych, promując pozostawanie w czystości do ślubu. Jak mówi w rozmowie z KAI ks. Przemysław Drąg, trwa poszukiwanie pomysłu na podobną kampanię zmierzająca do poprawy wizerunku rodzin wielodzietnych.

Kampanie społeczne przeprowadzają też świeccy. Warto tu wspomnieć choćby zorganizowaną przez Fundację Mamy i Taty kampanię „Rozwód? Przemyśl to”. Miała ona przeciwstawić się coraz powszechniejszemu, także wśród wierzących, przekonaniu, że oczywistym rozwiązaniem małżeńskich trudności i kryzysów jest właśnie rozwód.

Caritas dla rodzin

Konkretna pomoc kierowana do potrzebujących trafia często właśnie do rodzin. Tytułem przykładu można wyliczyć niedawne inicjatywy (z zeszłego roku) takich przedsięwzięć skierowanych do rodzin, które – oprócz niesienia konkretnej pomocy – służyły promowaniu wartości, a także umiejętności przydatnych szczególnie osobom uboższym, choć oczywiście nie tylko.

Caritas Diecezji Opolskiej wraz z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu zorganizowały konkurs „Razem oszczędzamy wodę i energię”dla rodzin mających co najmniej pięcioro dzieci. Konkurs promował idee ochrony środowiska naturalnego, a szczególnie oszczędne używanie wody i energii elektrycznej. Nagrodą dla zwycięskich rodzin były pralki o niskim zużyciu prądu i wody. Podobny konkurs zorganizowała też Caritas Archidiecezji Gdańskiej. Gdańska Caritas zorganizowała także konkurs literacki „Rodzinna opowieść wigilijna”, również skierowany do rodzin z co najmniej pięciorgiem dzieci. Jury z udziałem wybitnego pisarza Stefana Chwina najwyżej oceniło utwór Katarzyny Kozickiej „Oczami wiary”. Sześćdziesiąt rodzin nagrodzono porcelanowymi serwisami.

Zupełnie inny kształt, ale również prorodzinny charakter miały warsztaty „Dialog międzypokoleniowy – instrukcja obsługi”. W Świetlicy Środowiskowej „Promyk Dnia” w Bielsku Podlaskim zorganizowała je Caritas Diecezji Drohiczyńskiej, a współfinansowały władze miasta. Trwały kilka miesięcy. Rodzice i dzieci mieli okazje współdziałać np. przy okazji przygotowywaniu własnoręcznie wykonanych prezentów bożonarodzeniowych.

Studia nad rodziną

Uczelnie katolickie prowadzą też interdyscyplinarne studia nad rodziną i kształcenie specjalistów w tej dziedzinie. Pionierską – nie tylko w Polsce, ale i w świecie – jednostką zajmującą się tą tematyką był powstały w 1975 r. Instytut Studiów nad Rodziną na Wydziale Teologicznym ówczesnej warszawskiej Akademii Teologii Katolickiej, przekształcony w 2010 r. w Wydział Studiów nad Rodziną Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Twórcą Instytutu był abp prof. Kazimierz Majdański, ordynariusz szczecińsko-kamieński, więzień niemieckich obozów koncentracyjnych. Chciał on stworzyć naukowe podstawy duszpasterstwa rodzin. Mieszczący się w Łomiankach pod Warszawą wydział kształci specjalistów pracy z rodziną, którzy mogą prowadzić zajęcia z przygotowania do życia małżeńskiego i rodzinnego w szkołach i innych państwowych i kościelnych placówkach oświatowych i wychowawczo-opiekuńczych, pracować w samorządowych centrach pomocy rodzinie oraz poradniach małżeńskich i rodzinnych, a także jako społeczni kuratorzy sądowi. Mogą również pracować naukowo.

Instytut Nauk o Rodzinie istnieje też na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. W obecnej formie powstał w 20009 r., ale wywodzi się on z założonego przez kard. Karola Wojtyłę w roku 1969 Instytutu Teologii Rodziny, którego pierwszym, wieloletnim kierownikiem była dr Wanda Półtawska. Zajmował się małżeństwem z perspektywy teologicznej, psychologicznej, socjologicznej i seksuologicznej. Absolwenci obecnego Instytutu mogą pracować w poradniach małżeńskich i rodzinnych, jako pracownicy społeczni sprawujący opiekę nad dziećmi, osobami niepełnosprawnymi, starszymi, przewlekle i nieuleczalnie chorymi.

Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim interdyscyplinarny Instytut Nauk o Rodzinie istnieje od roku 1999, choć badania dotyczące życia małżeńskiego i rodzinnego prowadzono na tej uczelni od lat. Od roku 2010 w związku z poszerzeniem zakresu działania nosi nazwę Instytutu Nauk o Rodzinie i Pracy Socjalnej. Jego absolwenci mogą pracować jako specjaliści ds. wspierania rodziny i ds. pieczy zastępczej, nauczyciele wychowania do życia w rodzinie, specjaliści ds. polityki rodzinnej, pedagogiki rodzinnej i psychoprofilaktyki rodzinnej, zajmować się pracą socjalną z rodziną, opieką nad osobami niepełnosprawnymi, chorymi i starszymi, przeciwdziałaniem problemom społecznym

Nauki o rodzinie wykładane są także na wydziałach teologicznych uczelni państwowych: Uniwersytetu Opolskiego i Uniwersytetu Szczecińskiego.

Wiele zrobiono, niemało do zrobienia

– Trzeba powiedzieć bardzo jasno i z dumą, że tyle, ile udało się zrobić w Polsce przez te, powiedzmy, trzydziestu lat, nie udało się zrobić chyba nigdzie na świecie. Wyraźną cezurą jest tu adhortacja „Familiaris consortio” z 1981 r., poprzez którą Jan Paweł II nadał nowy ton i nową dynamikę zagadnieniom rodzinnym. Tyle osób, ile przeszło przez różne studia związane z rodziną czy też było doradcami rodzinnymi lub w jakikolwiek sposób zaangażowało się na rzecz rodziny – to naprawdę niesamowita sprawa – podsumowuje w rozmowie z KAI ks. Przemysław Drąg, dodając zarazem: „Natomiast trzeba też powiedzieć, że zrobiono jeszcze za mało”, mając na myśli przede wszystkim zbyt małą rolę poradni rodzinnych, które jedynie przygotowują do małżeństwa i leczą patologie, a powinny ewangelizować rodziny i towarzyszyć małżonkom.

Z pewnością wiele jeszcze trzeba zrobić dla upowszechnienia nowych form katechezy przedmałżeńskiej – rekolekcji, warsztatów itp. Chodzi o to, by nie ograniczały się do biernie wysłuchiwanych wykładów – choć oczywiście przekaz konkretnej wiedzy zawsze będzie miał swoje miejsce. Ważne, by w tym przygotowaniu uczestniczyli – wedle swych kompetencji – duchowni i świeccy. Wciąż nie zawsze tak się dzieje.

Przede wszystkim konieczne jest, by troska o rodzinę stała rzeczywiście w centrum duszpasterskiej pracy Kościoła, nie tylko w dokumentach, ale i w praktyce. W wielu miejscach tak się już dzieje – ale wciąż jeszcze nie wszędzie.

Przede wszystkim kierunkiem działania, który wydaje się niezbędny jest objęcie systematyczna troska duszpasterską ogółu młodych rodzin w parafiach. A do tego trzeba zaangażować i włączyć nie tylko duchownych i specjalistów, ale przede wszystkim same rodziny, te którym się udaje.

Impulsem do tego winny być obrady dwóch zgromadzeń Synodu Biskupów, nadzwyczajnego z jesieni ub. r. oraz zwyczajnego, które ma odbyć się w październiku tego roku. Widać, że rodzina jest jednym z najważniejszych priorytetów duszpasterskich papieża Franciszka i powinniśmy pójść tym śladem.

Podstawowe wyzwanie, jakie wyłania się z ankiety przeprowadzonej przez sekretariat synodu oraz z jesiennych jego obrad sformułowałbym następująco:

Dotąd małżeństwo i rodzina była pewna naturalną instytucją społeczną, sakralizowaną przez Kościół i to wystarczało. Teraz rodzina traci stopniowo ten wymiar naturalnej instytucji społecznej, trzeba więc olbrzymi nacisk położyć na uświadamianie ludziom istoty sakramentu małżeństwa i budowanie pogłębionej duchowości małżeńskiej – jako najlepszej drogi do samorealizacji człowieka i najlepszej drogi do szczęścia.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas