Nasze projekty

7 rzeczy, o których nie możesz zapomnieć na pielgrzymce!

Na pielgrzymkę warto zabrać wygodne buty, nakrycie głowy i krem przeciwsłoneczny z filtrem, ale to nie wszystko, by jak najlepiej przeżyć ten czas. O czym nie możemy zapomnieć wyruszając na pielgrzymi szlak?

Reklama

Sezon pielgrzymkowy trwa w najlepsze. Wielu z nas pierwszy raz wyruszy na szlak, inni po raz kolejny zmierzą się z tym wyzwaniem. Ja również już po raz szósty planuję pielgrzymować z Warszawy do Częstochowy. Na przestrzeni tych lat odkryłam, co pomaga w pątniczej wędrówce. I choć wygodne buty oraz płaszcz przeciwdeszczowy to połowa sukcesu, to nie można zapomnieć o drugiej połowie. Wbrew pozorom jest bardzo ważna i to ona często ma decydujący wpływ na nasze wspomnienia z pielgrzymkowego szlaku.

Nie musi być tak, jak ja chcę

Jeśli chcemy wyruszyć w drogę, musimy zaopatrzyć się nie tylko w duże ilości płynów, ale również w hektolitry… pokory. Bo w czasie pielgrzymki czeka nas wiele nieprzewidzianych sytuacji – od nagłej zmiany pogody oraz szukania wolnych miejsc, do spania, aż po ewentualny brak obiadu i co pięciominutowe melodyjki budzików dochodzące z innych namiotów.

Pokora ma wiele odcieni, ale dla mnie to przede wszystkim uznanie, że nie zawsze musi być tak, jak ja chcę. Jest to też przyznanie się do swoich ograniczeń, przyjęcie pomocy, ale także zrobienie czegoś dobrego dla innych wbrew swojemu komfortowi. Pielgrzymka jest do tego znakomitą okazją. Pokora przydaje się również na co dzień, więc przez kilka dni taki intensywny trening tej cnoty… nie zaszkodzi.

Reklama
Reklama

Swoje trzeba „wyczekać”

Jakże potrzebna na pielgrzymce jest… cierpliwość! Gwarantuję, że przyda się nie raz, zwłaszcza gdy idziesz razem z kilkoma tysiącami osób. Zdobycie posiłku nie jest wtedy łatwe – często swoje trzeba „wyczekać”. Podobnie jest z kolejką do toi-toi. Bez cierpliwości ani rusz.

Doceń to, co dostajesz

Na pielgrzymim szlaku warto doceniać to, co się ma i dostaje od Boga oraz innych ludzi. Ktoś poczęstował Cię ciastkami? Super, to dar, że wokół idą tacy życzliwi pielgrzymi. A może była dobra pogoda i nie padał deszcz? Jestem pewna, że w ciągu każdego dnia znajdzie się dużo okazji do wdzięczności, a grzechem byłoby jej nie wyrażać.

Po burzy wychodzi słońce, a po nocy wstaje dzień. Na pielgrzymce też tak jest. Po trudnym dniu, gdy wszystkimi częściami ciała czujesz ilość przebytych kilometrów, przychodzą lepsze chwile. Jednak nie zawsze są one takie oczywiste, czasami potrzebny jest mały „trening”.

Reklama
Reklama

„Jak się idzie?”

Mówi się, że na pielgrzymce można poznać mnóstwo fajnych osób, jednak jest jeden haczyk. Jaki? Żeby inni pątnicy Ciebie zagadywali, to zazwyczaj trzeba opuścić swoją strefę komfortu, czyli samemu wyjść do ludzi. Tu przydatna okaże się otwartość. Oczywiście, że często nie jest łatwo, zwłaszcza jak pielgrzymuje się pierwszy raz albo jest się nową osobą w grupie. Jednak czasami wystarczy na początku rozmowy zapytać: „Jak się idzie?” I potem język sam się rozwiązuje. A kto wie, czy nie zyskasz przyjaciół na całe życie albo znajomych, którzy będą wspierać Cię w trudach pielgrzymowania? Warto zaryzykować.

Uwaga. Na pielgrzymce spotyka się dużo „otwartych” osób, jednak to nie oznacza, że wszyscy są rozmowni. Może ktoś jest introwertykiem albo właśnie przeżywa gorszy czas i trudno mu nawiązywać nowe znajomości? Kto wie, czy dzięki Twojej otwartości jego problemy choć na chwilę nie zejdą na dalszy plan?

Reklama

Matematyka, którą da się lubić

Każdy inaczej znosi trudy pielgrzymkowe. Jedni idą codziennie po 40 kilometrów bez bólu i żadne upały im niestraszne, inni czują się osłabieni już po kilkunastu kilometrach. A jak pojawiają się bąble, odciski czy „asfaltówka”, czyli uczulenie na asfalt, jest jeszcze gorzej. Jeśli będziesz tą szczęśliwą osobą, której nic nie będzie dolegało (tego Ci życzę), to wtedy masz dodatkowe zadanie – pomagać i pocieszać tych, którym jest trudno. Przekonasz się, że dobro i empatia, to jedyne rzeczy, które się mnożą, gdy się je dzieli. Taką matematykę, to ja lubię, nawet w wakacje.

Pozwól innym zostać świętymi

Na pielgrzymce nie bądź na siłę herosem. Przyjmuj pomoc od innych. Nie musisz udawać, że zawsze wszystko jest w porządku, a każdy dzień mija Ci koncertowo. Przyznawanie się do swoich słabości mówi o tym, że jesteśmy silni wewnętrznie. Warto nie tylko pomagać, ale też przyjmować bezinteresowną pomoc od innych. Nie odrzucaj ich darów. Pozwól im też zostać świętymi. Jesteśmy sobie do świętości wzajemnie potrzebni.

Nie zapomnij o… kredycie

Na pielgrzymkę dobrze jest też wziąć kredyt. Nie, nie chodzi o pieniądze, a o zaufanie. Oczywiście, że elementarne zasady rozsądku zawsze obowiązują, ale nie podołamy bez zaufania współpielgrzymom. Bo często na noclegu zostawiasz swoje rzeczy, innym razem nowo poznana siostra pilnuje Twojego plecaka, gdy Ty kupujesz sok w pielgrzymkowym sklepiku. Nie namawiam, by spakować do swojego bagażu złote pierścionki i milion dolarów, ale jestem pewna, że to właśnie w dużej mierze zaufanie wobec innych scala wspólnotę, do której chce się później wracać.

Jednak to nie wszystko –  na pątniczym szlaku zaufaj przede wszystkim Bogu. On wie najlepiej, jak poprowadzić Cię przez pielgrzymkę. Zatem – odwagi!

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę