Nasze projekty

Miłość większa od uprzedzeń | Majowe ze Stacją7

Był bardzo zagubiony. On – mężczyzna, głowa rodziny, ma zamieszkać u teściów? Nic nie wnosząc do majątku? Ma być im do końca życia wdzięczny? Bał się tej sytuacji, ale żona nalegała. I po prostu nie mieli wyjścia.

Reklama

Matko najmilsza, módl się za nami!

Posłuchaj:

Pomyśl:

Scena z życia Zofii:

To z reguły nie jest łatwe, kiedy młodzi małżonkowie muszą zamieszkać z rodzicami. Muszą bardziej, niż chcą: i jedni, i drudzy nie bardzo potrafią się w takim układzie odnaleźć.

Reklama
Reklama

Był bardzo zagubiony. On – mężczyzna, głowa rodziny, ma zamieszkać u teściów? Nic nie wnosząc do majątku? Ma być im do końca życia wdzięczny? Bał się tej sytuacji, ale żona nalegała. I po prostu nie mieli wyjścia. Nie było ich stać na własne mieszkanie.

Ciężko pracował, czasem na kilka etatów. Przyszły na świat dzieci. Zbudowali nowy, piękny dom. Świetnie sobie radzili. Niczego im nie brakowało. Jednak od teściów ciągle słyszał krytykę. Starał się unikać konfliktów, choć czasem było ciężko, czasem nie wytrzymał i po ludzku coś odpowiedział.

Mijały lata. W końcu przywykł do tego, że teściowie nigdy nie będą zadowoleni z tego, co robi. Ich zdaniem wszystko robił źle, jakkolwiek by się starał. Nie liczył na wdzięczność czy choćby dobre słowo.

Reklama
Reklama

Gdy zmarł teść, on wraz z żoną z pieczołowitością wszystkim się zajęli. Od tego czasu bardziej też zaopiekowali się jej mamą. Nadal nie przepadała za nim, nadal krytykowała. Dzieci i wnuki, ci z daleka, byli dla niej lepsi, lepsze podejmowali decyzje, lepiej w życiu sobie radzili. To dla nich zarezerwowała wszystkie uczucia.

Przyszedł dzień, kiedy zachorowała. Była skazana już tylko na leżenie. Nic nie pamiętała, nie rozpoznawała najbliższych. Opiekowali się nią z największą miłością, nosił ją na rękach do toalety, ubierał (żona nie miała tyle siły), przenosił z łóżka na fotel do karmienia, potem zmieniał pieluchy. Z ogromnym przejęciem starał się, by do końca, do ostatniej godziny, nie czuła się upokorzona chorobą i żyła godnie.

Dzieci i wnuki, ci z daleka, nie mieli czasu, by ją odwiedzić. Zresztą: „babcia i tak już nic nie pamięta”.

Reklama

Tego dnia, rankiem, podczas porannej toalety, gdy przenosił ją na fotel, bardzo słabą, bardzo schorowaną i cierpiącą, tak że nie wiedział nawet, czy go rozpoznała, czy cokolwiek pamiętała, spojrzała mu prosto w oczy z wielką wdzięcznością, a delikatnym, cichym i niezwykle ciepłym głosem powiedziała: „Jesteś dobry, dziękuję”.

Wieczorem odeszła.

Maryjo, która mogłaś liczyć na opiekę ucznia – syna, którego Ci Jezus ofiarował, spraw, aby wszystkie dzieci wzięły pod opiekę swoich starych, schorowanych rodziców. Daj im siłę i miłość, wspieraj w opiece nad niedołężnymi rodzicami, tak aby w ostatnich dniach ich życia okazali miłosierdzie i zapewnili im poczucie godności do ostatniej chwili.

Fragment pochodzi z książki „30 scen z życia Maryi” Anety Liberackiej

Módl się:

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite