Grupa Proelio/Youtube.com

„Nikomu nie można odbierać szansy i życia”. Historia niewidomego Daniela

"Całe moje życie zaczęło się od tego, że rodzice dali mi szansę" - wspomina Daniel, który wskutek wady genetycznej jest niewidomy od urodzenia. Jak poradzili sobie z diagnozą rodzice oraz z czym mierzy się Daniel obecnie?

Reklama

Rodzice Daniela Zawodnika mieli po 23, 24 lata, kiedy urodziła im się dwójka niewidomych dzieci. Były to lata 90, gdzie jeszcze mało kto umiał pracować z tą niepełnosprawnością. Zewsząd słyszeli, że ich syn nigdy nie stanie się samodzielny i będą musieli się nim opiekować do końca życia, będzie dla nich jedynie ciężarem. Dzisiaj Daniel ma żonę oraz trójkę dzieci. Jest wspaniałym Mężem i Ojcem. A do tego spełnia się zawodowo pracując w Centrum Interwencji Kryzysowej i pomagając ludziom w ciężkich sytuacjach życiowych.

„Nie będę pracowała, będę się uczyła brajla”

Całe moje życie zaczęło się od tego, że rodzice dali mi szansę. Jak miałem lat cztery albo pięć, żeby posłać mnie do szkoły, przeprowadzili się. Mieli tam budować dom, mieli już przygotowaną działkę, ale wiedzieli, że na wsi nie będzie dla mnie i mojej siostry szkoły. Dla dwójki niewidomych dzieciaków – opowiada w reportażu Grupy Proelio, Daniel Zawodnik.

Kiedy poszliśmy do szkoły, moja mama powiedziała: „Nie będę pracowała, będę się uczyła brajla”. Uczyła się dodatkowego pisma tylko po to, żeby przepisywać nasze wypracowania do szkoły: „Zostaje w domu, będę się zajmować dziećmi. Macie talent muzyczny, będę was wozić do szkoły muzycznej”. I tak dalej, i tak dalej. Oni ciągle dawali nam szansę. Ciągle i nieustannie mówili: „Sprawdzam”. Czy wam się uda – sprawdzam. A my im na to odpowiadaliśmy pełnym zaangażowaniem i tym, że się udawało – opowiada.

Reklama
Reklama

„Będziesz jego opiekunką do końca życia”

Daniel poszedł na studia, gdzie poznał swoją przyszłą żonę Asię. Mimo ogromnego zauroczenia kobiety, w jej rodzinie pojawiały się wątpliwości: Kiedy mówiłam mamie, że umawiam się z tym facetem na randkę, to były w rodzinie obawy. „Będziesz jego opiekunką do końca życia. Pomyśl o tym, czego nie będziesz mogła zrobić. Nie pójdziesz z nim w góry, nie zatańczysz, nie pomoże ci tak, jak pełnosprawny mężczyzna” – opowiada Asia.

To jednak nie zatrzymało kobiety. Jej radą jest, aby oddzielać niepełnosprawność od człowieka. Danielowi powiedziała „tak”: Na pewno nie jest tak, że pokochałabym każdego niepełnosprawnego po to, by być dla niego dobrą i świadczyć pomoc. Ja w małżeństwie chcę być szczęśliwa i dla mnie małżeństwo jest po to, żebyśmy nawzajem sobie dawali szczęście. Dziś wspólnie należą do wspólnoty, a także wychowują trójkę zdrowych córek. Jak deklaruje Joanna, jeszcze żadne z dzieci nie zapytało dotąd dlaczego ich ojciec nie widzi, za to mówią, że chciałyby mieć takiego męża jak on.

Kiedy brak wzroku jest przeszkodą?

Dawniej jego największym marzeniem było odzyskać wzrok. Dziś opowiada o tym, że niepełnosprawność wcale nie przeszkadza mu w życiu, a jedynymi momentami, kiedy brakuje mu wzroku wcale nie są czynności codzienne, bo z nimi radzi sobie bardzo dobrze. Danielowi wzroku brakuje najbardziej po to, żeby zobaczyć siebie w lustrze, a także, żeby zobaczyć Joasię. Przekonuje jednak, że są to rzeczy, które można nadrobić w inny sposób, np. dotykiem. Zwraca również uwagę na stereotypy, które narosły wokół osób niewidomych:

Reklama
Reklama

Większość ludzi, gdybym zapytał ich, co jest trudne dla niewidomego, odpowiedziałoby, że: krojenie, ostrzenie noża, krojenie różnych rzeczy, siekanie, wycinanie, śrubokręt – to są trudne rzeczy. Żelazko. Żelazko, tak? Bo się można oparzyć, skaleczyć. Gotowanie jest trudne, bo się można poparzyć. (…) Te rzeczy są łatwe, bo te rzeczy nie uciekają, nie poruszają się, można je ustawić w schematach. Trudno jest wtedy, kiedy moje dzieci postawią nie tam, gdzie powinny wszystkie rzeczy i ja się o nie potknę. Albo kiedy jestem w nie swoim miejscu. Kiedy wszystkiego nie znam i muszę dopiero się odnaleźć w nowej przestrzeni. (…) To jest trudne, a nie są trudne rzeczy, które się potencjalnie wydają niebezpieczne – tłumaczy Daniel.

„Założenia naprawdę mogą się nie sprawdzić”

Daniel obecnie wykłada na uniwersytecie, a także pracuje w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Myślenicach. Jak mówi, ta praca daje mu dużo satysfakcji ale także – oprócz rodziny – nadaje jego życiu sens. W tym miejscu, jego niepełnosprawność jest nawet atutem. Przyznaje, że pacjenci, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, często cenią sobie świadomość, że Daniel ich nie widzi. Większa dyskrecja sprawia, że potrafią się przy nim bardziej otworzyć.

Jego całe życie jednak nie mogłoby ułożyć się w ten sposób, gdyby ktoś nie dał mu szansy. Najpierw rodzice, później żona, wreszcie jego pracodawca. Mówimy to po to, żeby właśnie jak się pojawi diagnoza, że dziecko jest chore, że ma jakąś wadę, żeby nie robić założeń. Bo założenia naprawdę mogą się nie sprawdzić. One się często nie sprawdzają – przekonuje.

Reklama

Reportaż „Daniel – wspaniały mąż i ojciec, który nie widzi od urodzenia” zrealizowany został w ramach kampanii „Każde życie jest cudem”. Fundacja Grupa Proelio przedstawiła już czternaście reportaży wideo oraz ponad 100 świadectw pisemnych przedstawiających poruszające historie osób, które kwalfikowały się do aborcji. Można z nimi się zapoznać poprzez stronę cudzycia.pl.

ka, Grupa Proelio/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę