Jamala o początku wojny: przeraziłam się, mamy przecież dwóch małych synków

"O piątej rano obudził mnie mąż i powiedział, co się stało: „Rosjanie na nas napadli”. Najpierw pomyślałam, że to jakiś fake news, ale potem się przeraziłam" - mówi Jamala.

Reklama

W rozmowie z magazynem „VIVA!” ukraińska wokalistka i aktorka pochodzenia krymskotatarskiego opowiedziała o ucieczce z Kijowa oraz o życiu w Polsce.

Zapytana o to, gdzie była 24 lutego, odpowiada: O piątej rano obudził mnie mąż i powiedział, co się stało: „Rosjanie na nas napadli”. Najpierw pomyślałam, że to jakiś fake news, ale potem się przeraziłam, mamy przecież dwóch małych synków. Jeden dwu-, a drugi czteroletni: Selim-Giray i Emir-Rahman.

„Jestem przede wszystkim matką”

Kobieta zdecydowała się na ucieczkę z Kijowa, a następnie z Ukrainy, w czym pomogła między innymi jej siostra, która mieszka w Stambule. Przede wszystkim myślałam o tym, że muszę zadbać o swoje dzieci. Jestem w Ukrainie nie tylko popularną artystką, ale przede wszystkim jestem matką. Ludzie, którzy zaoferowali mi dach nad głową, dali z siebie wszystko nie dla artystki, tylko kobiety ratującej życie swoich dzieci – opowiada.

Reklama
Reklama

„Chcę, żeby szybko nauczyli się polskiego”

Obecnie wokalistka mieszka z synami w Polsce. Chcę, żeby szybko nauczyli się polskiego, żeby nie mieli barier językowych. Na szczęście dzieci o wiele szybciej niż dorośli opanowują obcy język. Zresztą zawsze umieją się porozumieć. Ja też już dużo po polsku rozumiem – podkreśla.

ZOBACZ TEŻ: Maciej Musiał żegna swojego ukochanego dziadka. „Uczyłeś, żeby kochać świat ludzi i Boga”

kh, viva.pl/Stacja7

Reklama
Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę