Jestem profesorem. Jestem bezdomny

Profesor, czteroosobowa rodzina i pasjonat rozwiązywania łamigłówek. Co ich łączy? Bezdomność i chłód – nie tylko ten, który jest w powietrzu, ale ten, który bije od drugiego człowieka. Ludzie patrzą na nich z politowaniem

Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Świeczka pali się na biurku, w rogu stoi tak zwana koza, która ogrzewa pomieszczenie. Z radia lecą dziecięce piosenki. Mała dziewczynka, ubrana w kilka swetrów, odrabia lekcje, co chwilę przerywając i patrząc z ciekawością na gości, którzy właśnie weszli. Obok łóżka chłopiec bawi się z tatą autami, uderza nimi w ścianę, robiąc „kraksy”. Zabawie towarzyszy spora dawka śmiechu. Tak wygląda typowe popołudnie w czteroosobowej rodzinie. Typowe, gdyby nie jedno – są bezdomni. Mieszkają w altance. Nie mają domu. Nie proszą o pomoc. Dlaczego? Nigdzie w oficjalnych dokumentach nie może pojawić się ich nazwisko. Powód jest prosty – dzieci pójdą do domu dziecka.

 

Codziennie odwiedzam altanki, pustostany, piwnice czy zsypy na śmieci – opowiada Joanna Buraczek, streetworker. Pracuje z osobami bezdomnymi przebywającymi na ulicy. – Wchodzę w ich środowisko i dostosowuję się do panujących tam zasad. Współtowarzyszę, nie narzucam pomocy – wyjaśnia. Podkreśla, że nie boi się chodzić po takich miejscach. – To są tacy sami ludzie jak my. Mnie w życiu póki co udaje się wiele rzeczy, im nie. Czy pojawia się lęk i strach? – Tylko i wyłącznie o ich życie… Zwłaszcza kiedy temperatura jest bardzo niska. Wtedy jest strach, że nie zdążę… – głos Joanny się łamie.

 

Książki. Kilkadziesiąt książek, albo i więcej. Położone jedna na drugą piętrzą się na każdej ścianie altanki. Dużo historycznych, sporo też o naukach ścisłych. Mieszka tam Pan Piotr. Nie Piotrek, Piotr. Profesor. I tak o nim mówią wszyscy. To nie pseudonim. Pan Piotr jest profesorem nauk ścisłych. Kilka lat temu stracił wszystko. Żonę, dom, pracę. Jest sam, nie ma rodziny. Jest bezdomny. Pytany jak to się stało, uśmiecha się smutno i mówi „przypadek”, „zrządzenie losu”.

 

Joanna Buraczek chce zmienić postrzeganie osób bezdomnych przez dzisiejszy świat. – Ja się na to nie zgadzam! Nie można tych osób traktować gorzej – mówiąc to, widać jak mocno przeżywa traktowanie ludzi bezdomnych, jako „tych gorszych”…

 

homeless-55492_1920

 

W stereotypowym myśleniu o bezdomności zaszufladkowaliśmy sobie, że to osoby, które nadużywają alkoholu. Jak opowiada streetworkerka, przyczyn bezdomności jest sporo. Czasem to utrata pracy, zdrowia, współmałżonka czy dziecka. Człowiek przestaje sobie radzić z problemami, poddaje się i często po pewnym czasie zostaje bez dachu nad głową.

 

Krzyżówki, zagadki, łamigłówki. To jego pasja. Starszy pan z brodą uśmiecha się nieśmiało. Bije od niego spokój. Uwielbiał rozwiązywać łamigłówki z synem. Zaraził go taką pasją i często wieczorami siadali razem przy stole kombinując i rozwiązując zadania. Do czasu śmierci syna. Nie potrafił się z tym pogodzić i zaczął pić… aż żona odeszła. Aż stracił pracę. Aż stracił mieszkanie…

 

Może zabrzmi to trywialnie, ale każdego dnia wzruszam się w pracy. Zwłaszcza kiedy na ulicy lądują młodzi ludzie 20 czy 30 paroletni. Zastanawiam się, co się wydarzyło, że są w takim punkcie swojego życia. Czasem potrzeba tygodni czy miesięcy by poznać czyjąś historię życia – opowiada Joanna. I dodaje, że zna z ulicy wykładowców wyższych uczelni, piłkarza czy znanego w latach 80 boksera. – Nie trzeba pochodzić z tak zwanych nizin społecznych czy marginesu społecznego, by stać się osobą bezdomną.

 

bezdomny2

 

Śnieg skrzypi pod butami. Mróz. Ciemne tereny ogródków działkowych. Opuszczone altanki, w których jedynym światłem jest świeczka bądź latarka. Duże rury z ciepłym powietrzem i ogromem gazet oraz kartonami, gdzieś z boku. Wiaty śmietnikowe i schowani w kącie ludzie… To między innymi w takich miejscach przebywają bezdomni. Samemu tu chodzić strach. Osoby pracujące z bezdomnymi na co dzień są przyzwyczajone do takich widoków. Wręcz zaglądają w miejsca, które inni omijają łukiem.

 

Czasem wystarczy jedno wydarzenie, by zmienić całe życie – mówi Wojciech Bystry z Towarzystwa Pomocy Św. Brata Alberta. – Jedno! Może nie chce się w to wierzyć, ale znam wiele takich historii… Kilka lat temu pewien bezdomny mężczyzna opowiedział mi o swoim zwrotnym momencie życia. Jego mama wyrzuciła go z Wigilii i nie wpuściła z powrotem do domu. Co zrobił? Zapił się. Ale to zdarzenie nim wstrząsnęło. Do tego stopnia, że po roku chodził na spotkania AA, był trzeźwy, pogodził się z dziećmi i rodziną. Wystarczył jeden wieczór. Szczególny, bo wigilijnyTo jedno zdarzenie miało wpływ na jego dalsze życie – podkreśla Bystry.

 

Joanna Buraczek puentuje: – Najtrudniejsze jest dla mnie to, kiedy wiem, że ktoś na ulice trafił przez drugą osobę. Przez to, że został skrzywdzony. To smutne, ale mobilizuje do dalszej pracy… By zmieniać świat, by takich historii nie był.

 

Alicja Samolewicz-Jeglicka

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Alicja Samolewicz - Jeglicka

Alicja Samolewicz - Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Bernadetta. Święta, która nie bała się mówić

Poruszająca opowieść o cudownych objawieniach, które odmieniły życie tysięcy ludzi. 29 stycznia na ekrany kin wejdzie film "Bernadetta. Cud w Lourdes".

PLAKAT-do-500Od lutego do lipca 1858 roku, Matka Boża 18 razy objawia się Bernadetcie Soubirous (znakomita kreacja Katii Miran); prostej, obdarzonej dużym temperamentem, nieco upartej, ale niezwykle uczciwej nastolatce z prowincjonalnego Lourdes na południu Francji. Do miasteczka zaczynają przybywać pielgrzymi, dochodzi do cudownych uzdrowień, a wieść o Lourdes obiega świat. Szczerość i determinacja Bernadetty zostaje nagrodzona. Dziś Lourdes jest jednym z najsławniejszych miejsc pielgrzymek na świecie, odwiedzanym co roku przez 6 milionów pielgrzymów, a Bernadetta uznana została świętą.

Filmowa kreacja Bernadety Soubirous (w tej roli znakomita Katia Miran, nagrodzona na Festiwalu Filmów Religijnych w Rzymie) jest poruszająca i pełna uroku. Widz na długo pozostanie pod jej wrażeniem. Co najistotniejsze, jest absolutnie prawdziwa. Twórcy budowali tę postać, opierając się o dzieła o. Laurentina, najwybitniejszego znawcy tematyki Lourdes. Bernadeta nie jest cukierkowym dziecięciem z obrazka, nie jest też wielkim teologiem ani monumentalną świętą z ołtarza. Jest za to modelowo upartą, obdarzoną dużym temperamentem, ale niezwykle uczciwą nastolatką, która nie kalkulując i nie licząc się z konsekwencjami, ma zamiar po prostu mówić o tym, co widziała na własne oczy.

Jedno ze zdań, które wypowiedziała Bernadeta, bardzo nas uderzyło: „Nie otrzymałam polecenia sprawić, abyście uwierzyli, ale aby wam to przekazać”. To nie jest kazanie, nie posłużyła się swoją wizją, nie wykorzystała jej, żeby się wywyższyć czy też, by narzucić swoje przekonania. Po prostu opowiedziała to, co się wydarzyło – mówi reżyser filmu, Jean Sagols. – Byłem zafascynowany zwłaszcza temperamentem Bernadety. To właśnie jej temperament sprawił, że chciałem opowiedzieć jej historię. W naszych czasach w coraz większym stopniu tracimy osobiste odniesienia uczuciowe nie tylko jeśli chodzi o religię. Bernadeta nie miała wystarczającego wykształcenia, aby zakotwiczyć swoją wizję w strukturze religii. Mówiła, że zobaczyła „panią”, nie Matkę Bożą, i byłem zaskoczony jej chęcią, jej pozycją w stosunku do tych, którzy chcieli, by się ugięła, których uderzyło to, co mówiła im prosto w twarz.


Czytaj więcej o filmie “Bernadetta”


Film będzie można zobaczyć już od 29 stycznia. Stacja7.pl objęła go patronatem medialnym.

 

 

  ↵

Messori_CzyBernadeta_500pcxPolecamy książkę “Tajemnica Lourdes”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak.

 

 

Przez lata uznawano objawienia za efekt zmowy dziewczynki z miejscowym duchowieństwem albo za wymysł jej ubogich rodziców, liczących na korzyści finansowe. Byli i tacy, którzy utrzymywali, że tajemnicze widzenia były halucynacjami niedożywionej nastolatki. A jaka jest prawda?

Vittorio Messori poświecił 30 lat na zbadanie objawień Lourdes. W swojej książce ujawnia nieznane okoliczności, odpowiada na zarzuty, przybliża nas do tajemnicy Bernadety. Opierając się na faktach, rozstrzyga wszelkie kontrowersje na temat prawdziwości niezwykłych objawień.

>>> Kup teraz <<<

 

Show comments