7 inspirujących bohaterek II wojny światowej

Podczas II wojny światowej prowadziły opiekę nad dziećmi, które wskutek wojny stały się sierotami, pomagały więźniom obozów koncentracyjnych, oddały życie za drugiego człowieka. Kobiety. Bohaterki. Męczennice. Czego uczą nas dzisiaj?

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

7 inspirujących bohaterek II wojny światowej
Podczas II wojny światowej prowadziły opiekę nad dziećmi, które wskutek wojny stały się sierotami, pomagały więźniom obozów koncentracyjnych, oddały życie za drugiego człowieka. Kobiety. Bohaterki. Męczennice. Czego uczą nas dzisiaj?

Walka o… życie

Ta święta kobieta, dobrowolnie, bez przymusu poprosiła dowódcę plutonu, aby mogła pójść na egzekucję zamiast swojej brzemiennej synowej. Synowa powróciła do domu, a Mariannę Biernacką zabrano do więzienia. Zginęła 13 lipca 1943 roku rozstrzelana w Naumowiczach k. Grodna. Synowa Anna, za którą oddała życie jej teściowa dożywa aż 98 roku życia. Wspominała później w wywiadach, że od swojej teściowej nauczyła się modlić pieśniami. “Z samego rana, wspólnie śpiewałyśmy “Godzinki” ku czci Matki Bożej” – mówiła. Marianna Biernacka została beatyfikowana przez św. Jana Pawła II 13 czerwca 1999 r. wspólnie z innymi 108. Męczennikami II wojny światowej. Jest patronką teściowych, synowych i nienarodzonych dzieci.

BŁ. MARIANNA BIERNACKA

 


 

W służbie ojczyźnie

MARIA WITTEK

Maria Wittek to pierwsza Polka w historii Wojska Polskiego, która została mianowana na stopień generała. W czasie wojny obronnej Polski w 1939 była komendantką główną Kobiecych Batalionów Pomocniczej Służby Wojskowej. Od października 1939 do stycznia 1945 stała na czele Wojskowej Służby Kobiet w Komendzie Głównej Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej. Walczyła w Powstaniu Warszawskim, gdzie dosłużyła się stopnia pułkownika. Stolicę opuściła z cywilami. Funkcję szefa WSK pełniła w Częstochowie do rozwiązania AK.

Elżbieta Zawacka była kurierką Komendy Głównej Armii Krajowej, jedyną spośród 15 kandydatek, która pomyślnie przeszła trening i służyła potem w szeregach cichociemnych. Charakterystykę jej osoby opisuje daje Jan Nowak-Jeziorański w książce “Kurier z Warszawy”: “Nawet w konspiracji, gdzie panuje anonimowość, „Zo” stała się postacią legendarną. (…) straciła rodzinę. Uchodziła za człowieka ostrego i wymagającego od innych, ale najbardziej od samej siebie. Jej oddanie służbie graniczyło z fanatyzmem. (…) Średniego wzrostu, blondynka o niebieskich oczach miała w sobie coś męskiego. Była surowa, poważna, trochę szorstka i bardzo rzeczowa. W czasie rozmowy ani razu nie uśmiechnęła się, nie padło ani jedno słowo natury bardziej osobistej, nic co nie wiązało się ze służbowym tematem. „Zo” nie miała na to czasu. Dopiero na pożegnanie poczułem ciepły, mocny uścisk dłoni i usłyszałem lekkie westchnienie: Daj Boże, żebyście dotarli.” Zmarła w wieku niemal 100 lat, pochowana na Cmentarzu św. Jerzego w Toruniu.

 

Chwała bohaterom!

“INKA”

“Inka”, czyli Danuta Siedzikówna w 1943 po zamordowaniu matki przez Gestapo, wstąpiła do AK. W 1945 była aresztowana przez NKWD. Uwolniona podczas transportu wróciła do walki w zbrojnym ruchu oporu jako sanitariuszka. Zdradzona przez łączniczkę Łupaszki, która rozpoczęła współpracę z UB. Po aresztowaniu została umieszczona w gdańskim więzieniu jako “więzień specjalny”. W trakcie długotrwałego śledztwa bita i torturowana, odmówiła składania zeznań. W grypsie przekazanym współwięźniarkom napisała: “Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Skazana na karę śmierci przez rozstrzelanie. Zginęła razem z Feliksem “Zagończykiem” Selmanowiczem. Jej ostatnie słowa brzmiały: Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszko!

 

 

 


 

Bogu i ludziom

Wśród 108. błogosławionych męczenników II wojny światowej znajduje się 8 sióstr zakonnych. Wśród nich s. Julia Rodzińska, która zasłużyła się charyzmatyczną wręcz posługą na polu wychowania i prowadzenia instytutów opieki dla sierot, dlatego też przysługuje jej tytuł “matki sierot”. Była niestrudzoną apostołką różańca, już za życia otaczała ją opinia świętości. Gestapo aresztowało ją w lipcu 1943 r. Zakończyła życie 20 lutego 1945 r. w obozie zagłady w Stutthofie, zarażona tyfusem w czasie posługiwania konającym więźniarkom żydowskim. Mówili o niej świadkowie: “W warunkach upodlenia człowieka potrafiła skierować nas na inne wartości, wartości duchowe… Dla nas ona była świętą, ona oddała za innych życie”. 

S. Katarzyna Celestyna Faron przed wojną była organizatorką i wychowawczynią w ochronce w Brzozowie, a podczas okupacji przełożoną domu zakonnego. Przed wybuchem wojny, siostra Celestyna dowiedziała się, że kapłan o tym samym co ona nazwisku oddalił się od Kościoła rzymsko – katolickiego, i spontanicznie wyraziła gotowość ofiarowania swojego życia w intencji o jego nawrócenie. Złożyła życie w ofierze ekspiacyjnej (odpokutowanie za winę) za nawrócenie błądzącego kapłana – po wojnie wrócił on do wspólnoty Kościoła katolickiego, od 1948 r. był duszpasterzem w Łobzie, gdzie odbudował kościół i gorliwą pracą duszpasterską pragnął wynagrodzić za popełnione winy. S. Celestyna wiedziała, że los, który stał się jej udziałem jest prostą konsekwencją złożonej kiedyś Bogu ofiary z życia, której nigdy nie cofnęła – nawet wtedy, gdy cena okazała się aż tak wysoka.

 


 

Męczennice z Nowogródka

S. Maria Stella Mardosewicz i jej 10 towarzyszek poniosły śmierć męczeńską z rąk hitlerowców w czasie II wojny światowej. Zakonnice ofiarowały swe życie za aresztowanych mieszkańców Nowogródka, wypełniając w heroiczny sposób nazaretański charyzmat służby rodzinie. Błogosławionymi ogłosił je w 2000 r. papież Jan Paweł II. Siostry z Nowogródka po tym jak 18 lipca 1943 r. Niemcy aresztowali 120 osób z zamiarem rozstrzelania uwięzionych, wspólnie podjęły decyzję ofiarowania swego życia za uwięzionych członków rodzin.

Nazaretanki z Nowogródka. Męczennice II wojny światowejMĘCZENNICE Z NOWOGRÓDKA

Poinformowała o tym kapelana i rektora fary Przemienienia Pańskiego w Nowogródku ks. Aleksandra Zienkiewicza, pełniąca obowiązki przełożonej s. Stella, wypowiadając w imieniu wszystkich sióstr słowa: “Mój Boże, jeśli potrzebna jest ofiara z życia, niech raczej nas rozstrzelają, aniżeli tych, którzy mają rodziny, modlimy się nawet o to”.

Nazaretanki zostały uwięzione przez Niemców 31 lipca, a rankiem następnego dnia wywiezione za miasto i w lesie oddalonym o kilka kilometrów od ich macierzystego domu zakonnego rozstrzelane nad przygotowanym uprzednio dołem. W nim też spoczęły 1 sierpnia 1943 r.

 

 

Fot. Youtube/ IPNtv: Żołnierze Niezłomni – Danuta Siedzikówna „Inka”

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️



 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Bohaterowie wojny, którzy nieśli nadzieję

Nawet w najbardziej tragicznych okolicznościach wojny pojawiali się ludzie, którzy swoją heroiczną postawą nieśli nadzieję. Wśród nich znajdziemy wielu Polaków. Wspominając 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej przypominamy kilku bohaterów – mężczyzn, którzy swoją postawą zasłużyli się w służbie ojczyźnie i drugiemu człowiekowi.

Paweł Zalewski
Paweł
Zalewski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Bohaterowie wojny, którzy nieśli nadzieję
Nawet w najbardziej tragicznych okolicznościach wojny pojawiali się ludzie, którzy swoją heroiczną postawą nieśli nadzieję. Wśród nich znajdziemy wielu Polaków. Wspominając 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej przypominamy kilku bohaterów – mężczyzn, którzy swoją postawą zasłużyli się w służbie ojczyźnie i drugiemu człowiekowi.

Święty Maksymilian Kolbe. Zwyczajny, niezwyczajnyGdy mówimy o najbardziej heroicznych postawach w latach 1939 – 1945, w pierwszej kolejności przed oczami staje obóz koncentracyjny Auschwitz oraz postać świętego Maksymiliana Marii Kolbego. Ten wielki polski franciszkanin w swoim życiu nie raz dawał przykłady wiary i męstwa. Ma na swoim koncie ogromne projekty, które realizował na chwałę Boga. Wystarczy wspomnieć o działalności wydawniczej czy misyjnej. Był człowiekiem nieprzeciętnym. Największe świadectwo miłości Boga i bliźniego dał jednak w czasie największej próby. Dnia 29 lipca 1941 roku, podczas apelu w obozie oświęcimskim, dobrowolnie zgłosił się na śmierć głodową w zastępstwie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka. Tym samym ojciec Maksymilian Kolbe wcielił w życie najważniejsze przesłanie z kart Ewangelii, dotyczące miłości bliźniego: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Maksymilian Maria Kolbe był bez wątpienia uczniem i naśladowcą Chrystusa.

 

Z obozem koncentracyjnym w Auschwitz związana jest historia innego polskiego herosa, rotmistrza Witolda Pileckiego. Podobnie jak ojca Kolbe, całe jego życie było wielkim świadectwem. Brał udział w wojnie polsko – bolszewickiej, kampanii wrześniowej, walczył w powstaniu warszawskim, był żołnierzem II Korpusu, męczennikiem zamordowanym przez komunistyczne władze. Wielkich rzeczy dokonywał także na stopie pokojowej. W okresie międzywojennym dał się poznać jako wybitny gospodarz, społecznik, oddany mąż i ojciec. Do historii przeszedł również jako „ochotnik do Auschwitz”. Przeniknął do obozu zagłady, aktywnie tworzył w nim konspirację, następnie brawurowo uciekł, by napisać raporty o ludobójstwie, którego był tam świadkiem. Rotmistrz Witold Pilecki na godną postawę życiową miał prostą receptę. Czytał słynne dzieło Tomasza Kempisa. Czekając w celi na śmierć, pisał w grypsie do żony: „Kup koniecznie książkę Tomasza a Kempis <O naśladowaniu Chrystusa> i czytaj dzieciom fragmenty. To ci da siłę”. Ja czytam ją regularnie, a  przyglądając się życiorysowi rtm. Pileckiego, polecam ją również Państwu.

 

Janusz Korczak i wychowawca Misza Wróblewski z wychowankami przed budynkiem Domu Sierot (1934 lub 1935).

Janusz Korczak kochał dzieci. Udowodnił to całym swoim życiem, które im poświęcił i za które je stracił. Był teoretykiem i praktykiem wychowania. Jego szeroka działalność na tym polu jest powszechnie znana i uznawana. W świadomości potomnych utrwalił się jednak przede wszystkim dramatyczny obraz „ostatniego marszu”. W czasie okupacji w getcie warszawskim Janusz Korczak prowadził Dom Sierot, angażował się w działalność Głównego Domu Schronienia – największego sierocińca na terenie getta. Nie skorzystał z możliwości wyjścia i ukrycia po aryjskiej stronie. Wraz z podopiecznymi i współpracownikami, najprawdopodobniej 5 sierpnia 1942 roku, został wywieziony do obozu w Treblince, gdzie wszyscy trafili do komór gazowych.

 

Kolejnym bohaterem II wojny światowej był generał Władysław Anders. Jak wiadomo, wyprowadził tysiące rodaków z nieludzkiej ziemi, dowodził podczas bitwy o Monte Cassino. W jego biografii moją uwagę przykuł jednak inny, mało znany incydent z medalikiem Matki Boskiej. Anders po kampanii wrześniowej dostał się do niewoli sowieckiej. Trafił do więzienia na Łubiance. W swoich wspomnieniach zostawił piękne świadectwo opieki Maryi: „W pewnej chwili znajdują medalik z Matką Boską. Zbierają się w kilkunastu nad medalikiem. Śmiech grubiański: – No, zobaczymy, czy ci ta k… pomoże w sowieckim więzieniu. Medalik rzucony na ziemię i zdeptany nogą. Do dziś dnia nie mogę się otrząsnąć z wrażenia. Później w więzieniu często śnił mi się ten medalik. Ciągle widziałem twarzyczkę Matki Częstochowskiej, najczęściej podobną do św. Teresy. Czułem Jej ciągłą opiekę nad sobą. Im więcej słyszałem koło siebie śmiechu bezbożników, tym głębiej utrwalała się wiara w Boga. Dodawała mi siły do zwalczania słabości ludzkich w tych ciężkich dla mnie chwilach”.

 

Książę Niezłomny – pod tym przydomkiem kryje się, całkiem zasłużenie, kardynał Adam Stefan Sapieha. Jest on przykładem prawdziwego pasterza. Udowodnił to swoją niezwykłą postawą w czasie II wojny światowej. Pochodził ze znamienitego domu, otrzymał świetne wykształcenie, a następnie systematycznie awansował w hierarchii kościelnej. Od zawsze słynął z niezłomnego charakteru. Podejmował trudne, często niepopularne decyzje. Był bardzo aktywny w życiu społecznym. Swoją próbę pasterską zdał jednak przede wszystkim w czasie okupacji. To on podjął decyzję o ewakuacji najcenniejszych dzieł sztuki z Wawelu.  Zorganizował Obywatelski Komitet Pomocy, przekazywał pomoc z własnych funduszy. Po wyjeździe prymasa Hlonda do Francji stał się przywódcą Kościoła w okupowanej ojczyźnie.  Apelował do władz niemieckich w sprawie bestialskiego traktowania ludności polskiej. Zabiegał o pomoc międzynarodową oraz środki od Stolicy Apostolskiej. Współorganizował tajne seminarium duchowe. W trudnych chwilach nie zostawił swojej owczarni, a trwał przy niej i aktywnie pomagał.

Trudne czasy wymagają trudnych decyzji. Należy liczyć się z niezrozumieniem, oskarżeniami. Taką cenę zapłacił Rudolf Weigl. Do dziś uważany jest przez wielu za postać kontrowersyjną. Lwowski profesor, dzięki produkcji szczepionki na tyfus sprawił, że wojnę przeżyło wiele tysięcy osób. Współpracownicy profesora potajemnie dostarczali szczepionkę Polakom, przemycano ją do getta, a jego instytut był przykrywką dla działalności ruchu oporu. 

Na zakończenie chciałbym przedstawić postać Józefa Daniela Krzeptowskiego. Prezentuję go jako symbol wielce zasłużonej grupy – kurierów tatrzańskich. Za postawę podczas II wojny światowej należy im się cześć i pamięć. Krzeptowski był chyba najbardziej znanym kurierem. Ten wybitny sportowiec i olimpijczyk trasę Zakopane – Budapeszt przemierzył aż 48 razy. Niemcy wyznaczyli za niego wysoką nagrodę, jednak nigdy nie udało im się go schwytać. Zarówno on, jak i inni górale trudniący się kursami przez tatrzańską granicę, ryzykowali życiem przeprowadzając ludzi, przenosząc pieniądze czy mikrofilmy. Zmagali się nie tylko z niebezpieczną i zdradliwą naturą, ale też z okupantem, który kontrolował teren graniczny. Józefowi Krzeptowskiemu swój słynny cykl powieści „Trzecia granica” zadedykował znany pisarz, a w młodości również kurier tatrzański – Adam Bahdaj.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️



 

 

Paweł Zalewski

Paweł Zalewski

Katol, ciemnogrodzianin o małomiasteczkowej mentalności... Z wykształcenia historyk, z zamiłowania także. Zawodowo reporter w radiowy i publicysta w tygodniku diecezjalnym. Oprócz tego miłośnik klasycznej papierkowej prasy, starej dobrej kinematografii, fotografii, przedwojennych staroci, herbaty, Kabaretu Moralnego Niepokoju, serialu Allo, allo i KSIĄŻEK. Kontakt [email protected]

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Zalewski
Paweł
Zalewski
zobacz artykuly tego autora >