Nasze projekty
Krzysztof Skórzyński

Z filmem “Kler” mierzy się Krzysztof Skórzyński

Film Smarzowskiego, to przede wszystkim film o złych ludziach. A że ci ludzie noszą koloratki, jest to film o złych księżach. Poznałem wielu księży ale przeważająca, przytłaczająca większość mojego Kleru, to są i byli wspaniali księża!!!

Reklama

Film “Kler” jest tak wielowymiarowy, że podzielę tę „recenzję” na kilka części.

PO PIERWSZE – Wymiar artystyczny

Aktorsko są to wyżyny polskiego kina. Janusz Gajos grający biskupa o „szatańskim” nazwisku Mordowicz, jest tak sugestywny, że – jak to powiedział mój kolega – można odnieść wrażenie, że urodził się po to by zagrać tę rolę. Gra i rola Arkadiusza Jakubika „przeszywa” widza na wylot. On księdza Kukuły nie zagrał, on nim był. Roberta Więckiewicza Bóg obdarował taką aparycją, że idealnie gra księdza pijaka. No i Jacek Braciak – w odróżnieniu od większości moich znajomych, w tym kwartecie, uważam go za najsłabszego.

Reklama
Reklama

Fabuła. Widz dostaje “syfem” prosto w twarz. Od pierwszej sceny (nie „spojleruję”, bo ta scena jest w trailerze) pijackiej libacji na plebanii, po scenę ostatnią (nie będę „spojlerował”) ma się poczucie obcowania z materialnym złem. Ale (przypomnę – piszę tu o warstwie artystycznej) czy nie takie właśnie portrety kawałka rzeczywistości tworzy Smarzowski? Takie. Takie było „Wesele”, taki był „Dom zły” i – w mniejszym stopniu, bo temat nie był „aktualny” – był „Wołyń”.

Smarzowski chce i tworzy obrazy brutalne, tak jak (wybaczcie uproszczone porównanie) Tarantino chce i tworzy kino ociekające krwią. Taka poetyka, taki reżyser, takie kino, zatem brutalność „Kleru” mnie nie zaskoczyła.

Reklama
Reklama

PO DRUGIE – „Co autor miał na myśli?”

Pierwsze pytanie na które chciałem znać odpowiedź idąc na „Kler” brzmiało – „czy jest to film antyklerykalny?”. Odpowiedź jest prosta: TAK, jest to film antyklerykalny! Bez dwóch zdań.

Drugie pytanie – „czy Smarzowski sportretował w „Klerze” polski kościół? NIE, ale… 

Reklama

Jest to bez wątpienia portret największych grzechów, wynaturzeń, patologii i brudu, który w polskim (i nie tylko polskim) kościele JEST! To co napiszę poniżej jest dla mnie najtrudniejszą, bo bardzo osobistą refleksją po obejrzeniu „Kleru”. Powodem dla którego przez całą noc gapiłem się w sufit i nie zmrużyłem oka na minutę. „Wracał” do mnie ten film scena po scenie. Wątek po wątku. Dlaczego? Bo ja każdą z opisanych tam historii ZNAM! Każdą jedną!  

Smarzowski – co nie jest tajemnicą – miał świetny research. Każda z jego postaci jest „zlepkiem” autentycznych historii, autentycznych wydarzeń, „zlepkiem” prawdziwych księży:

– Ksiądz-pijak, z wiejskiej parafii, który stacza się i kapłańsko i moralnie. Mógłbym „na poczekaniu” wymienić trzy nazwiska takich księży.

– Ksiądz-wierzący (najbardziej niejednoznaczna rola, Jakubika). Historia „wypisz, wymaluj” mojego serdecznego kolegi.

– Ksiądz-pedofil, który dzięki koneksjom i znajomościom z biskupem staje się bezkarny. W swojej pracy dziennikarskiej, gdy zajmowałem się tematem pedofilii w Kościele, zetknąłem się z tuzinem takich przypadków. Wypierania, krycia, odsyłania z parafii na parafię, a na końcu… do domu dla księży emerytów. Coś Wam mówi ta historia? Ja ją niestety opisywałem w swoich materiałach.

– Biskup. By odczytać, kto był inspiracją dla stworzenia tej postaci, nie trzeba wiele się „głowić”.

Wreszcie wątek tego, jak „czyści” się niewygodne tematy, zamiata je pod dywan, wypiera i manipuluje nimi. Jak część hierarchów do końca chroni zło, dopóki się da, a ofiarom wmawia się winę. To wszystko w kościele, piszę to z ogromnym smutkiem, jest. Tak, jest! 

PO TRZECIE – Refleksje „po”

Zebranie tego brudu w 133 minutach filmu jest bardzo bolesne. Boli człowieka wierzącego. Dlaczego? Dlatego, że ja bym chciał Kościoła nieskazitelnego. Kościoła wolnego od najgorszych zaraz tego świata. Czyli… chciałbym Kościoła idealnego. Chciałbym czegoś, co nie istnieje i nigdy nie zaistnieje!  

Film Smarzowskiego, to przede wszystkim film o złych ludziach. A że ci ludzie noszą koloratki, jest to film o złych księżach. Poznałem ich wielu. Ale – jako że dosłownie wyrastałem w Kościele – przeważająca, przytłaczająca większość mojego Kleru, to są i byli wspaniali księża!!!

Z kilkoma się blisko kumpluję, dwóch mógłbym wręcz nazwać Przyjaciółmi. I to też, a może PRZEDE WSZYSTKIM, jest prawda o polskim kościele. Tyle, że Smarzowski nie zrobił filmu dokumentalnego!!! On chciał zrobić i zrobił film FA BU LAR NY! Momentami przerysowany (przyklejone na siłę do scenariusza dwie sceny), ale film fabularny o wycinku rzeczywistości. Także o samotności kapłana (cytat za jednym z bohaterów, znany chyba każdemu księdzu: „Niby kościół to wspólnota, a jak przychodzi co do czego, to nie ma do kogo gęby otworzyć”).

Jedno czego się bałem, a co już się dzieje (a nawet więcej – zaczęło się dziać zanim film do kin wszedł), to alergiczna reakcja części ludzi Kościoła nań! Te krucjaty przed kinami, księża deklarujący z ambon, że „w życiu nie pójdą na film, bo szatan chce w ten sposób zniszczyć Kościół Chrystusowy”. Nie tędy droga! Nie tędy moje Siostry i Bracia w Wierze! Z tym filmem Kościół MUSI się zmierzyć. Po prostu musi! I, co napawa mnie autentyczną radością i wzmacnia moją wiarę w Kościół, widzę że gdzieś tam zaczyna się mierzyć. Otóż…

Arkadiusz Jakubik po premierze filmu powiedział, że dedykuje go koledze-ministrantowi, który ponad 20 lat temu był molestowany przez księdza. KILKA GODZIN po tych słowach, opolska kuria wszczęła postępowanie kanoniczne, skierowała sprawę do prokuratury i skontaktowała się z bliskimi tego mężczyzny, by wyjaśnić sprawę !!! 

MORAŁ:

Czy to co opisałem w ostatnim akapicie wydarzyłoby się bez „Kleru”? Czy reakcja kurii byłaby tak szybka i zdecydowana? Odpowiem parafrazując ulubione zdanie jednego z polityków: nie mam takiego poczucia.

Z filmem “Kler” mierzy się Weronika Kostrzewa

 

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite