video-jav.net

Dialog na receptę

Do poniedziałku, do 18.40 strajkowali lekarze rezydenci. I stażyści. W imieniu całej służby zdrowia, ale tylko oni. Od 18:40 Porozumienie Zawodów Medycznych wchłonęło protest, a to wszystko w dniu 39. rocznicy wyboru kardynała Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II. Te wydarzenia mają ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać. Łączy je słowo „dialog”

Małgorzata Świtała
Małgorzata
Świtała
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Dialog to coś więcej niż wymiana poglądów, krytyka, spór, kłótnia, czy coś podobnego. Dialog zaczyna się od spotkania człowieka z człowiekiem, od cierpliwego słuchania, zadawania pytań, aż po możliwość wypowiedzenia się. Tak rozumiany dialog zakłada otwartość i dobrą wolę oraz wzajemny szacunek. Jak bardzo potrzebujemy tego w naszych rodzinach, relacjach sąsiedzkich i w miejscach pracy.”

 

Jak bardzo! Chciałoby się powtórzyć za świętym Janem Pawłem II nazywanym Papieżem Dialogu, który łączył ludzi różnych wyznań, podglądów i kolorów skóry. Chętnych do takiego, zdefiniowanego przez papieża Polaka dialogu, nie widać. Jeżeli okaże się inaczej, chętnie uderzę się w pierś. Od ponad roku lekarze rezydenci protestują. W czerwcu zeszłego roku wychodzili na ulice z transparentami “Za powołanie nie kupię chleba, dość wolontariatu”; “Twoja krew, mój pot, nasze łzy”. Było ponad sto spotkań z parlamentarzystami. Akcja wysyłania do przedstawicieli władz pism z propozycjami uzdrowienia służby zdrowia. Rozmowy z byłym już wiceministrem zdrowia Jarosławem Pinkasem. Nic nie pomogło. Nic się nie zmieniło. Mur rósł. Cegła po cegle. Mur niezrozumienia i żądań.

 

Decyzja o głodówce, rozpoczętej 2 października i nadal rotacyjnie prowadzonej, zapadła po informacji o śmierci lekarki z Niepołomic. 28-letnia kobieta zmarła w trakcie drugiego (bez przerwy) 12-godzinnego dyżuru. „Rozpoczynamy protest głodowy, bo ochrona zdrowia w Polsce umiera” – napisali wtedy na Facebooku przedstawiciele Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Nie chcę tu rozstrzygać, czy lekarka zmarła z przepracowania. Nie chcę też rozstrzygać, czy chciała czy musiała wziąć dwa dyżury bez minuty przerwy.

 

 

Faktem jest, że zdarzają się lekarze pracujący 300 godzin miesięcznie.
Faktem, że zarabiają w prywatnych lecznicach.
Faktem jest też, że pracują w tym czasie na kilku etatach.
Ale faktem jest też, że mają etaty.
Ale faktem jest też, że za ich edukację płacimy my wszyscy. Korzystamy nie wszyscy.

 

Na liście lekarskich postulatów są między innymi żądania zwiększenia nakładów na służbę zdrowia do 6,8% PKB w ciągu trzech lat (dla porównania na armię to wydatek 2% PKB), zmniejszenia kolejek, zwiększenia personelu i podwyżki dla lekarzy rezydentów i stażystów. Zwiększenie wydatków na służbę zdrowia planuje też ministerstwo zdrowia (w tym roku to już rekordowe 4,7% PKB) do 6%PKB, ale w dłuższym czasie. Podwyżki też ma w planach, ale nie takie, jakich chcą rezydenci. Każdy z nas nie chce czekać na lekarza w nieskończoność i być zapisanym na rehabilitację pół roku po zdjęciu gipsu.

 

16 października od przedstawicieli Porozumienia Zawodów Medycznych usłyszeliśmy, że przejmują protest rezydentów. Jaki dialog był między nimi? Czy ich postulaty będą wspólne? Komu to połączenie wyjdzie na zdrowie? Na odpowiedzi musimy poczekać. Na razie wiemy, że dialogu nie ma między lekarzami a ministerstwem zdrowia. Konstanty Radziwiłł powołał zespół do spraw systemowych rozwiązań finansowych w ochronie zdrowia, przyszłości kadr medycznych i sposobu ich wynagradzania. Stworzenie takiego ciała zapowiedziała po spotkaniu z rezydentami premier Beata Szydło. Pierwsze jego posiedzenie 20 października w Centrum Partnerstwa Społecznego “Dialog” w Warszawie o godz. 10.

 

Ma być spotkanie, czy będzie dialog człowieka z człowiekiem?

 

Małgorzata Świtała

Małgorzata Świtała

Zobacz inne artykuły tego autora >
Małgorzata Świtała
Małgorzata
Świtała
zobacz artykuly tego autora >

Walka o Charliego Garda

Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której będzie musiał podjąć walkę o życie własnego dziecka

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Rodzice Charliego musieli podjąć walkę nie tylko z chorobą, ale także z lekarzami, sądem i trybunałem praw człowieka.

 

Chłopiec przebywa w jednym z londyńskich szpitali. Cierpi na rzadką chorobę, która powoduje osłabienie wszystkich narządów i mięśni. W tej chwili jest podpięty do sprzętu wspierającego oddychanie, ponieważ płuca nie są w stanie pracować samodzielnie. Rodzice chłopca – Connie i Chris Gard – od początku nie poddawali się w tej walce. Znaleźli nawet możliwość zastosowania leczenia eksperymentalnego w Stanach Zjednoczonych, jak również zebrali pieniądze na to leczenie. Wielu ludzi z całego świata zaangażowało się w sprawę Charliego, w jego walkę o życie. Niestety na rodziców spadł cios z innej strony. Najpierw lekarze a następnie Sąd Najwyższy Zjednoczonego Królestwa orzekli, że transport dziecka z Wielkiej Brytanii do Stanów Zjednoczonych to zbyt duże ryzyko i lepiej dla niego, jeśli umrze w Wielkiej Brytanii.

W takiej sytuacji rodzice Charliego zrobili dokładnie to, co zrobiłby każdy inny rodzic. Nie poddali się, lecz zaczęli szukać odwołania od tej decyzji. Zwrócili się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Trybunał przychylił się do decyzji Sądu oraz lekarzy i orzekł, że: transport poza Europę może okazać się zbyt niebezpieczny dla umierającego chłopca a uporczywe leczenie nie pomoże, a wręcz przeciwnie spowoduje dalsze cierpienie dziecka. Odłączenie od aparatury miało nastąpić 30 czerwca 2017 roku. Wtedy do walki w sprawie życia chłopca przyłączył się także papież Franciszek, napisał: “Obrona ludzkiego życia, zwłaszcza, gdy jest narażone przez chorobę, to obowiązek miłości, który Bóg powierza nam wszystkim”.

 

Dziś Charlie staje się symbolem wojny cywilizacyjnej. Wojny o nasze prawo do życia. Charlie i jego rodzice stanęli w pierwszym szeregu a my jesteśmy zobowiązani ich w tej walce wspierać.

Dziś o Charliego walczy cały świat. Walczymy my wszyscy. Charlie staje się symbolem wojny cywilizacyjnej. Wojny o nasze prawo do życia. Charlie i jego rodzice stanęli w pierwszym szeregu a my jesteśmy zobowiązani ich w tej walce wspierać.

Lekarze, Sąd a nawet Trybunał Praw Człowieka, który właśnie prawa do życia ma chronić, wszyscy stanęli po przeciwnej stronie niż rodzice chłopca. Młodzi ludzie, żyjący w cywilizowanym świecie, w środku Europy, w 21 wieku, kiedy dostępne są wszelkie środki i metody uśmierzania bólu, kiedy godne przeżycie ostatnich chwil stało się możliwe, kiedy sprawdzane są różne terapie mogące uratować życie ludzkie, zostali uderzeni systemem tzw. “ochrony praw człowieka” i stali się wojownikami w walce na  śmierć i życie.

 

😍#parentalrights #charliesarmy #charlieslemonchallenge #charliegard #charliesfight

Post udostępniony przez #charliesfight (@charliesfight)

 

Gdyby nie Papież, gdyby nie apele włoskich lekarzy, gdyby nie zwrócenie oczu świata na tę sprawę, mały Charlie od kilku dni już by nie żył a rodzice zostaliby sami, w poczuciu nie tylko dramatycznej, niewyobrażalnej straty ale także wielkiej przegranej całej naszej cywilizacji. Wszyscy zostalibyśmy w takim poczuciu.

Jeśli instytucja, która ma bronić naszych praw, szczególnie tego fundamentalnego prawa do życia, przyjmuje, że lepiej dla nas byśmy nie żyli to w jakim celu ta instytucja istnieje?

Do kogo mamy się odwołać w naszej sprawie? Do kogo mamy się odwołać w sprawie życia naszych dzieci, jeśli przed trybunałem z definicji mającym bronić praw człowieka, powinniśmy raczej sami się chronić.

Kto nam pomoże, kiedy – jak matka Charliego – będziemy wiedzieć, że mamy kontakt z dzieckiem, że nas widzi, reaguje a lekarze będą twierdzili inaczej? Kto nam pomoże, kiedy sami będziemy mieli niesamowitą wolę życia a komisja, trybunał, czy też inna instytucja postanowi, że już wystarczy, że szkoda nas dalej uporczywie podtrzymywać przy życiu.

 

Są takie wartości, których żadna komisja i żadna instytucja dotykać nie może. Taką wartością jest życie ludzkie. Życie pochodzi od Boga i tylko po Jego stronie pozostaje decyzja kiedy je zakończy. Żaden człowiek nie ma prawa podejmować podobnej decyzji za drugiego człowieka.

Są takie wartości, których żadna komisja i żadna instytucja dotykać nie może. Taką wartością jest życie ludzkie. Życie pochodzi od Boga i tylko po jego stronie pozostaje decyzja kiedy je zakończy. Żaden człowiek nie ma prawa podejmować podobnej decyzji za drugiego człowieka. Tego po prostu nie wolno. Jeśli zabierze nam się prawo do życia, prawo do życia naszych najbliższych, to co nam zostanie?

 

Dzięki interwencji papieża, rzymskiego szpitala pediatrycznego Bambino Gesu, który zgłosił gotowość przyjęcia dziesięciomiesięcznego Charliego Garda i opieki nad nim „przez czas, jaki mu jeszcze pozostał”, oraz dzięki apelom zwykłych ludzi, Sąd Najwyższy ma ponownie rozpatrzyć sprawę chłopca.

Pozostaje nam tylko modlitwa za Charliego i jego rodziców. Modlitwa o siłę i nadrobienie straconego na walkę z urzędami czasu, każdej minuty, która przecież dla nich jest teraz najcenniejsza.

 

Niech ich Bóg strzeże i wspiera

 

Wszystkich czytelników Stacji7 zachęcam do modlitwy. Odmówmy dziś wszyscy chociaż dziesiątkę różańca w intencji Rodziny Gard.

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >