Dolan dla zaawansowanych

Ta książka to kopalnia praktycznych wskazówek dla tych, którzy chcieliby umieć zdecydowanie obronić swoje poglądy w zapalnych kwestiach (takich jak stosunek do homoseksualnych związków czy zarzuty wobec Kościoła), a nie popaść przy okazji w mentalność inkwizytorską - kochając Boga, kochać też ludzi i świat.

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Dolan dla zaawansowanych

Wersji angielskiej tej książki nauczyłem się prawie na pamięć, i cytowałem przez ostatnich kilka lat gdzie się dało. Spotkanie dwóch naprawdę dużego formatu postaci współczesnego Kościoła – znakomitego watykanisty Johna L. Allena i wschodzącej gwiazdy światowego episkopatu, kardynała Timothy Dolana, to zasługująca na osiemset gwiazdek duchowego Michelin uczta dla mózgu i duszy.

Allen trafia w punkt, gdy pisze, że Dolan to „nasterydowana afirmatywna ortodoksja“ (czyli taka, która zachowując „betonowość“ poglądów zawsze jednak najpierw mówi o tym, dlaczego rewelacyjnie jest być katolikiem, a nie za co będziemy się ewentualnie smażyć w piekle).

Ta książka to kopalnia praktycznych wskazówek dla tych, którzy chcieliby umieć zdecydowanie obronić swoje poglądy w zapalnych kwestiach (takich jak stosunek do homoseksualnych związków czy zarzuty wobec Kościoła), a nie popaść przy okazji w mentalność inkwizytorską – kochając Boga, kochać też ludzi i świat. 

Kardynał Dolan to pierwszy showman (który potrafi okręcić sobie wokół palca nawet najbardziej wrogich Kościołowi dziennikarzy) i – jak nazywa go Allen – apostoł nadziei w amerykańskim Kościele.

Nie słodzi jednak hierarsze, umie wytknąć mu jego wady, pokazać słabe punkty (nie tylko wtedy, gdy pisze, że słynący z zamiłowania do dobrego jedzenia tudzież wina kardynał „pierwszy nie przychodzi na myśl, gdy szukasz biskupa, który mógłby nagrać swoje własne fitness – DVD).

Wielką wartością książki też są wstępy Allena do każdego z rozdziałów, solidne wykładziki wiedzy na temat współczesnych problemów Kościoła w Stanach i na świecie.

Kardynała Dolana warto słuchać, nie tylko dlatego, że mądrze prawi, ale też dlatego, że to straszna frajda. Mam wrażenie, że spora część problemów wielu lokalnych Kościołów mogłaby zostać rozwiązana, gdyby tylko udało się go sklonować.

Wesprzyj nas
Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Religia hamuje rozwój ludzkości

Idź złoto do złota chciałoby się w pierwszym odruchu powiedzieć, po lekturze wywiadu, jakiego modelka Anja Rubik udzieliła miesięcznikowi "Pani". A konkretnie jego fragmentu traktującego o tym, że „religia hamuje nasz rozwój”, a pani Rubik w kwestiach wyznaniowych zgadza się z artystą Nergalem, którym jest szczerze zafascynowana.

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >
Religia hamuje rozwój ludzkości

© Corbis/FotoChannels

Wszyscy wierzący oburzają się teraz na panią Rubik, a ja – zachęcony przez świętego Pawła, apelującego „w każdym położeniu dziękujcie” – mam ochotę wznieść modlitwę dziękczynną za panią Anję Rubik, za frajdę jakiej dostarczyło mi czytanie jej wywiadu, w ogóle jakoś mi się tak po nim zrobiło optymistycznie, jestem pełen dobrych myśli, zapału do pracy, mam ochotę wziąć jeszcze kilka kredytów, słowem: jest czad.

Co do merytoryki sprawa jest jasna.

Religia hamuje rozwój jednostek?

Jak mawia mój przyjaciel Prokop – no jacha. Przykłady: święty Franciszek, potwornie poblokowany człowiek, do czegoż on mógł dojść, gdyby jednak pozostał dziedzicem. Jan Paweł II, Matka Teresa, ksiądz Tischner, Jean Vanier, siostra Chmielewska, miliony uczonych, lekarzy, opiekunów najsłabszych, męczenników, którzy oddali życie za innych, w tym niewierzących.

Mój Boże, tyle uwiędłych w wyznaniowej klatce życiorysów…

Religia hamuje rozwój cywilizacji?

Pyszności. To, co mówi pani Rubik nie jest nawet głupie, jest rozkosznie głupiutkie. Ja to jakoś rozumiem, też lubię wypowiedzieć się czasem na temat fizyki kwantowej, mimo że na lekcjach fizyki zajmowałem się głównie obmyślaniem, jak na przerwie wzbudzić alarm w samochodzie nauczyciela.

Nie wiem, czy na lekcjach historii pani Rubik malowała paznokcie czy czytała Kanta. Z pewnością jednak nie uważała, skoro nie wie, że gdyby nie Kościół, dziś nie byłoby ani modelek, ani publicystów ani drących twarz i Biblię pseudosatanistycznych bardów.

Religia hamuje rozwój ludzkości

© Corbis/FotoChannels

Pani Anja wyznaje, że biografię Nergala zarekomendowała jej mama. Ja – gdybym tylko miał zaszczyt bycia kolegą pani Anji – podsunąłbym jej animowaną wersję świata, w którym nie dokonała się chrześcijańska rewolucja.

Serial nazywa się "The Flinstones". Historia świata nie zaczęła się w dwudziestym wieku, pani Anju. To gdzie dziś jesteśmy jest wypadkową trwających tysiąclecia procesów.

Dlatego możemy zakładać, że gdyby nie religia, pani Anju, nie umiałaby pani pewnie czytać ani pisać. A zamiast brać samolot do Nowego Jorku, mogłaby się Pani co najwyżej kopsnąć konikiem za pole. Którego i tak by pewnie nie było, gdyby nie rolnicza edukacja prowadzona w wiekach średnich przez jak najbardziej religijną instytucję, która nazywa się zakon cystersów.

To historia. Teraźniejszość jeszcze brutalniej obchodzi się z Pani sądami. Bo gdyby tak na moment zejść z okładek i wpaść na przykład do Afryki, zobaczyć jak ludzie Kościoła oddają swoje jedyne życie by budować drogi, szkoły, szpitale, leczyć, karmić, edukować – czyli robić to wszystko na co politycy, gwiazdy mediów, sceny oraz modellingu nie mają czasu, bo muszą karmić świat cukrową watą swoich przemyśleń.

Zobaczyłaby Pani jak idiotycznie z tej perspektywy brzmią słowa wsparcia, jakie ślą dziś Pani prezes stowarzyszenia ateistów i kilka tysięcy budzących się zawsze przy takich okazjach internetowych sierot po polskim katolicyzmie.

Oni zawsze przypomną inkwizycję (i zawsze nic o niej czytali), wyciągną pijanego proboszcza, czy niemoralnego wikarego. I weź człowieku setny raz ich pytaj, czy gdy mają wujka alkoholika, wystarczy to, by nazwać ich „pijacką rodziną”? Czy gdy listonosz kradnie, należy stąd wnosić, że już nie tylko Poczta Polska ale wręcz pisanie listów nie ma sensu?

Znaleźli sobie w sieci jakąś historyjkę: w Indiach kapłani lokalnych kultów zabraniają ludziom brać szczepionki, jest to więc jasny dowód, że religia jest do d…y.

Rusz się jeden z drugim komentatorze i znawco cywilizacji do Kamerunu albo Zambii.

Religia hamuje rozwój ludzkości

© Corbis/FotoChannels

Popatrz na katolickie siostry, które od ust sobie odejmują, żeby każde powierzone dziecko zaszczepić. Użyj wreszcie rozumu, nie emocji i przyznaj, że jeśli czegoś się twoje teorie trzymają, to kupy.

Obal moją tezę: wszelkie generalizacje to poezja półgłówków. Wszelkie: „religia hamuje rozwój ludzkości”, „modelling wyłącza ludziom mózgi”, „wszyscy artyści to prostytutki”.

Siądź wreszcie do opartej na konkretach debaty. Dlatego jestem tak szczęśliwy, dlatego zacieram rączki – po raz kolejny widzę, że do końca życia nie zabraknie mi zajęcia.

Jeszcze z trumny będę wyjaśniał, podawał fakty, prostował, zachęcał, odkręcał.

I jestem, kurka wodna, dumny. Dociera do mnie, że Kościół rozwinął naszą cywilizację również w ten sposób, że gdyby go nie było, wojujący ateiści nie mieliby się na czym uczyć myśleć. Bo jaką karierę – gdyby nie fakt istnienia Kościoła – zrobiłby artysta Nergal?

Proszę spojrzeć na dyżurnych „racjonalistów”, na tych wszystkich medialnych byłych księży (a zwłaszcza jednego byłego dominikaninia z Freta). Pies z kulawą nogą by się nie zajął otchłaniami ich myśli, gdyby nie to, że kopią się z Kościołem, że na jego istnieniu de facto żerują.

I to jest w Kościele piękne, i to pcha mnie do dziękczynienia. Pan karmi przezeń nas wszystkich, „wydziela żywność w odpowiednim czasie”. Chrześcijanin dojdzie w nim do zbawienia, były zakonnik spłaci sobie ratę albo sprzeda parę książek. Modelka awansuje do ligi lokalnych intelektualistów, i pewnie zaraz pewien katolicki kolega zaproponuje jej, żeby odtąd nie tylko pokazywała sukienki, ale i pisała bloga.

Pani Anju Rubik – uśmiecham się do pani promiennie (i wcale nie chcę w następnym kroku wbić pani noża pod żebro, o co posądza mnie zawsze spętany jakąś traumą redaktor Orliński).

Stwierdzam: jest pani kobietą zdecydowanie niegłupią, piękną, przedsiębiorczą, znającą się pewnie na tym i owym, ale na religii niestety nie bardzo. Możemy to jednak zmienić.

Religia hamuje rozwój ludzkości

Jestem gotów poświęcić się dla sprawy i zaplanować pani szyty na miarę półroczny program zapoznawania się z chrześcijaństwem na świecie, który pozwoli pani sformułować sądy na podstawie innej niż autokreacje Nergala, kontakt z niekomunikatywnym księdzem, albo koleżanką, która dajmy na to nie dostała rozgrzeszenia, więc czuje się ofiarą represji.

Jeśli po tych sześciu miesiącach powtórzy pani to, co mówi dzisiaj, będzie mogła pani oczekiwać, że za karę pójdę na dziesięć pokazów polskich projektantów.

Jeśli natomiast nadal będzie pani skłonna wypowiadać się o rzeczach, o których ma pojęcie takie jak ja o Karlu Lagerfeldzie, ja w ramach retorsji zajmę się modellingiem.

Zapewniam Panią, że warto zrobić wiele, żeby ludzkość jednak przed tym doświadczeniem ochronić. Niczym od Bruce'a Willisa w "Armageddonie", teraz wszystko od Pani zależy.

Wesprzyj nas
Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >