video-jav.net

Abp Hoser powołał Diecezjalne Centrum Światowych Dni Młodzieży Warszawa-Praga

Dekretem abp. Henryka Hosera w diecezji warszawsko-praskiej powołano do istnienia Diecezjalne Centrum Światowych Dni Młodzieży.

Polub nas na Facebooku!

Jego zadaniem będzie koordynacja przygotowań do przyjęcia młodych z całego świata, którzy w tygodniu misyjnym poprzedzającym spotkanie z Ojcem Świętym w Krakowie będą przebywali na terenie diecezji – poinformował diecezjalny duszpasterz młodzieży ks. Emil Parafiniuk.

Duchowny podkreślił, że zakres działań powołanego zespołu będzie szeroki. Począwszy od przygotowania duchowego czyli koordynowania powstawania młodzieżowych grup modlitewnych w poszczególnych parafiach, poprzez przygotowanie wolontariuszy, działania promocyjne czy sprawy logistyczne. "Spodziewamy się bowiem w naszej diecezji około 10 tys. młodych osób z całego świata" – powiedział ks. Parafiniuk.

Kolejnym krokiem przygotowań będzie powołanie w Niedzielę Palmową Rejonowych Centrów Światowych Dni Młodzieży, które będą umiejscowione w kilkunastu parafiach diecezji. – Z uwagi na potrzebę łatwego połączenia komunikacyjnego z Warszawą ich sieć nie będzie pokrywała się z podziałem na dekanaty – zaznaczył diecezjalny duszpasterz młodzieży.

Całością prac będzie koordynowała Rada Diecezjalnego Centrum Światowych Dni Młodzieży pod przewodnictwem abp. Henryka Hosera.


mag / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna ISSN 1426-1413; Data wydania: 27 grudnia 2013 Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Studiuj Biblię online. Ruszyła platforma e-learningowa

Chcesz pogłębić wiedzę o swojej ulubionej księdze Pisma Świętego? Interesujesz się biblistyką? Portal Orygenes, skupiający najlepszych polskich biblistów uruchamia Uniwersytet Biblijny online!

Polub nas na Facebooku!

Na nowo powstałej platformie e-learningowej do końca roku znajdzie się łącznie 80 kursów obejmujących różne poziomy zaawansowania wiedzy biblijnej u słuchaczy. Na starcie jest ich 52. Razem będzie to tylko w tym roku 500 godzin wykładów w różnej formie: wideo, audio i tekstu. Pomysłodawcy Uniwersytetu zapewniają, że wykładów będzie systematycznie przybywać, a wszystkie będą bezpłatnie dostępne dla wszystkich zainteresowanych.

– Idea powołania takiej “uczelni” zrodziła się kilka lat temu, gdy odkryliśmy, jak wielką rolę w docieraniu Słowa Bożego do ludzi zaczął odgrywać Internet. Dostrzegliśmy jednocześnie, jak bardzo brakuje treści prezentujących rzetelną wiedzę biblijną, przy jednocześnie dużym zainteresowaniu Polaków tą tematyką – mówi ks. Mateusz Wyrzykowski, współtwórca Uniwersytetu Biblijnego. Dodaje, że często spotykał się z potrzebą “szkoły przenośnej”, zgłaszaną przez mieszkańców wsi czy małych miejscowości, dla których udział w zajęciach organizowanych przez ośrodki takie jak KUL, UAM czy UKSW jest niemożliwy.

Podkreśla, że – tak jak na zwykłym uniwersytecie – wszystkie dostępne słuchaczom materiały będą oznaczane stopniem zaawansowania, tak by coś dla siebie znaleźli wszyscy: zarówno ci, którzy szukają inspiracji do własnej Lectio Divina, jak i ci, którzy podstawy biblistyki mają już za sobą, a chcą pogłębić wiedzę już posiadaną.

Twórcami treści dostępnych na Uniwersytecie są najwybitniejsi bibliści w Polsce, tacy jak ks. prof. Waldemar Chrostowski, ks. prof. Janusz Kręcidło, bp prof. Michał Janocha, siostra dr Judyta Pudełko, dr Danuta Piekarz, dr Piotr Zaremba, dr Marcin Majewski i wielu innych. Część wykładów została przygotowana specjalnie na potrzeby Uniwersytetu, a część powstała przy okazji różnych głoszonych przez nich wykładów czy konferencji.

Uniwersytet Biblijny jest całkowicie otwarty: nie trzeba płacić czesnego, zapisywać się na listy chętnych czy dopasowywać swój plan zajęć do planu wykładów różnych wykładowców. Na razie nie ma też egzaminów, choć twórcy nie wykluczają, że będą jakieś formy sprawdzania wiedzy zdobytej przez studentów czy wystawiania dyplomów ukończenia. – Możliwość przeprowadzania testów na naszej platformie istnieje, ale jest jeszcze w fazie organizacyjnej – przyznaje ks. Mateusz Wyrzykowski.
Twórcy mają w planach również uruchomienie aplikacji ułatwiającej dostęp do materiałów multimedialnych.

ad/Stacja7

Sakramenty 18+

Dorośli ludzie przez 9 miesięcy spotykają się na przygotowaniu do Chrztu, Komunii i Bierzmowania. Co ich przyciąga? Dlaczego decydują się na przyjęcie sakramentów w dorosłym życiu?

Polub nas na Facebooku!

Kurs przygotowujący osoby dorosłe do chrztu i bierzmowania, który od kilku lat pomagam organizować, trwa dziewięć miesięcy. Dziewięć długich miesięcy. Za każdym razem nie mogę się nadziwić, że wciąż znajdują się chętni i chętne do tego, żeby wziąć w nim udział. Bo co może być pociągającego w cotygodniowych późnowieczornych spotkaniach z początkowo zupełnie obcymi ludźmi? Otóż przynajmniej dwie rzeczy.

 

Długo, czyli porządnie 

To chyba najczęstszy argument podawany przez osoby, które wybierają długi kurs. Wiedzą, o co proszą (w chrzcie otrzymają przecież nowe życie, w bierzmowaniu – dary Ducha!), dlatego chcą mieć czas na przygotowanie się do sakramentu i pogłębienie swojej wiary. Długie miesiące przygotowań naprawdę działają na korzyść – pozwalają przyjrzeć się swoim motywacjom, zacieśnić relację z Bogiem i lepiej Go poznać.

 

Doświadczenie (mikro)Kościoła 

Dzięki temu, że kurs trwa tak długo, jest nie tylko przestrzenią do wzrastania w wierze, lecz także do wytworzenia prawdziwej wspólnoty wierzących. Zazwyczaj bierze w nim udział kilkadziesiąt osób, z których tylko część przygotowuje się do sakramentów – reszta im w tym towarzyszy. A są wśród nich zakonnicy i świeccy – małżeństwa, narzeczeni i single, młodzi i starsi. Różnią się (czasem skrajnie) “stażem wiary” i wrażliwością, bliskie są im odmienne duchowości. Wszyscy razem tworzą cudownie różnorodny mikro-Kościół złożony z ludzi, którzy są w drodze.

 

Kurs, jak co roku, odbywa się w warszawskim kościele św. Jacka. Organizują go i prowadzą bracia dominikanie (z pomocą grupy świeckich). Potrwa od października do czerwca. Spotkania odbywają się co tydzień, we wtorkowe wieczory. Na każde spotkanie składają się: modlitwa, konferencja i rozmowa w kilkuosobowej grupie. Częścią kursu są też dwa wyjazdy weekendowe pod Warszawę w listopadzie i w marcu.


Katarzyna Pliszczyńska

 

Watykan ogłosił nową konstytucję apostolską o Synodzie Biskupów

W Watykanie ogłoszono dziś konstytucję apostolską "Episcopalis communio", dotyczącą instytucji Synodu Biskupów. Jedną z wprowadzanych przez nią nowości jest ustanowienie konsultacji poprzedzających Synod, a także postanowienie, że dokument końcowy Synodu ma udział w nauczaniu zwyczajnym Ojca Świętego.

Polub nas na Facebooku!

Nowa konstytucja apostolska przewiduje obok istniejących dotychczas zgromadzeń zwyczajnych, nadzwyczajnych (w sytuacjach wymagających pilnego przemyślenia) i specjalnych (dla określonych obszarów geograficznych) także, gdy wymagają tego motywy natury ekumenicznej przeprowadzenie innych zgromadzeń synodalnych.

Ojciec Święty może wezwać na zgromadzenie synodalne także inne osoby, nie będące biskupami, sam w każdym przypadku określając ich rolę.

Papież może postanowić, aby zgromadzenie synodu odbywało się w kilku etapach oddalonych do siebie czasowo.

W nowej konstytucji apostolskiej mowa o trzech fazach Synodu: przygotowawczej, celebratywnej i realizacyjnej.

W fazie przygotowawczej przewiduje się konsultacje ludu Bożego odbywające się w Kościołach partykularnych, a także w zakonach, stowarzyszeniach wiernych, pozostawiając sekretariatowi generalnemu Synodu Biskupów także możliwość innych form ich przeprowadzenia.

Nowa konstytucja apostolska przewiduje możliwość zwołania zgromadzenia przedsynodalnego (tak jak to miało miejsce w przypadku rozpoczynającego się 3 października Synodu o młodzieży).

Mówiąc o fazie celebratywnej przypomniano, że obradom Synodu zawsze przewodniczy Ojciec Święty, mianując jednego albo więcej przewodniczących delegowanych. Synod pracuje podczas kongregacji generalnych oraz w małych kręgach. Możliwa jest także okresowo swobodna wymiana zdań na temat rozpatrywanych kwestii. Wskazano, że owocem prac sesji Synodu jest dokument końcowy. Jeśli jest on wyraźnie zaaprobowany przez ojców synodalnych i przez Ojca Świętego, to ma udział w papieskim nauczaniu zwyczajnym. Jeśli zgromadzenie synodalne zostanie wyposażone przez Biskupa Rzymskiego w głos decydujący, zgodnie z kanonem 343 Kodeku Prawa Kanonicznego i kiedy dokument końcowy jest ratyfikowany i promulgowany przez Następcę św. Piotra uczestniczy w papieskim nauczaniu zwyczajnym. W takim przypadku dokument końcowy jest opublikowany z podpisem Ojca Świętego oraz członków Synodu.

Omawiając część realizacyjną Synodu konstytucja apostolska wskazuje na rolę sekretariatu generalnego oraz Rady Zwyczajnej Sekretariatu Generalnego. Polecono, aby Sekretariat Generalny Synodu Biskupów przygotował instrukcję dotyczącą sprawowania zgromadzeń synodalnych. Ojciec Święty postanowił, że nowa konstytucja apostolska wchodzi w życie z chwilą jej opublikowania w watykańskim dzienniku „L’Osservatore Romano”.

KAI/ad

Mocni w Duchu opowiadają o św. Stasiu Kostce

"Zajarałem się nauką dopiero na III roku i wtedy odkryłem, że jestem kozakiem z języków obcych" - tak zdaniem Mocnych w Duchu św. Stanisław Kostka mógłby dziś opowiadać o sobie swoim obecnym rówieśnikom. Jeśli chcesz posłuchać pełnej historii Stasia na żywo, dziś w Warszawie u jezuitów na Rakowieckiej zespół opowie ją jeszcze raz.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W rolę św. Stasia Kostki, wyglądającego jak współczesny raper, wciela się Kuba z zespołu Mocni w Duchu z Łodzi. W pierwszej osobie opowiada językiem współczesnych raperów – choć nie rapuje – życie świętego w taki sposób, by słuchacze usłyszeli w tej historii podobieństwa do siebie. W ten sposób historię św. Stasia opowiadali już w marcu w Warszawie, podczas diecezjalnego Dnia Młodzieży (wideo poniżej)

 

 

W dniu święta św. Stanisława Kostki oraz z okazji jego roku i 450 rocznicy urodzin powtórzą swój pomysł dziś w Warszawie. Wszystko odbędzie się w sanktuarium św. Andrzeja Boboli przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, gdzie o 18 Mszę św. dla młodzieży odprawi biskup Michał Janocha. Bezpośrednio zaś po Eucharystii zespół Mocni w Duchu poprowadzi uwielbienie i będzie opowiadać o św. Stanisławie. 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Potrafisz marzyć? Jedź do Panamy!

– Do Panamy zaproszeni są wszyscy ci, którzy potrafią marzyć i wierzą, że dzięki młodym ludziom może narodzić się coś nowego – mówi gospodarz przyszłorocznych 34. Światowych Dni Młodzieży, arcybiskup Panamy José Domingo Ulloa Mendieta w wypowiedzi dla papieskiej Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia.

Polub nas na Facebooku!

– Zachęcamy młodych ludzi do tego by odkryli, jak ważne jest osobiste spotkanie. Myślę, że jednym z najpiękniejszych doświadczeń ŚDM jest odkrycie, że tysiące młodych z różnych narodów kontynentów gromadzą się, by wspólnie doświadczać tego spotkania ze sobą nawzajem, ale przede wszystkim z Jezusem – mówi abp José Domingo Ulloa Mendieta w krótkim wywiadzie dla Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia. Jak podkreśla, zdolność młodych do tego, by marzyć, to inspiracja dla całego Kościoła – Do Panamy zaproszeni są wszyscy ci, którzy potrafią marzyć i wierzą, że dzięki młodym ludziom może narodzić się coś nowego (…) wiemy, że pomimo wielu trudności, są oni zawsze zdolni do marzeń.

Pytany o oczekiwania w związku z nadchodzącym spotkaniem młodych, wyraża nadzieję, że młodzi pielgrzymi opowiedzą rówieśnikom w Panamie o swoich doświadczeniach bycia katolikami.

– Mam nadzieję, że pielgrzymi pomogą nam zachować marzenia, że Kościół i świat mogą być jeszcze lepszymi. Że dadzą nowe siły całemu Kościołowi Ameryki Centralnej, byśmy tak jak Maryja byli zdolni do przyjęcia od Boga wezwania do misji – podkreśla hierarcha.

Główne wydarzenia 34. ŚDM Panama 2019 odbędą się w dniach 22-27 stycznia 2019 r. pod hasłem “Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38). Zgodnie z tradycją spotkań młodych, uczestnicy z całego świata gromadzą się wspólnie podczas pięciu głównych uroczystości: Mszy św. na otwarcie, ceremonii powitania papieża, Drogi Krzyżowej, czuwania z Ojcem Świętym i niedzielnej Mszy św. Posłania wieńczącej spotkanie.

Dni w Diecezjach, które poprzedzą spotkanie w stolicy kraju, odbędą się od 17 do 21 stycznia 2019 na terenie Panamy, a także sąsiedniej Kostaryki. Ze względu na skomplikowaną sytuację społeczno-polityczną, z organizacji Dni w Diecezjach wycofała się Nikaragua, pomimo wielkiego zaangażowania tamtejszych diecezji i zaawansowanych przygotowań do przyjęcia pielgrzymów.


KAI/ot

500 portretów osób z Zespołem Downa na Times Square

Z inicjatywy amerykańskiego stowarzyszenia National Down Syndrome Society, 500 portretów osób z Zespołem Downa wyświetlono w minion sobotę na jednym z ekranów górujących nad nowojorskim Times Square.

Polub nas na Facebooku!

Inicjatywa, którą nagłośniła m.in. francuska Fundacja Jerôme Lejeune’a, miała na celu zwrócenie uwagi na obecność w społeczeństwie osób z trisomią 21.

Fotografie zaprezentowane na najsłynniejszym placu Nowego Jorku wybrano spośród ponad 2,4 tys. zdjęć nadesłanych przez internautów, w ramach kampanii zorganizowanej przez National Down Syndrome Society. Godzinna prezentacja video zawierała zdjęcia zarówno dzieci, młodzieży, jak i dorosłych z Zespołem Downa.

Wydarzenie było częścią dorocznej kampanii organizowanej przez to stowarzyszenie na rzecz osób z trisomią 21. Tego dnia w ramach kampanii ulicami Nowego Jorku przeszedł też charytatywny marsz 24. New York City Buddy Walk z udziałem kilku tysięcy osób. Ubiegłoroczna edycja marszu zaowocowała zbiórką 130 tys. Dolarów na potrzeby osób z z Zespołem Downa.

Prezentacja zdjęć i spacer charytatywny zapoczątkowały miesiąc wrażliwości na potrzeby osób z Zespołem Downa.


KAI/ot

Powstanie katolicki Erasmus?

Podczas zgromadzenia plenarnego Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE) padła propozycja utworzenia katolickiego programu na wzór Erasmusa.

Polub nas na Facebooku!

Wiceprzewodniczący CCEE przypomniał, że tematem zgromadzenia był „duch solidarności w Europie” i że odbywało się ono w Polsce – kraju, gdzie słowo “solidarność” zrobiło karierę. Wskazał, że w XIX w solidarność rozumiano w sposób antagonistyczny wobec miłości chrześcijańskiej, jako połączenie sił jakiejś grupy, np. związkowców, w walce o swe interesy materialne. Gdy jednak powstał w Polsce ruch „Solidarność” dokonało się przewartościowanie tego pojęcia i solidarność zaczęła żyć w symbiozie z wizją miłości chrześcijańskiej, jako działania na rzecz drugiego człowieka i razem z drugim człowiekiem, a nie przeciwko drugiemu człowiekowi. Bardzo się do tego przyczynili: papież Jan Paweł II i ks. prof. Józef Tischner. Dokonała się chrystianizacja pojęcia solidarności – zaznaczył metropolita poznański.

Zwrócił uwagę, że katolicki wolontariat jest trzecim wymiarem życia Kościoła (obok nauczania i uświęcania) jako forma diakonii, stanowiącej zwrot ku innym ludziom, wbrew skrajnej indywidualizacji, która zamyka człowieka w sobie. Przywołał też opinię zwierzchnika Greckokatolickiego Kościoła Ukraińskiego abp. Światosława Szewczuka, który podkreślił, iż na Ukrainie wolontariat laicki jest czynny tam, gdzie nie ma niebezpieczeństwa utraty życia, natomiast wolontariat chrześcijański także tam, gdzie taka groźba istnieje. Humanista może być dobrym człowiekiem, ale nie do tego stopnia, żeby ofiarować swoje życie za drugiego człowieka – wskazał abp Gądecki.

Żeby wolontariat miał kształt chrześcijański, niezbędna jest formacja sumień. Gdy się jej zaniedba, wolontariat traci chrześcijańską motywację i staje się laickim. Chodzi tu o inspirację jaką jest chrześcijańska miłość, która nie jest uczuciem, lecz wzoruje się na miłości Jezusa Chrystusa, oddającego życie za ludzi. – Chrystus jest pierwowzorem każdego wolontariatu chrześcijańskiego – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Jego zdaniem możliwa i potrzebna jest solidarność między Kościołami w Europie. Biskupi zaproponowali powołanie katolickiego odpowiednika europejskiego programu Erasmus, by pomóc Kościołom w prowadzeniu wymiany młodzieży i jej kształceniu, co – jak zauważył abp Gądecki – dokonuje się już w Polsce wobec młodych ludzi zza wschodniej granicy.

Pytany o problemy związane z migracją, hierarcha wskazał, że postawą chrześcijańską jest wyciąganie ręki do potrzebujących. Jednocześnie podkreślił, że solidarność to coś więcej niż pomoc, to także „nieszerzenie strachu” przed przybyszami, który rozsiewa się, aby samemu nadal prowadzić wygodne życie. Cały świat jest jednym domem, którym zarządzamy, troszcząc się o innych ludzi, także tych o innych przekonaniach i kulturze.

Metropolita poznański przyznał, że integracja migrantów nie zawsze jest łatwa. Jako przykład trudności podał opór władz Wiednia przed postawieniem na Kahlenbergu pomnika króla Jana III Sobieskiego, motywowany obawą o reakcję mieszkających w Austrii muzułmanów.

Z mocą podkreślił jednak różnicę między uchodźcami, którym trzeba pomóc, bo są zagrożeni śmiercią, a migrantami zarobkowymi, co do których każde państwo winno się kierować dobrem wspólnym. Uznał, że przyjęcie w Polsce 1,5 mln migrantów zarobkowych z Ukrainy jest przykładem roztropności, gdyż ludzie ci mają podobną kulturę i łatwo im nauczyć się naszego języka.

Z kolei przewodniczący CCEE kard. Angelo Bagnasco podkreślił, że Kościół jest tą instytucją w Europie, która dysponuje największą liczbą wolontariuszy, a mówi o tym nie po to, żeby się przechwalać, lecz aby wyrazić im swą wdzięczność. Wskazał, że najgłębszym źródłem wolontariatu jest Trójca Święta, gdyż Bog jest miłością i z Niego wypływa miłość do braci.

Arcybiskup Genui zauważył, że solidarność jest konstytutywną częścią ludzkiej natury. Może także przyczynić się w Kościele do odnowy duszpasterstwa i ewangelizacji. A odnowienie solidarności w naszych wspólnotach wiary i wspólnotach państwowych może z kolei prowadzić do ustanowienia właściwych relacji między państwami. – Solidarność jest właściwą i niezbywalną drogą rozwiązywania problemów krajowych, międzynarodowych i światowych – przekonywał włoski hierarcha.

Poinformował, że uczestnicy zgromadzenia plenarnego CCEE wysłali list do papieża Franciszka, by okazać mu swoją solidarność i zapewnić o modlitwie w obliczu „całkowicie niesprawiedliwych” oskarżeń, z jakimi się spotyka. Zapowiedział również, że przyszłoroczne zgromadzenie odbędzie się w Santiago de Compostela w Hiszpanii.


KAI/ot

Rozkminy filozoficzne [4]: Nauka i wiara. Kto ma rację?

Czy między wiarą i nauką istnieje napięcie? Zapraszamy na kolejny odcinek "Rozkmin filozoficznych"

ks. Marek Dobrzeniecki
ks. Marek
Dobrzeniecki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

 

“Rozkminy filozoficzne” to cykl, który pokazuje, że można mówić prostymi słowami o nawet najbardziej skomplikowanych kwestiach. Prowadzi go ks. dr Marek Dobrzeniecki, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie. W pierwszym sezonie “Rozkmin filozoficznych” porusza kilka kwestii dyskusyjnych między tym, co mówi wiara Kościoła a faktami naukowymi. Będzie to m.in. teoria ewolucji, pochodzenie zła czy kwestie związane z ekologią.

 

ks. Marek Dobrzeniecki

ks. Marek Dobrzeniecki

(ur. w 1980 r. w Warszawie) – kapłan Archidiecezji Warszawskiej, przyjął święcenia kapłańskie w 2009 roku. Obronił doktorat na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Fryburskiego (w Szwajcarii). Od 2014 roku wykłada filozofię na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie oraz w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Od 2014 roku zastępca redaktora naczelnego „Warszawskich Studiów Teologicznych”. Od 2015 roku pracuje w parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu – Sanktuarium Diecezjalnym bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marek Dobrzeniecki
ks. Marek
Dobrzeniecki
zobacz artykuly tego autora >

Szalony taniec zakonnic podbija internet

Szalony taniec setek zakonników i zakonnic, nagrany w sobotę w Krakowie przed koncertem zespołu niemaGOtu, zyskuje w sieci coraz większą popularność. Daje obraz atmosfery, która panowała podczas III Kongresu Młodych Konsekrowanych.

Polub nas na Facebooku!

Koncert zespołu niemaGOtu był częścią procesji z relikwiami, która przeszła 15 września przez Kraków jako element 4-dniowego wydarzenia. Uczestniczyło w niej ok. 900 osób konsekrowanych, z różnych zgromadzeń i stowarzyszeń świeckich, zarówno męskich jak i żeńskich. Film z nagraniem tańca, wrzucony na profil Facebookowy zespołu, cieszy się coraz większą popularnością. 

 

 

W barwnej procesji idącej przez Kraków uczestnicy Kongresu nieśli relikwie świętych założycieli swoich zgromadzeń. Wielu przechodniów wyrażało zdziwienie, że zakonnicy i zakonnice potrafią się tak spontanicznie cieszyć i bawić. – To bardzo pozytywny widok. Rzuca się w oczy, że są szczęśliwi. Taki Kościół kocham – mówił w rozmowie z KAI Paweł Karczewski, student z Wrocławia, który spędzał w Krakowie ostatnie dni wakacji.

 

Mural z ks. Sopoćko na 10-piętrowym bloku

Wyniesiony na ołtarze 10 lat temu ks. Michał Sopoćko został bohaterem olbrzymiego muralu na jednym z bloków w Białymstoku. Inicjatywa wyszła od zarządzającej budynkiem Białostockiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Polub nas na Facebooku!

Autorem projektu muralu jest twórca Gdańskiej Szkoły Muralu Rafał Roskowiński. W skład ekipy malującej weszli jego studenci z Lublina i Gdańska. Mural przedstawia bł. ks. Michała Sopoćkę – patrona miasta Białystok – trzymającego różaniec i “Dzienniczek” s. Faustyny. Sama święta jest zresztą również obecna – jej twarz widać w poświacie po lewej stronie głowy Błogosławionego.

Prace na ścianie 10-piętrowego bloku na osiedlu Białostoczek, zlokalizowanego nieopodal Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, rozpoczęły się 27 sierpnia, zaś zostały zakończone 7 września. Od 11 września mural widać w pełni, ponieważ zdemontowano już rusztowanie, służące artystom.

W rozmowie z lokalnym portalem Bia24 Rafał Roskowiński powiedział, że inicjatywa stworzenia takiego muralu wyszła od władz zarządzającej budynkiem Białostockiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – Jestem tu malarzem dworskim, wykonuję zlecenie, jakie dostałem ze Spółdzielni Mieszkaniowej BSM. Zrobiłem projekt, zaakceptował go proboszcz sanktuarium i myślę, że podołam zadaniu – opowiadał artysta jeszcze przed rozpoczęciem prac.

Obraz powstał niemal naprzeciwko Sanktuarium Bożego Miłosierdzia na Białostoczku, gdzie niemal dokładnie 10 lat temu wieloletni przewodnik duchowy św. Faustyny został beatyfikowany. Białostocczanie darzą go wielką czcią od początku, szczególnie od marca 1989 r. kiedy to – zdaniem wielu – właśnie ks. Sopoćko wyprosił w niebie cud ocalenia miasta od zagłady wskutek wycieku chemicznego. Właśnie wtedy wykoleił się przejeżdżający przez Białystok towarowy skład cystern, przewożących 99-procentowy chlor. Bardzo prawdopodobnym było, że wskutek wypadku trucizna wycieknie i stworzy toksyczną chmurę, która zabije niemal wszystkich mieszkańców miasta. Tak się jednak nie stało i od początku wielu białostocczan uznawało ten fakt za cud wyproszony przez związanego z miastem ks. Sopoćkę. Przyszły święty jeszcze za życia często przechadzał się tym nasypem kolejowym odmawiając różaniec.

Ks. Michał Sopoćko został wyniesiony na ołtarze w Białymstoku 28 września 2008 r. przez papieża Benedykta XVI.

ad/Stacja7

Młodzi z aureolą

Czy mając dwanaście, piętnaście czy osiemnaście lat można pójść za Jezusem na całość, na śmierć i życie? Nastolatkowie z aureolami przekonują nas, że wiek nie ma znaczenia – liczy się miłość!

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Urodzona się w szacownej, rzymskiej rodzinie śliczna 12-letnia Agnieszka miała wielu kandydatów do małżeństwa. I wybrała – ale jej Oblubieniec nie był dostrzegalny ludzkim okiem. Swoją decyzją wzbudziła furię w jednym z niedoszłych narzeczonych. I nic dziwnego – przegrać z którymś z rywali to w końcu żaden wstyd, ale z niewidzialnym Jezusem? Zawiedziony młodzieniec postanowił się zemścić. Agnieszkę oskarżono o bycie chrześcijanką, co u progu IV wieku było prawie równoznaczne z wyrokiem śmierci. Sędzia namawiał ją, prosił, groził, w końcu rozniecił ogień i przyniósł narzędzia tortur – nic z tego. Agnieszka patrzyła spokojnie i nie zmieniała swojego zdania. Aby ją upokorzyć, odesłano ją do domu publicznego, gdzie – jak głosi legenda – wzbudziła taki szacunek, że żaden z bywalców nie odważył się do niej zbliżyć. A gdy w końcu znalazł się jeden śmiałek, upadł porażony ślepotą. Agnieszka wróciła przed oblicze sędziego, który skazał ją na ścięcie. Św. Ambroży pisał później, że „udała się na miejsce kaźni szczęśliwsza niż inne, które szły na swój ślub”. Swojego Oblubieńca ukochała bardziej, niż życie.

 

Czesiek, Franek, dwóch Edków i Jarogniew, zwany Jaroszem. Poznali się w salezjańskim oratorium w Poznaniu – tam razem bawili się, uczyli i modlili. I stamtąd poszli razem, najpierw na dwuletnią tułaczkę po gestapowskich więzieniach, aż w końcu na śmierć. Najmłodszy miał 19 lat, najstarszy 23. O takich, jak oni, mówi się dziś: Kolumbowie. Zamiast umawiać się na pierwsze randki i martwić się, jak powiedzieć rodzicom o dwójce z polskiego, musieli uczyć się ukrywania przed niemieckimi łapankami i stawiania oporu okupantom, działając w konspiracji. Przez rok służyli w szeregach Narodowej Organizacji Bojowej, ale we wrześniu 1940 roku zostali zadenuncjowani i oskarżeni o zdradę stanu. Więzieni i torturowani, nie stracili młodzieńczej pogody ducha. Franek Kaźmierski w jednym z grypsów do Edka pisał: „Ja się mego humoru jeszcze nie pozbyłem, jeszcze figle płatam”. Ale to, co najważniejsze, działo się w ich sercach. Dojrzewali, zbliżając się coraz bardziej do Tego, który już na wolności pociągnął ich do Siebie. Edek Klinik w liście do siostry pisał: „Dzisiaj, mając już za sobą duży okres szkoły życiowej, patrzę inaczej na świat, gdyż więzienie bardzo zmienia człowieka. Dla niejednych staje się szkodliwym, dla innych zbawiennym. Ja i moi koledzy możemy powiedzieć, że dla nas jest i będzie tym drugim”. Cierpienie ofiarowali za swoich prześladowców, a wyrok skazujący na śmierć przyjęli ze spokojem. Z listów, pisanych na kilka chwil przed śmiercią, przebija pełna zgoda na Bożą wolę i radość z bliskiego spotkania z Panem. Zaopatrzeni sakramentami, zostali zgilotynowani 24 sierpnia 1942 roku.

 

Jaki ojciec, taki syn. Od kiedy Augustyn Yu Chin-gil usłyszał o Chrystusie, robił wszystko, aby Kościół katolicki dotarł do Korei. Dzięki jego staraniom na „Ziemię porannej ciszy” trafili pierwsi misjonarze. Swojego syna, Piotra Yu Tae-ch’ŏl, wychowywał pomimo sprzeciwów swojej żony zgodnie z wartościami, które wyznawał. Piotr był we wszystkim posłuszny matce, ale w sprawach wiary zaufał swojemu ojcu. Tak bardzo, że kiedy w lipcu 1839 roku Augustyn został aresztowany na fali prześladowania koreańskich chrześcijan, 13 – letni Piotr sam oddał się w ręce władz. W więzieniu nikt nie zważał na jego młody wiek – biciem i torturami usiłowano go zmusić do wyrzeczenia się wiary. Chłopiec nie ugiął się i do końca zachował pogodę ducha i odwagę, która zawstydzała dorosłych. Został uduszony w więzieniu 31 października 1839 roku.

 

Wyrwać się do szkoły w dużym mieście – który nastolatek nie marzy o takiej możliwości? Do domu daleko, do rozrywek blisko. Ale 14-letni Staszek Kostka nie interesował się tańcami i spotkaniami towarzyskimi. Ten pochodzący z Rostkowa młody szlachcic miał jeden cel – zostać księdzem. Wiedeńskie kolegium jezuitów wydawało się spełnieniem jego marzeń! Ale rzeczywistość okazała się trudniejsza. Jezuici nie przyjmowali nikogo bez zgody rodziców, a na nią Staszek, przygotowywany do przejęcia rodzinnego majątku, nie mógł liczyć. Głos powołania okazał się jednak silniejszy od woli najbliższych. Aby spełnić swoje pragnienie, Staszek wyruszył najpierw do Augsburga, potem do Dylingi, aby w końcu – po pieszej przeprawie przez Alpy – dotrzeć do Rzymu. Poruszeni jego determinacją jezuici przyjęli go do nowicjatu. Swoją pokorą, dojrzałością i rozmodleniem ujął swoich zakonnych braci. Sielanka nie trwała długo – po dziecięciu miesiącach w nowicjacie ciężko zachorował. Zmarł 15 sierpnia 1568 roku. Wyniesiono go na ołtarze jako pierwszego członka Towarzystwa Jezusowego – wyprzedził nawet samego Ignacego!

 

Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Arcybiskup Feliński – święty metropolita Warszawy

Przyjaźnił się z Juliuszem Słowackim i był jedynym Polakiem obecnym przy jego śmierci. Zasłynął jako arcybiskup Warszawy, który wstawił się u cara za represjonowanymi Powstańcami Styczniowymi. 17 września wspominamy Zygmunta Szczęsnego Felińskiego.

Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Na świat przyszedł 1 listopada 1822 r. w Wojutynie – miejscowości w powiecie wołyńskim na terenie dzisiejszej Ukrainy, w majątku Felińskich. Wcześnie osierocony przez ojca był od dzieciństwa pod wielkim wpływem matki Ewy z Wendorfów Felińskiej, kobiety głęboko religijnej i zaangażowanej na rzecz sprawy polskiej.

To jej zaangażowanie sprawiło zresztą, że gdy Zygmunt miał zaledwie 16 lat została pojmana przez władze carskie i zesłana na Syberię za udział w tzw. spisku Konarskiego.
Opieką nad pozostawionymi przez nią dziećmi zajęli się przyjaciele rodziny. Zygmunty trafił do zamożnego Zenona Beliny-Brzozowskiego, który zadbał o finansowanie jego dalszej edukacji. Najpierw wysłał go na studia matematyczne w Moskwie, a następnie na humanistyczne do Paryża. Tam młody Feliński zetknął się z polską emigracją, w tym z poetą Juliuszem Słowackim.

Bardzo się zaprzyjaźnili. “Był dla mnie więcej niż przyjacielem” – wspominał potem Słowackiego przyszły kapłan i biskup. Feliński był również jedynym Polakiem obecnym przy śmierci polskiego wieszcza.
Gdy wiosną 1848 r wybuchło powstanie poznańskie Zygmunt Feliński zapragnął wziąć w nim udział i wyjechał do Polski. Nim upadło zdążył jednak wziąć udział jedynie w jednej bitwie. To właśnie w trakcie tego zaangażowania doszedł do wniosku, że Ojczyźnie swojej najbardziej pomoże jako duchowny, pracując nad odrodzeniem wewnętrznym narodu. Jesienią 1851 r. wstępuje więc do seminarium duchownego w Żytomierzu, a z końcem 1852 r. kontynuuje naukę w Akademii Duchownej w Petersburgu. Kierujący Akademią abp Ignacy Hołowiński widział w kleryku Zygmuncie kandydata do zgromadzenia, które zamierzał założyć, więc przyspiesza o rok święcenia kapłańskie Felińskiego. Kapłanem Zygmunt zostaje zaledwie po 4 latach przygotowania, 8 września 1855 r. Wkrótce potem zostaje wikariuszem w parafii św. Katarzyny w Petersburgu, a po dwóch latach wraca do Akademii Duchownej w tym mieście już jako profesor i ojciec duchowny.

W tym mieście również styka się z ludzką biedą. Jego przyjaciel, ks. Konstanty Łubieński prowadzi zakład pomocy Rodzina Maryi, opiekujący się m.in. osieroconymi dziećmi. Z uwagi na częste wyjazdy ks. Konstantego jego obowiązki coraz częściej przejmuje ks. Feliński. Wkrótce na stałe zostaje mu powierzone kierownictwo przytułkiem, a jego praca i zaangażowanie czynią go rozpoznawalnym wśród duchowieństwa, urzędników i arystokracji.
Gdy po śmierci arcybiskupa Warszawy Antoniego Fijałkowskiego w 1861 r. na stanowisku metropolity warszawskiego pozostaje wakat, kandydatem na to stanowisko zostaje wysunięty właśnie ks. Szczęsny Feliński. Popierali go zarówno urzędnicy carscy – bo nie pochodził z kleru warszawskiego, jak i urzędnicy Watykanu, bo miał opinię dobrego księdza. Papież Pius IX wydaje więc w styczniu 1862 r. bullę w której nowym arcybiskupem Warszawy zostaje Zygmunt Szczęsny Feliński. Święcenia przyjmuje 25 stycznia w Rzymie. Z powodu śnieżyc w całej Polsce do swojej nowej stolicy zmierza okrężną drogą, dzięki czemu udaje mu się nawiedzić Jasną Górę i powierzyć opiece Matki Bożej swoją nową kapłańską drogę. Bardzo szybko przełamał niechęć wobec swojej osoby panującą wśród niektórych duchownych Warszawy. Obawiano się, że jest “człowiekiem cara”, on tymczasem nie angażował się bezpośrednio w sprawy polityczne, lecz dał się poznać jako szczerze zainteresowany sprawami Kościoła w warszawskiej metropolii. Otwierał zamknięte wcześniej kościoły, odwiedzał przytułki i szpitale, wstawiał się za więźniami.

Gdy wybuchło Powstanie Styczniowe, nie popierał tych dążeń, gdyż uważał, że do celu Niepodległej nie wiedzie zbrojna droga. Jednak, gdy po upadku Powstania Polaków zaczęły dotykać surowe represje carskie, osobiście napisał list protestacyjny do cara, nie tylko wzywając go do uznania niepodległości Polski, ale i prosząc o zaniechanie zemsty. Gdy list został upubliczniony przez francuskie pismo “Journal”, arcybiskup zostaje pojmany przez władze carskie i internowany do Jarosławia nad Wołgą. W archidiecezji po zesłaniu arcybiskupa wprowadzono żałobę kościelną: zamilkły organy, dzwony i śpiewy. Stolica Apostolska długo zabiegała u władz rosyjskich o uwolnienie arcybiskupa. Łącznie jego niewola trwała 20 lat. Rząd nie zgodził się jednak na jego powrót do Warszawy, domagając się nawet odebrania mu tytułu arcybiskupa. Po kilku ustępstwach ze strony Watykanu abp Feliński zostaje jednak uwolniony, do Warszawy już jednak nigdy nie wraca. W Rzymie witany jest jak bohater narodowy.
Po powrocie do kraju, już cierpiąc zostaje kapelanem kaplicy przy dworku hrabiny Heleny Koziebrodzkiej w Dźwiniaczce, gdzie staje się duszpasterzem ludności wiejskiej. Często i długo dyżuruje w konfesjonale, głosi kazania, pisze, buduje kościół. Niedługo przed śmiercią zakłada naukowo-wychowawczy zakład dla niezamożnych dziewcząt w Łomnie.

Abp Feliński umiera 17 września 1895 r. w pałacu biskupa Jana Puzyny w Krakowie. Pochowano go najpierw na cmentarzu Rakowickim, potem na miejscowym cmentarzu w Dźwiniaczce, wreszcie tymczasowo w kościele św. Krzyża w Warszawie. 14 kwietnia 1921 r. trumnę z jego szczątkami przeniesiono do podziemi archikatedry warszawskiej. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1965 r. a na ołtarze wyniósł go Jan Paweł II w roku 2002. Decyzję o kanonizacji arcybiskupa wydał Benedykt XVI, a świętym ogłosił go 11 października 2009 w Watykanie.

Ania Drus

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >