video-jav.net

Abp Hoser powołał Diecezjalne Centrum Światowych Dni Młodzieży Warszawa-Praga

Dekretem abp. Henryka Hosera w diecezji warszawsko-praskiej powołano do istnienia Diecezjalne Centrum Światowych Dni Młodzieży.

Polub nas na Facebooku!

Jego zadaniem będzie koordynacja przygotowań do przyjęcia młodych z całego świata, którzy w tygodniu misyjnym poprzedzającym spotkanie z Ojcem Świętym w Krakowie będą przebywali na terenie diecezji – poinformował diecezjalny duszpasterz młodzieży ks. Emil Parafiniuk.

Duchowny podkreślił, że zakres działań powołanego zespołu będzie szeroki. Począwszy od przygotowania duchowego czyli koordynowania powstawania młodzieżowych grup modlitewnych w poszczególnych parafiach, poprzez przygotowanie wolontariuszy, działania promocyjne czy sprawy logistyczne. "Spodziewamy się bowiem w naszej diecezji około 10 tys. młodych osób z całego świata" – powiedział ks. Parafiniuk.

Kolejnym krokiem przygotowań będzie powołanie w Niedzielę Palmową Rejonowych Centrów Światowych Dni Młodzieży, które będą umiejscowione w kilkunastu parafiach diecezji. – Z uwagi na potrzebę łatwego połączenia komunikacyjnego z Warszawą ich sieć nie będzie pokrywała się z podziałem na dekanaty – zaznaczył diecezjalny duszpasterz młodzieży.

Całością prac będzie koordynowała Rada Diecezjalnego Centrum Światowych Dni Młodzieży pod przewodnictwem abp. Henryka Hosera.


mag / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna ISSN 1426-1413; Data wydania: 27 grudnia 2013 Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Między mamą i tatą

Komentarz do niedzielnej Ewangelii (Mt 2,13-15,19-23) autorstwa ks. Piotra Brząkalika.

ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: "Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić". On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie, i rzekł: "Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia". On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w strony Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem” (Mt 2,13-15,19-23).

Między mamą i tatą

W dzisiejszą, zaraz pierwszą po Bożym Narodzeniu niedzielę, liturgia, co roku stawia nam przed oczy Świętą Rodzinę: Jezusa, Maryję i Józefa. I z całą pewnością nie jest to ani przypadek, ani zbieg okoliczności, a bardzo przemyślana logiczność. Ponieważ zachwyt, radość, nadmiar, a nawet przepych świętowania mogą nam dość skutecznie przesłonić, a nawet przesłaniają, środowisko narodzin Jezusa, więc co roku w bezpośredniej bliskości Jego narodzin, przypomniane nam jest, że naturalnym, a to znaczy, że oczywistym środowiskiem narodzin Jezusa, jest rodzina. I ta rodzina jest tu wyraźnie zdefiniowana, opisana: Ono, Ona, On; Dziecko, Mężczyzna i Kobieta.

Siła i ważność tego, co stało się w Betlejem, że to właśnie w rodzinie, między zaślubionymi sobie Józefem i Maryją, rodzi się Jezus, jest tym mocniejsza, iż przecież, jako Boży Syn mógł pojawić się znikąd, jakkolwiek i gdziekolwiek. A jednak nie, przyszedł na świat, jak każdy z nas, między mamą i tatą.

A jeśli tak, to nie będzie przesadą, ani nadużyciem powiedzieć, że to znaczy, że rodzina, rodzinność była i jest ważna dla samego Boga. Innym słowy w rodzinie i rodzinności jest coś Bożego.

To prawda, że sakralność nam dziś uwiera i chętnie pozbywamy się jej gdzie to tylko możliwe. Widać przyszedł czas na takie odrodzinnienie rodziny i to na różne sposoby, oczywiście zawsze w imię postępu i nowoczesności. 

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam betlejemską rodzinę w kłopocie, w niebezpieczeństwie, w zagrożeniu. Ledwo, co została zawiązana, nie bez wątpliwości, jeszcze na dobre nie zdążyła się nacieszyć Nowonarodzonym, a tu znów sytuacja nie do pozazdroszczenia.

I znów staje przed nami milczący Józef, który bez gadania, zdawszy sobie sprawę, z tego, co im grozi, wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu. Zadbał o bezpieczeństwo swojej rodziny. To nie Maryi przyśnił się anioł z ostrzeżeniem, jako Matce Syna Bożego, a jemu, mężczyźnie, mężowi. Bezpieczeństwo rodziny, domu jest w jego rękach. Ona jest od matczyności, ciepła, czułości.

Jeśli więc dziś gołym okiem widzimy, że rodzina jest w kłopocie, a na horyzoncie tyle nad nią ciężkich chmur, czas by to właśnie mężczyźni, mężowie zadbali o bezpieczeństwo swoich domów, swoich rodzin.

Bezpieczeństwo, stabilność – i nie mam na myśli tylko tej ekonomicznej, ale także tę etyczną – rodziny, domu, jest w męskich rękach, po to, by ich żony mogły być od matczyności, ciepła, czułości, co wcale nie wyklucza zawodowych ambicji.

Nie dajmy się zwariować, nie istnieje płciowa zamienność ról. Nie da się począć dziecka bez mężczyzny, i nie da się urodzić dziecka bez kobiety. Najważniejsza jest wzajemne uzupełnianie tych ról, a wygląda na to, że na naszych oczach, za naszą zgodą, idzie, jeśli nie przyszła modna kultura rozłączności tych ról.

Istotą, rdzeniem rodziny, rodzinności jest wzajemna uzupełnialność, a tym, co odrodzinnia rodzinę, jest rozłączność, rozdzielność.

Jeśli zależy nam na ocaleniu rodzinności rodzin, a powinno, to czas najwyższy powrócić w nich do wzajemnego uzupełniania się, zamiast ulegać podpowiedziom, że rozłączność, rozdzielność jest nieszkodliwa. I tu jest rola mężczyzny, męża, która jest nie do zastąpienia:

jak Józefa, który bez względu na porę zajął się bezpieczeństwem swojej rodziny, czas, by dzisiejsi mężczyźni i mężowi poszli w ślad za nim.

ks. Piotr Brząkalik

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >