Nasze projekty

Czytamy Apokalipsę w liturgii: ORSZAK

Przez dwa ostatnie tygodnie roku liturgicznego Kościół w liturgii Słowa dni powszednich czyta Apokalipsę św. Jana. Idealną lekturą towarzyszącą codziennemu Słowu może być więc w tych dniach "Straszna Książka".

Reklama

W poniedziałek po Niedzieli Chrystusa Króla, rok B, czytamy w liturgii rozdział 5 Apokalipsy św. Jana:

Ja, Jan, ujrzałem: a oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mających imię Jego i imię Jego Ojca na czołach swoich wypisane. I usłyszałem z nieba głos jakby głos mnogich wód i jakby głos wielkiego grzmotu. A głos, który usłyszałem, brzmiał jak gdyby harfiarze uderzali w swe harfy. I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Zwierzętami, i przed Starcami: a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy wykupionych z ziemi. Ci Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie. Ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ustach ich kłamstwa nie znaleziono: są nienaganni
Ap 14,1-5

Komentując ten fragment Apokalipsy o. Adam od razu zwraca uwagę na to, w jakim on pojawia się kontekście. Z dramaturgii wydarzeń opisywanych w Księdze wynika, że wcześniej, zanim widzimy Orszak Baranka, widzimy straszliwe wizje: ziemię spustoszoną, targaną plagami, do tego panujące na niej smoki i bestie, fałszywych proroków. I właśnie wtedy Anioł każe Janowi patrzeć w przeciwną stronę – na Orszak zbawionych, mających imię Boga na czołach, których liczba to nieskończenie wiele.

Reklama
Reklama

„Co jakiś czas pojawia się wezwanie, kiedy zbyt wiele w ziemskim scenariuszu mogłoby nas przygnieść i odebrać nadzieję. Innymi słowy, kiedy na ziemi dzieje się zbyt dużo zła i powstają kolejne Bestie, jesteśmy wezwani do tego, aby szukać światła i znaczenia tego, co się dzieje, w niebie” – zauważa ks. Marcin. 

Zarówno biblista jak i o. Adam skupiają zwracają tu również uwagę na „skład osobowy” Orszaku Baranka. To „ci, co się z kobietami nie splamili” – nienaganni. O. Adam podkreśla tu, że nie chodzi wyłącznie o celibatariuszy, ale o wszystkich, którzy nie zdradzili Boga. Podstawowym obrazem, który opowiada w Biblii o wierności człowieka względem Boga jest czystość – pisze dominikanin. Zatem „Armia Baranka to nie są celibatariusze. To nie są księża, zakonnice i ci, którym się udało zachować czystość, ewentualnie aseksualni poza małżeństwami. Nie. To armia tych, którzy są z Nim zawsze bardzo blisko. Oni towarzyszą Barankowi, gdziekolwiek On pójdzie. Na tym to polega. Gdzie się Baranek nie ruszy, oni są razem z Nim. Czyli nigdy nie chodzą do kogoś innego, nie oddalają się od Niego. Można dalej pomyśleć, że to są tacy, którzy nigdy w życiu nie pobłądzili, nie zgrzeszyli. Nie. Jest napisane, że oni zostali wykupieni dzięki krwi Baranka i zaczęli prawdziwie żyć. Co zatem pokazuje ten fragment Apokalipsy? Jedyną odpowiedzią na bestie, Proroków, znamiona, znaki na czole, jest bezustanne towarzyszenie Barankowi.”

Więcej rozważań na temat tego i kolejnych rozdziałów Apokalipsy znajdziesz w “Strasznej książce”>>

Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite