video-jav.net

Czytamy Apokalipsę w liturgii: GNIEW BOŻY

Przez dwa ostatnie tygodnie roku liturgicznego Kościół w liturgii Słowa dni powszednich czyta Apokalipsę św. Jana. Idealną lekturą towarzyszącą codziennemu Słowu może być więc w tych dniach "Straszna Książka".

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

We wtorek po Niedzieli Chrystusa Króla, rok B, czytamy w liturgii rozdział 5 Apokalipsy św. Jana:

Ja, Jan, ujrzałem: Oto biały obłok, a Siedzący na obłoku, podobny do Syna Człowieczego, miał złoty wieniec na głowie, a w ręku swoim ostry sierp. I wyszedł inny anioł ze świątyni, wołając głosem donośnym do Siedzącego na obłoku: “Zapuść twój sierp i żniwa dokonaj, bo przyszła już pora dokonać żniwa, bo dojrzało żniwo na ziemi”. A Siedzący na obłoku rzucił swój sierp na ziemię i ziemia została zżęta. I wyszedł inny anioł ze świątyni, która jest w niebie, i on miał ostry sierp. I wyszedł inny anioł od ołtarza, mający władzę nad ogniem, i donośnie zawołał do mającego ostry sierp: “Zapuść twój ostry sierp i poobcinaj grona winorośli ziemi, bo jagody jej dojrzały”. I rzucił anioł swój sierp na ziemię, i obrał z gron winorośl ziemi, i wrzucił je do tłoczni ogromnej Bożego gniewu. I wydeptano tłocznię poza miastem, a z tłoczni krew trysnęła aż po wędzidła koni na tysiąc i sześćset stadiów.

Ap 14,14-20

Rozważając te opisywane w Apokalipsie wydarzenia obaj autorzy “Strasznej książki” skupiają się na znaczeniu “żniw” oraz Bożego gniewu, obaj zwracają również uwagę na nieodłączne ich powiązanie. 

O. Adam uważa wręcz, że poprzez to zestawienie św. Jan “chce nam pokazać zasadę dotyczącą końca tego świata, a będzie ona opowiadała o gniewie Bożym”. Nie interpretuje tego gniewu tak, jak często myśli się o zagniewanym Panu Bogu. Podkreśla, że ów gniew jest skierowany przeciwko złu panoszącemu się na świecie i w człowieku, a nie przeciwko samemu człowiekowi. I zadaniem owego gniewu jest jakby wyciśnięcie zła z człowieka – stąd metafora tłoczni wina. Gniew Boży wynika również z miłości do człowieka. “To jest ostatni moment dla ludzkości. To jest ostatni moment świata. Do tej pory Bóg zachowywał się trochę tak, jakby się wycofał, zostawił ludziom wolność. Szanował tę wolność. Na końcu czasu uruchamia się cała Boża zapalczywość, czyli Jego miłość” – zauważa o Adam. I konkluduje:

“Gniew Boży polega na tym, że Bóg nie może znieść, że my, stworzeni do czegoś cudownego, pięknego, dobrego, świętego daliśmy się oszukać złu. Daliśmy się zwieść. Bóg, kiedy to widzi, uruchamia cały swój gniew, który jest tak naprawdę przepiękny. To gniew Kogoś, kto kocha. Kiedy widzimy na przykład osobę piękną, która robi coś, co ją oszpeca, od razu mamy ochotę reagować i powiedzieć, żeby tego nie robiła.”

Zastanawiając się nad Bożym gniewem z perspektywy biblijnej ks. Marcin woli raczej klasyczną interpretację, mówiącą o tym, że Boży gniew jest skierowany przeciwko grzesznikom. Pisze: “Apokalipsa często podkreśla dramatyczną różnicę pomiędzy losem sprawiedliwych i grzeszników, żeby zmotywować nas do opowiedzenia się po stronie Baranka. Dlatego tak drastycznie prezentuje koniec tych drugich, używając obrazu tłoczni wina. Nie chodzi o wyciskanie z człowieka grzechu, bo tego Bóg bez nas zrobić nie może. Chodzi raczej o zagładę, jaką grzech na nas sprowadza.”

Przywołując różne podobieństwa tego fragmentu do ksiąg Starego Testamentu, ale też metafor używanych przez Pana Jezusa w Ewangeliach oraz interpretacji św. Pawła, ks. Marcin podsumowuje:

“Zagniewany Bóg nie czyni nic innego, jak tylko wydaje nas na pastwę naszego grzechu; pozwala przeżyć do końca przekleństwo życia bez Bożej miłości. (…) Tylko ci, którzy należą do Baranka mogą uniknąć niszczycielskiej siły zła, którego działanie dopuszcza gniew Boży.”

Więcej rozważań na temat tego i kolejnych rozdziałów Apokalipsy znajdziesz w “Strasznej książce”>>

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Czytamy Apokalipsę w liturgii: ORSZAK

Przez dwa ostatnie tygodnie roku liturgicznego Kościół w liturgii Słowa dni powszednich czyta Apokalipsę św. Jana. Idealną lekturą towarzyszącą codziennemu Słowu może być więc w tych dniach "Straszna Książka".

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W poniedziałek po Niedzieli Chrystusa Króla, rok B, czytamy w liturgii rozdział 5 Apokalipsy św. Jana:

Ja, Jan, ujrzałem: a oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mających imię Jego i imię Jego Ojca na czołach swoich wypisane. I usłyszałem z nieba głos jakby głos mnogich wód i jakby głos wielkiego grzmotu. A głos, który usłyszałem, brzmiał jak gdyby harfiarze uderzali w swe harfy. I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Zwierzętami, i przed Starcami: a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy wykupionych z ziemi. Ci Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie. Ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ustach ich kłamstwa nie znaleziono: są nienaganni
Ap 14,1-5

Komentując ten fragment Apokalipsy o. Adam od razu zwraca uwagę na to, w jakim on pojawia się kontekście. Z dramaturgii wydarzeń opisywanych w Księdze wynika, że wcześniej, zanim widzimy Orszak Baranka, widzimy straszliwe wizje: ziemię spustoszoną, targaną plagami, do tego panujące na niej smoki i bestie, fałszywych proroków. I właśnie wtedy Anioł każe Janowi patrzeć w przeciwną stronę – na Orszak zbawionych, mających imię Boga na czołach, których liczba to nieskończenie wiele.

“Co jakiś czas pojawia się wezwanie, kiedy zbyt wiele w ziemskim scenariuszu mogłoby nas przygnieść i odebrać nadzieję. Innymi słowy, kiedy na ziemi dzieje się zbyt dużo zła i powstają kolejne Bestie, jesteśmy wezwani do tego, aby szukać światła i znaczenia tego, co się dzieje, w niebie” – zauważa ks. Marcin. 

Zarówno biblista jak i o. Adam skupiają zwracają tu również uwagę na “skład osobowy” Orszaku Baranka. To “ci, co się z kobietami nie splamili” – nienaganni. O. Adam podkreśla tu, że nie chodzi wyłącznie o celibatariuszy, ale o wszystkich, którzy nie zdradzili Boga. Podstawowym obrazem, który opowiada w Biblii o wierności człowieka względem Boga jest czystość – pisze dominikanin. Zatem “Armia Baranka to nie są celibatariusze. To nie są księża, zakonnice i ci, którym się udało zachować czystość, ewentualnie aseksualni poza małżeństwami. Nie. To armia tych, którzy są z Nim zawsze bardzo blisko. Oni towarzyszą Barankowi, gdziekolwiek On pójdzie. Na tym to polega. Gdzie się Baranek nie ruszy, oni są razem z Nim. Czyli nigdy nie chodzą do kogoś innego, nie oddalają się od Niego. Można dalej pomyśleć, że to są tacy, którzy nigdy w życiu nie pobłądzili, nie zgrzeszyli. Nie. Jest napisane, że oni zostali wykupieni dzięki krwi Baranka i zaczęli prawdziwie żyć. Co zatem pokazuje ten fragment Apokalipsy? Jedyną odpowiedzią na bestie, Proroków, znamiona, znaki na czole, jest bezustanne towarzyszenie Barankowi.”

Więcej rozważań na temat tego i kolejnych rozdziałów Apokalipsy znajdziesz w “Strasznej książce”>>

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >