Święta Rita: najskuteczniejsza w sprawach beznadziejnych

"Ludzie kochani, jeżeli macie jakiś wielki problem módlcie się do Świętej Rity. Ona zawsze pomoże, naprawdę!" Taki wpis pojawił się na blogu św. Rity, który czciciele aktywnie prowadzili w sieci od 2008 do 2011 roku.

Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Wysłuchuje wszystkich intencji

Rita z Cascia to najpopularniejsza święta od kilku stuleci! Urodziła się w średniowieczu, ale dorobiła się niedawno nawet profilu na Facebooku. Ludzie nie ograniczają się we wpisywaniu próśb i podziękowań. Nastolatek prosi, by rodzice znowu byli tacy jak dawniej; studentka, żeby udało jej się zdać egzamin z mikrobiologii; absolwenci wyższych uczelni modlą się do św. Rity o dobrą pracę; kobieta zdradzona prosi, żeby miała siłę wybaczyć i żyć dalej; jedna matka prosi o uzdrowienie córki z anoreksji, druga dziękuje, że św. Rita wyprosiła polepszenie stanu zdrowia dla chorego na autyzm syna. Są tacy, którzy proszą w sprawach finansowych, bo mają kłopot ze spłatą kredytu lub otrzymaniem go. Spora grupa młodych ludzi prosi też o dobrą żonę czy dobrego męża. Różnorodność jest wręcz zadziwiająca!

Wpisz kod rabatowy Holyfood30%

Podobnie, jak zadziwiające są tłumy, które od wielu lat gromadzą się regularnie w krakowskim kościele św. Katarzyny – jednym z największych w Krakowie. Każdego 22 dnia miesiąca odbywa się tutaj msza św. i nabożeństwo, w których zawsze uczestniczy około tysiąca osób. Kto wątpi, niech spróbuje przejść się obok tego kościoła w godzinach nabożeństw. Na całym świecie kult szerzy się za sprawą sióstr augustianek, które stale przyjmują prośby i podziękowania. W odczuciu krakowskich augistianek ostatnie lata najbardziej obfitują w modlitwy młodych małżonków, o dar rodzicielstwa oraz młodych rodziców, o uzdrowienie dla ich dziecka.



Chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o świętych? Podaj swój adres e-mail!

Zapisując się oświadczam, że SIW ZNAK Sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie (30-105), przy ul. Kościuszki 37, poinformowała mnie o dobrowolności podania danych (w tym danych osobowych) i przysługujących mi prawach, w szczególności prawie dostępu do treści danych osobowych i ich poprawiania. Dane będą przetwarzane przez SIW ZNAK Sp. z o.o. w związku ze świadczeniem usług w ramach Portalu Stacja7.pl, jak również w celach promocji usług i produktów własnych oraz partnerów SIW Znak Sp. z o.o. – zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).



Święta Rita: najskuteczniejsza w sprawach beznadziejnych

Kim była św. Rita?

Była córką włoskich wieśniaków, niezbyt zamożnych, ale bardzo szanowanych. Ojciec był lokalnym negocjatorem, który między innymi pomagał rozwiązywać konflikty sąsiedzkie – w tamtych czasach nazywany „sędzią pokoju”. Mieszkali w gminie Cascia, położonej na górzystym terenie Umbrii (środkowe Włochy). Rodzice długo modlili się o dziecko i byli już w podeszłym wieku, kiedy św. Rita przyszła na świat. Jako młoda dziewczyna uwielbiała wspinać się na szczyty gór i tam się modlić. Kiedy skończyła 18 lat, chciała wstąpić do klasztoru, ale rodzice wybrali dla niej kandydata na męża. Miał przeszłość wojskową, był politykiem i… typem awanturnika. Małżeństwo z Ritą, która była dziewczyną o niezwykłych zdolnościach do rozwiązywania konfliktów, nie uspokoiło jego temperamentu.

Rita w pierwszych miesiącach próbowała konfrontować się z mężem, ale z czasem zaczęła ustępować i coraz więcej modlić się za niego. Po ludzku wydawać się mogło, że te modlitwy nie były skuteczne, bo mąż zaczął wdawać się w coraz poważniejsze konflikty polityczne i rodzinne. Narodziny dwóch synów przyniosły chwile spokoju do ich małżeństwa. Ale zanim osiągnęli pełnoletniość, mąż Rity wdał się w kolejne spory klanowe i polityczne. Zginął w zasadzce zastawionej na niego w pobliżu rodzinnego młyna (ruiny młyna znajdują się tam po dziś dzień). Jego śmierć chcieli pomścić dorastający synowie. Ich pragnienie wendety zaostrzyło miejscowe konflikty rodzinne i wydawało się, że jedynym wyjściem są kolejne ofiary. Jednak synowie nie zdążyli pomścić ojca, bo według opowieści lokalnych rodzin i podań wielu późniejszych hagiografów, zmarli na dżumę.

Rita po tych wszystkich trudnych wydarzeniach postanowiła wstąpić do klasztoru augustianek eremitek w Casci. Nie została jednak przyjęta, bo wśród zakonnic prawdopodobnie były krewne zabójców jej męża. Ale Rita była pewna powołania i po raz drugi poprosiła o przyjęcie do tego samego klasztoru. Postawiono jej więc warunek, że musi pogodzić zwaśnione rodziny w okolicy Casci. I tutaj zaczyna się jeszcze trudniejsza droga dla przyszłej świętej. By wykonać polecenie przełożonej, musiała odszukać zabójców męża, wybaczyć im i poprosić o wybaczenie.

Niewiele czasu potrzebowała, by spełnić wszystkie warunki. Dotarła do rodziny, która stała za spiskiem na jej męża, przebaczyła im i poprosiła o przebaczanie w imieniu swojej rodziny.  Po tym zdarzeniu stała się symbolem kobiety zdolnej do pojednania rodzin. I została przyjęta do klasztoru augustianek w Casci.

Patronka pokoju i mistyczka

Święta Rita jest w ikonografii przedstawiana jako sprawczyni cudów pokoju. Dzisiaj często w intencjach za jej wstawiennictwem spotyka się prośby o zgodę w rodzinie czy dobrą atmosferę w środowisku pracy.

Święta Rita jest też opisywana jako mistyczka. W czasie życia zakonnego otrzymała jeden stygmat cierpienia Jezusa – otwartą ranę na czole po cierniu z korony. Nosiła go przez piętnaście lat, a na tę pamiątkę powstała po jej śmierci tradycja odprawiania piętnastu czwartków św. Rity. Rana na czole zakonnicy wydawała okropny zapach i nie mogła opuszczać swojej celi. Ale podobno raz, kiedy Rita chciała udać się na pielgrzymkę do Rzymu, rana zaczęła wydawać zapach róż.

Róża stała się symbolem tej Świętej i tradycyjnie przed kościołami, w dniu kiedy odprawiane są nabożeństwa, sprzedaje się te kwiaty. A widok tysiąca osób z bukietami róż podniesionymi do góry i modlącymi się do św. Rity, złamał już wątpliwości niejednego sceptyka, który nie wierzy w cuda.

Ze świętą od spraw beznadziejnych kojarzona jest najczęściej opowieść o ogrodzie różanym, który Rita uprawiała zarówno jako młoda wiejska dziewczyna, jak i później za murami klasztoru. Kilka miesięcy przed śmiercią poprosiła jedną z sióstr, żeby przyniosła jej z ogrodu kwiat róży. Był styczeń 1457 (lub 1447 – data nie jest ustalona dokładnie). Można domyślać się z jaką niechęcią siostra poszła do ogrodu. Jednak ku zaskoczeniu zakonnic wróciła z różą.

Rita z Casci zmarła 22 maja w opinii świętości. W wielu miejscach na świecie właśnie tego dnia uroczyście obchodzi się jej wspomnienie. Kult św. Rity jest bogaty w przesłania i symbole, ale dwa są najbardziej wyraźne. Kolec z korony cierniowej symbolizuje ludzkie życie pełne cierpienia i bólu, zaś kwitnącą róża jest symbolem nadziei na przezwyciężenie trudności.

Modlitwa do św. Rity

Święta Rito, Patronko spraw trudnych,

Orędowniczko w sytuacjach beznadziejnych,

cudna gwiazdo świętego Kościoła naszego,

zwierciadło cierpliwości, pogromicielko szatanów,

lekarko chorych, pociecho strapionych,

wzorze prawdziwej świętości,

ukochana Oblubienico Chrystusa Pana, naznaczona cierniem z korony Ukrzyżowanego.

Z głębi serca czczę Ciebie i zarazem błagam, módl się za mną, o uległość woli Bożej we wszystkich przeciwnościach mojego życia. Przybądź mi z pomocą, o święta Rito i spraw, abym doznał/a skutków Twej opieki, by modlitwy moje u tronu Bożego stały się skuteczne.

Wyproś mi wzmocnienie wiary, nadziei i miłości, szczerego dziecięcego nabożeństwa do Matki Bożej oraz łaskę (proszę wymienić prośbę)

I spraw, abym zwyciężywszy wszelkie przeszkody i pokusy, mógł/mogła dojść kiedyś do nieba i tam Ci dziękować i wiecznie cieszyć się towarzystwem Ojca, Syna i Ducha świętego.

Amen.

Judyta Syrek

Judyta Syrek

PR Manager i z-ca dyrektora portalu. Autorka popularnych książek takich jak: „Kobieta, boska tajemnica”, „Sekrety mnichów” (wyróżniona nagrodą Fenix w 2007 r.), „Uwierzcie w koniec świata”, czy „Nie bój się żyć”. Ma głowę pełną pomysłów i... anegdotek z zakonnikami w tle. Niekiedy mamy wrażenie, że za jej plecami widać cień śp. o. Joachima Badeniego OP, który nawet po śmierci wspiera ją w zmaganiach zawodowych i prywatnych.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

ŚDM – relacja NA ŻYWO. 31 lipca

To już ostatni dzień Światowych Dni Młodzieży, a zarazem wizyty Papieża Franciszka w Polsce. Punktem kulminacyjnym będzie Msza święta sprawowana na Campus Misericordiae w Brzegach. Zapraszamy na naszą relację "na żywo"

Ballady i romanse. Odcinek 16: Najbardziej niezwykły facet na świecie

Ten odcinek jest dla kobiet, bo jest o mężczyznach. Na co zwrócić uwagę szukając najbardziej niezwykłego faceta na świecie?

Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >
Adam Szustak OP

Adam Szustak OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Jończyk

Marcin Jończyk

Ekspert od form multimedialnych, operator i montażysta, zawsze ma ręce pełne roboty. Samouk, któremu umiejętności zazdroszczą zawodowcy z wieloletnim stażem. Jeśli kiedykolwiek będzie mu czegoś (poza czasem, bo czasoprzestrzeń go od dawna nie dotyczy) w życiu brakowało, to na pewno nie będą to zlecenia. Lepiej z nim nie zadzierać, bo jest mistrzem błyskawicznej riposty.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >

W niedzielę papież kończy wizytę w Polsce

Niedziela 31 lipca będzie piątym i ostatnim dniem pobytu papieża Franciszka w Polsce. Głównym wydarzeniem tego dnia będzie sprawowana na Polach Miłosierdzia Msza św. rozesłania, wieńcząca Światowe Dni Młodzieży w Krakowie

Papież przybędzie na Campus Misericordiae około godz. 8.45. Ojciec Święty najpierw poświęci dwa budynki Caritas. Powstały one w Brzegach dla upamiętnienia Światowych Dni Młodzieży, a przede wszystkim jako materialne znaki i miejsca świadczenia miłosierdzia: to dom wsparcia dziennego wraz z domem stałego pobytu dla osób starszych „Campus Misericordiae” i centrum Caritas „Chleb Miłosierdzia”. Jest to magazyn żywności przeznaczonej do rozdania potrzebującym w parafiach.

Po poświęceniu budynków Caritas, Franciszek przejedzie papamobile wśród wiernych. O godz. 10.00 rozpocznie się Msza św. rozesłania, wieńcząca Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. W południe Papież odmówi z młodzieżą tradycyjną modlitwę Anioł Pański i ogłosi miejsce kolejnego spotkania młodych.

O godz. 17.00 w krakowskiej Tauron Arena odbędzie się spotkanie Franciszka z wolontariuszami ŚDM oraz z Komitetem Organizacyjnym ŚDM i dobroczyńcami.

O godz. 18.15 na lotnisku w podkrakowskich Balicach zaplanowano ceremonię pożegnania papieża Franciszka przez najwyższe władze Rzeczpospolitej i przedstawicieli Episkopatu Polski oraz Archidiecezji Krakowskiej.

Około 18.30 Franciszek odleci do Rzymu polskimi liniami LOT.


lk, am, tk / Warszawa

Przemówienie Franciszka na Campus Misericordiae

Przyjaciele, Jezus jest Panem ryzyka, tego wychodzenia zawsze „poza”. Jezus nie jest Panem komfortu, bezpieczeństwa i wygody. Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi - mówił do młodych Ojciec Święty Franciszek

Drodzy Młodzi,

Wspaniale jest być z wami na tym czuwaniu modlitewnym. Na zakończenie swego odważnego i poruszającego świadectwa Rand o coś nas poprosił. Powiedział nam: „Proszę was bardzo, byście modlili się za moją kochaną ojczyznę”. Historia naznaczona wojną, cierpieniem, utratą, kończąca się prośbą o modlitwę. Czy jest coś lepszego niż rozpoczęcie naszego czuwania od modlitwy?

Pochodzimy z różnych stron świata, z różnych kontynentów, krajów, języków, kultur i narodów. Jesteśmy „dziećmi” narodów, które być może spierają się z powodu różnych konfliktów, a nawet wręcz są w stanie wojny. Przybywamy też z krajów, które mogą żyć w „pokoju”, które są wolne od konfliktów wojennych, gdzie wiele rzeczy bolesnych, które dzieją się na świecie, to tylko jakaś część wiadomości i artykułów prasowych. Ale jesteśmy świadomi pewnej rzeczywistości: dla nas tu i teraz, pochodzących z różnych części świata, cierpienie, wojna, którą przeżywa wielu ludzi młodych, nie są już czymś anonimowym, nie są już jakąś informacją prasową, ale mają imię, konkretne oblicze, historię, bliskość. Dziś wojna w Syrii jest bólem i cierpieniem wielu osób, wielu ludzi młodych, jak dzielny Rand, który jest tu między nami i prosi nas o modlitwę za swoją ukochaną ojczyznę.

Istnieją sytuacje, które mogą wydawać się nam odległe, aż do chwili, kiedy w jakiś sposób ich nie dotkniemy. Istnieją rzeczywistości, których nie rozumiemy, ponieważ widzimy je tylko przez jakiś ekran (telefonu komórkowego lub komputera). Ale kiedy nawiązujemy kontakt z życiem, z tymi konkretnymi istnieniami, które nie są już zapośredniczone przez ekrany, wówczas dzieje się coś mocnego, odczuwamy zaproszenie do zaangażowania: „Dość zapomnianych miast”, jak mówi Rand; już nigdy więcej nie może się zdarzyć, aby bracia byli „otoczeni śmiercią i zabójstwami”, czując, że nikt im nie pomoże. Drodzy przyjaciele, zachęcam was do wspólnej modlitwy z powodu cierpienia tak wielu ofiar wojny, abyśmy raz na zawsze mogli zrozumieć, że nic nie usprawiedliwia krwi brata, że nic nie jest bardziej cennego od osoby stojącej obok nas. A w tej prośbie o modlitwę pragnę podziękować także wam, Natalio i Miguelu, bo i wy podzieliliście się z nami swoimi bitwami, swoimi wojnami wewnętrznymi. Przedstawiliście nam swoje zmagania, i co uczyniliście aby je przezwyciężyć. Jesteście żywym znakiem tego, co miłosierdzie chce w nas dokonać.

IMG_0008

Teraz nie zabierzemy się do wykrzykiwania przeciw komuś, nie zabierzemy się do kłótni, nie chcemy niszczyć. Nie chcemy pokonać nienawiści większą nienawiścią, przemocy większą przemocą, pokonać terroru większym terrorem. A nasza odpowiedź na ten świat w stanie wojny ma imię: nazywa się przyjaźnią, nazywa się braterstwem, nazywa się komunią, nazywa się rodziną. Świętujemy fakt, że pochodzimy z różnych kultur i łączymy się, żeby się modlić. Niech naszym najlepszym słowem, naszym najlepszym przemówieniem będzie zjednoczenie w modlitwie. Pozostańmy na chwilę w milczeniu i módlmy się; stawiajmy przed Bogiem świadectwa tych przyjaciół, utożsamiajmy się z tymi, dla których „rodzina jest pojęciem nieistniejącym, a dom jedynie miejscem do spania i jedzenia”, lub z tymi, którzy żyją w strachu, przekonani, że ich błędy i grzechy definitywnie ich wykluczyły. Postawmy w Bożej obecności także wasze „wojny”, zmagania, które każdy niesie ze sobą, w swoim sercu.

Kiedy modliliśmy się, przyszedł mi na myśl obraz apostołów w dniu Pięćdziesiątnicy. Jest to scena, która może nam pomóc w zrozumieniu tego wszystkiego, czego Bóg pragnie dokonać w naszym życiu, w nas i z nami. Tego dnia uczniowie byli zamknięci z obawy. Czuli się zagrożeni ze strony środowiska, które ich prześladowało, które zmuszało ich do pozostawania w małym pomieszczeniu, bezczynnie jakby byli sparaliżowani. Opanował ich lęk. W tym kontekście, stało się coś spektakularnego, coś wielkiego. Przyszedł Duch Święty i języki jakby z ognia spoczęły na każdym z nich, pobudzając ich do przygody, o której nigdy nie marzyli.

Usłyszeliśmy trzy świadectwa; naszymi sercami dotknęliśmy ich historii, ich życia. Widzieliśmy, jak oni, na równi z uczniami, przeżywali podobne chwile, przeszli momenty, w których byli pełni strachu, kiedy wydawało się, że wszystko się zawali. Strach i niepokój, które rodzą się ze świadomości, że wychodząc z domu, człowiek może już nigdy więcej nie zobaczyć swoich bliskich, obawa, że nie będzie się czuł doceniony i kochany, strach, że nie będzie innych szans. Podzielili się z nami tym samym doświadczeniem, jakie było udziałem uczniów, doświadczyli lęku prowadzącego do jedynego miejsca: do zamknięcia. A kiedy strach ukrywa się w zamknięciu, to zawsze idzie w parze ze swoim „bliźniakiem”, paraliżem; poczucie, że jest się sparaliżowanym. Jednym z najgorszych nieszczęść, jakie mogą się przydarzyć w życiu, jest poczucie, że w tym świecie, w naszych miastach, w naszych wspólnotach nie ma już przestrzeni, by wzrastać, marzyć, tworzyć, aby dostrzegać perspektywy, a ostatecznie, aby żyć. Paraliż sprawia, że tracimy smak cieszenia się spotkaniem, przyjaźnią, smak wspólnych marzeń, podążania razem z innymi. Ale jest też w życiu inny, jeszcze bardziej niebezpieczny paraliż, często trudny do rozpoznania, którego uznanie sporo nas kosztuje. Lubię nazywać go paraliżem rodzącym się wówczas, gdy mylimy szczęście z kanapą! Sądzimy, że abyśmy byli szczęśliwi, potrzebujemy dobrej kanapy. Kanapy, która pomoże nam żyć wygodnie, spokojnie, całkiem bezpiecznie. Kanapa – jak te, które są teraz, nowoczesne, łącznie z masażami usypiającymi – które gwarantują godziny spokoju, żeby nas przenieść w świat gier wideo i spędzania wielu godzin przed komputerem. Kanapa na wszelkie typy bólu i strachu. Kanapa sprawiająca, że zostajemy zamknięci w domu, nie trudząc się ani też nie martwiąc. „Kanapaszczęście” jest prawdopodobnie cichym paraliżem, który może nas zniszczyć najbardziej; bo po trochu, nie zdając sobie z tego sprawy, stajemy się ospali, ogłupiali, otumanieni, podczas gdy inni – może bardziej żywi, ale nie lepsi – decydują o naszej przyszłości. Z pewnością dla wielu łatwiej i korzystniej jest mieć młodych ludzi ogłupiałych i otumanionych, mylących szczęście z kanapą; dla wielu okazuje się to wygodniejsze, niż posiadanie młodych bystrych, pragnących odpowiedzieć na marzenie Boga i na wszystkie aspiracje serca.

Prawda jednak jest inna: kochani młodzi, nie przyszliśmy na świat, aby „wegetować”, aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad. To bardzo smutne, kiedy przechodzimy przez życie nie pozostawiając śladu. A gdy wybieramy wygodę, myląc szczęście z konsumpcją, wówczas cena, którą płacimy, jest bardzo i to bardzo wysoka: tracimy wolność.

Właśnie tutaj mamy do czynienia z wielkim paraliżem, kiedy zaczynamy myśleć, że szczęście jest synonimem wygody, że być szczęśliwym to iść przez życie w uśpieniu albo narkotycznym odurzeniu, że jedynym sposobem, aby być szczęśliwym jest trwanie jakby w otępieniu. To pewne, że narkotyki szkodzą, ale jest wiele innych narkotyków społecznie akceptowanych, które w ostateczności czynią nas bardzo, a przynajmniej bardziej zniewolonymi. Jedne i drugie ogałacają nas z naszego największego dobra: z wolności.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przyjaciele, Jezus jest Panem ryzyka, tego wychodzenia zawsze „poza”. Jezus nie jest Panem komfortu, bezpieczeństwa i wygody. Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś, po drogach, które mogą otworzyć nowe horyzonty, nadających się do zarażania radością, tą radością, która rodzi się z miłości Boga, radością, która pozostawia w twoim sercu każdy gest, każdą postawę miłosierdzia. Pójść na ulice naśladując „szaleństwo” naszego Boga, który uczy nas spotykania Go w głodnym, spragnionym, nagim, chorym, w przyjacielu, który źle skończył, w więźniu, w uchodźcy i w imigrancie, w człowieku bliskim, który jest samotny. Pójść drogami naszego Boga, który zaprasza nas, abyśmy byli aktorami politycznymi, ludźmi myślącymi, animatorami społecznymi. Pobudza nas do myślenia o gospodarce bardziej solidarnej. We wszystkich środowiskach, w jakich jesteście, miłość Boga zachęca nas do niesienia Dobrej Nowiny, czyniąc ze swojego życia dar dla Niego i dla innych.

Możecie mi powiedzieć: Ojcze, ale to nie jest dla wszystkich, to tylko dla wybranych! Tak, a ci wybrani to ci wszyscy, którzy są gotowi dzielić swoje życie z innymi. Podobnie, jak Duch Święty przekształcił serca uczniów w dniu Pięćdziesiątnicy, tak też uczynił z naszymi przyjaciółmi, którzy dzielili się swoimi świadectwami. Miguel, użyję twoich słów: mówiłeś nam, że w dniu, kiedy w „Facenda” powierzono ci odpowiedzialność za pomoc w poprawie funkcjonowania domu, zacząłeś rozumieć, że Bóg czegoś od ciebie chce. W ten sposób rozpoczęła się transformacja. Drodzy przyjaciele, jest to tajemnica, do której doświadczenia jesteśmy powołani wszyscy. Bóg czegoś od ciebie oczekuje, Bóg czegoś od ciebie chce, Bóg czeka na ciebie. Bóg przychodzi, aby złamać nasze zamknięcia, przychodzi, aby otworzyć drzwi naszego życia, naszych wizji, naszych spojrzeń. Bóg przychodzi, aby otworzyć wszystko, co ciebie zamyka. Zaprasza cię, abyś marzył, chce ci pokazać, że świat, w którym jesteś, może być inny. Tak to jest: jeśli nie dasz z siebie tego, co w tobie najlepsze, świat nie będzie inny.

Czasy w których żyjemy nie potrzebują młodych kanapowych, ale młodych ludzi w butach, najlepiej w butach wyczynowych. Akceptują na boisku jedynie czołowych graczy, nie ma na nim miejsca dla rezerwowych. Dzisiejszy świat chce od was, byście byli aktywnymi bohaterami historii, bo życie jest piękne zawsze wtedy, kiedy chcemy je przeżywać, zawsze wtedy, gdy chcemy pozostawić ślad. Historia wymaga dziś od nas, byśmy bronili naszej godności i nie pozwalali, aby inni decydowali o naszej przyszłości. Pan, jak w dniu Pięćdziesiątnicy, chce dokonać jednego z największych cudów, jakiego możemy doświadczyć: sprawić, aby twoje ręce, moje ręce, nasze ręce przekształciły się w znaki pojednania, komunii, tworzenia. Pragnie On twoich rąk, by nadal budować dzisiejszy świat. Chce go budować z tobą.

IMG_0091

Powiesz mi: Ojcze, ale mam swoje wielkie ograniczenia, jestem grzesznikiem, co mogę zrobić? Kiedy Pan nas wzywa, nie myśli o tym, kim jesteśmy, kim byliśmy, co zrobiliśmy lub czego nie zrobiliśmy. Wręcz przeciwnie: w chwili, kiedy nas wzywa, patrzy na wszystko, co moglibyśmy zrobić, na całą miłość, jaką jesteśmy w stanie rozsiewać. On zawsze stawia na przyszłość, na jutro. Jezus kieruje cię ku nowym horyzontom. Dlatego, przyjaciele, Jezus dziś ciebie zaprasza, wzywa cię, byś zostawił swój ślad w życiu, ślad, który naznaczyłby historię, który naznaczyłby twoją historię i historię wielu ludzi.

Współczesne życie mówi nam, że bardzo łatwo skupić uwagę na tym, co nas dzieli, na tym, co nas rozłącza jednych od drugich. Chcieliby, byśmy uwierzyli, że zamknąć się w sobie, to najlepszy sposób, by uchronić się od tego, co wyrządza nam zło. Dzisiaj my, dorośli, potrzebujemy was, byście nas nauczyli żyć razem w różnorodności, w dialogu, w dzieleniu wielokulturowości nie jako zagrożenia, lecz jako szansy: miejcie odwagę nauczyć nas, że łatwiej jest budować mosty, niż wznosić mury! A wszyscy razem prosimy, abyście od nas żądali kroczenia drogami braterstwa. Budować mosty: czy wiecie, który z mostów trzeba budować jako pierwszy? Most, który możemy postawić tu i teraz: uścisk dłoni, podać sobie ręce. Odwagi! Zróbcie to teraz, tutaj, ten most podstawowy, i podajcie sobie ręce. To wspaniały most braterski. Oby nauczyli się go stawiać wielcy ludzie tego świata!… ale nie dla zdjęcia, ale by wciąż budować coraz wspanialsze mosty. Oby ten ludzki most był zaczynem wielu innych; będzie trwałym śladem.

Dzisiaj Jezus, który jest drogą, wzywa ciebie do pozostawienia swojego śladu w historii. On, który jest życiem, zachęca ciebie do zostawienia śladu, który wypełni życiem twoją historię, a także dzieje wielu innych ludzi. On, który jest prawdą, zaprasza ciebie do porzucenia dróg separacji, podziału, bezsensu. Czy pójdziesz? Co twoje ręce i nogi odpowiedzą Panu, który jest drogą, prawdą i życiem?

Zmarła wysłanniczka telewizji RAI, która relacjonowała ŚDM

W Krakowie zmarła wysłanniczka włoskiej telewizji RAI Anna Maria Jacobini, która relacjonowała Światowe Dni Młodzieży - poinformowała w sobotę dyrekcja stacji. Przyczyną śmierci 58-letniej dziennikarki był prawdopodobnie zawał

Znana dziennikarka przyjechała do Krakowa, by nadawać relacje dla dwóch programów nadawanych w pierwszym kanale włoskiej telewizji publicznej.

 

W piątek wieczorem, po zakończeniu dnia pracy poszła do swojego pokoju w hotelu, by przygotować się do wyjścia na kolację. Oczekujący na nią koledzy poszli, by sprawdzić, dlaczego nie przyszła na spotkanie. Kiedy dostali się do jej pokoju, już nie żyła.

 

Kierownictwo telewizji RAI oświadczyło, że jest pogrążone w smutku i złożyło kondolencje rodzinie oraz współpracownikom zmarłej.


(PAP)

sw/ bos/

 

Moje życie nie miało sensu – świadectwo Miguela

Przeczytaj świadectwo, które Miguel wygłosił podczas Czuwania z Ojcem Świętym na Campus Misericordiae

Nazywam się Miguel, mam 34 lata i pochodzę z Asuncion w Paragwaju. Jestem jednym z 11 dzieci moich rodziców, ale jako jedyny miałem problemy z narkotykami. Przezwyciężyłem swoje uzależnienie w ośrodku Fazenda de la Esperanza San Rafael w Rio Grande do Sul w Brazylii.

Zażywałem narkotyki przez 16 lat, od 11 roku zycia. Zawsze miałem trudności w relacjach rodzinnych, nie było między nami bliskości ani nie czułem się kochany. Ciągle się kłóciliśmy i żyliśmy w atmosferze stałego napięcia. Nie przypominam sobie, bym zasiadał razem z całą rodziną do stołu. Pojęcie „rodzina” było mi zupełnie obce, dom był dla mnie miejscem wyłącznie do jedzenia i spania.

W wieku 11 lat uciekłem z domu, jako że pustka, którą nosiłem w sobie, stała się nie do zniesienia. Chodziłem wtedy jeszcze do szkoły, ale już pragnąłem wolności. Po kilku miesiącach miałem pierwszy kontakt z narkotykami, stało się to w drodze do szkoły. To jedynie pogłębiło moją wewnętrzną pustkę – nie chciałem wracać do domu, skonfrontować się z moją rodziną, z samym sobą. Jakiś czas później porzuciłem szkołę i rodzice byli zmuszeni zamknąć przede mną drzwi rodzinnego domu, tracili wszelką nadzieję. W wieku 15 lat popełniłem pierwsze przestępstwo i trafiłem do więzienia. Tam odwiedził mnie mój ojciec i zapytał, czy chcę się zmienić. Szybko odpowiedziałem „Tak!”. Wkrótce odzyskałem wolność, ale niedługo potem wróciłem do łamania prawa. Pewnego dnia popełniłem ciężkie przestępstwo i znowu poszedłem do więzienia, tym razem na 6 lat. To był dla mnie okres wielkiego cierpienia. Nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego nikt z mojego rodzeństwa nie przyszedł mnie odwiedzić. Lata mijały, odsiedziałem swój wyrok. Moi rodzice wciąż byli blisko Kościoła.

Po wyjściu z więzienia pewien ksiądz – przyjaciel rodziny – zaprosił mnie do miejsca zwanego „Fazenda de la Esperanza”. Moje życie nie miało w tamtym momencie sensu ani celu. Wszystkie te stracone lata odbijały się w moim spojrzeniu, na mojej twarzy. Przyjąłem zaproszenie i po raz pierwszy poczułem, co to znaczy rodzina. Z początku było mi bardzo trudno nawiązać relacje z ludźmi, żyć z nimi na co dzień. W tej wspólnocie metodą uzdrawiania jest Słowo Boże, życie tym Słowem. Częścią tego uzdrawiającego procesu był mój współdomownik, któremu nie potrafiłem wybaczyć. Ja potrzebowałem pokoju, on miłości. W siódmym miesiącu pobytu w tym domu dano mi zadanie, żebym coś zrobił dla poprawy funkcjonowania tego domu. I właśnie wtedy zrozumiałem, że Bóg czegoś ode mnie chce. Otóż wspomniany współdomownik dostał list od żony. Ich małżeństwo było w kryzysie. To pomogło mi go lepiej zrozumieć. Wręczyłem mu list, a on zapytał: „Bracie, wybaczysz mi?” Odpowiedziałem: „Oczywiście.” I do tamtego momentu mieliśmy wspaniałą relację ze sobą. Bóg prawdziwie nas przemienia, On nas odnawia.

10 lat temu w pełni wróciłem do społeczeństwa. Od 3 lat jestem odpowiedzialny za dom „Quo Vadis?” we wspólnocie „Fazenda de la Esperanza” w Cerro Chato w Urugwaju.

Otacza nas śmierć – świadectwo Rand

Przeczytaj świadectwo, które Rand wygłosiła podczas Czuwania z Ojcem Świętym na Campus Misericordiae

Nazywam się Rand Mittri. Mam 26 lat, pochodzę z Aleppo w Syrii. Jak zapewne wiecie, nasze miasto zostało zniszczone, zrujnowane i złamane. Odebrano nam sens naszego życia. Jesteśmy zapomnianym miastem.

Wielu z Was być może nie łatwo słuchać i w pełni zrozumieć, co się dzieje w Syrii, moim ukochanym kraju. Będzie mi trudno w kilku słowach oddać ogrom bólu, ale spróbuję się z Wami podzielić niektórymi aspektami naszego codziennego życia.

Każdego dnia otacza nas śmierć. Ale podobnie jak Wy, codziennie rano zamykamy za sobą drzwi, udając się do szkoły czy do pracy. I właśnie wtedy ogarnia nas strach, czy po powrocie zastaniemy nasze rodziny i dom w takim stanie, w jakim je zostawiliśmy. Może tego dnia zginiemy – my albo nasze rodziny. Bardzo trudno żyje się z bolesną świadomością, że jest się otoczonym przez śmierć i zabijanie, ze nie ma stąd ucieczki, znikąd nie ma pomocy.

Czy to możliwe, że to już koniec, że urodziliśmy się, zeby umrzeć w bólu? A może jednak dane nam będzie mieć życie, i to życie w obfitości? Ta wojna jest dla mnie trudnym, wręcz okrutnym doświadczeniem, ale dzięki niej szybko dorosłem i stałem się dojrzały ponad swój wiek. Teraz patrzę z innej perspektywy.

Służę w Centrum Jana Bosko w Aleppo. Przyjmujemy ponad 700 młodych mężczyzn i kobiet, którzy przychodzą do nas w nadziei, że zobaczą u nas uśmiech i usłyszą słowa podtrzymujące na duchu. Szukają u nas również tego, czego nigdzie indziej nie dostaną – prawdziwej pomocy humanitarnej. Ale jak mam się dzielić radością i nadzieją, jeśli sam je straciłem?

Moje skromne doświadczenie życiowe nauczyło mnie, że moja wiara w Chrystusa jest większa od wszelkich życiowych okoliczności. Ta prawda potwierdza się nie tylko w warunkach życia w pokoju, wolnego od trudności. Coraz mocniej wierzę, że Bóg istnieje mimo całego naszego bólu. Wierzę, że przez ten ból On uczy nas prawdziwego znaczenia miłości. Moja wiara w Chrystusa jest źródłem mojej radości i nadziei. Nikt nigdy nie będzie w stanie mi ukraść tej prawdziwej radości.

Myslałam, że straciłam życie wieczne – świadectwo Natalii

Przeczytaj świadectwo, które Natalia wygłosiła podczas Czuwania z Ojcem Świętym na Campus Misericordiae

15 kwietnia 2012, w niedzielę, obudziłam się w moim mieszkaniu w Łodzi. To jest trzecie największe miasto w Polsce. Byłam wtedy redaktor naczelną czasopism o modzie, od 20 lat nie miałam nic wspólnego z kościołem. Odnosiłam sukcesy w pracy, umawiałam się z fajnymi chłopakami, żyłam od imprezy do imprezy – i to było sensem mojego życia. Wszystko fajnie. Tylko że tamtego dnia obudziłam się z niepokojem, że to co robię z moim życiem jest bardzo dalekie od dobra. Zrozumiałam, że potrzebuję iść tego dnia do spowiedzi.

Nie bardzo wiedziałam, jak to się robi, więc zguglowałam sobie „spowiedź”. W jednym z artykułów, które znalazłam, przeczytałam takie zdanie: Bóg umarł z miłości do nas. W pełni to zrozumiałam: Bóg umarł z miłości do mnie, chce mi dać życie w pełni, a ja, obojętna, siedzę sobie w kuchni i palę papierosa. Tak to zobaczyłam. Z miejsca się rozpłakałam. Wzięłam kartkę i zaczęłam spisywać moje grzechy. Wszystkie były bardzo jasne, same stawały mi przed oczami i zobaczyłam, że złamałam wszystkie 10 przykazań. Poczułam, że natychmiast muszę porozmawiać z księdzem. Znalazłam w internecie informację, że o 15 w katedrze jest spowiedź. Pobiegłam tam, ale strasznie się bałam, że ksiądz mi powie: „Twoje grzechy są zbyt ciężkie, nic nie mogę dla ciebie zrobić.” Mimo to zdobyłam się na odwagę i podeszłam do spowiedzi. Opowiedziałam wszystko, bardzo się przy tym rozpłakałam. Ksiądz nic nie mówił. Jak skończyłam, powiedział: „To bardzo piękna spowiedź.”

W ogóle nie wiedziałam o co mu chodzi, nie było nic pięknego w tym, z czym przyszłam. „Wiesz, jaki mamy dziś dzień?” – powiedział – „Niedzielę Miłosierdzia. Wiesz, która jest godzina? Po 15-tej. To jest godzina miłosierdzia. Wiesz, gdzie jesteś? W katedrze, w miejscu, w którym św. Faustyna codziennie się modliła, kiedy jeszcze mieszkała w Łodzi. To właśnie jej Pan Bóg objawił, że chce tego dnia wybaczać wszystkie grzechy, jakiekolwiek by one nie były. Twoje grzechy są wybaczone. Nie ma ich już, nie wracaj do nich, nawet o nich nie myśl.”

To były mocne słowa. Przecież idąc do spowiedzi, byłam przekonana, że nieodwracalnie straciłam życie wieczne, a usłyszałam, że Bóg sprawił, że to co zrobiłam złego, zniknęło na zawsze. Że zawsze na mnie czekał i wyznaczył mi spotkanie tamtego dnia. Wyszłam z kościoła jak z pola bitwy – potwornie zmęczona, ale i przeszczęśliwa, z poczuciem zwycięstwa i przekonaniem, że Jezus wraca ze mną do domu. Przez ostatnie dwa lata przygotowywałam ŚDM w Łodzi, aby inni mogli doświadczyć tego co ja. Miłosierdzie Boga jest żywe i działa do dzisiaj. Jestem tego świadkiem i tego samego życzę każdemu z was.

Transmisja z Czuwania z Ojcem Świętym

W Brzegach na Campus Misericordiae odbyło się czuwanie z Ojcem Świętym

30 lipca o godzinie 19:00 na Campus Misericordiae przybył Ojciec Święty Franciszek i oficjalnie rozpoczęło się Czuwanie.

Ołtarz adoracji na Campus Misericordiae

Podczas czuwania modlitewnego z młodzieżą na Kampus Misericordiae w sobotę o 19.30, Najświętszy Sakrament zostanie wystawiony na ołtarzu zatytułowanym „Światło Pojednania i Pokoju”

Podczas czuwania modlitewnego z młodzieżą na Kampus Misericordiae w sobotę o 19.30, Najświętszy Sakrament zostanie wystawiony na ołtarzu, zatytułowanym „Światło Pojednania i Pokoju”. Papież Franciszek będzie pierwszym kapłanem, który wykorzysta go do modlitwy i pobłogosławi. Ołtarz został zaprojektowany w gdańskiej pracowni artystycznej „Drapikowski Studio”. Jest przeznaczony do Sanktuarium Matki Słowa w Kibeho w Rwandzie, którym opiekują się księża pallotyni. Świątynia powstała w miejscu, w którym w 1981 r. trzem młodym dziewczętom objawiła się Matka Boża. Ostrzegała przed niebezpieczeństwem wojny domowej. Dziesięć lat później, w 1994 r. wybuchły ludobójcze walki, które zdziesiątkowały mieszkańców Rwandy, pozostawiając po sobie zgliszcza domów, tysiące osieroconych dzieci i duchową pustkę. Dzięki duszpasterstwu pallotyńskich misjonarzy obecnie Sanktuarium Matki Słowa jest dla Rwandyjczyków symbolem pojednania, a objawienia w Kibeho są jedynymi oficjalnie uznanymi przez Kościół objawieniami maryjnymi na Czarnym Lądzie.

Ołtarz, pobłogosławiony w Brzegach przez Ojca Świętego, Franciszka jest częścią projektu „12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju, realizowanego przez Stowarzyszenie „Communita Regina della Pace”. Jego celem jest utworzenie na świecie dwunastu Międzynarodowych Centrów Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu w intencji Pokoju, m. in. w Betlejem, Oziornoje (Kazachstan), Yamoussoukro (Wybrzeże Kości Słoniowej), Namyang (Korea Południowa), Dagupan (Filipiny) i Kibeho (Rwanda).

W centrum ołtarza pod sercem Maryi umieszczony jest Jezus Eucharystyczny, będący Światłem świata, oświecającym każdego człowieka. Maryja ukazana jest w postaci płonącego, lecz nie spalającego się krzewu jako symbol ognia miłości Bożej.  Wyraźnym nawiązaniem do przesłań Matki Słowa, które powierzyła widzącym w Kibeho są sceny zaprezentowane na skrzydłach Tryptyku, przedstawiające Tajemnice Różańca do 7 Boleści Maryi. Do odmawiania tej modlitwy wzywała bowiem Maryja w swoich słowach, obiecując, że zaowocuje ona prawdziwym żalem za grzechy. Teraz zachęcają do niej księża pallotyni, opiekunowie Sanktuarium w Kibeho.

Niespodziewana wizyta papieża w bazylice ojców franciszkanów

Kilka minut przed godz. 18.00 Ojciec Święty Franciszek niespodziewanie nawiedził bazylikę ojców franciszkanów pw. św. Franciszka, położoną naprzeciwko Domu Arcybiskupów Krakowskich

Było to kolejne nieplanowane wydarzenie w trakcie wizyty papieża Franciszka w Polsce. Ojciec Święty idąc pieszo, w towarzystwie franciszkanina, przeszedł na drugą stronę ulicy i wszedł do bazyliki pw. św. Franciszka.

Papież modli się przy relikwiach dwóch błogosławionych misjonarzy-męczenników: Michała Tomaszka i Zbigniewa Strzałkowskiego, zamordowanych w 1991 r. w Peru przez lewackich partyzantów.

Ojciec Święty ma spotkać się także rodzinami błogosławionych franciszkanów.

W kościele znajdują się słynne witraże, zaprojektowane przez Stanisława Wyspiańskiego, modlił się tu regularnie biskup, później arcybiskup Karol Wojtyła, co uwiecznia mosiężna tabliczka, przymocowana do pulpitu jednej z ławek.


aw / Kraków

Kraków jest bezpieczny!

Pierwsze trzy dni Światowych Dni Młodzieży minęły spokojnie, służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo nie odnotowały żadnych poważnych zdarzeń mających wpływ na bezpieczeństwo pielgrzymów – powiedział w sobotę szef MSWiA Mariusz Błaszczak.

„Można powiedzieć wręcz w ten sposób, że liczba zdarzeń jakie odnotowuje policja i inne służby spadła znacząco, prawie dziesięciokrotnie, w porównaniu z dniami poprzedzającymi Światowe Dni Młodzieży” – powiedział minister na konferencji prasowej.

Przypomniał, że nad bezpieczeństwem pielgrzymów czuwa ponad 38 tys. funkcjonariuszy i w Krakowie mieści się sztab podoperacji, który koordynuje pracę wszystkich służb. Zapewnił, że wszelkie zgłoszenia od obywateli są wnikliwie analizowane, i podziękował za współpracę.

Jak dodał, w Krakowie jest bezpiecznie, Światowe Dni Młodzieży odbywają się bezpiecznie i panuje świetna atmosfera. „Atmosfera radości, atmosfera modlitwy, atmosfera spotkań” – mówił szef MSWiA podkreślając, że „możemy być dumni, że ŚDM odbywają się w naszym kraju”.

Szef Biura Ochrony Rządu płk Andrzej Pawlikowski zapewnił, że również bezpieczeństwo papieża jest we właściwych rękach i że funkcjonariusze BOR współpracują ze wszystkimi służbami, analizując otrzymane od nich informacje. „Poza ochroną papieża funkcjonariusze BOR ochraniają także inne osoby, uczestniczące w ŚDM, sprawdzają trasy przejazdu, przeprowadzają kontrole pirotechniczne” – powiedział szef BOR-u. Zaapelował do pielgrzymów, by odpowiednio wcześniej udawali się do sektorów. Poinformował, że BOR odnotowało cztery zdarzenia, kiedy obywatele usiłowali dostać się do papamobile. „Oczywiście funkcjonariusze BOR zareagowali w sposób adekwatny do zaistniałej sytuacji” – powiedział.

Jako przykład spadku przestępczości komendant główny policji nadinsp. Jarosław Szymczyk wskazał, że w ciągu ostatniej doby w Krakowie odnotowano zaledwie 10 przestępstw kryminalnych, przede wszystkim drobne kradzieże i kradzieże dokumentów. „Biorąc pod uwagę fakt, że w piątek w 54 imprezach, jakie odbywały się w Krakowie uczestniczyło prawie 800 tys. osób, jest to ilość niewielka” – powiedział szef policji.

Jednym z poważniejszych zdarzeń, nad którymi pracowali w piątek policjanci, było odnalezienie twórcy fikcyjnej strony portalu informacyjnego, na którym zamieszczono informację o zamachu terrorystycznym na Rynku Głównym w Krakowie z 11 ofiarami śmiertelnymi i 40 rannymi. „W wyniku intensywnej pracy policjantów ustalono 19-letniego mieszkańca Małopolski, który pozwolił sobie na taki żart. Został zatrzymany, strona została zablokowana” – powiedział nadinsp. Szymczyk. Jak dodał, ponadto policjanci koncentrują się na wspieraniu i pomocy pielgrzymom – i pozytywnie oceniają ich zdyscyplinowanie.

Z kolei komendant główny PSP nadbryg. Leszek Suski poinformował, że Kraków i okolice zabezpiecza 2,9 tys. strażaków PSP. „W Brzegach jest ich już dwa tysiące i pół tysiąca druhów z OSP oraz 600 kadetów i podchorążych PSP. Uruchomiony jest tam nasz komponent medyczny; przez te wszystkie dni udzieliliśmy ponad 300 razy pomocy medycznej, głównie były to obtarcia, zwichnięcia, dziś przywróciliśmy funkcje życiowe młodej kobiecie z Puerto Rico. W Brzegach udzielamy pomocy, dowozimy wodę do sektorów, uruchomiliśmy pięć kurtyn wodnych dla chłodzenia pielgrzymów” – poinformował komendant. Podkreślił, że przez cały czas strażacy udzielają także pomocy poszkodowanym w wyniku zdarzeń pogodowych i losowych i ich zaangażowanie nie jest mniejsze niż zazwyczaj.

O skontrolowaniu od 4 lipca przeszło 420 tys. osób na granicach i 47 tys. pojazdów mówił komendant główny Straży Granicznej ppłk Marek Łapiński. „Zatrzymaliśmy 226 osób, w tym 11 w ciągu ostatniej doby, pochodzących aż z 38 krajów” – powiedział szef SG.

Jak zapowiedział rzecznik Centrum Medialnego Administracji Rządowej na czas ŚDM mł. insp. Mariusz Ciarka, podsumowanie działań służb zabezpieczających prawidłowy przebieg ŚDM nastąpi w niedzielę wieczorem. (PAP)


hp/ ktl/ mok/ wkt/