Święta Rita: najskuteczniejsza w sprawach beznadziejnych

"Ludzie kochani, jeżeli macie jakiś wielki problem módlcie się do Świętej Rity. Ona zawsze pomoże, naprawdę!" Taki wpis pojawił się na blogu św. Rity, który czciciele aktywnie prowadzili w sieci od 2008 do 2011 roku.

Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Wysłuchuje wszystkich intencji

Rita z Cascia to najpopularniejsza święta od kilku stuleci! Urodziła się w średniowieczu, ale dorobiła się niedawno nawet profilu na Facebooku. Ludzie nie ograniczają się we wpisywaniu próśb i podziękowań. Nastolatek prosi, by rodzice znowu byli tacy jak dawniej; studentka, żeby udało jej się zdać egzamin z mikrobiologii; absolwenci wyższych uczelni modlą się do św. Rity o dobrą pracę; kobieta zdradzona prosi, żeby miała siłę wybaczyć i żyć dalej; jedna matka prosi o uzdrowienie córki z anoreksji, druga dziękuje, że św. Rita wyprosiła polepszenie stanu zdrowia dla chorego na autyzm syna. Są tacy, którzy proszą w sprawach finansowych, bo mają kłopot ze spłatą kredytu lub otrzymaniem go. Spora grupa młodych ludzi prosi też o dobrą żonę czy dobrego męża. Różnorodność jest wręcz zadziwiająca!

Wpisz kod rabatowy Holyfood30%

Podobnie, jak zadziwiające są tłumy, które od wielu lat gromadzą się regularnie w krakowskim kościele św. Katarzyny – jednym z największych w Krakowie. Każdego 22 dnia miesiąca odbywa się tutaj msza św. i nabożeństwo, w których zawsze uczestniczy około tysiąca osób. Kto wątpi, niech spróbuje przejść się obok tego kościoła w godzinach nabożeństw. Na całym świecie kult szerzy się za sprawą sióstr augustianek, które stale przyjmują prośby i podziękowania. W odczuciu krakowskich augistianek ostatnie lata najbardziej obfitują w modlitwy młodych małżonków, o dar rodzicielstwa oraz młodych rodziców, o uzdrowienie dla ich dziecka.



Chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o świętych? Podaj swój adres e-mail!

Zapisując się oświadczam, że SIW ZNAK Sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie (30-105), przy ul. Kościuszki 37, poinformowała mnie o dobrowolności podania danych (w tym danych osobowych) i przysługujących mi prawach, w szczególności prawie dostępu do treści danych osobowych i ich poprawiania. Dane będą przetwarzane przez SIW ZNAK Sp. z o.o. w związku ze świadczeniem usług w ramach Portalu Stacja7.pl, jak również w celach promocji usług i produktów własnych oraz partnerów SIW Znak Sp. z o.o. – zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).



Święta Rita: najskuteczniejsza w sprawach beznadziejnych

Kim była św. Rita?

Była córką włoskich wieśniaków, niezbyt zamożnych, ale bardzo szanowanych. Ojciec był lokalnym negocjatorem, który między innymi pomagał rozwiązywać konflikty sąsiedzkie – w tamtych czasach nazywany „sędzią pokoju”. Mieszkali w gminie Cascia, położonej na górzystym terenie Umbrii (środkowe Włochy). Rodzice długo modlili się o dziecko i byli już w podeszłym wieku, kiedy św. Rita przyszła na świat. Jako młoda dziewczyna uwielbiała wspinać się na szczyty gór i tam się modlić. Kiedy skończyła 18 lat, chciała wstąpić do klasztoru, ale rodzice wybrali dla niej kandydata na męża. Miał przeszłość wojskową, był politykiem i… typem awanturnika. Małżeństwo z Ritą, która była dziewczyną o niezwykłych zdolnościach do rozwiązywania konfliktów, nie uspokoiło jego temperamentu.

Rita w pierwszych miesiącach próbowała konfrontować się z mężem, ale z czasem zaczęła ustępować i coraz więcej modlić się za niego. Po ludzku wydawać się mogło, że te modlitwy nie były skuteczne, bo mąż zaczął wdawać się w coraz poważniejsze konflikty polityczne i rodzinne. Narodziny dwóch synów przyniosły chwile spokoju do ich małżeństwa. Ale zanim osiągnęli pełnoletniość, mąż Rity wdał się w kolejne spory klanowe i polityczne. Zginął w zasadzce zastawionej na niego w pobliżu rodzinnego młyna (ruiny młyna znajdują się tam po dziś dzień). Jego śmierć chcieli pomścić dorastający synowie. Ich pragnienie wendety zaostrzyło miejscowe konflikty rodzinne i wydawało się, że jedynym wyjściem są kolejne ofiary. Jednak synowie nie zdążyli pomścić ojca, bo według opowieści lokalnych rodzin i podań wielu późniejszych hagiografów, zmarli na dżumę.

Rita po tych wszystkich trudnych wydarzeniach postanowiła wstąpić do klasztoru augustianek eremitek w Casci. Nie została jednak przyjęta, bo wśród zakonnic prawdopodobnie były krewne zabójców jej męża. Ale Rita była pewna powołania i po raz drugi poprosiła o przyjęcie do tego samego klasztoru. Postawiono jej więc warunek, że musi pogodzić zwaśnione rodziny w okolicy Casci. I tutaj zaczyna się jeszcze trudniejsza droga dla przyszłej świętej. By wykonać polecenie przełożonej, musiała odszukać zabójców męża, wybaczyć im i poprosić o wybaczenie.

Niewiele czasu potrzebowała, by spełnić wszystkie warunki. Dotarła do rodziny, która stała za spiskiem na jej męża, przebaczyła im i poprosiła o przebaczanie w imieniu swojej rodziny.  Po tym zdarzeniu stała się symbolem kobiety zdolnej do pojednania rodzin. I została przyjęta do klasztoru augustianek w Casci.

Patronka pokoju i mistyczka

Święta Rita jest w ikonografii przedstawiana jako sprawczyni cudów pokoju. Dzisiaj często w intencjach za jej wstawiennictwem spotyka się prośby o zgodę w rodzinie czy dobrą atmosferę w środowisku pracy.

Święta Rita jest też opisywana jako mistyczka. W czasie życia zakonnego otrzymała jeden stygmat cierpienia Jezusa – otwartą ranę na czole po cierniu z korony. Nosiła go przez piętnaście lat, a na tę pamiątkę powstała po jej śmierci tradycja odprawiania piętnastu czwartków św. Rity. Rana na czole zakonnicy wydawała okropny zapach i nie mogła opuszczać swojej celi. Ale podobno raz, kiedy Rita chciała udać się na pielgrzymkę do Rzymu, rana zaczęła wydawać zapach róż.

Róża stała się symbolem tej Świętej i tradycyjnie przed kościołami, w dniu kiedy odprawiane są nabożeństwa, sprzedaje się te kwiaty. A widok tysiąca osób z bukietami róż podniesionymi do góry i modlącymi się do św. Rity, złamał już wątpliwości niejednego sceptyka, który nie wierzy w cuda.

Ze świętą od spraw beznadziejnych kojarzona jest najczęściej opowieść o ogrodzie różanym, który Rita uprawiała zarówno jako młoda wiejska dziewczyna, jak i później za murami klasztoru. Kilka miesięcy przed śmiercią poprosiła jedną z sióstr, żeby przyniosła jej z ogrodu kwiat róży. Był styczeń 1457 (lub 1447 – data nie jest ustalona dokładnie). Można domyślać się z jaką niechęcią siostra poszła do ogrodu. Jednak ku zaskoczeniu zakonnic wróciła z różą.

Rita z Casci zmarła 22 maja w opinii świętości. W wielu miejscach na świecie właśnie tego dnia uroczyście obchodzi się jej wspomnienie. Kult św. Rity jest bogaty w przesłania i symbole, ale dwa są najbardziej wyraźne. Kolec z korony cierniowej symbolizuje ludzkie życie pełne cierpienia i bólu, zaś kwitnącą róża jest symbolem nadziei na przezwyciężenie trudności.

Modlitwa do św. Rity

Święta Rito, Patronko spraw trudnych,

Orędowniczko w sytuacjach beznadziejnych,

cudna gwiazdo świętego Kościoła naszego,

zwierciadło cierpliwości, pogromicielko szatanów,

lekarko chorych, pociecho strapionych,

wzorze prawdziwej świętości,

ukochana Oblubienico Chrystusa Pana, naznaczona cierniem z korony Ukrzyżowanego.

Z głębi serca czczę Ciebie i zarazem błagam, módl się za mną, o uległość woli Bożej we wszystkich przeciwnościach mojego życia. Przybądź mi z pomocą, o święta Rito i spraw, abym doznał/a skutków Twej opieki, by modlitwy moje u tronu Bożego stały się skuteczne.

Wyproś mi wzmocnienie wiary, nadziei i miłości, szczerego dziecięcego nabożeństwa do Matki Bożej oraz łaskę (proszę wymienić prośbę)

I spraw, abym zwyciężywszy wszelkie przeszkody i pokusy, mógł/mogła dojść kiedyś do nieba i tam Ci dziękować i wiecznie cieszyć się towarzystwem Ojca, Syna i Ducha świętego.

Amen.

Judyta Syrek

Judyta Syrek

PR Manager i z-ca dyrektora portalu. Autorka popularnych książek takich jak: „Kobieta, boska tajemnica”, „Sekrety mnichów” (wyróżniona nagrodą Fenix w 2007 r.), „Uwierzcie w koniec świata”, czy „Nie bój się żyć”. Ma głowę pełną pomysłów i... anegdotek z zakonnikami w tle. Niekiedy mamy wrażenie, że za jej plecami widać cień śp. o. Joachima Badeniego OP, który nawet po śmierci wspiera ją w zmaganiach zawodowych i prywatnych.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Beatyfikacja „niemieckiego Maksymiliana Kolbe”

Kościół w Niemczech ma nowego orędownika w niebie. W bawarskim Würzburgu odbyła się beatyfikacja o. Engelmara Unzeitiga ze Zgromadzenia Misjonarzy z Mariannhill. Miał zaledwie 34 lata kiedy poniósł śmierć w obozie koncentracyjnym w Dachau

Engelmar_Hubert_Unzeitig_(1911-1945)Jest on popularnie nazywany niemieckim Maksymilianem Kolbe, bo podobnie jak on oddał swoje życie za współwięźniów.

 

Ojciec Unzeitig pragnął pojechać do krajów misyjnych, a stał się misjonarzem w Dachau. Aresztowany i deportowany w 1941 r. był jednym z tysiąca kapłanów i zakonników zabitych w obozie. Podjął się tam opieki nad rosyjskimi więźniami. Nauczył się ich języka, pomagał im materialnie i duchowo. Kiedy wybuchła epidemia tyfusu, chorzy zostali porzuceni w jednym z baraków, do którego nikt się nie zbliżał. On jeden tam poszedł, by służyć cierpiącym. Ostatecznie, sam zarażony, umiera 2 marca 1945 r. O. Unzeitig był kapłanem zaledwie 6 lat, z których aż 4 spędził w obozie.

 

O bohaterstwie niemieckiego zakonnika mówi prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, kard. Angelo Amato, który przewodniczył uroczystości beatyfikacyjnej.

 

„O. Unzeitig był iskrą prawdziwego człowieczeństwa pośród ciemności terroru nazistowskiego. Jego męczeństwo pozostawia nam potrójne przesłanie: wiary, miłosierdzia i siły. Wiara była dla niego największym skarbem. Jako więzień był nieustannie zjednoczony z Bogiem w modlitwie, co dawało mu siłę, by kochać, pomagać i pocieszać innych. Był miłosierny dla tych, którzy podobnie jak on, cierpieli trudy i upokorzenie niewoli. Siła jego ducha wzbudzała podziw i pomagała innym więźniom trwać w tej sytuacji pozbawionej nadziei. Dlatego nowego błogosławionego nazywamy męczennikiem miłości, niemieckim Maksymilianem Kolbe” – powiedział kard. Amato.


RV / Würzburg

 

Franciszek: „Na łóżku szpitalnym zawsze leży Jezus”

Franciszek przyjął 130 członkiń zgromadzenia sióstr szpitalnych miłosierdzia. „Na łóżku szpitalnym zawsze leży Jezus, obecny w cierpiącej osobie” - mówił na audiencji

„Kościół rozumie jako swoje zadanie oraz odpowiedzialność trwanie w bliskości przy tych, którzy cierpią, aby nieść im pocieszenie, otuchę i przyjaźń. Wy poświęcacie wasze życie głównie na służbę braciom i siostrom, którzy przebywają w szpitalach. W ten sposób, dzięki waszej obecności oraz profesjonalizmowi, mogą się czuć bardziej wspierani w czasie choroby. A żeby to czynić, nie potrzeba długich przemówień: wystarczy jeden dotyk, przyjazny pocałunek, przebywanie obok w ciszy, uśmiech. Nigdy się nie poddawajcie w tym posługiwaniu tak cennym, pomimo wszelkich trudności, na jakie możecie napotkać” – powiedział papież.


RV / Watykan

 

Z KRAJU

Warszawa: otwarto Aleję ks. Janusza Pasierba

Aleję księdza Janusza Pasierba uroczyście otworzyli w sobotę 24 września na warszawskim Powiślu biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej Michał Janocha i emerytowany metropolita warmiński abp Edmund Piszcz, jeden z najbliższych przyjaciół i znawców twórczości wybitnego poety

Tabliczkę informującą o Alei ks. Janusza Pasierba odsłonięto w Parku Karola Beyera na stołecznym Powiślu. Aleja wiedzie od ul. Leona Kruczkowskiego do ul. Smolnej. Wkrótce u zbiegu ulic Kruczkowskiego i Czerwonego Krzyża stanie też tablica informacyjna poświęcona poecie.

Przyznanie alei imienia wybitnego uczonego i poety nie jest przypadkowe. Podczas wieloletniego pobytu w Warszawie ks. Janusz Pasierb sprawował obowiązki duszpasterskie w pobliskim kościele św. Teresy na Tamce.

W uroczystości uczestniczyli przyjaciele i bliscy znajomi ks. Janusza Pasierba, w tym emerytowany metropolita warmiński abp Edmund Piszcz, red. Jacek Moskwa i pisarka Maria Wachowska.

 

Odsłonięciu tablicy towarzyszyły wspomnienia zgromadzonych o ks. Pasierbie.

„Był jednocześnie człowiekiem ogromnej skromności i ogromnej otwartości na ludzi. Zawsze otwierał drzwi tym, którzy chcieli słuchać jego słów. Wśród wielu słów, które powtarzał do końca swego życia, najważniejszym było: „dobroć”. Był człowiekiem naprawdę wielkiej dobroci” – mówiła Maria Wilczek, prezes Zarządu Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba. Dodała, że ks. Pasierb wielokrotnie przypominał, że tworzenie kultury jest obowiązkiem człowieka oraz powołaniem chrześcijanina.

List do uczestników uroczystości wystosował Prymas Polski senior abp Henryk Muszyński. Podkreślił w nim, że ze względu na bliskość miejsca wychowania czuje się „ziomkiem” ks. Pasierba. Łączyła ich „wierna i wypróbowana przyjaźń”.

 

Dziś abp Muszyński wspomina wybitnego poetę nie tylko jako bliskiego współpracownika na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie i seminarium duchownym w Pelplinie, ale też jako „gorliwego kapłana, wiernego syna Kościoła i Ojczyzny, miłośnika, głosiciela i sługę Bożego słowa” oraz jako „mistrza ludzkiego słowa, wybitnego znawcę tradycji i ojczystej kultury, prawdziwego Europejczyka, a jednocześnie człowieka sercem oddanego swej małej ojczyźnie”.

W trakcie sobotniej uroczystości w Parku Beyera przypomniano też kilka wierszy ks. Janusza Pasierba. Fragmenty jednego z nich – nawiązującego właśnie do miejsca odsłonięcia Alei – odczytał bp Michał Janocha, uczeń wybitnego historyka sztuki.

„Tą aleją codziennie przechodzą i będą przechodzić różni ludzie: młodzi, starzy, wykształceni i prości, zakochani i samotni, wierzący, szukający i zbuntowani. Ks. Pasierb był jednym z nich” – powiedział bp Janocha.

Nazwał też ks. Janusza Pasierba „pontifexem”, człowiekiem „łączącym różne środowiska i brzegi – jako kapłan i historyk sztuki”.

 

Ks. Janusz Stanisław Pasierb urodził się 7 stycznia 1929 r. w Lubawie w rodzinie nauczycielskiej. Dzieciństwo spędził w Tczewie, lata okupacji w Żabnie k. Tarnowa. Po ukończeniu tczewskiego Liceum Ogólnokształcącego w 1947 r., rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie, które ukończył w 1952 r. Po przyjęciu święceń kapłańskich pracował jako wikariusz w Grudziądzu i Redzie. Naukę kontynuował w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Warszawskim, Papieskim Instytucie Archeologii Chrześcijańskiej w Rzymie oraz Uniwersytecie Kantonalnym we Fryburgu (sztuka kościelna, polonistyka, archeologia, historia kultury, patrologia).

W 1963 r. został profesorem historii sztuki w WSD w Pelplinie, w 1965 r. – docentem naukowym i kierownikiem Katedry Historii Sztuki ATK oraz profesorem homiletyki w WSD w Pelplinie.

Należał do wielu stowarzyszeń naukowych w Polsce i za granicą. Był członkiem m. in.: Papieskiej Komisji Ochrony Dziedzictwa Artystycznego i Historycznego Kościoła, Europejskiego Centrum Kultury, Europejskiej Akademii Nauki i Sztuki, Polskiej Akademii Nauk, Polskiego PEN Clubu, Rady Kultury przy Prezydencie RP.

 

Jako poeta debiutował w 1972 r. na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Opublikował kilkanaście zbiorów poezji. Jego wiersze tłumaczono na angielski, niemiecki, francuski, włoski, hiszpański i rosyjski.

W 1982 r. otrzymał godność Prałata Honorowego Jego Świątobliwości, w 1990 r. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, w 1991 r. tytuł Honorowego Obywatela Miasta Tczewa. Zmarł w Warszawie 15 grudnia 1993 r., pochowany został na cmentarzu parafialnym w Pelplinie.


lk, ks. is / Warszawa

 

ROZMOWY

Smarzowski o „Wołyniu”: tylko miłość może zrównoważyć okrucieństwo

„To jest film skierowany przeciwko skrajnemu nacjonalizmowi. Na pewno nie jest wymierzony przeciwko Ukraińcom” - mówił w RMF FM Wojciech Smarzowski o swoim najnowszym filmie, "Wołyniu". Podkreśla, jak ważny jest przedstawiony wątek miłości Polki i Ukraińca: "wiedziałem, że tylko takie uczucie może zrównoważyć okrucieństwo, o którym również opowiada ten film”

Katarzyna
Sobiechowska-Szuchta
zobacz artykuly tego autora >

Z Wojciechem Smarzowskim rozmawia Katarzyna Sobiechowska-Szuchta (RMF FM)

 

Katarzyna Sobiechowska-Szuchta, RMF FM: Jakie jest główne przesłanie tego filmu?

Wojciech Smarzowski: To jest film, który jest skierowany przeciwko skrajnemu nacjonalizmowi. Na pewno nie jest wymierzony przeciwko Ukraińcom. Pokazuje, do czego może doprowadzić skrajny nacjonalizm, do czego może być zdolny człowiek, kiedy się go wyposaży w taką ideologię i kiedy da się jeszcze przyzwolenie na zabijanie.

 

Czy był taki moment w trakcie pracy – film powstawał dosyć długo, ponad 4 lata – że pomyślał pan sobie: nie dokończę tego filmu, nie zrobię go?

Był taki moment. To było tuż przed tym, jak pokazałem się w internecie na naszej stronie i prosiłem ludzi o wsparcie finansowe. To wynikało oczywiście z desperacji. Byliśmy już bardzo zaawansowani w zdjęciach, wiele osób mi zaufało. Po prostu nie miałem wyjścia. Szukaliśmy pieniędzy wszędzie poza Rosją, ale to był akt desperacji.

 

Wolyn-fot.-Krzysztof-Wiktor-Film-It_0222-1024x512

Zdjęcia z planu filmu „Wołyń” | fot. Krzysztof Wiktor

 

Nikt nie naciskał, nie pytał: „Po co panu taki film? Nie rób go, po co wsadzasz kij w mrowisko?”

No owszem, pytali mnie, ale to się tylko przełożyło na to tak naprawdę, że część koproducentów wycofała się przed naszymi zdjęciami. To też wpłynęło na to, że mieliśmy lukę finansową. Jak ja już postanowiłem, że robię ten film to ja już jestem zaprogramowaną maszyną – już mnie specjalnie nie interesowało, co mówili ludzie.

 

Mottem tego filmu jest zdanie, które pojawia się na samym początku – słowa Jana Zalewskiego, że ludzie z Wołynia zostali zamordowani właściwie dwa razy: raz siekierą, a raz przez to, że my to przemilczeliśmy. Kresowiacy byli ważnymi konsultantami? Jak ważnymi w pana filmie?

To ciekawe, zaraz na to odpowiem. Oczywiście w tym filmie chodzi o pamięć, nie o zemstę. To jest ważne i dlatego jest ten cytat. Czy Kresowiacy byli konsultantami – na pewno, dlatego że przeczytałem bardzo dużo książek i bardzo dużo relacji, wiec silą rzeczy od razu w ten świat wszedłem. Myślę, że najważniejszym konsultantem był Stanisław Srokowski, który jest autorem opowiadań „Nienawiść”. Przeczytałem wiele książek, ale ta była dla mnie, po prostu jakoś bardzo mocno ją przeżyłem. To wynika stąd, że ona jest pisana z perspektywy dziecka i ta naiwność postrzegania świata w zderzeniu z tym okrucieństwem jest bardzo mocna i bardzo filmowa. Kiedy przeczytałem tę książkę to od razu pojechałem do pana Srokowskiego. Okazało się, że moja wiedza jest bardzo chaotyczna. On był moim pierwszym nauczycielem.

 

Wolyn-fot.-Krzysztof-Wiktor-Film-It_6484-1024x512

Zdjęcie z planu filmu „Wołyń” | fot. Krzysztof Wiktor / Film It

 

Wspominał pan o tym, że chciałby, żeby ten film był mostem, a nie murem. Mam wrażenie po obejrzeniu tego filmu, że on zaboli Ukraińców na pewno, ale zaboli także Polaków, zaboli Niemców i zaboli Żydów.

No tak, ale nigdy mnie nie interesowało kręcenie historii biało-czarnych, prawda? Dla mnie ten świat przedstawiony musi być złożony i odpowiednio pokomplikowany. Tylko, że rzeczywiście w tym przypadku miałem oczywiście od początku świadomość, że to jest jakiś no… mega delikatny temat i trzeba bardzo precyzyjnie wszystkie akcenty rozłożyć. Właśnie to chyba wszystko się sprowadza do rozłożenia akcentów, do proporcji: bo Ukraińcy też nie zaprzeczają, że doszło do mordów. Tylko, że dla nich raczej to jest pół na pół i w tym samym czasie, jest taki znak równości miedzy ilością ofiar, a także znak równości pomiędzy atakiem, rzezią a odwetem i zemstą. Więc ten film rozłożył te akcenty trochę inaczej oczywiście.

 

Musi mieć pan świadomość tego, że dla wielu osób, dla wielu widzów, ten film będzie pierwszym zetknięciem się tak na prawdę z tematem Wołynia. Sam pan powołuje się na badania, że połowa ludzi w ogóle nie wie, co tam się zdarzyło, a duża część wie, ale źle. Ma pan tego świadomość? I jak dużą? Czy czuje pan jakąś odpowiedzialność za to, że ten film dla wielu będzie właśnie takim pierwszym kontaktem?

Tak. Wiedziałem to. Mam taką świadomość. Mam nadzieję, że ludzie po wyjściu z kina wzruszą się, wrócą do domu, przytulą swoje dzieci, popatrzą inaczej na otaczającą ich rzeczywistość – z jakiejś innej perspektywy, ale też właśnie, że otworzą odpowiednie książki, że będą mieli ochotę, czas, żeby się czegoś dowiedzieć o tej historii. To jest jedno z zadań, chociaż nie zrobiłem filmu na zadanie.

 

 

Nie zrobił pan filmu na zadanie, to nie jest film czarno-biały, to nie jest film tylko i wyłącznie o rzezi wołyńskiej. Bo jest to również, co warto podkreślić, bo nie wiem czy ktoś pana o to pytał, być może tak – że jest to po prostu piękna historia o miłości, o czekaniu, o niespełnionej miłości w bardzo trudnych, bardzo nieludzkich czasach.

No właśnie, jak ja się cieszę, że pani to powiedziała, bo wszyscy mnie o tę historię pytają, a to jest bardzo ważna część filmu – ta cała niespełniona miłość Polki do Ukraińca. Już od razu, kiedy zacząłem myśleć o tej historii to wiedziałem, że tylko takie uczucie może zrównoważyć to okrucieństwo, o którym również opowiada ten film. Więc to jest bardzo ważna część.

 

Mówi pan o tym, że to jest film przeciwko nacjonalizmowi. Myśli pan, że jest jakaś szansa na nowe otwarcie? Bo to chyba musi być nowe otwarcie – mam na myśli i Polaków, i Ukraińców?

Wierzę, że tak jest. Może to jest takie dość naiwne kombinowanie, ale tak. Myślę, że kiedy opadną te pierwsze emocje, bo one będą, to może potem jeszcze raz spotkają się historycy i z polskiej strony, i ukraińskiej i przepracują ten temat, czyli zderzą dowody, które są po jednej, po drugiej stronie, dokonają ekshumacji. Oni pewnie potrzebują mnóstwo czasu, ale później może pojawi się komunikat, który potem zostanie przedrukowany, przekopiowany do podręczników szkolnych i w Polsce, i na Ukrainie.

 

Może wystarczyłoby czasem, żeby zaczęli od lektury takiej właśnie książki, takich opowiadań, o których pan wspomniał, czyli o „Nienawiści” Stanisława Srokowskiego. To jest, tak jak pan wspomniał, opowiadane z perspektywy dziecka i o dzieci chciałam zapytać. Wspominał pan, że to był bardzo trudny proces przeprowadzania dzieci przez cala tę historię, bo dzieci są jednymi z głównych bohaterów tej opowieści. Jak pan je ochraniał?

Po pierwsze trzeba powiedzieć o tym, że z każdym dzieckiem trzeba było postępować inaczej, bo zależało to troszkę od ich wrażliwości, ale przede wszystkim od ich wieku. Mieliśmy opiekę psychologiczną. Jak się ma naście lat to na pewne pytania trzeba odpowiadać. Ale jak się ma 2-3 lata no to trzeba oswoić, jakbym mógł tak to nazwać. No więc nasz Wiktor, który był z nami bardzo długo – odtwórca roli Jaśka, tego dorosłego Jaśka, on się bawił na planie, bawił się w charakteryzacji; widział jak sztuczna krew jest kładziona na ludzi, bawił się w tych odlewach silikonowych. Dla niego bardzo szybko to przestały być jakieś okropne rzeczy, to po prostu była przestrzeń do zabawy. Potem, kiedy ona została przeniesiona przed kamerę i ten Wiktor też, no to jakoś bezboleśnie to przeszło. No ale chyba trzeba zapytać rodziców. Bo może ja tak to sobie wyobrażam, a w rzeczywistości może jakoś tam odchorował. Myślę, że jest w porządku.

 

Wolyn-fot.-Krzysztof-Wiktor-Film-It_7710-1024x512

Zdjęcie z planu filmu „Wołyń” | fot. Krzysztof Wiktor / Film It

 

A aktorzy ukraińscy? Spotkał się pan np. z odmową? Że ktoś powiedział „nie będę grał w takim filmie”?

Tak. Paru aktorów nam odmówiło, poszła taka plotka, że my ten film robimy za pieniądze rosyjskie, co jest nieprawdą. Kilku się wycofało, a kilku prawdopodobnie w ogóle odmówiło przyjścia na castingi – o tym nie wiem, ale tak na pewno było.

 

Muzyka jest, moim zdaniem, jednym z bohaterów tego filmu. To jest zarówno muzyka ludowa, która wprowadza widza w cały ten świat tak, żeby on mógł pójść za tą historią wołyńską, ale też muzyka skomponowana przez Mikołaja Trzaskę, który z panem pracuje. Jak ona uzupełniała ten obraz?

Ja mam tak, że pracuję z ludźmi, którzy są filmowcami – dostają scenariusz i oni uczestniczą we wszystkich etapach powstawania filmu. Tak samo Mikołaj, już od początku, kiedy przeczytał scenariusz, wiedział, że musi znaleźć odpowiednie instrumenty, że musi zrobić muzykę z epoki. Szybko nastąpił ten podział, że część weselna jest potraktowana inaczej niż ta druga cześć filmu. Cały czas rozmawiamy o tym, co ilustruje stan bohatera, a co jest taką ilustracją, żeby łagodniej się oglądało. Więc zrezygnowaliśmy zupełnie z takich ilustracji, żeby się łagodniej oglądało. Tylko i wyłącznie interesują nas stany, emocje, w jakich znajdują się postaci w danych momencie.

 

Bardzo panu dziękuję za ten film jako widz i jako wnuczka Kresowiaczki. Jeśli będziemy o tym filmie mówić jako o obrazie dot. tragedii na Wołyniu, ale również o pięknym filmie o miłości, to będzie pan zadowolony?

Ja jestem. No pani to przepięknie powiedziała, a tu wszyscy zawsze mnie pytają. Ja już mam taką łatkę, że Smarzowski – siekiera, a jeszcze Wołyń, no to będzie jatka do kwadratu. A tymczasem to jest naprawdę historia o miłości. Bardzo się cieszę, że pani to powiedziała.

 


Materiał dzięki współpracy z radiem RMF FM

rmf24


Katarzyna Sobiechowska-Szuchta

Zobacz inne artykuły tego autora >
Katarzyna
Sobiechowska-Szuchta
zobacz artykuly tego autora >

Jutro Niedziela – XXVI zwykła C

Nie ma nic złego w bogactwie, pod warunkiem, że dobrze się z niego korzysta. Obojętność i egoizm to prosta droga do przepaści

ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >
ks. Piotr Jutkiewicz
ks. Piotr
Jutkiewicz
zobacz artykuly tego autora >

PUNKT WYJŚCIA


XXVI NIEDZIELA ZWYKŁA • Rok C • KOLEKTA: modlimy się o to, by Bóg udzielał nam nieustannie swojej łaski, abyśmy stali się uczestnikami szczęścia wiecznego • KOLOR: zielony  • CZYTANIA: Księga proroka Amosa 6, 1a. 4-7, 6c-7. 8-9a. 9bc-10, Psalm 146 (145), 6c-7. 8-9a. 9bc-10, I List do Tymoteusza 6, 11-16, Ewangelia wg św. Łukasza 16, 19-31; 

 

 • CHMURA SŁOWA • 

cs

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Księgi proroka Amosa

(Am 6, 1a. 4-7)

Tak mówi Pan wszechmogący: «Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii. Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach; jedzą oni jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory. Improwizują na strunach harfy i jak Dawid wynajdują instrumenty muzyczne. Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa. Dlatego teraz ich poprowadzę na czele wygnańców, i zniknie krzykliwe grono hulaków».

Oto Słowo Boże

[01][02]

PIERWSZE CZYTANIE

Obojętność Am 6, 1a. 4-7

Wygoda i bogactwo nie są złe same w sobie, ale niebezpiecznie dlatego, że mogą prowadzić do obojętności na drugiego

KSIĘGA: Amosa • AUTOR: Amos • CZAS POWSTANIA: 760-750 przed Chrystusem
KATEGORIA:
mowa-proroctwo


PROROK SPRAWIEDLIWOŚCI SPOŁECZNEJ • Księga Amosa  należy do ostatnich ksiąg Starego Testamentu, tak zwanych proroków mniejszych • Sam Amos żył jednak siedemset lat przed Chrystusem, w czasach, które opisują rozdziały 14-15 Drugiej Księgi Królewskiej. Był jednym spośród pasterzy z Tekoa • W księdze spotykamy głównie wyrocznie – są trojakiego rodzaju. W pierwszej części (rozdziały 1-2) dominują groźby: przeciw obcym narodom, Izraelowi i Judzie. Druga (rozdziały 3-6) to sześć wyroczni Słuchajcie, odnoszących się do grzechów Narodu Wybranego. W końcu trzecia część (od 7 do 9) to wizje prorockie. • Amos to prorok sprawiedliwości społecznej. W czasach rozkwitu i prosperity Królestwa Północnego zapowiada on jego upadek spowodowany wypaczeniami kultu oraz deptaniem praw ubogich.

KONTEKST • Tydzień temu wysłuchaliśmy fragmentu 8 rozdziału. Dziś cofamy się do szóstego, w którym kolejny raz Bóg grozi karą bogaczom i klasom rządzącym za ich rażący przepych połączony z całkowitym brakiem troski o „upadek domu Józefa” (w. 6).

ZANIM USŁYSZYSZ • Nie mówi się tu tyle o grzechach bogaczy, co raczej o ich braku troski o ubogich. Tym bowiem, o co zabiegają, jest tylko jedzenie, wino, zbytek i rozrywka. Fragment ten został wybrany ze względu na to, że bardzo przypomina sytuację, o której usłyszymy w dzisiejszej Ewangelii w przypowieści o bogaczu i Łazarzu.

 

NAJWAŻNIEJSZE CYTATY


Obojętność: …a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa.

 

LINKI


…a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa (Am 6,6).

Iz 5,11-12: Biada tym, którzy rychło wstając rano szukają sycery, zostają do późna w noc, bo wino ich rozgrzewa. Nic, tylko harfy i cytry, bębny i flety, i wino na ich ucztach. O sprawę Pana nie dbają ani nie baczą na dzieła rąk Jego.

Mt 24,48-50: Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: „Mój pan się ociąga”, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna.

 

JESZCZE O PIERWSZYM CZYTANIU


Wykopaliska archeologiczne potwierdzają wielkie bogactwa Samarii, będące efektem pokoju oraz dobrej koniunktury ekonomicznej (patrz poprzednia niedziela, PIERWSZE CZYTANIE; CZY WIESZ, ŻE…). Samo bogactwo, uczestniczenie w zbytkownych ucztach nie są grzechem Samarii. Jest nim absolutny brak względu na upadek domu Józefa. Może chodzić o zbliżający się wielkimi krokami najazd Asyryjczyków, który ostatecznie doprowadzi do upadku Samarii i uprowadzenia jej mieszkańców w niewolę w 722 przed Chr. Prorok najprawdopodobniej odnosi się jednak do ucisku i wyzyskiwania rodaków przez bogatych posiadaczy ziemskich. Ten grzech ściągnie zagładę na Królestwo Północne. W dodatku Samaria używa Boga do usprawiedliwienia swoich niegodziwości. Bogactwa są jego darem, spodziewają się lepszej przyszłości i pokonania swych wrogów (Am 5,18). Przy obmyślonych przez siebie instrumentach jak wielki Dawid śpiewają “psalmy” świętując swój bezbożny sukces. Bóg porównuje te przyjęcia do uczt pogrzebowych (Am 6,7) i obiecuje, że rozpędzi ucztujących na górach Samarii.

 

CZY WIESZ ŻE…


W pierwszym czytaniu pojawia się obraz starożytnej uczty (zobacz Ewangelia XXII Niedziela C). Mamy wzmiankę o łożach z kości słoniowej, na których leżą Samarytanie. Pozycja półleżąca podczas uczty to wpływ kultury asyryjskiej, który potem rozprzestrzenił się w świecie grecko-rzymskim. Mężczyźni spoczywali przy stole na lewym boku, kobiety i dzieci, jeśli były obecne na uczcie, zajmowały miejsce siedzące przy osobnym stole. Podczas uczty niewolnicy mogli także namaszczać głowy lub ciała zaproszonych wonnymi olejkami. Wzmianki o takich praktykach pojawiaj się w asyryjskich tekstach z czasów Assarhaddona i później w NT (Łk 7,36-50). Na wystawnych ucztach gościom prócz dobrych win towarzyszyła także muzyka.

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst psalmu

(Ps 146, 6c-7. 8-9a. 9b-10)

Refren: Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego.

Bóg wiary dochowuje na wieki, uciśnionym wymierza sprawiedliwość, chlebem karmi głodnych, wypuszcza na wolność uwięzionych.

Pan przywraca wzrok ociemniałym, Pan dźwiga poniżonych, Pan kocha sprawiedliwych, Pan strzeże przybyszów.

Ochrania sierotę i wdowę, lecz występnych kieruje na bezdroża. Pan króluje na wieki, Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.

[01][02]

 

PSALM

Bóg działa •  Ps 146,6c-10

W Psalmie 146 usłyszymy kolejne przykłady tego, że Bóg odmienia los: głodnych, uwięzionych, ociemniałych i poniżonych

PSALM 146AUTOR: lewita (według LXX, Vg i Peszitty – prorocy powygnaniowi: Aggeusz i Zachariasz) • CZAS POWSTANIA: powygnaniowy, ok. III w. przed Chr.


HALLELE • Wśród psalmów istnieją Hallele: trzynaście psalmów – modlitw przewidzianych na określone święta lub sytuacje. Najbardziej znane są • Hallele egipskie albo “mały Hallel” (Psalmy 113-118) wyśpiewywane podczas Święta Paschy • Wielki Hallel to z kolei Psalm 136, odmawiany również raz w roku podczas Paschy, zaraz po małym Hallelu • Poza nimi istnieje trzecia grupa Hallelów: Psalmy 145-150. Psalm 146 ma wyraźny charakter liturgiczny, funkcjonował w kulcie świątynnym jako pieśń uwielbienia. Hallele przewidziane były jako modlitwy poranne • Jeśli spojrzymy na dobór psalmów w Liturgii Godzin, przekonamy się, że podczas jutrzni dominują psalmy allelujatyczne.

BÓG RZECZY NIEMOŻLIWYCH • Usłyszymy jeden z psalmów allelujatycznych, Psalm 146, a właściwie jego drugą połowę. W pierwszej, pominiętej części – autor chwali Pana i wymienia powody, dlaczego Go wysławia i dlaczego warto to robić. Druga część Psalmu 146 została wybrana do Liturgii Słowa, gdyż ukazuje Boga, który odwraca los.

 

NAJWAŻNIEJSZE CYTATY


Nie może być konkretniej: uciśnionym wymierza sprawiedliwość, chlebem karmi głodnych, wypuszcza na wolność uwięzionych. Pan przywraca wzrok ociemniałym, Pan dźwiga poniżonych, Pan kocha sprawiedliwych, Pan strzeże przybyszów.

 

TRANSLATOR


On wiary dochowuje na wieki… (Ps 146,6).

Bardziej zrozumiale, gdy przetłumaczy się hebr. emet jako: wierności.

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza

(1 Tm 6, 11-16)

Ty, o człowiecze Boży, podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością. Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobywaj życie wieczne: do niego zostałeś powołany i o nim złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa – Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata – ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu, aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego nikt z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen.

Oto słowo Boże

[01][02]

DRUGIE CZYTANIE

Dobre zawody 1 Tm 6, 11-16

Walka o wiarę w moim konkretnym życiu to walka na śmierć i życie

KSIĘGA: Pierwszy List do Tymoteusza • NADAWCA: św. Paweł/jego uczniowie • SKĄD: Rzym, Macedonia, Korynt, Nikopolis lub Efez • DATA: 63-65 lub 80-90r. • ADRESAT: Tymoteusz


LIST PASTERSKI • Oprócz listów do wspólnot chrześcijan w Rzymie, Koryncie, Efezie, Galacji, Salonikach, Kolosach i Filippi, trzy listy św. Paweł skierował osobiście do swych współpracowników: Tymoteusza i Tytusa. To tak zwane listy pasterskie, pochodzą według tradycji z końcowego okresu życia apostoła, lub jak twierdzą inni zostały zredagowane już po jego śmierci przez ucznia Pawłowej szkoły. Jest w nich wiele wskazań na temat sposobu organizacji i prowadzenia wspólnot.

KONTEKST • Słuchaliśmy Pierwszego Listu do Tesaloniczan przez ostatnich kilka tygodni. Dziś usłyszymy już prawie ostatnie wersety ostatniego rozdziału tego listu.

ZANIM USŁYSZYSZ • Po wielu różnych organizacyjnych, czasem wręcz technicznych zaleceniach co do prowadzenia życia wspólnot, na samym końcu listu Paweł zwraca się Tymoteusza bardzo osobiście: zachęca go do wytrwałej walki o to, co dobre, aż do czasu ponownego przyjścia Pana. W ten sposób okaże się wiernym temu, co wcześniej otrzymał.

 

NAJWAŻNIEJSZE CYTATY


To walka na śmierć i życie: Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobywaj życie wieczne: do niego zostałeś powołany i o nim złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków.

 

LINKI


Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany i o nim złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków (1Tm 6,12).

Flp 3,12: Nie mówię, że już to osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też to zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa. 

1Kor 9,26: Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię…

2Tm 4,7: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. 

Rz 10,10: Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami do zbawienia. 

Ef 6,16: W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego.  

 

TRANSLATOR


Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne (1Tm 6,12).

Dosłownie można też przetłumaczyć: uchwyć się, złap.

 

JESZCZE O DRUGIM CZYTANIU


Apostoł zachęca swego ucznia i głowę wspólnoty w Efezie, Tymoteusza, do wytrwałej walki w dobrych zawodach o wiarę. Używa przy tym bardzo popularnej w czasach antycznych metafory agonów, zawodów sportowych. Życie chrześcijanina to ciągłe zmaganie, walka, co podkreśla Paweł używając czasu teraźniejszego “walcz”. Może mieć przed oczyma starożytne biegi, boks lub zapasy. W każdym przypadku liczyło się tylko zwycięstwo. W przypadku boksu walka toczyła się do znokautowania przeciwnika, przy zapasach trzeba było zdobyć trzy punkty kładąc przeciwnika na plecy lub zmuszając do poddania się bólem. Wielkim sportowcom i zwycięzcom olimpijskim fundowano inskrypcje, dożywotnie pensje, stawiano pomniki i czczono ich jak bohaterów. Nagrodą dla Tymoteusza biorącego udział w zawodach wiary jest życie wieczne.

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Ewangelii

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

(Łk 16, 19-31)

Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody.

Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.

Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”.

Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”.

Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”.

Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”».

Oto słowo Pańskie

[01][02]

 

EWANGELIA

Przepaść egoizmu Łk 16, 19-31

Kto chce zostać chrześcijaninem musi znać swoje najgłębsze intencje, bo i tak życie i wydarzenia zweryfikują je z czasem na pewno

EWANGELISTA: św. Łukasz • CZAS POWSTANIA: 70-80 r.
KATEGORIA: dialog • MIEJSCE: w drodze do Jerozolimy • CZAS: ok. 33 r. • KTO MÓWI: Jezus ADRESACI: celnicy, grzesznicy, faryzeusze, uczeni w Piśmie, uczniowie i inni słuchacze


W DRODZE DO JEROZOLIMY • Jezus po decyzji o ruszeniu w kierunku Jerozolimy (Łk 9,51) pozostaje teraz ciągle ku niej skierowany. To druga część Ewangelii Łukasza, po wcześniejszych wydarzeniach w Galilei. Wstępowanie do Jerozolimy (rozdz. 9-19) jest przeplatane nauczaniem na różne tematy (modlitwa, wolność od bogactw, przebaczenie, czasy ostateczne itd.), często przedstawionym także w przypowieściach.

KONTEKST • Po przypowieści o sprytnym zarządcy z zeszłego tygodnia, dziś usłyszymy końcówkę szesnastego rozdziału. Spina ona go ona niejako klamrą, bo powraca w niej na nowo ten sam temat niebezpieczeństwa bogactw.

ZANIM USŁYSZYSZ • Barwnie opowiedziana przypowieść zachęca nas do odnalezienia się w niej. Łatwo pomyśleć, że dotyczy ona tylko wielkich tego świata. Zwróć uwagę, że wina bogacza nie polegała na tym, że wiele posiadał, ale na tym, że stał się nieczuły i samolubny, ślepy i głuchy na potrzeby i wołania innych. Niezależnie czy jesteśmy bogaci czy biedni, wpływowi czy może mali w oczach tego świata, zawsze możliwe, że obojętność sprawia, że nie widzimy drugiego człowieka obok nas. Taka “przepaść” zbudowana tu na ziemi, może potem trwać wiecznie.

 

NAJWAŻNIEJSZE CYTATY


Równy los: umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.

 

LINKI


Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany (Łk 16,22).

Łk 12,20: Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” 

Mk 8,36: Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? 

Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą” (Łk 16,31).

Jon 5,46: Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. 

Wj 4,1: Na to powiedział Mojżesz: «A jeśli nie uwierzą i nie usłuchają słów moich, mówiąc, że Pan nie ukazał mi się wcale?»  

 

TRANSLATOR


Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody (Łk 16,21).

Gr. alla oznacza przeciwstawienie i sugeruje, że pragnienie Łazarza nie zostało spełnione. Lepiej może przetłumaczyć: lecz tylko.

Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą„» (Łk 16,31).
Dosłownie: nie dadzą się przekonać.

 

JESZCZE O EWANGELII


W dzisiejszej Ewangelii Jezus podobnie jak Bóg w Księdze Amosa porównuje życie i ucztę bogacza do stypy. Zapowiada ona jego smutną śmierć:

Bezimienny. Był pewien człowiek (anthropos tis), który nie pozostawił po sobie imienia, a którego jedynym zajęciem na ziemi było ubierać się kosztownie i dobrze się bawić. Wymowny jest ten brak imienia głównego bohatera, od początku zapowiada dramat osoby, której życie zmierza ku nicości.

Eleazar. U bram jego pałacu leżał żebrak. Postać nie zasługująca na uwagę, którego imię jednak w tej opowieści pada – Łazarz. Co za ironia ukrywa się jednak w tym imieniu, które pochodzi od hebrajskiego Eleazar – Bóg pomógł.

Krótki wstęp i dłużąca się wieczność. Życie to zaledwie wstęp do do drugiego aktu opowieści, który rozgrywa się już w zaświatach. Bogacz trafia do Otchłani, dosłownie do Hadesu, który podobnie jak w greckich mitach i dziełach filozofów określa miejsce, do którego trafiają po śmierci wszystkie dusze. Tutaj jednak Hades okazuje się już być miejscem ostatecznego oddzielenia. Dante, opisując Inferno, piekło w którym przebywają potępione dusze, pisał że powodem ich największego cierpienia jest fakt, że nie mogą umrzeć i zakończyć w ten sposób swych mąk, idea bliska także Łukaszowi, który opisuje stan bogacza jako nieustanną agonię, stan psychicznego niepokoju, trawiący ogień (odynaomai).

Prośba. Bogacz prosi więc Abrahama, aby ulitował się i posłał Łazarza, aby ochłodził nieco jego udręczone ciało. Abraham odpowiada niemal czule – teknon – dziecko, lecz potem jego słowa brzmią już jak nieubłagany wyrok. Wspomnij, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę. Twój obecny stan jest więc, konkluduje, efektem życiowej sprawiedliwości. Czyżby sam fakt posiadania bogactw i łatwego życia miał automatycznie prowadzić do potępienia po śmierci?

Porzucony skarb. Absolutnie, nie. Łukasz pisze wyraźnie że Łazarz leżał porzucony, przez kogóż jeśli nie przez bogacza. Dla opisania tego stanu ewangelista używa czasownika ballo oznaczającego też zdeponowanie pieniędzy u bankierów (por. Mt 25,27).  Bogacz był bankierem, któremu Bóg powierzył swój majątek, Łazarza. Łazarz był skarbem, jaki Bóg zdeponował u wrót pałacu bogacza. Był jego przepustką do wieczności, której tamten nie wykorzystał.

 

TWEETY





 

STO SŁÓW


Tak łatwo pomyśleć, że życie polega przede wszystkim na tym, żeby się w nim wygodnie ustawić. O tym krzyczą do nas reklamy, filmy, piosenki. Takim płaskim staje się często też nasze chrześcijaństwo. Wtedy spontanicznie poruszamy się w ten sposób, żeby jakiś przynajmniej względny “święty spokój” osiągnąć. I złościmy się, kiedy Bóg na niego nie pozwala, mówimy, że krzyżuje nam plany…

W bogactwie, wygodzie, łatwym życiu nie ma nic złego. Problem jest tylko jeden – taki stan łatwo prowadzi do obojętności na drugiego człowieka, do niedostrzegania tego, który cierpi obok, któremu czegoś brakuje (I CZYTANIE, EWANGELIA). Taka przepaść egoizmu i zamknięcia w sobie ma to do siebie, że skrupulatnie budowana w tym życiu, może pozostać wieczna (EWANGELIA).

Bóg jest zawsze konkretny i pragnie działać w naszym konkretnym życiu (PSALM). Dlatego też walka, do której nas zaprasza jest poważna już dzisiaj: to walka o wiarę w moim konkretnym życiu, walka na śmierć i życie, na wieczność (II CZYTANIE). Zwycięstwo Jezusa Chrystusa nad śmiercią, które świętujemy w liturgii to Jego przejście ponad przepaścią naszego egoizmu, przekroczenie granicy, która nas oddziela od Niego i od drugiego człowieka. Taką paschalną moc chce On nam podarować. Po to, aby przepaść między nami nie trwała wiecznie.

 

1/7
"Przypowieść o Łazarzu", Fyodor Andreyevich Bronnikov, 1886 r.
2/7
"Przypowieść o żebraku i Łazarzu", Bartholomeus van Bassen, Niedersächsisches Landesmuseum Hannover, Niemcy
3/7
"Przypowieść o żebraku i Łazarzu", Gustave Doré, 1891 r.
4/7
"Przypowieść o żebraku i Łazarzu", James Tissot, m. 1886 a 1894 r., Brooklyn Museum, USA
5/7
"Łazarz i bogacz", Mistrz Kodeksu Aureus of Echternach, XI w., Germanisches Nationalmuseum, Norymberga, Niemcy
6/7
"Łazarz czekający przy drzwiach bogacza", Mistrz z Tahull, XI w., Museu Nacional dArt de Catalunya, Barcelona, Hiszpania
7/7
Grafika ilustrująca przypowieść o bogaczu i Łazarzu
poprzednie
następne

 

ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

Doktor nauk biblijnych, wykładowca KUL oraz WSD w Kielcach. Sekretarz czasopism biblijnych The Biblical Annals oraz Verbum Vitae. Uczestnik programów radiowych i telewizyjnych popularyzujących Biblię: W Namiocie Słowa, Szukając Słowa Bożego, Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (Radio Maryja i Telewizja Trwam). Moderator Dzieła Biblijnego Diecezji Kieleckiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr Jutkiewicz

ks. Piotr Jutkiewicz

Pochodzi z Gdańska. Prezbiter Archidiecezji Warszawskiej, gdzie ukończył Archidiecezjalne Seminarium Misyjne Redemptoris Mater. Studiuje na Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >
ks. Piotr Jutkiewicz
ks. Piotr
Jutkiewicz
zobacz artykuly tego autora >

Siedem przypowieści: o talentach

Bóg stworzywszy świat oddaje go nam w dzierżawę. Wszystko, co dla Niego piękne i cenne składa w nasze ręce licząc, że będziemy tym dobrze zarządzali. Jak sobie radzimy z tym zadaniem?

ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

Doktor nauk biblijnych, wykładowca KUL oraz WSD w Kielcach. Sekretarz czasopism biblijnych The Biblical Annals oraz Verbum Vitae. Uczestnik programów radiowych i telewizyjnych popularyzujących Biblię: W Namiocie Słowa, Szukając Słowa Bożego, Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (Radio Maryja i Telewizja Trwam). Moderator Dzieła Biblijnego Diecezji Kieleckiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Czy naprawdę musisz mieć wszystko, aby wystartować?

Czy rzeczywistość, przed którą się bronisz, w konsekwencji nie jest dla Ciebie idealnym rozwiązaniem? Rodzina to tylko przykład. Można mieć wiele lęków - często słusznych - przed pójściem tą drogą. Jednak te lęki mogą okazać się Twoją siłą!

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Raper postanowił wypuszczać co tydzień w każdy poniedziałek. Ponadto proponuje swoim fanom plan na cały tydzień! W nim m.in. spotkania LIVE na tzw „TŁUSTYM FREESTYLU”, gdzie każdy może wrzucić temat. To wszystko dzieje się na fanpage’u artysty.

 

RODZINA

Rodzina to trzeci singiel z serii #nierzadko, którą od niedawna prezentuje nam Arkadio.

Wiele wyzwań poległo w gruzach przez to, że chcielibyśmy mieć wszystko ogarnięte. Często czekamy na odpowiedni moment, aby podjąć poważną decyzję. To może się ciągnąć w nieskończoność. Moim celem nie jest tutaj wymuszanie na Tobie jakiejkolwiek decyzji. Chodzi mi tylko o to, abyś pomyślał, czy rzeczywistość, przed którą się bronisz – w konsekwencji nie jest dla Ciebie idealnym rozwiązaniem? Rodzina to tylko przykład. Można mieć wiele lęków (często słusznych) przed pójściem tą drogą. Jednak w konsekwencji te lęki mogą być Twoją siłą!

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
FELIETONY

Wołyń 1943. Jak do tego doszło?

Nie da się zrozumieć krwawych wydarzeń 1943 r., jeśli nie sięgnie się do źródeł uprzedzeń pomiędzy Polakami a Ukraińcami. Ich erupcja nie była dziełem przypadku – Wołyń był na rękę zarówno Niemcom, jak i Rosjanom

Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Każda zbrodnia, szczególnie tak bezwzględna, jak ludobójstwo wołyńskie, ma swoją wieloletnią genezę. Zbrodnia wołyńska nie byłaby możliwa gdyby nie trzy rzeczy. Po pierwsze – polityczna próżnia, w jakiej znalazły się tereny dawnego województwa wołyńskiego podczas niemieckiej okupacji. Po drugie – skala zbrodni, bezprawia i przyzwolenia na brutalizację życia codziennego stosowana przez nazistów. Po trzecie – wyrosłe na tym gruncie ukraińskie ruchy partyzanckie, które oczekując odpowiedniego momentu do ataku, chciały odbić ziemię z rąk Polaków i utworzyć na niej niepodległe państwo. Ten nadarzył się latem 1943 r., gdy przegrywająca na froncie wschodnim III Rzesza coraz mniej uwagi mogła poświęcać terytorium etnicznie ukraińskiemu, w zamian za zaangażowanie tamtejszych partyzantów w walkę z Armią Krajową i wstępowanie do jednostek Waffen-SS, przymykając oko na siany przez banderowców terror wśród polskiej ludności cywilnej.

 

pole

Kadr z filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego | fot. YouTube

 

Nawet uwzględniając te fakty trudno pojąć stopień brutalizacji walk na Wołyniu bez próby przyjrzenia się bliżej temu regionowi, który już w czasach II Rzeczpospolitej stanowił trudny do opanowania i utrzymania w ryzach fragment odrodzonej ojczyzny. Głównie z tego względu, że jako ojczyznę postrzegali go nie tylko Polacy.

 

 

Wołyń – daleko od cywilizacji

Województwo wołyńskie, na terytorium którego dokonano większości zbrodni podczas tzw. Rzezi wołyńskiej, przeszło przez sześć lat wojny prawdziwie burzliwą historię. Najpierw 28 września 1939 roku trafiło pod okupację ZSRR, które przekazało je 22 października w ręce Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Po ataku Niemiec na Rosję, Wołyń został włączony do utworzonego 1 września 1941 r. Komisariatu Rzeszy Ukraina. Województwo wołyńskie rozciągało się na obszarze 35,7 tys. km². Było drugim co do wielkości (po poleskim 36,7 tys. km²) województwem w II Rzeczpospolitej, zamieszkiwanym przez około 2 mln osób.

 

W jego skład wchodziło 11 powiatów, w których znajdowały się jedynie 22 miasta. Pod tym względem Wołyń z 16 województw, był czwartym od końca pod względem zurbanizowania. Widać to szczególnie w proporcji ludności miejskiej (276,5 tys.) do wiejskiej (1809,1 tys.). Również gęstość zaludnienia należała do jednej z najniższych w II RP, wynosząc 58 osób na km², gdy w tym samym okresie np. na Śląsku mieszkało 299 osób na km².

 

ojciec

Kadr z filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego | fot. YouTube

 

Etniczny galimatias

Wołyń był również niesamowitą mieszanką ludności pod względem narodowości i wyznania. Taki stan jeszcze przed wojną rodził liczne konflikty i niepokoje społeczne. Polacy od samego początku stanowili na nim mniejszość, w niektórych miastach porównywalną ze skupiskami ludności żydowskiej. Wśród używanych na Wołyniu języków, najliczniej reprezentowany był ukraiński (68%), na drugim miejscu polski (16,6%), następnie hebrajski (9,9%), niemiecki (2,3%) oraz rosyjski (1,5%). W innych językach mówiło 1,7% mieszkańców Wołynia.

 

Podobnie jak w przypadku używanego języka przedstawiały się proporcje podziału na wyznania. Według danych statystycznych z 1931 r., wśród 2085,6 tys. mieszkańców województwa wołyńskiego 1455,9 tys. stanowili prawosławni, 327,9 tys. katolicy, 207,8 Żydzi, 53,4 tys. ewangelicy, 11,1 tys. grekokatolicy. Inne wyznania chrześcijańskie praktykowało 28 tys. osób. Do żadnego nie przyznało się jedynie 600 ankietowanych.

 

ogien

Kadr z filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego | fot. YouTube

 

Krwawa niedziela

W wyniku zbrodni okupantów, zsyłek i wyjazdów na roboty do Rzeszy, liczba ludności Wołynia spadła z 2 mln w sierpniu 1939 roku do niespełna 1,7 mln w styczniu 1943 roku. Oprócz Żydów największe straty poniosła mniejszość polska, w tym przypadku mówimy o ubytku około 45 tysięcy osób. W 1942 roku Niemcy szacowali liczbę Polaków na Wołyniu na 306 tysięcy, co stanowiło 14,6% ogółu ludności.

 

niemcy-kobieta

Kadr z filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego | fot. YouTube

 

Choć napięcie etniczne i fala zbrodni na Wołyniu narastały stopniowo, kulminacja nastąpiła 11 lipca 1943 roku, czyli w „Krwawą niedzielę”. Akcja eksterminacji polskich cywilów przez m.in. przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) oraz Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) przybrała przerażające rozmiary. Tego dnia zaatakowano 99 miejscowości, następnego kolejnych 50. Stan permanentnego zagrożenia utrzymywał się do wczesnej wiosny 1944 roku, kiedy UPA przeniosła działania na rejon Lwowa i Podole. Skalę represji wobec ludności polskiej jeszcze lepiej oddają suche statystyki ataków.

 

pole2

Kadr z filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego | fot. YouTube

 

Lipiec 1943 – atak na 520 wsi i osad, zamordowanie około 10-11 tys. Polaków. Sierpień 1943 – atak na 301 wsi i osad, zamordowano około 8300 Polaków. Do grudnia 1943 r. brutalne zabito ponad 40 tys. naszych rodaków ze Wschodu, łącznie w wyniku ludobójstwa śmierć mogło ponieść nawet ponad 60 tys. osób, w tym 2,3 tys. Ukraińców w ramach polskiego odwetu i działań obronnych.

 

stodola

Kadr z filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego | fot. YouTube

 

Krajobraz po ludobójstwie

Rzeź wołyńska poza ofiarami cywilnymi to również niemal całkowita anihilacja fizycznych śladów obecności Polaków. Według szacunków historyków z ogólnej liczby 1150 wiejskich osad polskich Ukraińcy zniszczyli 1048, czyli 91% wszystkich domostw. Na tym straty się nie kończyły. Z istniejących 31 tys. polskich zagród spalono 26 167, a więc dokładnie 84% ówczesnego stanu posiadania. Podobnie sprawy się miały z kościołami. Z istniejących 252 kościołów i kaplic, zniszczono 103 (41%).

 

stodola3

Kadr z filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego | fot. YouTube

 

Nie ma wątpliwości, że widząc tę ogromną skalę mordu i zniszczeń, Rzeź wołyńską należy uznać za zbrodnię ludobójstwa na tle etnicznym. Choć Ukraińcy liczyli, że dzięki swojej bezwzględności metodą faktów dokonanych odbiją ziemię wołyńską i w momencie wkroczenia na nią Armii Czerwonej ogłoszą niepodległość, również ich plany zostały zweryfikowane przez historię. Ponura prawda o Wołyniu jest taka, że krwawe wydarzenia 1943 r. były de facto na rękę Niemców, którzy zostali odciążeni w tym regionie od walki z polską partyzantką oraz Rosjanom, którzy tym łatwiej przejęli i skomunizowali zdewastowaną i niezdolną do oporu ideowego ziemię. Do dziś wydarzenia wołyńskie stanowią niezabliźnioną i nierozliczoną ranę w relacjach polsko-ukraińskich.

 

Marcin Makowski

Marcin Makowski

Dziennikarz i publicysta tygodnika "Do Rzeczy". Współpracuje z Wirtualną Polską, Tygodnikiem Powszechnym i Onetem. Z wykształcenia historyk i filozof. Twórca projektu "II wojna światowa jakiej nie znacie". Doktorant Polskiej Akademii Nauk.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Lądowisko na Watykanie teraz również dla dzieci

Nie było żadnych uroczystości z okazji 40. rocznicy otwarcia lądowiska helikopterów w Ogrodach Watykańskich. Bez echa też przeszła wiadomość, że papież Franciszek wyraził zgodę, aby korzystał z lądowiska, związany z Watykanem pobliski szpital pediatryczny Dzieciątka Jezus.

Umowę w tej sprawie podpisały władze Państwa Watykańskiego i włoski urząd lotnictwa cywilnego Enac. Przewiduje ona współpracę przy rozbudowie lądowiska, tak, aby mogło przyjmować śmigłowcowce nie tylko w dzień, ale również w nocy. Szpital pediatryczny znajduje się kilkaset metrów od murów watykańskich, na wzgórzu Janikulum, gdzie nie byłoby miejsca na lądowisko.

Watykański port lotniczy oddany został do użytku w lecie 1976 roku, głównie z myślą o papieskich podróżach. Paweł VI oraz jego następcy, a przed wszystkim Jan Paweł II, chętnie korzystali z helikoptera jako środka lokomocji. Zarówno by udać się do rezydencji w Castel Gandolfo, jak i na rzymskie lotnisko Fiumicino, skąd wyruszali w zagraniczne podróże. Papież Franciszek nie bywa w Castel Gandolfo, a po Rzymie i jego okolicach porusza się samochodem osobowym.


Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Lehnert/Rzym/mg/nyg

 

Barcelona: Święto Matki Bożej Miłosierdzia

W Barcelonie rozpoczęło się święto Merce (czyt. merse). Jest ono celebrowane z okazji obchodzonego 24 września dnia Matki Bożej Miłosierdzia - patronki miasta. Obchody potrwają do niedzieli.

Na początku XIII wieku Matka Boża Miłosierdzia, zwana w Katalonii Merce, miała się ukazać katalońskiemu królowi Jaume I. Pod koniec XVII wieku, kiedy Barcelonę dotknęła plaga szarańczy, mieszkańcy zwrócili się o pomoc do Merce i kiedy plaga minęła ogłosili ją patronką miasta. Od tamtej pory dzień 24 września jest celebrowany w uroczysty sposób.

Przez wieki głównymi uroczystościami były msze i procesje ku czci Matki Bożej Miłosierdzia. Odkąd jednak w 1980 roku obchody Merce wpisano na listę „Świąt o znaczeniu turystycznym”, uroczystości religijne zaczęły ustępować świeckim.

Do niedzieli włącznie, w Barcelonie odbędzie się 90 imprez: koncertów, pokazów sztucznych ogni, spektakli teatralnych w parkach i na miejskich placach. W wielu zakątkach miasta usłyszeć będzie można francuskie piosenki. Paryż jest w tym roku gościem honorowym Merce.


Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Ewa Wysocka-Barcelona/mg/nyg

Co Krakowianie wiedzą o Biblii? Sonda uliczna

Zadaliśmy mieszkańcom Krakowa kilka pytań dotyczących Pisma Świętego. Ich wypowiedzi nas... zaskoczyły!

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Więcej ciekawostek i informacji o Piśmie Świętym znajdziesz w nowej książce Romana Zająca „Biblia. Początek”. Polecamy!

http://www.znak.com.pl/poczatek?utm_source=stacja7&utm_medium=pasek&utm_content=rabat-35&utm_campaign=Biblia%20Poczatek

 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

99. rocznica zakończenia objawień w Fatimie

Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Pietro Parolin poprowadzi w Fatimie obchody 99. rocznicy zakończenia objawień maryjnych. Uroczystości odbędą się w dniach 12-13 października, gromadząc w fatimskim Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej tysiące pielgrzymów z całego świata. Jak poinformował włoski purpurat, jego wizyta w portugalskiej miejscowości nie będzie tylko “obecnością urzędową”. - Przybędę tam przede wszystkim jako syn odwiedzający swoją Matkę – powiedział kard. Parolin.

Portugalskie media oraz biskupi wskazują, że wizyta wysokiego rangą przedstawiciela Watykanu wpisuje się w zbliżające się uroczystości 100-lecia objawień w Fatimie i jest jakby zapowiedzią przybycia na nie Franciszka. Choć data pielgrzymki wciąż nie jest znana, to najprawdopodobniej papież odwiedzi Fatimę między 12 a 13 maja 2017 r.

W marcu br. prezydent Portugalii Marcelo Rebelo de Sousa podczas oficjalnej wizyty w Watykanie zaprosił Franciszka do odwiedzenia Fatimy. Po spotkaniu z Ojcem Świętym odmówił jednak podania dokładnej daty przybycia papieża do tego portugalskiego sanktuarium maryjnego.

Według szacunków portugalskiej policji w zaplanowanej wstępnie na maj 2017 r. pielgrzymce Franciszka do Fatimy może uczestniczyć ponad milion wiernych. Ze względów bezpieczeństwa zaledwie jedna trzecia z obecnych tam osób będzie mogła wejść na teren głównego placu, na którym odbędą się nabożeństwa z udziałem Ojca Świętego.

Franciszek będzie czwartym papieżem, który odwiedzi portugalskie sanktuarium maryjne. Wcześniej do Fatimy pielgrzymowali Paweł VI, Jan Paweł II oraz Benedykt XVI. Kardynał Jorge Bergoglio przed wstąpieniem na tron papieski nigdy nie gościł w Portugalii.


mz (KAI/AE/RR/RTP) / Fatima