video-jav.net

Prymas Anglii i Walii o sprawie Alfiego

Uważam, że zrobiono wszystko, by pomóc Alfiemu. Pomimo wielkiego smutku i bólu, cieszę się, że ostatecznie jego rodzice i szpital doszli do zgody i harmonii - powiedział kard. Vincent Nichols w rozmowie z KAI. Prymas Anglii i Walii zwrócił uwagę, że ostatnich tygodniach wiele osób zajmowało stanowiska w sprawie Alfiego, nie zapoznając się wcześniej ze wszystkimi informacjami na temat stanu chłopca. "Niestety, znaleźli się nawet tacy, którzy wykorzystywali tę sytuację do celów politycznych" - zaznaczył

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy rozmowę z kard. Vincentem Nicholsem, prymasem Anglii i Walii.

Dorota Abdelmoula (KAI): Księże Kardynale, wczoraj obiegła świat informacja o śmierci Alfiego Evansa. Czy, według Księdza Kardynała, zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, aby jak najlepiej pomóc chłopcu i odpowiedzieć na wezwanie papieża Franciszka?

Kard. Vincent Nichols: Teraz, kiedy wiemy, że Alfie odszedł, najważniejsza jest modlitwa za niego. A także za jego rodziców, którzy zrobili wszystko, co było możliwe, zwłaszcza w ostatnich dniach, aby mieć pewność, że chłopiec otrzymał najlepszą pomoc. Myślę, że bardzo ważna była też czwartkowa wypowiedź Thomasa Evansa, który poprosił o wstrzymanie się i powiedział, że jako rodzice chcą „odbudować mosty” z personelem szpitala, aby mały Alfie otrzymał najlepszą opiekę na tak długo, jak długo będzie żył.

Ważne, by pamiętać, że szpital Alder Hey opiekował się Alfiem nie przez dwa tygodnie, czy dwa miesiące, ale przez osiemnaście miesięcy. I w tym czasie konsultował się z najlepszymi specjalistami na całym świecie. Bardzo jasne było zatem stanowisko lekarzy, że nie ma już żadnej pomocy medycznej, która mogłaby zostać udzielona chłopcu.

W tym kontekście bardzo ważne i jasne jest też według mnie nauczanie Kościoła. Kościół bardzo jasno mówi, że nie mamy moralnego obowiązku kontynuować uporczywej i nieprzynoszącej efektów terapii. Katechizm Kościoła uczy nas również, że opieka paliatywna, która nie jest zaniechaniem pomocy, jest dziełem miłosierdzia. Dziełem racjonalnym, pozbawionym emocji, ale zarazem wyrazem miłości. I jestem pewien, że taką opiekę otrzymał Alfie.

Mówię tak także ze względu na to, że większość lekarzy i pielęgniarek, którzy przez długi czas opiekowali się tym chłopcem, to katolicy. Oni byli bardzo zranieni sugestiami, które pojawiały się pod ich adresem. Ale dziś nie czas, by wracać do przeszłości. Dziś współdzielimy ogromne poczucie straty i wyczerpania, które przeżywają rodzice Alfiego. Oni zrobili wszystko, co było możliwe. Przyznali to także w ostatnim oświadczeniu.

Myślę, że najtrudniejsze jest działanie w najlepszym interesie dziecka, które nie zawsze jest tym samym, czego życzyliby sobie rodzice. To absolutnie najtrudniejsze. Dlatego sąd nie jest od oceniania tego, co jest najlepsze dla rodziców, ale tego, co będzie najlepsze dla dziecka. A przedłużanie uporczywej i nie przynoszącej efektów terapii nie jest w najlepszym interesie dziecka, w przypadku którego cała opinia medyczna mówi zgodnie, że nie ma ratunku.

Uważam, że zrobiono wszystko, by pomóc Alfiemu. Pomimo wielkiego smutku i bólu, cieszę się, że ostatecznie jego rodzice i szpital doszli do zgody i harmonii.

KAI: Historia Alfiego bardzo poruszyła Polaków. Wielu z nas modliło się i postulowało, by chłopiec dostał szansę wyjazdu do Włoch, w celu dalszej opieki medycznej. W jaki sposób rozeznawać na przyszłość, jak powinniśmy reagować i co czynić w podobnie trudnych sytuacjach?

– To bardzo trudne przypadki. Papież Franciszek napisał w liście do Papieskiej Akademii Życia, że to, czego potrzeba najbardziej, to mądrość. Mądrość, która ma pozwolić podejmować decyzje w oparciu o najpełniejsze informacje. W ostatnich tygodniach wiele osób zajmowało stanowiska w sprawie Alfiego, nie zapoznając się wcześniej z tymi informacjami. To nie zawsze służyło największemu dobru chłopca. Niestety, znaleźli się nawet tacy, którzy wykorzystywali tę sytuację do celów politycznych.

Wiele osób miało rozdarte serca, tymczasem w takich sytuacjach musimy również być zdolni do działania na trzeźwo, bez emocji.

KAI/ad

Zmarł Alfie Evans

Nad ranem, w sobotę 28 kwietnia zmarł Alfie Evans - poinformowali w mediach społecznościowych jego rodzice Kate James i Thomas Evans. "Mamy złamane serca". "Mój gladiator odłożył tarczę i zyskał swoje skrzydła o 2.30. Kocham cię" - napisali.

Polub nas na Facebooku!

Niespełna dwuletni chłopiec zmarł o godz. 2.30 (3.30 czasu polskiego) w sobotę 28 kwietnia w szpitalu.

Chłopiec cierpiał na niezdiagnozowaną i najprawdopodobniej nieuleczalną chorobę neurologiczną. Od grudnia 2016 r. przebywał w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu, gdzie, według lekarzy, utrzymywany był przy życiu jedynie dzięki aparaturze medycznej. W poniedziałek 23 kwietnia został od niej odłączony na polecenie sądu i wbrew woli rodziców.

Starania o uratowanie dziecka podjął watykański szpital Dzieciątka Jezus na polecenie papieża Franciszka, który 18 kwietnia spotkał się z ojcem dziecka. Włoskie MSZ zdecydowało o  nadaniu chłopcu w trybie pilnym obywatelstwa włoskiego ale sąd brytyjski odmówił zgody na wyjazd chłopca do Włoch, argumentując tym, iż “nie jest to w najlepszym interesie” Alfiego.

W środę 25 kwietnia sąd ostatecznie odrzucił apelację rodziców od wcześniejszego wyroku o zaprzestaniu podtrzymywania chłopca przy życiu i braku zgody na przewiezienie Alfiego do watykańskiego szpitala.

awo