video-jav.net

Częstochowa: modlitwa za Alfiego i inne dzieci

W niedzielę o godz. 18.00 w centrum Częstochowy, na placu Biegańskiego zgromadzą się ci wszyscy, którzy będą chcieli pożegnać małego Alfiego Evansa z Liverpoolu, który zmarł w sobotę po kilku dniach po odłączeniu od aparatury podtrzymującej życie. Modlitwą chcą objąć również inne dzieci będące w podobnej sytuacji do niego.

Polub nas na Facebooku!

– Chodzi tu nie tylko o małego Bena czy Kyrah, które są bezsilne w walce z angielskim systemem, ale także o wszystkie dzieci, które potrzebują naszego wsparcia zarówno na Wyspach jak i w Polsce i na całym świecie. Zapraszamy wszystkich, którzy pragną pożegnać malutkiego Alfiego i pomodlić się w intencji dzieciaczków – piszą organizatorzy spotkania.

Organizatorzy spotkania proszą o przyniesienie świec oraz niebieskich i fioletowych balonów, które na zakończenie spotkania zostaną wypuszczone w niebo, by uczcić pamięć Alfiego.

Poprzednie spotkanie dla Alfiego Evansa w Częstochowie miało miejsce w miniony piątek 27 kwietnia i zgromadziło ponad 90 osób, które modliły się o ocalenie chłopca i zmianę decyzji sędziów, którzy odmówili mu prawa do życia.

KAI/ad

Dziś wspomnienie duchownych męczenników z Polski

W niedzielę 29 kwietnia Kościół w Polsce obchodzi Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego, wspominając zwłaszcza ofiary totalitaryzmów XX w. IPN przypomina, że tylko w czasie II wojny światowej zginęło blisko trzy tys. osób duchownych, co stanowiło 20% przedwojennego duchowieństwa, a ponad trzy i pół tys. przeżyło obozy koncentracyjne, więzienia i inne represje.

Polub nas na Facebooku!

Dzień ten ustanowiono w 2002 r. a jego datę wyznaczono na 29 kwietnia czyli dzień wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego Dachau.

Do cichych bohaterów, którzy za wiarę w odrodzenie Polski zapłacili cenę męczeńskiej śmierci należy o. Jan Kłaczyński, wielunianin, który w zakonie przybrał imię Romuald. Uroczystą profesję złożył na Jasnej Górze 28 sierpnia 1933 r. W archiwach zakonnych zachował się obrazek prymicyjny z mottem psalmu 115: Cóż oddam Panu za wszystko co mi uczynił?”.

Jego rodzinne miasto Wieluń jako pierwsze doznało tragedii wojennej. Wczesnym rankiem 1 września na miasto posypały się bomby, które zabiły około 1200 osób, zniszczyły 70% domów mieszkalnych, a także starą kolegiatę.

21 kwietnia 1940 roku o. Romuald poprowadził w Kaplicy Matki Bożej nabożeństwo różańcowe, a po nim, jak pisze historyk Zakonu o. Janusz Zbudniewek „najwyraźniej bez przygotowania, niemniej od serca mówił o Matce Bożej i radości wiosny, która powstaje z zimowego uśpienia i wiedzie do pełni lata i czasu zbierania owoców. Pod koniec kazania przekonywał, że podobnie stanie się z Polską, która budzi się z przymusowego uśpienia, zakwitnie jednak jak kwiat róży i my ją będziemy wtedy budowali od nowa – potężną, piękną i wspaniałą”.

Kaznodzieja otrzymał wezwanie do natychmiastowego stawienia się w komendzie policji. Po krótkim śledztwie i żądaniu odwołania treści kazania, czego nie spełnił, został wypuszczony. 23 kwietnia stawił się ponownie w komendzie, skąd już do klasztoru nie wrócił. Przewieziono go do miejskiego więzienia na Zawodzie z notatką dalszego śledztwa za wrogość względem narodu niemieckiego. Przebywał w nim w habicie zakonnym, nękany ciągłym śledztwem. Mimo zabiegów władz zakonnych o uwolnienie współbrata, nie udało się go uratować.

Jak podaje o. Zbudniewek z relacji świadków i notatek ojców wynikało, że częstochowska partyzantka także podjęła próbę wyrwania go ze szpitala, do którego trafił, ale o. Romuald kategorycznie odmówił ucieczki z obawy szykan wobec jasnogórskiego klasztoru. Gdy gestapowcy przyszli po niego do szpitala, zdążył tylko zabrać brewiarz kapłański i pożegnać się z chorymi.

6 sierpnia wywieziono go najpierw do obóz w Sachsenhausen-Oranienburg a następnie Dachau. Osadzono go w bloku 30/2 i nadano mu numer 22778. Mimo szykan nie odwołał słów o odzyskaniu suwerenności Polski.

Jak podaje o. Zbudniewek, jeżeli chodzi o okoliczności śmierci o. Romualda najprawdopodobniej zmarł w wyniku śmiertelnej dawki zastrzykiem. Jest to zgodne z depeszą Zarządu Obozu w Dachau, jaką przesłał matce, że „23 kwietnia 1942 r. o godz. 9.00 zmarł ksiądz katolicki Jan Kłaczyński mieszkaniec klasztoru jasnogórskiego”, Gdy 5 maja matka o. Romualda skierowała pismo do Krematorium w Dachau o sprowadzenie prochów, poinformowano ją, że ciało Kłaczyńskiego spalono 27 kwietnia w Krematorium i nie mogą być pochowane w innym miejscu niż w Dachau. Przysłano jej jedynie dwa brewiarze i różaniec.

Na Jasnej Górze znajduje się też drewniana monstrancja wykonana przez więźniów w Dachau oraz kielichy mszalne. Tych paramentów używał m.in męczennik obozu – bł. bp Michał Kozal, który na Jasną Górę pielgrzymował 9 VIII 1939r.

Dziś, 29 kwietnia, Kościół katolicki w Polsce obchodzi Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. W czasie II wojny światowej z rąk okupantów – niemieckiego i sowieckiego, zginęło ok. trzy tysiące polskich duchownych, co stanowiło 20 proc. przedwojennego duchowieństwa.

KAI/ad