video-jav.net

Papież spotkał się z ojcem Alfiego Evansa

Papież Franciszek przyjął w środę 17 kwietnia na prywatnej audiencji Thomasa Evansa - ojca małego Alfiego z Liverpooulu, którego lekarze chcą odłączyć od aparatury podtrzymującej życie. Spotkanie miało miejsce tuż przed generalną audiencją na pl. Św. Piotra i zostało potwierdzone przez źródła w Watykanie - podaje dziennik "Avvenire".

Polub nas na Facebooku!

Ojciec chłopca przybył do Rzymu specjalnie na to spotkanie. Dwa dni wcześniej wraz z żoną przegrali kolejny raz sprawę przed brytyjskim sądem, który zabronił wywożenia chłopca do kliniki w Rzymie i ponownie podtrzymał wyrok nakazujący odłączenie chłopca od aparatury. Zdaniem lekarzy szpitala w Liverpoolu podtrzymywanie go przy życiu jest obecnie “uporczywą terapią”.

Papież Franciszek mocno zaangażował się w sprawę tego chłopca. Na początku kwietnia, gdy świat obiegła wiadomość o rychłym odłączeniu go opublikował twitta z zapewnieniem o swojej modlitwie za niego i wezwaniem do podobnej modlitwy innych. Potem wspomniał go pod koniec modlitwy Regina Coeli 15 kwietnia na pl. św. Piotra oraz kolejny raz pod koniec swojej katechezy 18 kwietnia na Placu Świętego Piotra. Mówił: “Pragnę podkreślić oraz stanowczo stwierdzić, że jedynym Panem życia od początku aż po naturalny kres jest Bóg, a naszym obowiązkiem jest uczynienie wszystkiego, co w naszej mocy, aby strzec życia. Pomyślmy, zostańmy chwilę w milczeniu i módlmy się, aby szanowano życie każdej osoby, a zwłaszcza tych dwóch naszych braci [Alfiego i Vincenta Lamberta – przyp. red]. Pomódlmy się w milczeniu.”

W sprawie wypowiadał się również abp Vincent Paglia przewodniczący Papieskiej Akademii Życia. Szpital Dzieciątka Jezus nadal podtrzymuje gotowość przejęcia opieki nad chłopcem i – jak napisano – “towarzyszenie mu do naturalnej śmierci”.

Z kolei bioetyk, ks. dr hab. Piotr Kieniewicz zauważył w rozmowie ze Stacją7, że niewłaściwe jest w sprawie podejmowanie ostatecznych decyzji przez sąd, a nie pozostawianie ich rodzicom.

Chiny: kościół tylko dla pełnoletnich

W chińskiej prowincji Henan zakazano wstępu do kościołów wszystkim osobom poniżej 18. roku życia. Wierni, którzy idą na Mszę muszą zapewnić na ten czas opiekę dzieciom, tak by nie zabierać ich ze sobą. Zabroniono także duchownym prowadzenia jakichkolwiek zajęć z udziałem dzieci i młodzieży.

Polub nas na Facebooku!

Decyzję taką wydały 8 kwietnia tamtejsze Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich (PSKCh) i komisja ds. kościelnych tej prowincji, tłumacząc to wprowadzaniem w życie nowych regulacji w sprawach religijnych. Powołały się na zasadę „oddzielenia religii i edukacji” oraz zakaz „zapewniania formacji religijnej niepełnoletnim przez stowarzyszenia religijne”.

Decyzja ta dotyczy wszystkich wspólnot katolickich, zarówno uznawanych, jak i nieuznawanych przez władze. W razie jej nieprzestrzegania, za winnych zostaną uznani duchowni, którym grozi pozbawienie prawa sprawowania posługi religijnej, a także zamknięcie kościoła.

Według źródeł agencji AsiaNews funkcjonariusze PSKCh stają w niedzielę przed kościołami i zabraniają wejścia do nich małoletnim. Wieszają także kartki z tekstem zakazu w świątyniach. Katolicy obawiają się, że wcześniej czy później zakaz obejmie cały kraj, który wróci w ten sposób do sytuacji z czasów rewolucji kulturalnej. Podetnie to rozwój chrześcijaństwa w Chinach, gdyż oderwie młodzież od edukacji religijnej.

W mediach społecznościowych pojawiła się krytyka decyzji władz prowincji Henan, wyrażana przez wiernych ze wspólnot oficjalnych i „podziemnych”. Niektórzy zwrócili uwagę, że na czele tamtejszego PSKCh stoi kapłan, ks. Wang Yuezheng, zaś sekretarzem komisji ds. kościelnych jest inny duchowny, ks. Li Jianlin. Dlatego zastanawiają się, czy rzeczywiście popierają oni wprowadzony zakaz, czy też padli ofiarą wszechwładzy partii komunistycznej.

Aby kontynuować pracę z młodzieżą, niektórzy księża szukają sposobów obejścia zakazu. Obecnie bowiem także kapłani oficjalni, uznawani przez władze, będą musieli odbywać „nieoficjalne spotkania” z młodzieżą.

KAI/ad