fot. Archiwum prywatne/Google Maps (print screen)
Ks. Janusz Chyła: Parafia nie kończy się wraz z chwilą odejścia proboszcza
Jako proboszcz z ponad dziesięcioletnim stażem przypominam: kapłan jest w parafii na pewien czas i ma prowadzić ludzi do Chrystusa.
Odwołanie proboszcza w Grojcu wywołało falę komentarzy, choć wielu komentujących może tylko domyślać się przyczyn decyzji. Nie jestem ekspertem od mediów, od zarzadzania kryzysem lub prawa kanonicznego. Nie zamierzam więc wypowiadać się jakie należało podjąć kroki, aby przeciwdziałać kryzysowi oraz co należy uczynić obecnie, aby również z tego zamieszania osoby zaangażowane wyszły z jak najmniejszą szkodą dla wiary i obecności w Kościele. Jestem jednak proboszczem od ponad 10 lat i wiem, że zawsze nim nie będę.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Ks. Jacek Stryczek o odwołaniu proboszcza z Grojca
Jako duszpasterze jesteśmy dani wspólnotom parafialnym na jakiś czas. Zmiany są stałą praktyką duszpasterską. Oczywiście normalne jest, że księża związują się z parafianami, a parafianie z księżmi. I dobrze, że tak się dzieje. Dlatego zmiany zazwyczaj są trudne dla wszystkich. Ale taka już jest specyfika życia i posługiwania kapłańskiego. Duszpasterstwo w parafii nie zaczyna się w chwili przyjścia proboszcza lub wikariusza. Nie kończy się też z chwilą ich odejścia. Zadaniem duszpasterzy jest łączenie ludzi z Chrystusem i Kościołem, który do Niego należy, a nie z sobą lub własnymi pomysłami na duszpasterstwo.
Ojciec Jan Góra OP w książce „Idź albo zdechnij. O starych plebanach i bezpowrotnie odeszłych czasach” przywołuje świadectwo ks. Stanisława, który kończył seminarium polonijne we Francji w latach czterdziestych XX wieku. Pisze on: „Jestem zupełnie inaczej wychowany, nas wykształcili w małym i wyższym seminarium do służby, do pewnych zadań w Kościele. Raz w miesiącu mieliśmy spotkanie. Raz w miesiącu rektor wyciągał chusteczkę, miętolił ją na naszych oczach i pokazywał nam ją zmiętą, i mówił: ‘Widzicie, widzicie to, tak powinien wyglądać ksiądz w rękach swojego biskupa’. To zostało, to słyszę jeszcze po latach: ‘Ty masz funkcję służebną. Masz wykonać zadanie i odejść’. Przeżyłem w Polsce zaskoczenie. Księża tutaj są jak panowie. Ja nie tak byłem wychowany. Naszym hasłem było: marche ou creve – idź albo zdechnij! Kiedy jeden z biskupów, mój kolega, został skierowany na nową placówkę i zadzwonił do mnie, co robić, to mu przypomniałem, jak nas wychowano. Marche ou creve – idź albo zdechnij”.
Trudno sobie wyobrazić taki model posłuszeństwa obecnie. Każdy jednak ksiądz ślubuje cześć i posłuszeństwo biskupowi. Nie mam wątpliwości, że św. Franciszek z Asyżu i św. Pio z Pietrelciny wiedzieliby, jak się w sytuacjach kryzysowych zachować.
Przeczytaj również
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej: stacja7.pl










