Tafida jak Alfie? Trwa walka o życie dziewczynki z Wielkiej Brytanii

Kolejny przypadek w Wielkiej Brytanii przypominający sprawę Alfiego Evansa. Tym razem dotyczy 5-letniej dziewczynki Tafidy, przebywającej w śpiączce z uszkodzeniem mózgu, którą rodzice chcą zabrać do Włoch na dalsze leczenie, z czym nie zgadzają się brytyjscy lekarze. Ci chcą odłączyć ją od respiratora.

Polub nas na Facebooku!

Tafida jak Alfie? Trwa walka o życie dziewczynki z Wielkiej Brytanii
Kolejny przypadek w Wielkiej Brytanii przypominający sprawę Alfiego Evansa. Tym razem dotyczy 5-letniej dziewczynki Tafidy, przebywającej w śpiączce z uszkodzeniem mózgu, którą rodzice chcą zabrać do Włoch na dalsze leczenie, z czym nie zgadzają się brytyjscy lekarze. Ci chcą odłączyć ją od respiratora.

Tafida Raqeeb ma 5 lat i do lutego tego roku była całkowicie zdrowym, pogodnym dzieckiem. 9 lutego trafiła do szpitala z objawami krwotoku mózgowego, który jak się okazało wywołała choroba rzadko występująca u dzieci: malformacja tętniczo-żylna (tzw. AVM). Doszło do zatrzymania akcji serca i oddechu oraz do urazowego uszkodzenia mózgu. Według lekarzy z Royal London Hospital, gdzie trafiła dziewczynka uraz ten nosi znamiona śmierci pnia mózgu, co według brytyjskiego prawa daje powody do uznania śmierci danego człowieka. Inni lekarze neurolodzy, na opinię których powołują się rodzice dziewczynki uważają jednak, że jej stan nie spełnia wszystkich wymogów “śmierci mózgowej”, ponieważ  dziewczynka reaguje na ból, czasem otwiera oczy, umie połykać i poruszać kończynami. Znaleźli również włoską klinikę, która chce zająć się leczeniem ich córki i wyprowadzeniem jej ze śpiączki. Na to jednak nie zgadzają się brytyjscy lekarze. Uważają, że dalsze utrzymywanie jej przy życiu za pomocą respiratora jest uporczywą terapią, więc należy odłączyć ją od wszystkich urządzeń

Sprawa już trafiła na wokandę Sądu Najwyższego w Wielkiej Brytanii, który ma rozstrzygnąć, czy rodzicom wolno wywieźć z kraju córkę na dalsze leczenie, czy też nie. Rodzice również zbierają podpisy pod petycją za możliwością dalszego leczenia we Włoszech ich dziecka (link do petycji online>>).

Spór wokół dalszych losów Tafidy bardzo przypomina ten wokół przypadków Alfiego Evansa w ubiegłym roku czy Charliego Garda w 2017. Obaj chłopcy również mieli uszkodzenia mózgu i przebywali w śpiączce, ich także rodzice chcieli przenosić do klinik w innych krajach, ale sądy przyznawały rację lekarzom brytyjskim i nakazywały odłączenie ich od respiratorów. Zarówno Charlie jak i Alfie zmarli kilka dni po odłączeniu od maszyn. Ich przypadki wywoływały społeczną dyskusję wokół tego, jaką władzę mają nad zdrowiem dzieci rodzice, a jaką brytyjskie państwo. Głos zabierały instytucje watykańskie oraz Ojciec Święty apelując do lekarzy, aby zrobili wszystko co konieczne by towarzyszyć tym chorym w ich cierpieniu.

Papieski szpital pediatryczny Dzieciątka Jezus w Rzymie zapowiedział również, że rozpoczyna program badań nad dziecięcymi chorobami mózgu nieznanego pochodzenia.

ad, Catholic Herald/Stacja7


 

 

Pożar katedry Notre Dame przebudził wiarę

Trzy miesiące po pożarze odbudowa katedry Notre-Dame jeszcze się nie rozpoczęła. Wciąż jesteśmy na etapie zabezpieczania budynku. Potrwa to jeszcze z dwa, trzy miesiące – powiedział rektor katedry ks. Patrick Chauvet.

Polub nas na Facebooku!

Pożar katedry Notre Dame przebudził wiarę
Trzy miesiące po pożarze odbudowa katedry Notre-Dame jeszcze się nie rozpoczęła. Wciąż jesteśmy na etapie zabezpieczania budynku. Potrwa to jeszcze z dwa, trzy miesiące – powiedział rektor katedry ks. Patrick Chauvet.

Przyznał on, że prawdziwa rekonstrukcja rozpocznie się najwcześniej w styczniu lub w lutym. Jej celem będzie przywrócenie w miarę możliwości pierwotnego kształtu świątyni. Wyjątkiem jest powstała później iglica, w której, jak chce tego prezydent Emmanuel Macron, może się pojawić jakiś element upamiętniający samą odbudowę.

Zdaniem ks. Chauvet niedorzeczne są natomiast postulaty, by zmodyfikować kształt czy przeznaczenie katedry, na przykład w postaci basenu czy szklanego tarasu widokowego na jej dachu. Świątyni tej nie można też przemienić w muzeum. Zgodnie z prawem o rozdziale państwa od Kościoła ma ona swego użytkownika, a jest nim paryska diecezja. Katedra to przede wszystkim miejsce kultu. Tak też odbierają to sami Francuzi. Pożar w Notre-Dame był dla nich wstrząsem i w wielu obudził wiarę – uważa rektor katedry.

– W każdym razie wydarzenie to obudziło emocjonalną warstwę wiary i modlitwy. Choć dziś z powodu zanieczyszczenia ołowiem nie można się jeszcze zbliżać do katedry, to jednak wielu przybywających tu pielgrzymów przyznaje, że ten pożar rozbudził w nich wiarę – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Chauvet. – Gdyby był tu dziś Bernanos, to na pewno nawoływałby wszystkich katolików: obudźmy się, bo to był znak. Okazuje się, że nadal tli się w nas żar wiary. Wystarczy dmuchnąć, a ogień na nowo zapłonie. Wiara w naszym kraju na pewno jest uśpiona, ale wydarzenie takie jak ten pożar poruszyło serca naszych rodaków. Wiem co mówię. Bo widzę ludzi, którzy przychodzą, płaczą. Otrzymuję mnóstwo listów, w których ludzie opowiadają, jakim wstrząsem dla ich wiary był ten pożar. Ale ten wstrząs nie zachwiał ich wiary, on ją przebudził.

KAI