video-jav.net

Pakistan: Asia Bibi spotkała się w więzieniu z rodziną

Krótka modlitwa, odczytanie fragmentu Ewangelii, wspólne zjedzenie ciasta i wymiana życzeń – tak wyglądało przedświąteczne spotkanie Asii Bibi z mężem Aszikiem Masihem oraz dwiema córkami Aiszą i Eszam 19 grudnia w pakistańskim więzieniu dla kobiet w Multanie. Skazana na śmierć za rzekome bluźnierstwo przeciw islamowi chrześcijanka pakistańska mogła się zobaczyć z rodziną jedynie przez pół godziny. Ich rozmowie przysłuchiwali się i nagrali ją w całości więzienni strażnicy.

Polub nas na Facebooku!

To już siódme Boże Narodzenie, które ta mężna wyznawczyni Chrystusa spędza samotnie za kratami. „Nie żywię nienawiści do tych, którzy przez te lata przysporzyli mi cierpień. Przebaczam im i modlę się za wszystkich, którzy wyrządzili mi zło” – powiedziała 45-letnia dziś kobieta. Informując o tym serwis Vatican Insider podał ponadto, że podziękowała ona także papieżowi i wszystkim, którzy pamiętają o niej w modlitwie.

„Wyraziła również przekonanie, że z woli Bożej wkrótce zostanie uwolniona” – powiedział Joseph Nadim, opiekun prawny rodziny Asii Bibi, który także uczestniczył w spotkaniu. Dodał on, że kobieta wyglądała na zdrową, choć jest osłabiona po niedawnej chorobie. Otrzymała od rodziny jedzenie i nowe ubrania.

Sprawa Asii Bibi rozpatrywana jest obecnie w trzeciej instancji przez Sąd Najwyższy Pakistanu. Wyznaczona na październik rozprawa nie odbyła się, gdyż w ostatniej chwili wycofał się jeden z sędziów. Termin kolejnej nie został wyznaczony. Adwokat oskarżonej katoliczki, muzułmanin Saiful Malook zabiega o jak najszybsze wyznaczenie innego składu sędziowskiego. Tymczasem Sąd Najwyższy skupia się obecnie na badaniu sprawy korupcji, w którą może być zamieszany premier Pakistanu Nawaz Sharif i jego rodzina.

Przypadek pakistańskiej katoliczki, matki 5 dzieci, ciągnie się od połowy 2009 – aresztowano ją 18 czerwca tegoż roku pod zarzutem obrazy islamu i proroka Mahometa. Chodziło o to, że gdy w czasie prac polowych, kobieta zapragnęła napić się wody, jej sąsiadki-muzułmanki zażądały od niej, aby przeszła na islam i dopiero wtedy pozwolą jej skorzystać z miejscowej studni. Asia Bibi nie tylko nie zgodziła się na taki warunek, ale jeszcze powiedziała, że Jezus oddał swoje życie za innych ludzi i zapytała: “A co zrobił Mahomet?”. Kobiety pobiły ją wtedy dotkliwie i powiadomiły policję, a sprawa trafiła do sądu.

Po ponad rocznym pobycie w więzieniu 7 listopada 2010 skazano ją na karę śmierci, ale już 23 tegoż miesiąca ułaskawił ją prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari. Po uwolnieniu ze względów bezpieczeństwa przewieziono ją w nieznane miejsce. Ale miejscowi muzułmanie zaskarżyli zarówno wyrok, jak i decyzję głowy państwa i A. Bibi ponownie trafiła do więzienia, gdzie przebywa do dzisiaj.

W jej obronie wielokrotnie występowali zarówno umiarkowani muzułmanie, jak i chrześcijanie w wielu krajach świata. O jej uwolnienie apelowali też Benedykt XVI i Franciszek.


kg (KAI/RV) / Islamabad

 

Boże Narodzenie w Syrii

W Syrii najbardziej cierpią dzieci i rodziny – podkreślił nuncjusz w tym kraju kard. Mario Zenari. W wywiadzie dla Radia Watykańskiego zwrócił uwagę, że myśli się o tym szczególnie w Boże Narodzenie, które jest świętem Dzieciątka Jezus. Trzeba jednak pamiętać, że już od blisko sześciu lat właśnie najmłodsi płacą ustawicznie najwyższą cenę za trwającą tam wojnę. Wiele dzieci tuła się ze swymi rodzinami, a nieraz samotnie, cierpi głód. Tysiące z nich zginęły, inne zostały zranione, często trwale okaleczone. Tragiczna jest też sytuacja syryjskich rodzin.

Polub nas na Facebooku!

„Obecnie powtarza się to, co stało się przy narodzeniu Jezusa” – powiedział kardynał. Zauważył, że wtedy też była obojętność, podobnie jak teraz i była również solidarność prostych ludzi, takich jak pasterze. Zdaniem dyplomaty papieskiego “nie można też zapominać o solidarności tak wielu osób względem tych, w których uderzył straszny konflikt syryjski”.

Nuncjusz przypomniał, że ponad 13 mln ludzi w Syrii potrzebuje pomocy. Podkreślił w związku z tym, że “wspólnota międzynarodowa, choć nie powiodły się jej wysiłki na płaszczyźnie politycznej, stara się, by ta pomoc dotarła”. Działa np. wiele międzynarodowych organizacji humanitarnych – zaznaczył rozmówca Radia. Wspomniał też o licznych pracujących w nich wolontariuszach, “z których, jak się ocenia, ponad tysiąc straciło życie”.

Kard. Zenari podkreślił, że tamtejsi chrześcijanie mimo wszystko żyją świąteczną atmosferą. Śpiewają chóry, ustawiono żłóbki, a tam, gdzie nie zabrakło prądu, zapalono światła. Ze względu na bezpieczeństwo, nabożeństw nie odprawia się w nocy, ale np. o godz. 17. Wiele wspólnot, których świątynie zostały zniszczone, korzysta z gościny w innych kościołach. “Większa jednak rana niż obrócone w ruinę miejsca kultu to emigracja wielu wiernych, zwłaszcza młodych pokoleń” – uważa jedyny nuncjusz-kardynał.


(KAI/RV) / Damaszek