COVID-19 nie może odzierać z godności umierania

Podczas gdy z powodu nasilenia pandemii kolejne regiony Włoch stają się czerwonymi strefami, wiele organizacji szuka sposobu na to, by nie odzierać chorych na koronawirusa z godności umierania. Powstają pilotażowe projekty umożliwiające rodzinom pacjentów wejście na covidowe oddziały i towarzyszenie bliskim w ich ostatniej drodze.

Polub nas na Facebooku!

Umieranie w samotności i niemożność pożegnania się z bliskimi, to jedno z najboleśniejszych doświadczeń trwającej pandemii. Ojciec Guidalberto Bormolini, przewodniczący stowarzyszenie „Wszystko jest życiem”, wyznaje, że właśnie z bólu wiosennego lockdownu zrodził się obecny projekt, który jest już testowany w jednym ze szpitali Toskanii.

Ponieważ minęło już wiele miesięcy pandemii, jesteśmy przekonani, że trzeba stawić czoło temu problemowi. Ludzie umierają bez rodzin, w samotności szpitala, gdzie z powodu podłączenia do respiratorów i personelu w maseczkach, kontakt ludzki jest bardzo ograniczony. Chcemy by rodziny, respektując reżim sanitarny, mogły mieć dostęp do bliskich – mówi Radiu Watykańskiemu ojciec Guidalberto Bormolini. Będzie przeszkolenie sanitarne, ale i specjalne przygotowanie psychologiczne, by pomóc im zapanować nad emocjami w czasie spotkania, by uniknąć np. rzucania się w objęcia chorych. Pomagają nam w tym przeszkoleni wolontariusze. Chcemy pomóc chorym godnie odchodzić, a ich rodzinom zrozumieć, że nie jest to ich ostatnie spotkanie i dać im nadzieję.

Ojciec Bormolini zauważa, że wsparcia potrzebuje również personel szpitali, który jest coraz bardziej przemęczony. To druga strona medalu, o której często zapominamy, a o którą powinniśmy zadbać. Bez nich chorzy nie mają szans – podkreśla włoski kapłan. Wskazuje, że musimy zrozumieć, że jesteśmy od siebie zależni, a obecne doświadczanie powinno nasz nauczyć wzajemnej troski.

 

Kapelani gotowi służyć

W polskich szpitalach chorzy z powodu epidemii nie mają możliwości kontaktu z rodziną. W wielu miejscach udało się jednak zorganizować opiekę kapelanów szpitalnych. Pracujemy jak pracowaliśmy, służymy jak służyliśmy dotychczas – mówi ks. Arkadiusz Zawistowski, krajowy duszpasterz służby zdrowia. Z wiadomych względów ich posługa wygląda inaczej, niż przed pandemią, ale starają się robić, co tylko w ich mocy, aby przynieść ulgę chorym i ich rodzinom. Do chorych codzienne nie wchodzimy, chyba, że na prośbę samego zainteresowanego, czy rodziny. Takie spotkanie z wiadomych względów trwa krótko. Zawsze mogę liczyć na wsparcie personelu medycznego, aby odpowiednio się ubrać. Lęk zawsze nam towarzyszy. Wirus to niewidzialny wróg. Boli mnie, kiedy słyszę o pacjentach odchodzących bez naszej posługi  powiedział ks. Mirosław Bandos, kapelan w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym.

 

PRZECZYTAJ TEŻ: Nie mógłbym ich zostawić. Rozmowa z kapelanem szpitala zakaźnego

 

ah, KAI, vaticannews/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Meghan Markle: wiedziałam, ściskając moje pierworodne dziecko, że tracę drugie

Meghan Markle opowiedziała w poruszającym felietonie "New York Times" o poronieniu i bólu związanym z utratą dziecka. "Leżałam w szpitalnym łóżku, trzymając męża za rękę. Poczułam wilgotność jego dłoni i pocałowałem jego kostki, mokre od naszych łez" - pisze księżna.

Polub nas na Facebooku!

Meghan Markle opisała, że do poronienia doszło w lipcowy poranek, który zapowiadał się zwyczajnie, jak każdy inny dzień. “Wiedziałam, ściskając moje pierworodne dziecko, że tracę drugie” – napisała.

Księżna porusza w felietonie również problem samotności, którzy towarzyszy przeżywaniu bólu związanego z osobistą tragedią – zwłaszcza w dobie pandemii, kiedy kontakty międzyludzkie zostały ograniczone.

“Siedząc na szpitalnym łóżku i obserwując, jak serce mojego męża pęka zdałam sobie sprawę, że jedynym sposobem na rozpoczęcie leczenia jest najpierw zapytanie: „Czy wszystko w porządku?” – podkreśliła.

Temat utraty dziecka – jak zwróciła uwagę – niezmiennie pozostaje tematem tabu, przesiąkniętym nieuzasadnionym wstydem, który doprowadza do samotnej żałoby. “Utrata dziecka oznacza noszenie niemal nieznośnego smutku, którego wielu doświadcza, ale niewielu o nim mówi” – napisała.

Meghan Markle podkreśliła, że podzielenie się trudnym doświadczeniem z osobami o otwartych sercach, które potrafią słuchać, powoduje, że “ciężar bólu staje się lżejszy – dla nas wszystkich”.

“Zaproszeni do dzielenia się naszym bólem, wspólnie podejmujemy pierwsze kroki w kierunku uzdrowienia” – tymi słowami zakończyła felieton.

Meghan Markle jest amerykańską aktorką i aktywistką społeczną, a od 2018 roku żoną księcia Sussex, Harry’ego. W 2019 roku małżeństwo powitało na świecie syna.

ZOBACZ: 15 października – Dzień Dziecka Utraconego

 

kh/NewYorkTimes/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap