video-jav.net

Boże Narodzenie w Syrii

W Syrii najbardziej cierpią dzieci i rodziny – podkreślił nuncjusz w tym kraju kard. Mario Zenari. W wywiadzie dla Radia Watykańskiego zwrócił uwagę, że myśli się o tym szczególnie w Boże Narodzenie, które jest świętem Dzieciątka Jezus. Trzeba jednak pamiętać, że już od blisko sześciu lat właśnie najmłodsi płacą ustawicznie najwyższą cenę za trwającą tam wojnę. Wiele dzieci tuła się ze swymi rodzinami, a nieraz samotnie, cierpi głód. Tysiące z nich zginęły, inne zostały zranione, często trwale okaleczone. Tragiczna jest też sytuacja syryjskich rodzin.

Polub nas na Facebooku!

„Obecnie powtarza się to, co stało się przy narodzeniu Jezusa” – powiedział kardynał. Zauważył, że wtedy też była obojętność, podobnie jak teraz i była również solidarność prostych ludzi, takich jak pasterze. Zdaniem dyplomaty papieskiego “nie można też zapominać o solidarności tak wielu osób względem tych, w których uderzył straszny konflikt syryjski”.

Nuncjusz przypomniał, że ponad 13 mln ludzi w Syrii potrzebuje pomocy. Podkreślił w związku z tym, że “wspólnota międzynarodowa, choć nie powiodły się jej wysiłki na płaszczyźnie politycznej, stara się, by ta pomoc dotarła”. Działa np. wiele międzynarodowych organizacji humanitarnych – zaznaczył rozmówca Radia. Wspomniał też o licznych pracujących w nich wolontariuszach, “z których, jak się ocenia, ponad tysiąc straciło życie”.

Kard. Zenari podkreślił, że tamtejsi chrześcijanie mimo wszystko żyją świąteczną atmosferą. Śpiewają chóry, ustawiono żłóbki, a tam, gdzie nie zabrakło prądu, zapalono światła. Ze względu na bezpieczeństwo, nabożeństw nie odprawia się w nocy, ale np. o godz. 17. Wiele wspólnot, których świątynie zostały zniszczone, korzysta z gościny w innych kościołach. “Większa jednak rana niż obrócone w ruinę miejsca kultu to emigracja wielu wiernych, zwłaszcza młodych pokoleń” – uważa jedyny nuncjusz-kardynał.


(KAI/RV) / Damaszek

 

Katastrofa samolotu z członkami chóru Aleksandrowa

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że nikt nie przeżył katastrofy wojskowego samolotu, który wpadł do morza w pobliżu Soczi. Na pokładzie były 92 osoby, w tym 64 artystów słynnego Chóru Aleksandrowa.

Polub nas na Facebooku!

Samolot zniknął z radarów kilka minut po starcie z lotniska w Soczi. Maszyna leciała do Syrii, gdzie artyści Chóru Aleksandrowa mieli wystąpić z programem noworocznym przed stacjonującymi tam rosyjskimi żołnierzami. Tu 154 wpadł do morza. Jak poinformowało rosyjskie ministerstwo obrony, fragmenty samolotu znaleziono na dnie Morza Czarnego w pobliżu brzegu, na wysokości Soczi.

Rosyjskie media informują o kolejnych hipotezach, związanych z katastrofą. Pierwotnie twierdziły, że jej prawdopodobną przyczyną był błąd pilota lub niesprawność maszyny. Teraz informują, że do silników samolotu mogły wpaść ptaki.

Trwa poszukiwanie ciał ofiar katastrofy samolotu TU 154 należącego do rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Ratownicy koncentrują swoje wysiłki około 6 kilometrów od miasta Soczi. Dotychczas udało się wydobyć 12 ciał ludzi z pokładu samolotu który spadł do Morza Czarnego.

Rosyjskie Ministerstwo do Spraw Nadzwyczajnych skierowało na miejsce katastrofy najlepszych płetwonurków. Do akcji ratowniczej zaangażowano okręty i śmigłowce. W samolocie, który uległ katastrofie, leciał niemal cały zespół reprezentacyjny rosyjskiej armii imienia Aleksandrowa. Artyści mieli wystąpić przed rosyjskimi żołnierzami stacjonującymi w Syrii. Na pokładzie było 92 pasażerów i członków załogi. Rzecznik rosyjskiego MON Igor Konaszenkow poinformował, że nikt nie przeżył.

Prezydent Władimir Putin zrezygnował z udziału w bożonardzeniowym festiwalu światła w Petersburgu. Jednocześnie ogłosił 26 grudnia dniem żałoby narodowej.


Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Włodzimierz Pac/to/TASS&wczesn/md/to/