Nasze projekty

Kard. Zuppi w Warszawie: zawsze trzeba ratować każde zagrożone życie

"Jesteśmy wezwani, by gorliwie i nieustająco modlić się o pokój w Ukrainie, w Ziemi Świętej. To nasz obowiązek" - mówił kard. Matteo Zuppi, przewodniczący włoskiego episkopatu w Warszawie.

fot. Francesco Pierantoni/Creative Commons Attribution /commons.wikimedia.org

Hierarcha zaapelował w Warszawie, aby robić wszystko, żeby nie przyzwyczajać się do wojny. Kardynał wziął udział w zorganizowanej na UKSW konferencji „Masowe uchodźstwo z Ukrainy w efekcie rosyjskiej agresji. Polski i litewski model recepcji”.

Kard. Matteo Zuppi na początku wystąpienia wspomniał, jak inspirujące i ważne dla niego było zorganizowane przez Jana Pawła II w Asyżu międzyreligijne spotkanie modlitewne o pokój w październiku 1986 r. Przytoczył słowa papieża z Polski, że pokój jest placem budowy otwartym dla wszystkich, i do tego właśnie z nadzieją zapraszał każdego przekonując, że pokój czeka na swoich budowniczych. Jan Paweł II miał odwagę zaproponować wizję dialogu, w której Kościół katolicki dawał jedyną w swoim rodzaju zachętę, owocem której miał być pokój dla wszystkich – mówił hierarcha dodając, że rozwinięciem i uaktualnieniem tej idei jest encyklika papieża Franciszka „Fratelli tutti”. 

Przewodniczący włoskiego episkopatu przypomniał,  że minione Boże Narodzenie naznaczone było strasznymi atakami Rosji na Ukrainę, w tym na cywilne i ważne dla infrastruktury punkty. Przytoczył następnie niektóre statystyczne dane związane z trwająca już prawie dwa lata pełnoskalową wojną w Ukrainie. Wskazał m.in., że co trzecia rodzina musiała opuścić swój dom, miliony Ukraińców to uchodźcy wewnętrzni i zewnętrzni, milion uzyskało pomoc w Polsce. Możemy wyobrazić sobie to cierpienie kogoś, kto stracił wszystko – mówił kardynał dodając, że w ciągu ostatnich dwóch lat w samej Ukrainie liczba ubogich podwoiła się, a 7 mln osób doświadcza głodu. 

Reklama

Niestety osłabło zainteresowanie Ukrainą, jakby świat zmęczył się jej cierpieniem – stwierdził kard. Zuppi, zauważając, że po dwóch latach wojny zaczynamy patrzeć na nią jak na konflikt, z którym nic nie da się zrobić – przyzwyczailiśmy się, zagubiliśmy wrażliwość, ulegamy poczuciu bezradności. Niektórzy mówią, że w momencie, gdy osoba zmarła staje się liczbą, przestajemy się tym przejmować, nie przeżywamy tego – powiedział włoski hierarcha, apelując, żeby nigdy nie akceptować traktowania cywilnych ofiar wojny, których jest najwięcej, jako jakiegoś efektu ubocznego, jako pobocznego zjawiska.

ZOBACZ: Mama Carlo Acutisa: mój syn głęboko wierzył w moc sakramentów

„Trzeba zejść na chwilę do schronów w Ukrainie”

Przywołał też nauczanie papieża Franciszka, który nawołuje, by spojrzeć ofiarom i poszkodowanym w oczy, nazwać ich po imieniu, zrozumieć ich osobiste tragedie, otoczyć empatią. To pozwoli zrozumieć, jak zła jest wojna, że jest ona, jak uczył Benedykt XV, bezużyteczną rzezią, nie ma żadnego usprawiedliwienia. Dlatego trzeba zejść na chwilę do schronów w Ukrainie, wsłuchać się w jęki i ból, spojrzeć w ich twarz, spróbować utożsamić się z nimi, poczuć czułość do tych niewinnych ofiar. To pozwoli zrozumieć, jakim okropieństwem jest wojna – mówił, wzywając do zaangażowania. 

Reklama

Jako Kościół Włoch chcemy zaprosić setki, tysiące dzieci, młodzieży, sierot, dotkniętych wojną, by mogli spędzić u nas, w rodzinach, chociaż pewien czas, żeby odpocząć – zapowiedział kardynał, wyjaśniając, że ma nadzieję, iż to przypomni też Włochom, że wojna i związane z nią cierpienie trwa, że podobnie jak Polacy są zmobilizowani do pomocy, bo przyjmowali do swoich domów uchodźców z Ukrainy i codziennie mają z nimi kontakt. 

Hierarcha wspomniał swoją wizytę w Kijowie, także w miejscach, gdzie miały miejsce zbrodnie na ludności cywilnej, jak Bucza. Mówił o udręczeniu, które wciąż przejawia się w słowach i łzach. Musimy nadal odczuwać to cierpienie, by przekształcić je w działanie, w przyjęcie tych ludzi, w relacje, w wysiłek dla dialogu – mówił. Podkreślił, że wojna zawsze kumuluje rany, nie tylko ofiary i śmierć, ale też środowisko czy mentalne “zanieczyszczenie”, przekraczające wszelkie granice. Trzeba zacząć od przyjęcia tych ludzi, dlatego że to przybliża i ukazuje rozwiązania, które mogą ograniczyć przyczyny konfliktów – powiedział, przywołując pełne bólu wołanie o pokój papieża Franciszka. Apelował, by robić wszystko, żeby nie przyzwyczajać się do wojny.

„Musimy wierzyć w pokój”

Mówiąc o humanitarnej misji Stolicy Apostolskiej wyznał, że nie ma konkretnego planu, bazuje ona na trosce, by tworzyć wszelkie możliwości dla rozwiązania konfliktu. Podkreślił, że ta misja nie jest prowadzona medialnie, gdzie często jest debata, ale brakuje w niej chęci do zrozumienia problemu. Trwa pewien dialog, który z pomocą Sekretariatu Stanu i nuncjatur w Kijowie i Moskwie już przynosi konkretne owoce – powiedział kardynał, wspominając jako przykład uwolnienie porwanego przez Rosjan nastoletniego Bogdana, któremu po skończeniu 18 roku życia groziło wcielenie do rosyjskiego wojska. Dzięki działaniom Watykanu wrócił do Ukrainy, do swojej siostry w Kijowie.

Reklama

Musimy szukać pokoju tam, gdzie jest ciemność – przekonywał kardynał, wyjaśniając, że nadzieja jest szukaniem w ciemności choćby małego źródła światła, nawet gdy wydaje nam się, że to misja nierealna. Wspomniał papieża Franciszka, który w Budapeszcie w kwietniu gorąco apelował o twórcze wysiłki wysiłki na rzecz pokoju. Te wysiłki są konieczne, a możliwe tylko z pasją i miłością – mówił. 

Myślę, że Europejczycy i chrześcijanie mają tu jeszcze większą odpowiedzialność. Wierzą w pokój, są wezwani, by być czynnikami pokoju – powiedział kard. Zuppi, wspominając II wojnę światową, kiedy “Kościół był pośród ludzi; tysiące księży, zakonników, zakonnic, biskupów przelało krew w obronie życia, by być blisko swoich wiernych”. Musimy wierzyć w pokój, budować architekturę pokoju – przekonywał, dodając za papieżem Franciszkiem, że zbrojenie się nie jest realizmem a cofnięciem się w wojenny infantylizm.

Wskazał na działalność wspólnoty Sant`Egidio w Ukrainie, której ośrodek odwiedził w Kijowie. Byłem poruszony ich wytrzymałością, odpornością, kiedy pośród wojny podtrzymują światło miłości, stawiając czoła problemom większym niż oni sami – mówił, dodając, że wiele takich działań dzieje się w Kościele w Polsce czy w Litwie. “Wszystko może się zmienić, wystarczy nawet niewielki promień światła” – przekonywał, dodając, że owocem miłości jest pokój. 

PRZECZYTAJ TEŻ: Wielki Post 2024. Kiedy się rozpoczyna i jak najlepiej przeżyć ten czas?

„Zawsze trzeba ratować każde zagrożone życie”

Odnosząc się do migracji i dramatu śmierci wielu ludzi na Morzu Śródziemnym, powiedział, że papież Franciszek nie mówi nierealistycznie, że koniecznie trzeba wszystkich przyjąć. On mówi, żeby coś zrobić ze zjawiskiem migracji. Odpowiedzią nie jest zamknięcie drzwi, budowanie murów. Papież mówi, że zawsze trzeba ratować każde zagrożone życie, że trzeba znaleźć taką migracyjną politykę, by ta migrujący ludzie zetknęli się z pewnym bezpiecznym systemem, zagwarantowaniem bezpieczeństwa i wsparciem – wyjaśnił. 

Opowiedział także o korytarzach humanitarnych we Włoszech, które dobrze spełniają swoją rolę. Trzeba budować ponownie wobec tak wielkiej wojny miejsca, gdzie będzie można łagodzić, rozwiązywać powstałe konflikty sprawiedliwym prawem – mówił, podkreślając rolę ONZ i UE, które muszą przyczyniać się do pokoju. Trzeba architektów i rzemieślników pokoju – powiedział hierarcha, podkreślając odpowiedzialność Europy za pokój. 

Na koniec, przywołując myśl bł. prymasa Stefana Wyszyńskiego, kard. Zuppi wskazał na wielką moc modlitwy. Ja też doświadczyłem przemieniającej mocy modlitwy – wyznał, wspominając swoją pierwszą wizytę w Warszawie 1 września 1989 r., kiedy na zaproszenie prymasa Glempa miała tu miejsce modlitwa o pokój wspólnoty Sant`Egidio. Było to w 50. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Papież Jan Paweł II przesłał na to spotkanie specjalne orędzie na wideo, gdzie wspominając wrogie wojskowe marsze przez Warszawę wskazał, że teraz odbudowana stolica Polski słyszy zupełnie inne kroki, ludzi pragnących pokoju i wołających o niego.

Jesteśmy wezwani, by gorliwie i nieustająco modlić się o pokój w Ukrainie, w Ziemi Świętej. To nasz obowiązek – mówił przewodniczący włoskiego episkopatu apelując, by nie ulegać obojętności, a okazywać potrzebującym solidarność, bo tak buduje się pokój.

KAI,pa/Stacja7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę