Raport: polityka rodzinna wymaga radykalnej zmiany

Model polityki rodzinnej w Polsce jest zbyt skomplikowany i wymaga radykalnej odbudowy. Wsparcie materialne powinno być proste, powszechne i zagwarantowane na cały okres wychowania - to jedne z wniosków raportu przygotowanego przez Instytut "Ordo Iuris"

Raport został przygotowany przez dr. Tymoteusza Zycha, Olafa Szczypińskiego i Karolinę Dobrowolską. Partnerami raportu zostały Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus” i Centrum im. Adama Smitha.

Raport przypomina na wstępie, że doświadczenia państw europejskich z ostatnich kilkunastu lat wskazują, że odpowiednio skonstruowane instrumenty polityki rodzinnej mogą przyczynić się do wzrostu dzietności.
Rozwiązania prorodzinne funkcjonujące w krajach, w których po 1990 r. istotnie wzrósł poziom dzietności, mimo dużych zróżnicowań posiadają cechy wspólne. Różnorodne formy wsparcia materialnego mają charakter prosty i powszechny, przynajmniej część wsparcia jest udzielana w postaci bezpośrednich świadczeń przekazywanych rodzicom. Jego wysokość jest zbliżona do sumy podatków pośrednich, które rodzice płacą w związku z nakładami na wychowanie dziecka.

 

W większości tych państw rodzice mogą sami wybrać, czy wsparcie państwa w opiece nad dzieckiem ma być przeznaczone na żłobki i przedszkola, wynagrodzenie opiekunki czy na opiekę ze strony członków rodziny. Wsparcie obejmuje cały okres wychowania dziecka i jest najwyższe w okresie pierwszych lat jego życia.

Raport podkreśla, że w całej Europie można zauważyć pozytywny związek między dzietnością a tradycyjnym modelem rodziny opartej na małżeństwie. Kobiety żyjące w związkach małżeńskich rodzą przeciętnie więcej dzieci niż te żyjące w związkach nieformalnych.

Istnieje też ścisły związek między wzrostem dzietności a możliwością czasowego przerwania przez kobiety pracy zarobkowej po to, aby poświęcić ten czas na opiekę nad dzieckiem. Kobiety, które czasowo zawiesiły aktywność zawodową w tym celu, znacznie częściej rozważają posiadanie w najbliższym czasie kolejnego potomka niż kobiety, które na taką przerwę się nie zdecydowały.

 

Wydłużenie płatnego urlopu rodzicielskiego przyczyniło się, zdaniem autorów raportu, do zwiększenia dzietności w Polsce w 2014 roku. Choć prognoza GUS przewidywała w 2014 spadek liczby urodzeń o 9 tys., to jednak w poprzednim roku urodziło się prawie 6 tys. dzieci więcej niż w roku 2013.

Europejskie matki w olbrzymiej większości chcą bezpośrednio po urodzeniu dziecka poświęcić się w pełni obowiązkom macierzyńskim i dopiero po pewnym czasie godzić je z elastycznie zorganizowaną pracą zarobkową w niepełnym wymiarze.

Tymczasem pomimo wzrostu wydatków na politykę rodzinną w ostatnich latach, rozwiązania funkcjonujące w naszym kraju nie przyczyniły się do wzrostu dzietności. Wiele rozwiązań prezentowanych jako prorodzinne nie ma istotnego związku z sytuacją materialną rodzin posiadających dzieci. Tylko nieliczne mają charakter instrumentów polityki rodzinnej w ścisłym znaczeniu, jak urlop rodzicielski i ulga prorodzinna w podatku dochodowym.

 

Według raportu, polskie rozwiązania prorodzinne mają na tle innych państw europejskich charakter skrajnie etatystyczny. Wspierana jest wyłącznie opieka w placówkach opieki kolektywnej, a rodzice, którzy nie mogą z niej korzystać lub preferują inne modele opieki nad małym dzieckiem, są całkowicie pozbawieni wsparcia.

Na krytykę zasługują – zdaniem autorów publikacji – zasiłki, których progi nie są dostosowane do wzrostu minimalnego wynagrodzenia oraz wskaźnika inflacji w ostatnich latach. – Powoduje to zmniejszanie się ilości osób uprawnionych do skorzystania ze świadczeń rodzinnych – czytamy w dokumencie.

“Ordo Iuris” nie zostawia suchej nitki na przyznawanym jednorazowo tzw. becikowym, które ma według raportu znaczenie “przede wszystkim symboliczne”, a towarzyszący mu formalizm i skomplikowane procedury przyznawania stanowią utrudnienie dla osób, którym takie świadczenie się należy.

 

W raporcie doceniono natomiast wydatki na instytucjonalną opiekę nad dziećmi. Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej do 2013 r. wydatki sektora publicznego na przedszkola wzrosły (według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej) dwuipółkrotnie – z 3,6 do ponad 9 mld zł. W ostatnich latach notuje się także bardzo szybki wzrost wydatków na opiekę żłobkową. Zgodnie z szacunkami MPiPS, w 2011 r. w skali kraju wydatki na ten cel wynosiły 375,1 mln zł, a w 2014 r. już 559,5 mln zł.

Jednak same ustawodawstwo jest już dla instytucji opieki nad dziećmi mniej korzystne. Nową ustawą o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 i wydanymi na jej podstawie rozporządzeniami wprowadzono daleko idące utrudnienia w zakresie tworzenia instytucji opieki nad dziećmi do lat 3. Jaskrawo kontrastują one z sytuacją w innych krajach europejskich, gdzie swobodnie rozwijają się bardzo zróżnicowane formy zorganizowanej opieki nad dziećmi. Dlatego – postulują autorzy raportu – model polityki rodzinnej w Polsce wymaga radykalnej odbudowy.

Wsparcie państwa powinno obejmować cały okres opieki nad dzieckiem i jego wychowania. Należy wyeliminować istniejące w tym zakresie przerwy, w szczególności między 1. a 3. rokiem życia. Konieczne jest zapewnienie rodzicom swobody wyboru formy opieki nad dziećmi.

 

Najpilniejsze jest natomiast wprowadzenie bonu opiekuńczo-wychowawczego, który będzie przysługiwał rodzicom wszystkich dzieci od pierwszego do trzeciego roku życia i docelowo będzie posiadał wartość równą kosztowi opieki nad jednym dzieckiem w żłobku.

W dalszej kolejności wprowadzić należy także bon opiekuńczo-wychowawczy dla dzieci od 3. do 6. roku życia o niższej wartości, odpowiadającej średniemu kosztowi opieki nad dzieckiem w przedszkolu. Zdaniem autorów raportu, wprowadzenie takich bonów nie spowoduje istotnego wzrostu wydatków państwa w stosunku do zakładanych obecnie przez władze planów objęcia zdecydowanej większości małych dzieci opieką kolektywną.

Bony opiekuńczo-wychowawcze pozwolą za to na skorzystanie ze wsparcia rodzicom, którzy preferują inne formy opieki nad dzieckiem lub nie mogą korzystać z instytucjonalnej opieki kolektywnej (czyli żłobków, klubów malucha i przedszkoli), w tym osobom mieszkającym na wsi.

 

Wprowadzenie systemu bonów opiekuńczo-wychowawczych powinno być skoordynowane z dalszym wydłużaniem urlopu rodzicielskiego przynajmniej do 18 miesięcy. Podobnie jest bowiem w państwach, w których w okresie ostatnich kilkunastu lat wyraźnie wzrosła dzietność.

Raport podkreśla też, że szczególną opieką należy objąć rodziny wielodzietne, w których – pomimo relatywnie wysokich przychodów rodziców – dochód na członka rodziny jest najniższy.

Większość funkcjonujących obecnie w Polsce skomplikowanych mechanizmów prorodzinnych powinny zastąpić proste i powszechne świadczenia na każde drugie i kolejne dziecko, niezależnie od dochodu rodziny, którego wartość będzie wyższa w przypadku trzeciego i kolejnych dzieci. Wysokość tego świadczenia powinna rekompensować rodzinom średnie koszty podatków pośrednich zapłaconych w związku z wychowaniem dziecka do 18. roku życia, mając de facto charakter ryczałtowego zwrotu zapłaconego podatku.

 

Potrzeba zmian w zakresie polityki rodzinnej jest pilna. W raporcie Instytutu “Ordo Iuris” podkreślono, że w kolejnych dziesięcioleciach przemiany demograficzne będą stanowiły główną barierę rozwojową Polski.

Negatywny wpływ kryzysu demograficznego dotknie przede wszystkim gospodarkę. Największe znaczenie będzie miał bowiem spadek liczby osób w wieku produkcyjnym oraz radykalny wzrost liczby osób w wieku poprodukcyjnym, czyli zmiana proporcji pomiędzy liczbą płatników składek ubezpieczeniowych a liczbą osób uprawnionych do otrzymywania świadczeń.

 

Kryzys demograficzny w naszym kraju trwa od końca lat 80., a od końca lat 90. Polska zalicza się do państw o najniższym poziomie dzietności na świecie. Ogólny współczynnik dzietności w Polsce w 2014 r. wyniósł 1,29, co sytuowało nas na 212. miejscu na 224 kraje świata. Tymczasem współczynnik dzietności niezbędny do zapewnienia prostej zastępowalności pokoleń to przynajmniej 2,10-2-15 dziecka na rodzinę. Ostatnim takim rokiem był w Polsce rok 1988.


lk, mip / Warszawa

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

Sportowcy w charytatywnym kalendarzu Fundacji Brata Alberta

Plejada polskich sportowców pojawiła się w charytatywnym kalendarzu. Wśród nich między innymi - Agnieszka Radwańska, Marcin Gortat, Anita Włodarczyk, Adam Małysz, Krzysztof Hołowczyc, Mariusz Czerkawski

Dochód ma zasilić konto Fundacji imienia Brata Alberta. Fundacja prowadzi 32 domy i warsztaty terapii zajęciowej dla osób niepełnosprawnych intelektualnie.

 

To było wspólne dzieło – ważne dla sportowców i naszych podopiecznych – mówi Arkadiusz Tomasik z Rady Fundacji imienia Brata Alberta. Staraliśmy się pokazać sportowców w naturalny sposób – dodaje Mirosław Mróz – atysta-fotografik, który od lat współpracuje z Fundacją imienia Brata Alberta. Dlatego zdjęcia przedstawiają ich nie w pozach artystycznych, ale w środowisku, w którym funkcjonują na co dzień. Jak dodaje praca z nimi była przyjemnością.

 

Kalendarz ukazał się także w wersji limitowanej – 500 egzemplarzy. Będzie ona licytowana w internecie. Informacje o kalendarzu znajdują się także na prywatnych stronach sportowców.

 

Wszyscy uczestniczący w projekcie, swoją pracę wykonali bezpłatnie. Dochód ze sprzedaży kalendarza zostanie przekazany na rozbudowę placówek dla niepełnosprawnych w Lubinie na Dolnym Śląsku, Nieszawie na Kujawach i Brzeszczach-Jawiszowicach w Małopolsce.


IAR/Anna Łoś- Kluz/Radio Kraków/buch


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments