“Nie chodzi o porządki w niebie, ale o porządki w nas”. Ks. Marcin Kowalski o niedzielnej Ewangelii

Ta Ewangelia bardzo mocno wzywa nas, żebyśmy poważnie potraktowali słowo Jezusa, zaczęli Go naśladować - mówił ks. Marcin Kowalski, współautor książki "Jutro Niedziela", w poranku Siódma9 opowiadając o Ewangelii, którą usłyszymy w najbliższą niedzielę.

Polub nas na Facebooku!

"Nie chodzi o porządki w niebie, ale o porządki w nas". Ks. Marcin Kowalski o niedzielnej Ewangelii
Ta Ewangelia bardzo mocno wzywa nas, żebyśmy poważnie potraktowali słowo Jezusa, zaczęli Go naśladować - mówił ks. Marcin Kowalski, współautor książki "Jutro Niedziela", w poranku Siódma9 opowiadając o Ewangelii, którą usłyszymy w najbliższą niedzielę.

W Ewangelii najbliższej niedzieli Jezus – jak przypomina ks. Kowalski – zapowiada uczniom, że musi odejść i wrócić do Ojca, dlatego “powstaje straszna konsternacja, smutek wypełnia ich serca”.

– Jezus zapewnia, że to odejście nie jest ucieczką, nie jest pozostawieniem nas tutaj samych sobie w tym świecie pełnym zmagań i niepewności. On idzie do Ojca, żeby przygotować nam miejsce – podkreślił biblista.

Jak powinniśmy rozumieć Dom Ojca i to przygotowanie? Ks. Kowalski podkreślił, że to bardzo ciekawa fraza i obraz.

– Po pierwsze mówi, że tych mieszkań jest wiele i są to bardzo szczególe mieszkania, bo to są takie miejsca – mone po grecku – z których nikt nas nie wypędzi. To niebo jest dla nas. Jezus sugeruje, że nie idzie tam tylko po to, żeby samemu zamieszkać z Ojcem i odebrać chwałę, ale dzięki Niemu będzie tam mieli swoje stałe miejsce. Jak to zrobi? Posyłając nam Ducha Świętego – podkreślił. 

Biblista dodał, że “nie chodzi o porządki w niebie, ale o porządki w nas i siłę, którą pośle nam”.

– Ten Duch będzie nas prowadził do Niego, z Nim do Ojca i królestwa Bożego. Jezus mówi, że nie ma tu żadnej szczególnej wiedzy, do nieba idzie się przeze Mnie, Ja jestem drogą, prawdą i życiem – zaznaczył.

Niektórym grupom odbiorców nie wystarczało to co powiedział i zrobił Jezus, dlatego powstały gnostyckie ewangelie Tomasza i Filipa.

– Uważano, że to jest zbyt proste. A poza tym krzyż, droga walki i cierpienia jest bardzo nieatrakcyjna, więc musi być coś jeszcze, musi być jakaś wiedza. Trochę podobnie dzisiaj myślimy, że musi być jakieś inne objawienie. Szukamy w horoskopach, u wróżek, w innych religiach, w medytacji. To nie jest droga – mówi Jezus – Ja jestem drogą, czyli Ja prowadzę do prawdy o sobie samym, o tym, jaki jest sens tego świata, naszej obecności tutaj – podkreślił ks. Kowalski.

Współautor “Jutro Niedziela” podkreślił, że “ta Ewangelia bardzo mocno wzywa nas, żebyśmy poważnie potraktowali słowo Jezusa, zaczęli Go naśladować, wpatrywać się w Niego jako nasz przykład, drogę, a nie szukali w jakichś ezoterycznych źródłach, wiedzach, elementach innych religii”. 

 

siódma9.pl, kh/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Pochód inny niż wszystkie. O procesji z relikwiami św. Stanisława

To będzie jeden z nielicznych momentów w historii, kiedy tradycyjna procesja z relikwiami św. Stanisława z Wawelu do kościoła na Skałce nie odbędzie się. Wcześniej starą tradycję powstrzymała niemiecka okupacja, teraz - pandemia koronawirusa.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pochód inny niż wszystkie. O procesji z relikwiami św. Stanisława
To będzie jeden z nielicznych momentów w historii, kiedy tradycyjna procesja z relikwiami św. Stanisława z Wawelu do kościoła na Skałce nie odbędzie się. Wcześniej starą tradycję powstrzymała niemiecka okupacja, teraz - pandemia koronawirusa.

Tradycja narodziła się już 10 lat po męczeńskiej śmierci biskupa Stanisława. 8 maja 1089 r., w 10. rocznicę królewskiego zamachu na świątobliwego pasterza, lud Krakowa od początku otaczający kultem niezwykłą postać przeniósł uroczyście jego szczątki z katedry na Wawelu do klasztoru na Skałce, gdzie męczennik zginął. 

Tak zaczęło się coś, co trwało niemal nieprzerwanie do dnia dzisiejszego. Co roku coraz większe rzesze pielgrzymów nawiedzały 8 maja grób męczennika, aż jednodniowa uroczystość urosła do ośmiodniowego świętowania. Procesja z relikwiami świętego z Wawelu na Skałkę i z powrotem odbywała się zaś zawsze w niedzielę w trakcie tej Oktawy. 

Od początku też męczeństwo Stanisława wiązano z losami Polski. Gdy niedługo po jego męczeńskiej śmierci Polska rozpadła się na niezależne księstwa wskutek niefortunnego testamentu księcia Bolesława Krzywoustego, spora rzesza pobożniejszych Polaków uważała to za Bożą karę za śmierć świętego biskupa. Wiara w to, że jedność i siła państwa może wrócić zaczęła powracać wraz z ogłoszeniem go świętym, co nastąpiło w 1253 roku. Tą wiarą wykazał się również Władysław Łokietek – pierwszy władca jednoczącego się ponownie państwa – koronując się nie w Gnieźnie, jak dotychczas czyniono, ale na Wawelu, u grobu Męczennika. Od jego koronacji narodził się też nowy zwyczaj kolejnych władców: każdy następca tronu miał w sobotę przed niedzielną koronacją odbywał pieszą pielgrzymkę pokutną do miejsca śmierci św. Stanisława.

“Bolesław Śmiały zabił św. Stanisława biskupa krakowskiego w tym miejscu, królowie polscy dla przebłagania Boga za tę zbrodnię pobożne modlitwy odprawiać tu zwykli.”

– pisał Andrzej Maksymilian Fredro.

 

 

Tradycja urządzania procesji w niedzielę w oktawie 8 maja nie gasła przez wieki. Początkowo pielgrzymowali zakonnicy, potem zaś cały lud, z poszczególnych części Krakowa. Po raz pierwszy procesji zabronił dopiero w 1940 r. ówczesny hitlerowski gubernator Krakowa. Obchody i wówczas się odbyły, ale jedynie w kościele na Skałce. Tradycję przywrócił po zakończeniu okupacji metropolita Krakowski książę Adam Sapieha. W latach reżimu komunistycznego procesje również się odbywały, choć ich uczestnicy byli szykanowani przez władze. Próbowano też wszelkimi sposobami utrudniać organizację wydarzenia. 

Prawdziwy rozkwit popularności procesji św. Stanisława nastąpił w momencie, gdy metropolitą Krakowa został ks. Karol Wojtyła. To on starał się, by uroczystości na Skałce z lokalnego zwyczaju stały się świętem całego kraju. Dlatego też zaczął zapraszać m.in. biskupów z Polski i z zagranicy.

Niezwykłe obchody miały miejsce w 1966 roku – roku tysiąclecia Chrztu Polski, kiedy abp Karol Wojtyła zaprosił do Krakowa niemal cały Episkopat, z Prymasem Stefanem Wyszyńskim na czele oraz sprowadził kopię obrazu Matki Bożej z Częstochowy oraz relikwie św. Wojciecha. Procesję na Skałkę poprowadził wtedy w asyście arcybiskupów poznańskiego Antoniego Baraniaka i wrocławskiego Bolesława Kominka. W procesji oprócz noszonych zazwyczaj relikwii niesiono kopię obrazu Matki Boskiej z Częstochowy. Homilię do licznie przybyłych gości wygłosił Prymas Polski, a na zakończenie eucharystii został odczytany telegram od papieża Pawła VI.

 

FOT. Archiwum IPN

 

Od tamtej pory wspomnienie męczeńskiej śmierci biskupa Krakowa ponownie zyskało wymiar jednoczenia całego kraju w modlitwie o pomyślność Ojczyzny. Święty Jan Paweł II nazwał św. Stanisława „patronem chrześcijańskiego ładu moralnego”.

W tym roku starą tradycję zatrzymała już nie okupacja, ale obostrzenia wynikające z pandemii koronawirusa. Aby uczcić głównego patrona Polski, w najbliższą niedzielę – 10 maja, kiedy procesja miałaby się odbyć, będzie tylko jej pierwsza część: Msza przy grobie męczennika w wawelskiej katedrze. O godz. 10.30 będzie jej przewodniczył o abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Eucharystia będzie transmitowana przez Program Pierwszy Telewizji Polskiej. 

Duchowo wszyscy będziemy mogli w tym przedziwnym święcie uczestniczyć. 

 

Tego dnia na terenie całej Polski nie obowiązuje piątkowa wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych. 

 

ad/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap