fot. Wikipedia Creative Commons/Alegna13
Klauzura. Czy zakonnica naprawdę nie może wyjść z klasztoru?
Krata, zamknięte drzwi, specjalny mechanizm do przekazywania książek i listów. Klauzura kojarzy się z całkowitym odcięciem od świata. Tyle że rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana.
O klauzurze przypomniał właśnie Leon XIV. 21 września spotkał się z włoskimi klaryskami kapucynkami. Zachęcał je, aby życie za klauzurą było przeżywane nie jako izolacja, ale jako głęboka komunia między siostrami i z całym Kościołem. Mówił także o wartości ciszy w świecie zdominowanym przez pośpiech i hałas.
Ale czym właściwie jest klauzura?
ZOBACZ TEŻ>>> Miała spędzić w zakonie 3 dni… Jest w nim od ponad 50 lat!
Klauzura to nie tylko zamknięte drzwi
Słowem „klauzura” nazywa się wydzieloną część domu zakonnego, zastrzeżoną dla jego mieszkańców. Klauzura nie dotyczy wyłącznie zakonów klauzurowych, prowadzących życie kontemplacyjne. Kodeks prawa kanonicznego przewiduje, że w każdym domu zakonnym powinna istnieć przestrzeń przeznaczona wyłącznie dla członków wspólnoty.
Dopiero w klasztorach nastawionych na życie kontemplacyjne klauzura przyjmuje znacznie bardziej rygorystyczną postać. Siostry – albo bracia – wstępujące do klasztoru klauzurowego „zamykają się” dosłownie w klauzurze, nie mając kontaktu ze „światem”. Nie chodzi tu jednak o mur albo kratę. Chodzi o oddzielenie przestrzeni serca od świata zewnętrznego, aby możliwe było życie skupione na modlitwie, ciszy i wspólnocie.
Przeczytaj również
Watykańska instrukcja Cor Orans określa klauzurę jako przestrzeń ciszy i skupienia, która ma służyć nieustannemu poszukiwaniu Boga. Podkreśla przy tym, że ograniczenie przestrzeni i kontaktów zewnętrznych ma pomagać w przeżywaniu powołania kontemplacyjnego.
Czy siostra klauzurowa może wyjść?
Tak.
Klauzura nie oznacza, że zakonnica po przekroczeniu bramy klasztoru już nigdy nie może znaleźć się po jej drugiej stronie.
W przypadku najściślejszej, tzw. klauzury papieskiej, wyjście wymaga jednak odpowiedniej przyczyny i zgody. Cor Orans wymienia wprost m.in. kwestie zdrowotne, opiekę nad chorą siostrą, udział w koniecznej formacji, wykonywanie praw obywatelskich (udział w wyborach!) czy konieczność załatwienia spraw klasztoru, których nie da się załatwić w inny sposób. W sytuacji niebezpieczeństwa oczywiście również można opuścić klasztor.
A więc wizyta u lekarza? Tak. Pobyt w szpitalu? Oczywiście. Konieczna sprawa urzędowa? Również. Zwykłe wyjście do miasta albo na wycieczkę? To zupełnie nie odpowiada sensowi tego rodzaju życia.
Klauzura jest bowiem dobrowolnie przyjętym elementem powołania.
POZNAJ HISTORIĘ>>> Ekstrawertyk w zakonie klauzurowym? Dla Boga nie ma nic niemożliwego! S. Izabela Stokłosa
A czy ktoś może wejść do klauzury?
Tak, ale nie każdy i nie bez powodu.
Do przestrzeni objętej klauzurą mogą w określonych sytuacjach wejść m.in. biskup diecezjalny, kapłan udzielający sakramentów chorej siostrze, lekarz, pielęgniarka czy osoba wykonująca niezbędną naprawę. Prawo przewiduje też inne przypadki uzasadnione rzeczywistą potrzebą klasztoru. Może zatem – a czasem musi – wejść elektryk, hydraulik albo ekipa remontowa.
Granica istnieje naprawdę, ale ma chronić sposób życia wspólnoty, a nie tworzyć niedostępną twierdzę.
Klauzura klauzurze nierówna
Kościół zna różne formy klauzury.
Najbardziej wymagająca jest klauzura papieska, właściwa klasztorom całkowicie poświęconym życiu kontemplacyjnemu – w Polsce taką klauzurę mają np. siostry karmelitanki. Zasady takiej klauzury określa Stolica Apostolska. Obok niej istnieje m.in. klauzura konstytucyjna, której konkretne zasady wynikają z konstytucji danego instytutu, oraz klauzura monastyczna – na przykład w przypadku sióstr benedyktynek. Ta ostatnia zachowuje mocne oddzielenie od świata, ale może dopuszczać szerszą gościnność klasztoru.
Po co właściwie jest klauzura?
Z zewnątrz klauzurę łatwo odczytać jako zakaz: nie możesz wyjść, nie możesz wejść, nie możesz prowadzić życia takiego jak inni. Z punktu widzenia rodziny i znajomych – wręcz izolacja: z osobą, która decyduje się na życie w klasztorze klauzurowym, kontakt będzie bardzo ograniczony. Albo nie będzie go wcale. Wiele osób po prostu nie rozumie takiego sposobu życia.
Z perspektywy osoby, która żyje w klauzurze albo czuje powołanie do życia kontemplacyjnego punkt wyjścia jest inny. To wybór określonego, radykalnego – ale upragnionego sposobu życia, z którego dopiero wynikają ograniczenia i konsekwencje.
Ważne rozróżnienie: to nie ucieczka z powodu rozczarowań życiowych albo strachu przed realiami świata przyprowadza wciąż kandydatki do zakonów klauzurowych. To prawdziwe pragnienie, chęć, wybór podjęcia na zawsze takiego właśnie życia.
Co to za wybór? Leon XIV przypomniał to siostrom klauzurowym: „żyć Ewangelią, porzucając wszystko, co ziemskie, całkowicie i nieustannie zwracając się ku pierwszej i jedynej Miłości życia” – to znaczy ku Chrystusowi.
Klauzura tworzy przestrzeń, w której życie osoby i wspólnoty może zostać rzeczywiście podporządkowane Chrystusowi. Nie każdy rozumie taki radykalizm, ale są osoby, które takiego właśnie życia pragną.










