video-jav.net

“Mentalność młodych kształtują memy, a nie mamy”

Rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie ks. prof. Krzysztof Pawlina podczas zakończonych w środę Dni Duszpasterskich w Radomiu mówił o obrazie współczesnej młodzieży. - Komunikują się z całym światem, ale są niezdolni do kontaktu z samym sobą - zauważył prelegent.

Polub nas na Facebooku!

Ks. prof. Pawlina, bazując na badaniach socjologicznych mówił, że milenialsów (osoby urodzone na przełomie XX i XXI wieku) wyróżnia niebywała twórczość, pewność siebie, czy elastyczność, że nie mają żadnych kompleksów, że sieć jest ich domem, Facebook stał się centrum ich życia towarzyskiego, a Instagram stał miejscem kreowania własnego wizerunku. – Oni dorastali pod wpływem wszystkiego co jest „i” albo „e”: iPhone, iPad, iPod, e-maile, e-booki, e-faktury – mówił ks. Pawlina.

Dalej ks. Pawlina powiedział, że współczesna młodzież została wychowana przez rodziców, którzy zapewnili im wszystkie dobra. – Czują się bardzo pewni, nie dbają o to, by posiąść własność, lecz by czasowo używać. To pokolenie, które nie chce pracować, ale chce zarabiać. Nie wystarcza, że praca jest dochodowa. Ich się nie zatrudnia, można tylko z nimi współpracować. Pracodawca musi dostosować się do ich wymagań – zwrócił uwagę prelegent.

Według ks. Pawliny 30 proc. milenialsów to tzw. „ziomki”, dla których ważny jest wygląd, zaś wolny czas spędzają w galeriach handlowych, kochają kupować, ale mimo to bardzo obawiają się przyszłości. 20% młodzieży określana jest jako „domisie”. To konserwatyści, którzy szukają ładu i stabilności. Uważają, że przysięga małżeńska powinna być nierozerwalna. Cenią miłość i rodzinę.

Trzecia grupa – według ks. Pawliny – to „lajfhakerzy”, czyli „młode wilczki”. – To single, które mają wysokie poczucie własnej wartości. Wierzą, że zrobią karierę. Sami siebie traktują jako markę – powiedział prelegent.

Kolejna grupa współczesnej młodzieży określana jest jako regreci (16%). Mówią antysystemowo i antykorporacyjnie. Połowa z nich myśli, że będzie im się gorzej żyło niż ich rodzicom. Niemal 70% martwi się, co będzie jutro.

Ostatnia grupa to “hipsterzy” (12%). – Mało ich, ale ale w mediach jest ich pełno. To tzw. warszawka – “bananowe” dzieci z bogatych domów. Ponieważ dostają od rodziców dwa razy więcej kasy niż reszta młodych, łatwo im mówić, że pieniądze się nie liczą, że ważna jest kreatywność i talent. Są obywatelami świata – powiedział rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

Według niego, milenialsi nie myślą o zakładaniu rodziny i posiadaniu dzieci. – To emigracja cyfrowa, to dzieci żyjące w sieci. Autorytety instytucjonalne przestały działać, młodzi nie słuchają odgórnych nakazów. Dziś bardziej potrzebne jest towarzyszenie w ich przeżywaniu życia. Młodzi nie słuchają kazań, chcą by ktoś ich wysłuchał i zrozumiał. Nie chcą słuchać ekspertów, bo sami się uważają za ekspertów – przekonywał ks. Pawlina.

– Milenialsi nie potrzebują społecznej akceptacji, bo w dobie internetu każdy znajdzie swoją niszę. Według nich nauka Kościoła nie przystaje do współczesnego świata. W sprawach moralnych postępują według zasady „robię to, bo lubię”. Na sile przybiera proces już nie tyle selektywnego podejścia do wiary, ale komponowania swojej wiary. Pozwolę sobie dodać zdanie, które jest ryzykowane, ale ważne. Nie wystarczy dzisiaj posiąść prawdę, trzeba jeszcze wiedzieć, co z nią zrobić. To, że mamy Ewangelię, to dla młodych ludzi nic nie oznacza. Jak ją podać, żeby ona była dla nich wartością. To jest zadanie nowe – powiedział ks. Pawlina.

Z drugiej strony – kontynuował rektor – badania socjologiczne pokazują, że młodzi chcą szczęśliwej rodziny. – To może budzić optymizm, ale ci sami ludzie nie potrafią budować stabilności. To pokazuje nam niewiarygodność ich deklaracji. Tak mówimy o młodych ludziach analizując badania socjologiczne. Jaka jest Polska młodzież? Są znudzeni na samym początku swojego życia. Są zdolni do rozpraszania swojej energii. To sprawni profesjonaliści, ale dziecinnie bezradni w zakresie życiowej mądrości. Komunikują się z całym światem, ale są niezdolni do kontaktu z samym sobą. To młodość bez skrzydeł – powiedział gość Dni Duszpasterskich.

KAI/awo

Z KRAJU

Caritas w Kołobrzegu uruchomiła mieszkanie wypoczynkowe dla niesamodzielnych

Mieszkanie ma 3 pokoje, kuchnię i łazienkę. Od wczoraj mogą je bezpłatnie "wynajmować" osoby niesamodzielne wraz z rodzinami, aby zaznać wypoczynku nad morzem. Inicjatywa jest dziełem kołobrzeskiej Caritas.

Polub nas na Facebooku!

Na co dzień są chorzy, bezdomni, niepełnosprawni, długotrwale bezrobotni, słowem: niesamodzielni. Nieraz marzą o wakacjach, pozostających jednak całkowicie poza ich zasięgiem. Właśnie tej potrzebie chce zaradzić kołobrzeska Caritas otwierając swoje “mieszkanie wytchnieniowe”, jak nazywa je na potrzeby projektu. Lokum zostało oficjalnie otwarte 13 listopada w obecności biskupa Krzysztofa Zadarko, przedstawicieli Urzędu Pracy, ROPSu i Fundacji Nauka dla Środowiska.

Dyrektor Caritas ks. Tomasz Roda  przewiduje, że w do końca 2019 roku z oferty skorzysta 40 osób. – W ten sposób zauważamy, że osoba, która na co dzień spotyka się z różnego rodzaju trudnościami, barierami, a dodatkowo obciążona jest świadomością, że jest zależna od innych, zobaczy, że ktoś dał jej szansę na dobry wypoczynek w miejscu dostosowanym do jej niepełnosprawności, a także na zmianę środowiska – powiedział ks. Roda.

Pobyt w mieszkaniu jest bezpłatny i każdorazowo może trwać do tygodnia. Mogą z niego skorzystać osoby zakwalifikowane do projektu usług opiekuńczych Caritas, pn. “Dobre wsparcie”, realizowanego w naszej diecezji od tego roku. Obecnie jest takich osób 120. Wraz z nimi zaproszeni są również ich opiekunowie.

Pierwszym z lokatorów mieszkania, który zagości tu na 5 dni, jest bezdomny pan Władysław, który ze względu na amputację części stóp porusza się o kulach. Pochodzący z Opolszczyzny, od wielu miesięcy jest mieszkańcem schroniska dla bezdomnych im. Św. Brata Alberta w Koszalinie. Kilka dni w kołobrzeskim mieszkaniu, gdzie do dyspozycji będzie miał własny pokój, a także wygodnie urządzone kuchnię i łazienkę, to dla niego szansa powrotu, choćby na krótko, do samodzielnego życia. – Tutaj będę mógł oderwać się od schroniska, będę mógł spróbować życia gdzie indziej. Jestem zadowolony – powiedział pan Władysław.

– Człowiek, który jest w największej potrzebie, będzie tutaj mógł doświadczyć nie tylko pomocy i życzliwości, ale także miłości – podsumował fakt otwarcia mieszkanie wytchnieniowego bp Zadarko. – Caritas nie jest tylko kolejną organizacją charytatywną czy filantropijną, ale jest organizacją, która przez okazywaną pomoc chce przybliżyć Boga tym, którzy, z pozoru, wyglądają na wykluczonych, odrzuconych, o których już nikt nie myśli. Pragniemy, by miłość, która tu będzie okazywana, była przestrzenią spotkania z samym Jezusem Chrystusem.

Projekt włączenia społecznego, w ramach którego oddano mieszkanie wytchnieniowe, realizowany jest z funduszy unijnych RPO WZ, realizowany zaś we współpracy z Fundacją Nauka dla Środowiska, Caritas ASK, Województwem Zachodniopomorskim. Wartość mieszkania to 134 tys. (plus 18 tys. jego wyposażenie). Do tej sumy należy doliczyć blisko 130 tys. – to cena samochodu dedykowanego niepełnosprawnym mieszkańcom.

KAI/ad