„Jesteśmy dłużnikami tych, którzy poświęcają się pracy na roli”. Ogólnopolskie dożynki na Jasnej Górze

Pod hasłem „Do Maryi Niewiasty Eucharystii” na Jasnej Górze odbyło się ogólnopolskie święto dziękczynienia za plony. Tradycyjne w dożynkach udział wziął prezydent RP i przedstawiciele rolników z całego kraju.

Polub nas na Facebooku!

Za zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego, zwłaszcza w trudnym czasie na początku epidemii, za tegoroczny polski chleb, podziękował prezydent RP, Andrzej Duda.

– Za to, że tak dzielnie stoicie na straży naszego bezpieczeństwa, za to, że w tak pięknym stopniu wspieracie rozwój naszej gospodarki, tutaj na Jasnej Górze, w tym szczególnym roku chcę wam, z całego serca, w imieniu całego polskiego narodu podziękować – Bóg zapłać – powiedział prezydent. Dodał, że jest tutaj nie tylko po to, żeby podziękować za rok, by podziękować za plony, jest też, by w imieniu całego narodu, podziękować polskim rolnikom za trud, za ciężką pracę na roli i za to, że w tych nawet w najtrudniejszych warunkach, z którymi spotkaliśmy się także i w tym roku, szczególnie wiosną.

Prezydent podkreślił, że „bezpieczeństwo żywnościowe to jedno z ogromnie ważnych elementów bezpieczeństwa naszego kraju, o czym w tym roku dobitnie przekonaliśmy się”.

– Wszyscy pamiętają tan krótki moment, kiedy na początku pandemii koronawirusa w naszym kraju, w telewizjach pokazywano przez 2 czy 3 dni puste półki sklepowe, dlatego, że ludzie obawiali się, czy będą dostawy żywności czy nie, czy trzeba będzie gromadzić zapasy w domach. Te półki w sklepach, które przez chwile były puste, w ciągu tych pierwszych kilku dni, błyskawicznie zapełniały się produktami spożywczymi. Jedzenia, żywności nie zabrakło ani na chwilę – zauważył Andrzej Duda. Podkreślił, że „mamy ją i nie tylko wystarcza nam jej spokojnie na własne potrzeby, ale jesteśmy w stanie zabezpieczyć żywnościowo także i potrzeby innych”. – To dzięki wam Polska dzisiaj jest wielkim eksporterem żywności, i eksport żywności stanowi ogromnie ważną cześć naszego produktu krajowego brutto – zauważył prezydent RP.

Andrzej Duda podziękował też za wkład polskich rolników w walkę z bolszewikami, zwłaszcza sto lat temu. – Kiedy Wincenty Witos wezwał, by wszyscy szli i bronili Polski, powstaje milionowa armia, która w 70 procentach składa się z chłopskich synów. To ludzie polskiej wsi uratowali Rzeczpospolitą, nie pierwszy i nie jedyny raz w naszych dziejach, to właśnie oni, sól naszej ziemi, stawali w obronie Polski, stawali po to, by Polska była na mapie, stawali po to, by bronić wolności, niepodległości, wiary, tego wszystkiego co polskie – mówił prezydent RP.

 

 

Mszy św. dożynkowej przewodniczył abp Tadeusz Wojda z Białegostoku. – Trzeba jednoczyć siły, trzeba lepiej i szerzej współpracować między sobą, trzeba lepszego poszanowania produkcji i jej planowania, trzeba, by polskie rolnictwo nie było podzielone czy nawet skłócone, inaczej nie dorównamy rolnictwu na Zachodzie – mówił w kazaniu i dodawał „abyśmy wszyscy razem poczuli się strażnikami naszej polskiej ziemi, abyśmy wszyscy z niej uczciwie i sprawiedliwie korzystali, i abyśmy umieli dziękować Bogu, że przez ręce tych, którzy ją uprawiają, że nie brakuje nam codziennego chleba”.

Kaznodzieja zachęcał, byśmy wszyscy podjęli refleksję nad rzeczywistością i przyszłością polskiej wsi. – Należy się zastanowić nad powołaniem do pracy na roli a jeszcze bardziej nad właściwym korzystaniem i wykorzystaniem płodów rolnych – mówił arcybiskup podkreślając, że są to pytania coraz bardziej naglące, bo „zdajemy sobie sprawę, że w wielu regionach Polski wieś masowo się wyludnia, a jej społeczność jest coraz starsza i ziemia coraz bardziej zarasta, bo nie jest uprawniana”.

Jak podkreślał, w dużej mierze to smutny efekt deprecjonowani wsi w dziesięcioleciach powojennych, gdy „sukcesy odnosiła krzywdząca propaganda, która wpajała wykoślawione obrazy, że tylko miasto to progres, wolność szczyt marzeń, a wieś to bieda, zacofanie i alkohol, i na dodatek wiara”. Jednak, zdaniem kaznodziei, do tej sytuacji przyczyniają się też niektórzy rolnicy, którzy nie chcą współpracy z innymi rolnikami, zwłaszcza w lepszym wykorzystaniu maszyn i sprzętu rolniczego. – Dostrzega się też barak rozsądnego planowania zasobami, jak również brak odpowiedniej organizacji pracy, a to wszystko nie sprzyja a wręcz odstrasza młodych od pozostawania na roli – diagnozował abp Wojda.

– Dlatego musimy podchodzić do tej sytuacji z roztropnością i mieć świadomość, że wszyscy jesteśmy dłużnikami tych, którzy poświęcają się pracy na roli – powiedział kaznodzieja.

Za Janem Pawłem II powtarzał: „kochajcie ziemię, wpajajcie tę miłość młodym, którzy tworzą nowe rodziny a całe społeczeństwo winno być wdzięczne”.

Podziękował, tym którzy włożyli wiele trudu, by polskie rolnictwo i gospodarstwa, wzniosły się na wyższy poziom – ministerstwu rolnictwa, które stara się o unijne dotacje, prezydentowi, który rzeczowo i na różne sposoby wspiera plany rolników.

 

 

Eucharystia i bochen – dwa chleby dające życie – to motto tegorocznych wieńców dożynkowych na Jasnej Górze. Wśród zbóż, kwiatów i ziół znalazły się także wizerunki Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. Uplecione ręcznie krzyże, korony, to wyraz wdzięczności Bogu za otrzymane dary.

Na ogólnopolskie święto dziękczynienia za plony przybyli przedstawiciele rolników z całego kraju.

– Jesteśmy dumne, że możemy to wszystko zebrać i dziękować Panu Bogu za tegoroczne plony. To jest nasza tradycja, nasza dusza, musimy dziękować i prosić, by nigdy nam chleba nie zabrakło – powiedziała Karolina Domoracka z diec. sandomierskiej.

Na dożynki, by podziękować za chleb, przybyli nawet ci, dla których to wciąż trudy czas. – Przyjechaliśmy z Trzcinicy, z wsi koło Jasła, która teraz była bardzo mocno doświadczona powodzią, na sześćset domów, dwieście było zalanych. Pomimo tego co nas spotkało, albo może właśnie dlatego, chcieliśmy tu przyjechać i podziękować za to wszystko, mieliśmy jeszcze gradobicie i przywieźliśmy to, co nam zostało – powiedział Stanisława Marszałek z orkiestry ludowej z Trzcinicy.

Starostowie tegorocznych dożynek Anna i Grzegorz Wiesławscy, rodzice pięciorga dzieci, prowadzący gospodarstwo rolne o powierzchni 150 ha ukierunkowane na produkcję mleka i żywca wołowego, poprowadzili modlitwę zawierzenia.

Słowa podziękowania na zakończenie Eucharystii skierował bp Edward Białogłowski, delegat Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Rolników i Pszczelarzy. – Przynosimy serdeczną wdzięczność za polskich rolników i wszystkich ludzi związanych z sektorem rolnictwa, którzy kochają rolę, pracę na niej, troszczą się o gospodarkę rolną w naszej Ojczyźnie, dzielą się owocami swojej pracy, aby nie brakło nikomu codziennego chleba – mówił bp Białogłowski i prosił: „spójrz Maryjo łaskawie na dożynkowe wieńce, na wykonawców tych dzieł i arcydzieł, spójrz na delegacje z tymi wieńcami, które nie ulękły się trudu ani wirusa, są tutaj, aby się modlić, dziękować, radować i prosić o Twoje błogosławieństwo”.

Jasnogórskie dożynki to największe w kraju rolnicze święto dziękczynienia. Ich organizatorem jest Krajowe Duszpasterstwo Rolników.

Pierwsze centralne dożynki w Polsce odbyły się 28 sierpnia 1927 r. w Spale pod patronatem prezydenta RP Ignacego Mościckiego. W roku 1982 r. odbyły pierwsze dożynki jasnogórskie.

Dożynki należą do najważniejszych świąt na wsi, podczas których obchodzi się uroczyste zakończenie żniw. Tradycje związane ze ścinaniem ostatnich kłosów zbóż, znane były w Polsce już w XVI w.

 

KAI, fot. Twitter/JasnaGóraNews

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Z KRAJU

Kard. Dziwisz o śp. kard. Jaworskim: Służył Kościołowi w trudnych czasach

Kościół w Polsce ma wielki dług wdzięczności wobec świętej pamięci kardynała Mariana Jaworskiego - pisze kard. Stanisław Dziwisz w przekazanym KAI wspomnieniu o zmarłym wczoraj byłym metropolicie lwowskim, bliskim przyjacielu św. Jana Pawła II i wybitnym filozofie o międzynarodowej renomie.

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy tekst kard. Stanisława Dziwisza o śp. kard. Marianie Jaworskim:

Historia życia kardynała Mariana Jaworskiego zaczęła się we Lwowie. Miłość do tego miasta towarzyszyła mu do końca, choć musiał je opuścić w 1945 roku. Razem z grupą kleryków wyższego seminarium duchownego podzielił los wygnańca – arcybiskupa metropolity lwowskiego obrządku łacińskiego Eugeniusza Baziaka. Seminarium znalazło gościnę w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie lwowscy klerycy mogli odbyć studia filozoficzno-teologiczne i przygotować się do kapłaństwa. Kalwaria Zebrzydowska stała się dla kard. Jaworskiego drugą ojczyzną. Związał się z nią do końca życia, pozostając wdzięcznym ojcom Bernardynom za przygarnięcie i umożliwienie studiów. W sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej przyjął święcenia prezbiteratu 25 czerwca 1950 roku z rąk swojego biskupa Eugeniusza Baziaka.

Ks. Marian Jaworski rozpoczął posługę kapłańską w Archidiecezji Krakowskiej jako wikariusz w Poroninie. Niemal równocześnie podjął dalsze studia, najpierw na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, uwieńczone doktoratem z teologii, a następnie na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, również uwieńczone doktoratem, tym razem z filozofii. W ten sposób związał się ze światem uniwersyteckim, a nauka stała się ważna częścią jego służby Kościołowi. Potem przyszedł czas na habilitację z zakresu filozofii religii na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie i kolejne nominacje na profesora nadzwyczajnego i zwyczajnego.

Trzeba podkreślić, że ks. Jaworski od samego początku zdobył pełne zaufanie arcybiskupa Baziaka w trudnych czasach, jakie przyszło im wspólnie dzielić. Arcybiskup skierował go na specjalistyczne studia, dostrzegając wybitne zdolności młodego kapłana, a następnie mianował go swoim kapelanem i osobistym sekretarzem. Ks. Jaworski stał się powiernikiem trudnych spraw swego biskupa, prześladowanego w czasach komunistycznych, który w ostatnich latach swego życia został administratorem Archidiecezji Krakowskiej.

W Krakowie, w latach pięćdziesiątych, doszło do spotkania młodego ks. Mariana Jaworskiego z nieco starszym, o sześć lat, ks. Karolem Wojtyłą. Połączyło ich zamiłowanie do nauki, duszpasterstwo wśród młodzieży, a także wspólne mieszkanie w podwawelskim grodzie przy ul. Kanoniczej. Ale przede wszystkim tych dwóch wielkich ludzi Kościoła połączyła aż do śmierci głęboka wiara i miłość Kościoła – odwaga i gotowość służenia Kościołowi w trudnych czasach.

Ks. Marian Jaworski, podobnie jak kardynał Karol Wojtyła – Jan Paweł II, naznaczony był stygmatem cierpienia. Podróżując w 1967 roku do Olsztyna, gdzie miał zastąpić krakowskiego kardynała, w katastrofie kolejowej pod Działdowem stracił lewą rękę. To nieszczęście jeszcze bardziej zbliżyło go do kard. Wojtyły, który odczytał wydarzenie jako cierpienie za niego. Kolejne cierpienia jeszcze bardziej zbliżyły dwóch przyjaciół. Kard. Jaworski przeżył boleśnie zamach na Jana Pawła II 13 maja 1981 roku, a także kolejne choroby i cierpienia świętego Papieża. Był jego duchowym powiernikiem. Był świadkiem odchodzenia z tego świata i śmierci Jana Pawła II, udzielając mu wiatyku na drogę do wieczności.

W przeddzień swojej śmierci, 1 kwietnia 2005 roku, Jan Paweł II poświęcił korony dla dwóch obrazów Matki Bożej Częstochowskiej: dla obrazu znajdującego się w kaplicy w podziemiach Bazyliki św. Piotra oraz dla obrazu na Jasnej Górze. Kardynał Jaworski ukoronował ten pierwszy obraz w grotach watykańskich. Bardzo przeżył to wydarzenie. Wspominał zawsze, że jego poprzednik we Lwowie, święty arcybiskup Józef Bilczewski, zabiegał i uprosił u św. Piusa X korony dla Jasnogórskiej ikony, gdy poprzednie zaginęły na początku XX wieku.

W 1984 roku Jan Pawel II mianował ks. profesora Mariana Jaworskiego biskupem i administratorem apostolskim w Lubaczowie, a dziewięć lat później, na początku 1991 roku, po wielkich zmianach politycznych w naszej części Europy, mianował go arcybiskupem metropolitą Lwowa obrządku łacińskiego. Urząd ten pełnił aż do przejścia na emeryturę jesienią 2008 roku. W tym czasie w swoim rodzinnym mieście i w swojej archidiecezji służył Kościołowi, pomagając mu odradzać się po kilkudziesięciu latach prześladowań ze strony reżymu komunistycznego i sowieckiego. Z całym oddaniem podjął się tej niełatwej posługi pasterskiej w nowej rzeczywistości geopolitycznej. Słusznie możemy go nazwać odnowicielem życia Kościoła lwowskiego, szczycącego się wspaniałą historią i ogromnym dziedzictwem ducha. W styczniu 1998 roku Ojciec Święty mianował arcybiskupa Jaworskiego kardynałem „in pectore”, a nominację tę ujawnił trzy lata później.

Kościół w Polsce ma wielki dług wdzięczności wobec świętej pamięci kardynała Mariana Jaworskiego. Idąc śladami kardynała Karola Wojtyły, troszczył się szczególnie o poziom nauczania na wydziałach teologicznych i w wyższych seminariach duchownych w naszym kraju. Jako profesor filozofii wniósł wkład w formację intelektualną całych zastępów kandydatów do kapłaństwa. Piastował urząd dziekana Wydziału Teologicznego w Krakowie, a w latach 1982-1988 był pierwszym rektorem Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, erygowanej przez Jana Pawła II.

Rzeczpospolita doceniła zasługi wielkiego syna narodu polskiego, odznaczając go trzy lata temu Orderem Orła Białego „w uznaniu znamienitych zasług dla odbudowy życia religijnego na Kresach Wschodnich oraz pogłębiania dialogu ekumenicznego, za osiągnięcia naukowe w dziedzinie filozofii i teologii”. Również Ukraina przyznała mu dwukrotnie Order księcia Jarosława Mądrego.

Hasłem posługi biskupiej kardynała Mariana Jaworskiego stały się słowa św. Pawła Apostoła: „Mihi vivere Christus est” – „Dla mnie życiem jest Chrystus” (Flp 1, 21). To był sekret jego życia, jego miłości i służby.

Stanisław kard. Dziwisz

 

KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap