fot. Kamil Szumotalski/unsplash.com

Rzeczy, z których możesz zrezygnować w Wielkim Poście, a które nie są słodyczami

Wielki post to kolejny czas w ciągu roku, kiedy zachęcani jesteśmy do podejmowania postanowień. Czemu mają one służyć? Jakie wyrzeczenia podejmować? Czemu nie każdy musi rezygnować właśnie ze słodyczy?

Reklama

Nie tylko słodycze

Można odnieść wrażenie, że jeśli z czegoś w wielkim poście rezygnujemy, to w pierwszej kolejności ze słodyczy. Jest jednak o wiele więcej pomysłów na podjęcie wyrzeczenia w tym wyjątkowym czasie. Kilka z nich podpowiadają twórcy Catholic Link – bazy gromadzącej treści, które można wykorzystać w działaniach ewangelizacyjnych.

Na udostępnionej przez nich infografice proponują kilka pomysłów na “Rzeczy, z których można zrezygnować w czasie postu, a które nie są słodyczami”. Są wśród nich:

  • plotkowanie,
  • ciepły prysznic,
  • chleb,
  • mówienie “moim zdaniem…”,
  • robienie wymówek.

Propozycje te są bardzo zróżnicowane. Autorzy grafiki pokazują, jak szeroko i kreatywnie można podejść do tematu postanowień. Każdy z nas może znaleźć w swojej codzienności coś, z czego mógłby zrezygnować 

Reklama
Reklama

Post, który prowadzi do jałmużny

Warto zwrócić uwagę, że podjęcie postanowienia może być jednocześnie postem – rezygnacją z jakiegoś dobra w czyjejś intencji. Postem nie będzie rezygnacja z plotkowania, oszukiwania, obrażania innych ludzi – bo te czynności same w sobie dobrem nie są. Oczywiście warto w tym pokutnym czasie podejmować walkę ze swoimi słabościami – zupełnie tak, jak na co dzień. Zwrócić uwagę na swoje myśli, słowa, uczynki, zaniechanie czynienia jakiegoś dobra na rzecz innych – wsłuchać się w głos sumienia.

Jednak już ciepły prysznic, codziennie jedzony chleb czy nawet słynne słodycze to dobra, których można się wyrzec w imię jeszcze większego dobra – nie tylko po to, by pracować nad sobą. Jak przypomina o. Paweł Kozacki OP “odmawianie sobie czegoś w czasie postu, na przykład jedzenia, powinno kierować na drugiego człowieka”.

Post i jałmużna, to dwa elementy, które się dopełniają. Razem przeżywane powodują, że trudno zamknąć się w takiej autokreacji. Jałmużnę warto rozumieć szeroko, nie tylko jako wrzucenie pieniążka do puszki – chociaż i to ma swoje znaczenie. Chrześcijanie pierwszych wieków jeżeli pościli i czegoś nie jedli, to zaoszczędzone pieniądze ofiarowywali biednym. I taki wymiar postu warto sobie przypomnieć – to, czego sobie odmawiam, powinno być darem dla drugiego człowieka – mówił w jednym z wywiadów dominikanin.

Reklama
Reklama

POLECAMY: Post to nie “autokorekta”

Z czego dobrego można zrezygnować?

Pomysłów na postne wyrzeczenia może być bardzo dużo. Nie ma jednego, sprawdzonego postanowienia, uniwersalnego dla każdego wierzącego. Relacja z Bogiem to kwestia bardzo indywidualna, stąd warto poświęcić chwilę na zastanowienie się i podjęcie takiego postu, który jednocześnie będzie umartwieniem i ofiarą, ale wciąż będzie adekwatny do funkcjonowania na co dzień i nie niemożliwy do realizacji.

Katolicy przyzwyczajeni są do piątkowej wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych w każdy piątek. Dodatkowo w Środę Popielcową i Wielki Piątek zobowiązani są oni do postu ścisłego. Rezygnacja z jedzenia mięsa czy ograniczenie posiłków w ciągu dnia to z pewnością realne propozycje do podjęcia ich jako postu także w inne dni tygodnia.

Reklama

Z czego dobrego jeszcze można zrezygnować? Szukając odpowiedzi na to pytanie, warto spojrzeć na swój dzień powszedni i pomyśleć, które jego stałe elementy to dobra, które nam spowszedniały, a wyrzeczenie się ich będzie dla nas wysiłkiem, który możemy podjąć dla większego dobra, np. dla okazania miłości bliźniemu. Kawa, długi sen, słuchanie muzyki, częste korzystanie z mediów społecznościowych. Rezygnując z tych dóbr, łatwo dostrzeżemy możliwość dzielenia się wielkopostną jałmużną – to może być chociażby czas, który poświęcimy z uwagą drugiemu człowiekowi.

Po co podejmować wielkopostne postanowienia?

Ks. Marcin Kowalski, biblista i współautor cyklu “Jutro Niedziela”, zwraca uwagę na to, co o poszczeniu mówią ewangelie i jak pogodzić zachętę do umartwiania z chrześcijańską radością. W jednym ze swoich artykułów wyjaśnia, że celem postu i umartwienia jest pokonanie tego, co oddala nas od Jezusa, a “celem chrześcijańskiego życia jest nie post i umartwienie, ale przeżywanie radości bycia z Panem”.

Zwraca też uwagę, że “dobrze przeżywany post może być ogromną szansą na poprawienie jakości życia” i podaje 3 kroki do osiągnięcia tego celu:

  • Po pierwsze: realistyczne spojrzenie na siebie samego: jestem grzesznikiem potrzebującym nawrócenia. “Post jest jak czyszczenie twardego dysku, żeby poprawić parametry pracy mojego życiowego softu” – pisze ks. Marcin Kowalski.
  • Po drugie: post zwiększa siłę rażenia modlitwy. “Są jakieś sprawy, słabości, grzechy, z którymi zmagam się już od dawna? Sprawdźmy, jak będą się rozwiązywały, kiedy dołączymy do naszej modlitwy post i wyrzeczenie” – dodaje.
  • Po trzecie: postu nie praktykuje się tylko dla wyrobienia sobie silnej woli. “To nie ćwiczenie w samodoskonaleniu, rodzaj siłowni, po której wyskoczy mi duchowy kaloryfer. Post poszerza moje serce, tak, aby było zdolne przyjąć więcej łaski Pana” – wyjaśnia

ZOBACZ WIĘCEJ: Post… I czujesz, że żyjesz!

ot/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę