Czas – Boża inwestycja

Koniec Wielkiego Postu to czas rozliczeń ze swoich postanowień. I znowu, jak w każdym roku, pojawia się pytanie, czy dobrze wykorzystałem ten czas. Mam wrażenie, że często do tych 40 dni podchodzimy jak do duchowych zawodów, a przecież Wielki Post to coś więcej niż ściganie się ze swoimi wyrzeczeniami.

Aleksandra
Burdan
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czas - Boża inwestycja
Koniec Wielkiego Postu to czas rozliczeń ze swoich postanowień. I znowu, jak w każdym roku, pojawia się pytanie, czy dobrze wykorzystałem ten czas. Mam wrażenie, że często do tych 40 dni podchodzimy jak do duchowych zawodów, a przecież Wielki Post to coś więcej niż ściganie się ze swoimi wyrzeczeniami.

Część z nas pewnie obudziła się w niedzielę z letargu z palemką w ręce, głową dopiero co posypaną popiołem i z cichym retorycznym pytaniem; ,,Gdzie byłem przez te ostatnie 40 dni?”.

Można się załamać, ale to raczej do niczego dobrego nie doprowadzi. Można też potraktować tę myśl jako początek nawrócenia. A Wielki Tydzień to czas ogromnej łaski! Każda godzina, każda minuta jest na wagę złota. Dni przesiąknięte Słowem, sakramentami oraz najważniejszymi wydarzeniami w historii Zbawienia – kiedy jak nie teraz uczyć się od Boga czym jest dar czasu?

Przejrzyj na oczy

Czas nie jest tylko zlepkiem chwil do zabicia, wyeksploatowania ponad miarę czy też do jako takiego przeżycia. Czas to miłość, dar Boga, Jego inwestycja w nas. Gdy czas traktowałam jako swoją własność i niezbywalne prawo mi przysługujące, to zauważyłam, że zaczął mi przemykać przez palce. Stał się tak bardzo nieuchwytny, że w jednej chwili budziłam się w poniedziałek rano, żeby za sekundę zorientować się, że jest już niedziela. Co było w tak zwanym międzyczasie – nie pamiętam, ale raczej nie było w nim nikogo. Tylko ,,ja, moje, mnie”, wszelkie braki i niespełnione pragnienia. Byłam na ich punkcie tak bardzo skupiona, że nawet nie zwróciłam uwagi kiedy stałam się jak ślepiec z Ewangelii św. Marka – A gdy przejrzał, powiedział: Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa (Mk 8,24). Z pomocą Jezusa, niewidomy zaczął dostrzegać tych, których miał wokół, wyszedł ze swojego zamknięcia.

Podobnie jak u niewidomego z Ewangelii, u mnie uzdrowienie również było procesem. Powoli zaczęłam dostrzegać ile mam. W sercu rodziła się coraz większa wdzięczność, a ta lubi się dzielić – zupełnie jak czekolada. Można zjeść samemu całą tabliczkę, ale instynktownie chcemy się nią połamać. Moją tabliczką czekolady, był właśnie zaniedbany dotychczas czas i wszystkie talenty, które przez to zaniedbanie nie miały kiedy się rozwinąć.

Cud dzielenia

W Marysi, córce moich przyjaciół, zakochałam się od pierwszego spotkania. Z nowotworem złośliwym mózgu Marysia walczy już rok. Kilkumiesięczna dziewczynka o przenikliwym, dorosłym spojrzeniu, uśmiechu Mona Lisy, zakochana w muzyce klasycznej. Nie zdziwiłabym się, gdyby zamiast książeczki z bajkami przyniosła mi do przeczytania Platona i śmiem twierdzić, że zrozumiałby z niego więcej ode mnie. Maleńka, silna istota, której walka z nowotworem mózgu poruszyła nie tylko cały Lublin, ale dotarła nawet do Pani Prezydentowej i samego Papieża Franciszka. Od początku wszystko to, co dzieje się wokół Marysi, kierowane jest Bożą ręką. Od samego początku Marysia i jej rodzice otaczani są modlitwą przyjaciół, rodziny i zupełnie obcych ludzi. Marysia zjednoczyła tysiące osób, którzy niejednokrotnie pisali, że dzięki niej, jej chorobie, sami wrócili do modlitwy, do Boga. Liczne msze święte ofiarowane w jej intencji, różańce, litanie, intencje pielgrzymkowe – wszystko to, nie pozostało bez odpowiedzi. Pan Bóg od początku jej cierpienia zsyła ludzi, którzy modlą się za Marysię – o jej powrót do zdrowia, ale także za siłę do walki dla jej rodziców. I to właśnie dzięki modlitwie rodzice Marysi nie poddali się, ale postanowili walczyć o zdrowie swojego dziecka. Dzięki zaangażowaniu kilku tysięcy osób udało się przenieść Marysię do specjalistycznej kliniki Bambino Gesu w Rzymie, gdzie obecnie jest leczona.

#CudMarysi – tak określamy to, co się wokół Marysi dzieje. Zjednoczyła tysiące osób, którzy niejednokrotnie pisali, że dzięki niej i jej chorobie, sami wrócili do modlitwy. Uruchomiła w ludziach ogromne pokłady dobra i niespotykaną chęć działania – dzielenia się swoimi talentami, zdolnościami, pieniędzmi – ale również czasem.

Zaufaj i odzyskaj Wielki Post

To jest naprawdę niesamowite co Pan Bóg może zdziałać, gdy odda mu się swój czas. A my tak często powtarzamy, że nic nie mamy i nic nie potrafimy. Odnoszę wrażenie, że Pan Bóg jest jeszcze gorszy z matematyki niż ja. My się chcemy dzielić, a On pomnaża. Damy mu marne 2 ryby i 5 chlebów, a On to tak pobłogosławi, że wszyscy jedzą do syta i jeszcze zostanie 12 koszy.

Gdy chcemy podzielić się czasem – to okazuje się, że już nie przelatuje przez palce. Starcza go dla nas i dla tych, których Bóg stawia na naszej drodze. Gdy dzielimy się talentami – czasem przez łzy, bo w siebie nie wierzymy – to Bóg może je wtedy w nas pomnożyć. Gdy już opadamy z sił i tracimy nadzieję czy damy radę, to wysyła nam fantastycznych ludzi do pomocy, którzy stają się naszymi nowymi przyjaciółmi.

Dlatego zastanawiam się, czy to ja bardziej pomogłam Marysi, czy raczej ona mi… #cudMarysi trwa. W ciągu zaledwie 7 dni udało się zebrać niemal całę kwotę z 325 tys. potrzebną do kontynuacji leczenia w szpitalu Bambino Gesu w Rzymie. Wierzę, że Marysia, dzięki modlitwie i najlepszej możliwej opiece lekarskiej, jaką posiada, odzyska mowę i wzrok. A wtedy ponownie zawstydzi mnie swoim przenikliwym spojrzeniem i subtelnym uśmiechem małej damy.

Być może należysz do grona tych, którzy obudzili się właśnie z palemką w ręku, prochem na głowie i z poczuciem zmarnowanej szansy – ale pamiętaj, że Wielki Tydzień Łaski trwa! Przyznaj przed Bogiem, że to raczej On powinien zająć się zarządzaniem Twoim czasem. Nie stawiaj warunków komu go odda i w jakim celu. Zaufaj – a wtedy Wielki Post nie będzie zmarnowaną szansą.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Aleksandra Burdan

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aleksandra
Burdan
zobacz artykuly tego autora >

3 tys. ludzi na Drodze Krzyżowej w Nowej Hucie

W Niedzielę Palmową, ulicami Nowej Huty przeszła trzynasta Nowohucka Droga Krzyżowa, której przewodniczył i głosił rozważania metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Tradycyjnie rozpoczęła się przy kościele Księży Pallotynów i przebiegała w stronę opactwa Cystersów w Mogile ulicami Bulwarową i Klasztorną. Wzięło w niej udział niemal trzy tysiące osób.

Polub nas na Facebooku!

3 tys. ludzi na Drodze Krzyżowej w Nowej Hucie
W Niedzielę Palmową, ulicami Nowej Huty przeszła trzynasta Nowohucka Droga Krzyżowa, której przewodniczył i głosił rozważania metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Tradycyjnie rozpoczęła się przy kościele Księży Pallotynów i przebiegała w stronę opactwa Cystersów w Mogile ulicami Bulwarową i Klasztorną. Wzięło w niej udział niemal trzy tysiące osób.

Droga krzyżowa ulicami Nowej Huty odbyła się po raz trzynasty. Nabożeństwo to wpisało się już w tradycje nowohuckie. Nawiązuje ono do wydarzeń z 1960 roku, gdy mieszkańcy stanęli przeciw władzy komunistycznej w obronie krzyża na os. Teatralnym, który miał być usunięty.

Na początku nabożeństwa abp Jędraszewski podziękował wszystkim zgromadzonym za wspólne podążanie za krzyżem Jezusa. Przypomniał, że zbliżający się Wielki Tydzień ma przybliżyć wiernych do przeżywania Paschy. – Życzę Wam moi drodzy paschalnej radości i tej nadziei, którą daje nam Zmartwychwstały Pan. Niech pokój, pojednanie, miłosierdzie i zatroskanie o wspólne dobro przezwyciężą to, co staje się ciężarem dla wielu z nas – powiedział. Na zakończenie metropolita krakowski pobłogosławił wszystkich zebranych relikwiami Krzyża Świętego.

I stacja – Pan Jezus na śmierć skazany – zwróciła uwagę na to, że człowiek często w imię konformizmu i wygody opowiada się za kłamstwem i nie potrafi się mu sprzeciwić. Tymczasem jedynie Chrystus i jego prawda może go wyzwolić.

– Wyzwala nas najpierw sam Chrystus, który powiedział o sobie, że jest prawdą. Wyzwala nas każde opowiedzenie się za prawdą w życiu indywidualnym, społecznym i narodowym – zwłaszcza wtedy, gdy dla obiektywnej prawdy jesteśmy gotowi narazić się innym.

II stacja – Pan Jezus zostaje obarczony krzyżem – nawiązywała do ewangelicznego opisu skazania Chrystusa, który przed drogą krzyżową zostaje poddawany torturom. Do takiej eskalacji i tryumfu zła dochodzi również, gdy człowiek trwa w ciężkim grzechu.

– Uporczywe trwanie w grzechu rodzi kolejne grzechy. W sercu człowieka rosną złość i nienawiść. Coraz trudniej przychodzi mu prosić Boga i innych ludzi o przebaczenie. Coraz łatwiej stacza się na drogę prowadzącą ku zatraceniu.

III stacja – Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy – odwoływała się do sceny kuszenia Jezusa przez szatana na pustyni. Chrystus jednoznacznie wskazuje jakimi wartościami powinien się w życiu kierować człowiek i daje przykład jak przezwyciężać upadki.

– Pan Jezus upadł pod krzyżem, ale zaraz się z tego upadku podniósł. Tym samym pokazał nam, jak przezwyciężać nasze upadki, powstałe na skutek pożądliwości ciała.

 

 

IV stacja – Pan Jezus spotyka Matkę swą Bolesną – przywoływała postać Maryi, która świadoma tego że Chrystus jest samą Prawdą, była świadkiem rzucanych mu oszczerstw. Wiedziała, że zło może zwyciężyć tylko jej syn.

– Bezradna, patrzyła na to widowisko kłamstwa i nienawiści, a jednocześnie wiedziała: jej Syn przechodzi przez to wszystko, aby to skumulowanie zła przezwyciężyć Bożą dobrocią, Bożym miłosierdziem. Bo właśnie na tym polega Odkupienie, którego Ona, Matka, z łaski Bożej jest Współuczestniczką.

V stacja – Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi – przybliżała postać Szymona z Cyreny, który został zmuszony do pomocy Jezusowi. Jednak gdy tylko napotkał Jego wzrok, zrozumiał że jest to dla niego chwila łaski. Przywołane zostały słowa św. Jana Pawła II, który mówił o tym, że brzemię należy dźwigać wspólnie i nie występować przeciw sobie. Z drugim człowiekiem należy szukać porozumienia, nie traktować go jak wroga.

– „Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy «brzemię» dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od solidarności.”

VI stacja – Weronika ociera Panu Jezusowi twarz – wskazywała na postać św. Weroniki. Kardynał Karol Wojtyła poświęcił jej swój poemat Odkupienie szuka twego kształtu, by wejść w niepokój wszystkich ludzi. Weronika dzięki zapatrzeniu w twarz Jezusa odkryła prawdę, że jest on Jednorodzonym Synem Boga.

– My też pytamy dzisiaj siebie o źródło, które nadało tak niezwykły kształt postaci Weroniki. Rozważając jej czyn na krzyżowej drodze Pana Jezusa, odpowiadamy: tym źródłem jest pragnienie zapatrzenia się w Miłość, która nas zbawiła i odkupiła.

 

 

VII stacja – Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi – wyjaśniała, że pożądliwość oczu prowadzi do pragnień, które należy zdecydowanie odepchnąć. Takiego kuszenia doświadczył Pan Jezus, gdy szatan postawił Go na narożniku świątyni i zachęcał by rzucił się w dół. Chrystus zdecydowanie odrzucił jego słowa, powołując się na Pismo. Podczas drogi krzyżowej podniósł się z kolejnego upadku, by pełnić wolę Ojca.

– Dla nas natomiast ciągle aktualnymi pozostają słowa św. Jana Ewangelisty: „Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki”

VIII stacja – Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty jerozolimskie – tłumaczyła, że płacz jerozolimskich niewiast jest znakiem sprzeciwu wobec zła świata. Jest także wyzwaniem dla nas, abyśmy byli wrażliwi na nieszczęścia innych.

– Przecież jako chrześcijanie, wezwani do miłości bliźniego, czujemy się stróżami i opiekunami każdego, kto wyciąga ku nam proszącą dłoń, każdego, kto kieruje ku nam błagalne spojrzenie.

IX stacja – Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci – mówiła o grzechu pychy. W rozważaniu zostały przywołane słowa Ojca Świętego Franciszka, skierowane do przewodniczących Konferencji Episkopatu, które wskazywały na nadużycia władzy wynikające z pychy szatana, który zapanował nad sercami ludzi. Jezus podnosi się z kolejnego upadku, by zbawić świat.

– Jako zwycięski Baranek, który „trwa na wieki”, zachęca nas, byśmy kroczyli wytyczoną przez Niego drogą: „Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych”

X stacja – Pan Jezus z szat obnażony – rozważała ile spośród zebranych na Golgocie osób uszanowało godność Chrystusa. Jezus wzywa nas do poszanowania innych i obrony wartości chrześcijańskich. Nawołuje, by chronić zwłaszcza niewinne dzieci.

– Obnażony na szczycie Golgoty Chrystus nieustannie wzywa świat do czystości spojrzeń, myśli i czynów. Wzywa do tego w imię poszanowania godności każdej osoby ludzkiej. W imię prawa do zachowania własnej intymności.

XI stacja – Pan Jezus przybity do krzyża – nawiązała do początków działalności Chrystusa, gdy Zbawiciel zbierał apostołów, by następnie dać im moc uzdrawiania. Głoszenie Dobrej Nowiny nie zostało przerwane nawet wtedy, gdy Jezus został przybity do krzyża. Święty Paweł podkreślał w swoim liście do Tymoteusza, że nic nie może pozbawić Kościoła determinacji w głoszeniu Ewangelii.

– Przybicie Pana Jezusa do krzyża bynajmniej nie przerwało Jego zbawczego dzieła wobec świata. Co więcej, właśnie na krzyżu ukazała się cała potęga Jego miłosiernej miłości do nas.

XII stacja – Pan Jezus umiera na krzyżu – to rozważanie o tym w jaki sposób Jezus spełnił wolę swego Ojca. Chrystus całym swym życiem wskazał, ze Bóg jest miłością i wciąż przyciąga wiernych do swego przebitego serca, które jest otoczone przez Kościół szczególną czcią.

– Dzisiaj, przy XII Stacji nowohuckiej Drogi Krzyżowej, znów słyszymy słowa: Oto Serce! Oto Boże Serce, które umiłowało każdą i każdego z nas. Oto Serce, które ciągle i z najwyższą pokorą czeka na naszą miłość.

 

 

XIII stacja – Pan Jezus zdjęty z krzyża – przywołuje postać Józefa z Arymatei, który oddał ciało martwego Jezusa w ręce Maryi. Matka Boża przez swe wielkie cierpienie stała się Współodkupicielką i przedłużeniem tajemnicy boskiego miłosierdzia.

– Odtąd wierny lud Boży codziennie prosi Ją, Matkę miłosierdzia, słowami: „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej”. W tej modlitwie, zanoszonej do Niej, Patronki Dobrej Śmierci, upatruje dla siebie nadziei na czas godziny ostatniej, a zarazem ostatecznej.

XIV stacja – Pan Jezus złożony do grobu – zwracała uwagę na to, że zwykle złożenie kogoś do grobu oznacza zamknięcie jego historii. Historia Chrystusa potoczyła się zupełnie inaczej, a jego pusty grób stał się fundamentem wiary.

– Odtąd wszyscy, którzy na wzór Apostołów uwierzyli, pełni nadziei zdążają do kresu swojej ziemskiej pielgrzymki.

Pełny tekst rozważań głoszonych przez abp. Jędraszewskiego znajduje się >>tutaj

ad, BP Archidiecezja Krakowska/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7