video-jav.net

Zakochany prorok

Pewnie wiele razy Ozeasz wyobrażał sobie tę scenę: oto jego była żona Gomer, wraca skruszona i błaga, żeby jej wybaczył. A on wtedy odpłaca jej za te wszystkie kłamstwa, zdrady i upokorzenia... I rzeczywiście, wróciła. Nie miała na sobie ani bransolet, ani naszyjników, ani nawet kolczyków, bez których nie mogła się kiedyś obyć. Jej włosy, dawniej starannie ozdobione, teraz były okryte jedynie chustą. Twarz była wychudzona i brzydka. Ozeasz patrzył na nią i zastanawiał się, jak to możliwe, że nadal kocha tę kobietę…

Marta
Wielek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Może właśnie wtedy przyszło mu na myśl, że jego małżeństwo jest podobne do relacji między JHWH a Jego ludem – Bóg nie tylko dochowuje wierności, ale i kocha swój lud, choć on ciągle się od Niego odwraca. To Ozeasz był pierwszym prorokiem, który zaczął w ten sposób mówić o JHWH.

Bóg był już nie tylko stroną Przymierza, ale i Oblubieńcem Izraela.

Powołany, aby głosić

Moment, w którym Bóg wezwał Ozeasza, aby przypomniał ludziom o Nim, był szczególny. Królestwem Izraela rządził wówczas król Jeroboam II (783–743 przed Chr.), który zapewnił państwu dobrobyt i rozwój. Niestety, było to okupione zupełnym odwróceniem się mieszkańców od kultu JHWH. Wspomnienie o Bogu, który wyprowadził lud Izraela z niewoli egipskiej i osadził w żyznym Kanaanie, przyblakło. JHWH był kojarzony jako Bóg koczowników, którymi dawniej byli Izraelici, a teraz, gdy wreszcie osiedli, potrzebny był im bóg, który zapewni urodzaj, dzietność i dobrobyt. Według Kananejczyków, wśród których osiedlili się Izraelici, takie atrybuty posiadał ich bóg, Baal. Wielu przybyszów uznało więc, że to będzie lepszy bóg do ich nowych warunków życia. W dodatku kult Baala i innych bóstw urodzaju był wspierany przez władców Królestwa Izraela z powodów politycznych – pozwalał na uniezależnienie się od Jerozolimy, która była ośrodkiem kultu JHWH.

Zakochany prorok

W tej sytuacji wierny Jedynemu Bogu Ozeasz musiał o Nim przypomnieć braciom i wezwać ich do nawrócenia, zanim w pogoni za dobrobytem stracą resztę wolności. Nie udało mu się. Po śmierci Jeroboama II kolejni władcy coraz bardziej uzależniali się od potężnej Asyrii,  znaczenie Królestwa Izraela stopniowo malało. W 724 r. przed Chr. Asyria najechała Izrael i po trzyletnim oblężeniu stolicy – Samarii – ostatecznie podporządkowała sobie cały kraj, zabierając część ludności do niewoli. Ozeasz nie wspomina o tym wydarzeniu (być może już wtedy nie żył, a może wcześniej przeniósł się do Judei). Był jednak świadkiem innych klęsk i powolnej utraty niezależności Izraela, toteż z determinacją starał się zatrzymać ten proces. Może dlatego właśnie sięgnął w swoim proroctwie po bolesną historię własnego małżeństwa z córką Diblaima?

Mąż nierządnicy

Księga Ozeasza przedstawia Gomer jako kobietę, co uprawia nierząd (1,2). W hebrajskim oryginale pojawia się określenie eszet zenunim, które oznacza nie tyle prostytucję czy cudzołóstwo, ale kobietę nawiązującą z mężczyznami relacje oparte wyłącznie na pożądaniu. Autorowi mogło chodzić o to, że zachowywała się wyzywająco, a może użył takiego określenia ze względu na jej późniejsze zdrady. Jest też hipoteza, że Gomer oddawała się prostytucji sakralnej, z której czerpała dochody (por. 2,5; 3,2).

Jeszcze inni badacze przywołują kananejski rytuał, któremu poddawało się wiele młodych kobiet. Wierzyły one, że aby zapewnić sobie płodność i zdolność rodzenia dzieci, należy przejść inicjację seksualną przed ślubem, w świątyni Baala. Być może Gomer była jedną z nich i z tego powodu została nazwana nierządnicą.

Ozeasz zapisał, że to Bóg polecił mu poślubić Gomer. Prawdopodobnie dopiero z perspektywy czasu dostrzegł w tym Boże działanie i swoje posłannictwo. Cała jego opowieść i orędzie nie miałoby sensu, gdyby nie kochał szaleńczo żony, a jedynie wykonywał Boże rozkazy. Pokazują to zresztą dalsze losy tego małżeństwa.

Zakochany prorok

Ozeasz i Gomer

Porzucony

Wkrótce po ślubie Gomer urodziła Ozeaszowi syna Jizreela, którego imię oznacza „Bóg sieje”. Gomer nie zamierzała jednak być przykładną panią domu, chciała używać życia i wykorzystywała każdą okazję, aby się wymknąć i zabawić (por. 2,13). Lubiła kosztowności, bransolety, kolczyki, naszyjniki, chciała się podobać. Początkowo była zakochana w mężu, z czasem jednak zaczęli ją pociągać także inni mężczyźni.

Ozeasz zdawał sobie sprawę z tego, że żona go zdradza. Przez dłuższy czas znosił to cierpliwie. Zaakceptował nawet nie swoje dzieci, urodzone w czasie ich małżeństwa. Pierwszą z nich była dziewczynka, którą nazwał Lo-Ruchama, co znaczy „Pozbawiona miłosierdzia”, a drugim chłopiec Lo-Ammi, czyli „Nie mój lud”. Oboje nazywani są przez niego „dziećmi nierządu”, w przeciwieństwie do Jizreela, którego imię symbolizuje nadzieję na odbudowanie relacji między Bogiem i niewiernym ludem. Prorok jest gotowy uznać dzieci z nieprawego łoża, jeśli ich matka znów go pokocha…

Ozeasz próbował zatrzymać przy sobie Gomer. Bezskutecznie. Odeszła, podążając za dobrobytem oferowanym przez innego mężczyznę czy mężczyzn. Dał jej więc list rozwodowy, aby była wolna. Czekał jednak na nią. Liczył na to, że kiedy dozna upokorzenia i biedy, to wróci do niego i będzie błagać, żeby ją znowu przyjął. Ale najpierw zamierzał ją ukarać (por. 2,11-16). Mimo wielokrotnego cudzołóstwa, odrzucenia i upokorzenia go nadal kochał Gomer na tyle, aby ją poślubić ponownie: I poślubię cię sobie [znowu] na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana (2,21).

Gomer wróciła. I nie musiała się tłumaczyć, przepraszać. Ważne, że znowu z nim była, i to nie ze względu na tęsknotę i miłość, ale na korzyść, którą z tego miała: Pójdę i wrócę do mego męża pierwszego, bo wówczas lepiej mi było niż teraz (2,9). Ozeasz wspomina, że musiał ją wykupić za 15 syklów srebrnych i półtora korca jęczmienia, co odpowiadało cenie niewolnika. Być może Gomer popadła w tak ciężkie tarapaty, że stała się niewolnicą. Ale mogło też chodzić o tradycyjny mohar, który pan młody musiał zapłacić rodzinie panny młodej.

Mąż mój

Ozeasz opowiada o swoim małżeństwie, aby pokazać, że Bóg tak samo kocha niewierny lud, jak on kochał żonę: nie czekał, aż zrozumie swoją winę i wyrazi skruchę, wystarczyło, że chciała do niego wrócić, bo tak jej było wygodnie.

Bóg także nie czeka na naszą  bezinteresowną, doskonałą miłość, wystarczy Mu, że przyjdziemy do Niego, gdy już wszystko nas zawiedzie.

Zakochany prorok

Bóg potrafi stworzyć na nowo to, co wydaje się umarłe: oddam jej znowu winnice, dolinę Akor uczynię bramą nadziei – i będzie mi tam uległa jak za dni swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju. I stanie się w owym dniu – wyrocznia Pana – że nazwie mnie „Mąż mój”, a już nie powie: „Mój Baal” (2,17-18). W tym ostatnim zdaniu zawiera się nowość Ozeaszowego proroctwa. Słowo „baal”, zanim zostało utożsamione z bóstwem kananejskim, używane było na określenie „pan”, „właściciel”, „małżonek”.

Jednak Bóg chce dla siebie innego imienia – „mąż”, czyli po hebrajsku isz. Tym właśnie słowem nazwał w Raju Adama, a stojącą obok Ewę – isza, czyli „niewiasta”. Kiedy Bóg mówi o sobie isz, to znaczy, że chce być z człowiekiem w takiej jedność, jaką pierwotnie zaplanował dla mężczyzny i kobiety. Nie chce być Panem, chce być Mężem.

Zachęcamy do przeczytania całego tekstu w czasopiśmie Biblia krok po kroku.

Strona internetowa Biblii krok po kroku.

Zakochany prorok

Marta Wielek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marta
Wielek
zobacz artykuly tego autora >

Biorę sobie Ciebie

Małżeństwo nie jest wynalazkiem chrześcijaństwa. Znały je w różnych formach wszystkie cywilizacje. Snując refleksję nad małżeństwem, sięgnąć można aż do Raju. Bóg widząc, że „nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam”, stworzył Ewę. Nie przypadkiem z żebra – tak bliskiego sercu. Bóg im pobłogosławił, by byli płodni i rozmnażali się. Złączyli się ze sobą tak ściśle, że stali się jednym ciałem.

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nowość, jaką w ten związek mężczyzny i kobiety wniósł Pan Jezus, to podniesienie go do rangi sakramentu – szczególnej przestrzeni działania łaski Bożej. Konsekwencją tego jest między innymi nierozerwalność małżeństwa, co stanowiło w ówczesnym świecie – nawet żydowskim, jak wiemy z ewangelicznych opisów – kontrowersję.

Jak poganie. Kto jest szafarzem?

Chrześcijanie nie wytworzyli żadnych nowych rytuałów ślubnych, tylko – odrzucając ewidentnie bałwochwalcze elementy – przyjęli te zastane w danej kulturze. Do liturgii przeniknęły znane wcześniej welony, wieńce, obrączki, pocałunek, a nawet elementy prawa rzymskiego czy obecne wciąż w obrządkach wschodnich ukoronowanie młodej pary.

Na Zachodzie dość późno przy zawieraniu związku małżeńskiego pojawia się kapłan. Z inną sytuacją spotykamy się w Kościołach wschodnich. To przez różny rozwój myśli teologicznej dotyczącej tego, kto jest szafarzem sakramentu: dla Kościoła zachodniego są nim narzeczeni, na Wschodzie zaś kapłan.

O udziale biskupa czy kapłana wspominają pisarze wczesnochrześcijańscy, np. Tertulian czy papież Syrycjusz.

Biorę sobie Ciebie

Liturgicznie

Zawarcie małżeństwa stało się ceremonią typowo kościelną w IV wieku, jednak aż do XI/XII wieku nie było to dla chrześcijan obowiązkowe. W niektórych regionach jeszcze dłużej (np. w Polsce do XVI wieku). Najstarsze znane sakramentarze (pierwsze księgi liturgiczne) zawierają nie tylko formularze Mszy za nowożeńców, ale również formuły różnych okolicznych błogosławieństw. Niektóre z nich przetrwały w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego aż do dzisiejszych czasów.

Dokładny opis celebracji zostawił nam papież Mikołaj I (IX wiek). Wiemy np., że obrzędy ślubne miały miejsce podczas Mszy. W X wieku przeniesiono je przed Mszę, tak żeby w całej Eucharystii nowożeńcy mogli wziąć już udział jako pobłogosławione przez Kościół „jedno ciało”.

Ślub odbywał się nie tylko przed Mszą, ale i przed kościołem, przy kościelnej bramie. Chodziło tu o dosłowne zawarcie małżeństwa „w obliczu Kościoła”, przy możliwie największej ilości świadków. Główną częścią obrzędu były pytania o zgodę, zadawane przez kapłana nupturientom (oczywiście w językach narodowych), podanie rąk i włożenie obrączki pannie młodej.

Rytuały germańskie wspominają, że podczas ofiarowania małżonkowie składali dary, trzymając zapalone świece. Pan młody przyjmował pocałunek pokoju od kapłana i przekazywał go żonie. Po Mszy miało miejsce poświęcenie chleba i wina, gdyż wspólne wypicie z kielicha uznawano tradycyjnie za potwierdzenie prawnego aktu.

Co ciekawe, o ile po soborze trydenckim dość mocno zunifikowano liturgię Kościoła łacińskiego, to przy celebracji sakramentu małżeństwa pozostawiono wolność na lokalne zwyczaje.

Biorę sobie Ciebie

Polskie zwyczaje

Śluby kościelne rozpowszechniły się u nas od XII wieku, kiedy to kard. Piotr z Kapui, legat papieski, nakazał zawierania małżeństw z błogosławieństwem kapłana. Opory przed ślubami kościelnymi wynikały z małej ilości kościołów i kapłanów oraz z nieprzestrzegania przez kler zabronionego przez sobór laterański w 1215 roku wymuszania opłat za posługę sakramentalną.

Ten sam sobór wprowadził obecny do dziś obowiązek zapowiedzi przedślubnych. Nie spodobało się to naszej szlachcie, gdyż zapowiedzi przesuwały w czasie dzień ślubu oraz uderzały w tradycyjny zwyczaj zmówin, tuż po których odbywało się wesele.

Narzeczonych egzaminowano ze znajomości katechizmu.

Ślubu udzielano, podobnie jak na Zachodzie, przed kościołem. Powszechny był zwyczaj podania młodym krzyża lub pacyfikału do pocałowania. Obrzęd składał się z pytań do narzeczonych, błogosławieństwa pierścionków zakładanych parze młodej przez kapłana (w przeciwieństwie do zwyczaju niemieckiego, gdzie był tylko pierścionek dla panny młodej), związania rąk stułą w formie krzyża, pocałunku, odśpiewania psalmu 127, Mszy o Trójcy Przenajświętszej z uroczystymi błogosławieństwami. Miało też miejsce błogosławieństwo domu i łoża małżeńskiego. W niektórych miejscach przenikały inne zwyczaje, np. opisane wyżej germańskie.

Polska szlachta uzyskała zgodę na śluby w domach, ze względu na przywiązanie do tradycji. Wiązało się to jednak z rezygnacją z Mszy świętej, chyba że przy domu lub pałacu była kaplica.

Zamiast lub obok obrączek czasem błogosławiono wianki.

Biorę sobie Ciebie

Sprawdzian i przysięga

Tak brzmiały pytania zadawane przez kapłana:

-M. masz dobrą a nieprzymuszoną wolą postanowiony umysł tę N., którą tu przed sobą widzisz za małżonkę sobie pojąć?

-M. nieślubowałeś którey inszey wiary małżeńskiey?

Przysięga:

„Mów za mną. Ja M. biorę sobie ciebie N. za małżonkę: y ślubujęc miłość / wiarę / y uczciwość y posłuszeństwo małżeńskie a iż cię nieopuszczę aż do śmierci. Tak mi pomóż Panie Boże Wszechmogący w Tróycy iedyny / y wszyscy święci”.

Od Trydentu do Watykanu

Późniejsze rytuały ujednoliciły obrzędy w Polsce. Od końca XIX wieku aż do dziś liturgia w tradycyjnym rycie rzymskim praktycznie jest niezmienna:

Kapłan wita parę młodą w progu kościoła, podając do ucałowania krzyż lub pacyfikał. Odśpiewanie hymnu do Ducha Świętego, pytania do narzeczonych wolę zawarcia związku, modlitwa o błogosławieństwo, poświęcenie obrączek (zaniknęły wianki), związanie rąk stułą i przysięga, wezwanie obecnych na świadków, modlitwa, psalm 127. Następnie Msza z uroczystymi błogosławieństwami nowożeńców i pokropieniem ich wodą święconą.

W formie rytu wprowadzonej po ostatnim soborze, przeniesiono obrzędy ślubu w liturgię Mszy Świętej, między liturgię słowa a przygotowanie darów: pytania o wolę zawarcia ślubu, śpiew Veni Creator (w Polsce), ślubowanie, poświęcenie i nałożenie obrączek, modlitwa powszechna.


LITERATURA:

Ks. Wacław Schenk, „Liturgia sakramentów świętych”, Lublin 1964, cz. II.

Michael Kunzler, „Liturgia Kościoła”, Poznań 1999.

Ks. Zygmunt Baranowski, „Sakramenty święte. Małżeństwo”, Warszawa 1955.

Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >