Nasze projekty
Fot. Seth Doyle/Unsplash

Przepis na sukces w twoim szarym, codziennym dniu

Kiedyś zastanawiałem się kogo jest więcej: ludzi, którzy nie lubią się modlić, czy tych, którzy nie lubią pracować. Dzisiaj sądzę, że proporcje są dość wyrównane.

Reklama

Jednak w życiu jednych i drugich brakuje pewnego elementu, który sprawia, że całość jest niekompletna.

Módl się i pracuj

Na próżno szukać tego zdania w Regule św. Benedykta, choć zazwyczaj właśnie z benedyktynami i tym świętym jest ono kojarzone. To hasło tak się spopularyzowało, że jest już odbierane jako banał, slogan niż coś, co wyraża oryginalną opinię. A jednak! Ta maksyma, jak sądzę, jest nie tyle radą, co raczej lapidarnym sformułowaniem poglądu na to, jaki człowiek jest naprawdę.

Logika, która rządzi benedyktyńską Regułą, jest równie prosta, co żelazna: nie da się żyć ani bez modlitwy, ani bez pracy. Próbować można, ale eksperyment taki zakończy się fiaskiem.

Reklama
Reklama

Jednym z największych odkryć Benedykta jest konsekwentne ukazywanie codzienności, w której to, co najświętsze, przenika się bez zgrozy i spokojnie z tym, co najbardziej powszednie. Święty Benedykt pisze na przykład, że szafarz (czyli klasztorny ekonom) powinien troszczyć się o mienie klasztoru. Określając jednak jego stosunek do przedmiotów, które są własnością wspólnoty, stwierdza:

Wszelkie przedmioty i w ogóle wszystko, co stanowi własność klasztoru, powinien szafarz traktować tak, jak gdyby to były naczynia święte z ołtarza. (Reguła, rozdz. 31, w. 10)

To zdanie jest wyrazem szacunku do dnia codziennego i pracy w nim wykonywanej; i jedno, i drugie, to dary Boże.

Reklama
Reklama

Jak dojść do takiego myślenia? Odpowiedź jest prosta: Trzeba często znajdować czas na modlitwę! Tak radzi św. Benedykt. Ważnym wątkiem Reguły jest nacisk na świadomość o nieustannej obecności Boga i wspólnoty.

Naszą odpowiedzią ma być modlitwa i praca, czyli zawsze miłość i szacunek wobec Boga i wobec współbrata. Skoro Bóg jest przy mnie zawsze, to zatem również zawsze, nawet na krótko, mogę Mu poświęcić swoją uwagę.

Modlitwa, tak jak miłość, nigdy nie jest sprawą „odfajkowaną”. Ciągle się do niej wraca, ma w sobie coś z głodu, którego nasycić się nie da.

Reklama

Z drugiej strony ludzie, z którymi żyję mają prawo oczekiwać mojej troski i mojej pracy, które ułatwią im po prostu życie. Bo tak, jak ja korzystam z ich pracy, tak i ja dzielę się z nimi moim czasem oraz tym, co potrafię robić. Jak od modlitwy nic mnie nie zwolni, tak i dzielenia się z innymi moimi umiejętnościami, moim wysiłkiem i czasem, czyli po prostu życia z innymi wyrzec się nie mogę.

I modlitwa, i praca, wymagają czasu, zaangażowania. Naiwnością byłoby oczekiwać, że osiągniemy efekt bez wysiłku: praca nie uda się bez poświęceń i zarwanych nocy. Podobnie sprawa ma się z modlitwą: jest ona dana tylko temu, kto się modli non stop. 

Cenimy ludzi, którzy w pracy wykazują pewną inwencję. „Z nimi można współpracować! Myślą kilka kroków naprzód!”.

Człowiek, który kocha swoją pracę widzi jakie konsekwencje przyjęty przez niego styl działania niesie dla współpracowników, rodziny, otoczenia, jaki wpływ ma na jego życie. Czy nie podobnie powinno być z modlitwą?

Rzeka, kiedy nie może przebić się przez jakąś przeszkodę, szuka innej drogi. Jeśli nasze dotychczasowe sposoby na modlitwę czy pracę wyczerpały się, może warto spróbować poszukać innych dróg.

To znowu trochę tak, jak z miłością: jeśli kochasz, zawsze znajdziesz sposób, aby wyrazić miłość. Inwencja w pracy i modlitwie może też wyrazić się w przebijaniu się przez skały blokujące nasz kontakt z Bogiem czy najbliższymi. Kiedy mamy terminowe zadanie, stajemy na głowie, żeby zdążyć na czas. Z modlitwą jest podobnie: mamy ten czas ziemski, który jest dany na naukę języka Bożego, żebyśmy w niebie z Bogiem i innymi mogli się dogadać…

W benedyktyńskiej Regule modlitwa i praca nieustannie się przeplatają. Połączenie obu tych żywiołów jest cechą ludzi, którzy odkryli w sobie wielki skarb wolności i nie pozwolili, aby coś w tym życiu ich zhołdowało. Modlitwa i praca: to sztuka, której uczymy się całe życie.

Bracia, którzy pracują bardzo daleko i nie mogą przyjść do oratorium we właściwej godzinie odprawią Oficjum Boże w miejscu pracy, zginając kolana przed Panem, pełni bojaźni. Podobnie wysłani w podróż: niech ustalone godziny modlitwy nie mijają im nie zauważone, lecz niechaj sami je odprawiają w miarę swych możliwości i nie zaniedbują obowiązków swojej służby.(Reguła, rozdz. 50)

Czy można jakoś inaczej wyrazić to, co mamy na myśli, gdy mówimy „Módl się i pracuj”? Tak. Módl się i pracuj znaczy: żyj w pełni.

Módl się i pracuj: zobacz, że właśnie w świecie, w którym żyjesz, z ludźmi, z którymi współpracujesz, z rodziną, o którą się troszczysz, możesz żyć dobrze. Módl się i pracuj: Bóg jest blisko ciebie; znajdziesz Go nie gdzie indziej, jak tylko w twoim szarym, codziennym dniu.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę