Nasze projekty
Fot. solovievyuriy, Freepik/ archiwum Stacji7

Czy jesteśmy gotowi na przebaczenie? O pojednaniu polsko-ukraińskim pisze Aneta Liberacka

Jestem dumna, że mój Kościół kolejny już raz w historii wyciąga rękę do "Przebaczenia i pojednania". Jestem dumna z nas Polaków, że w chwili próby potrafimy być po stronie słabszych. Jestem dumna, że jako Naród dajemy światu przepiękne świadectwo człowieczeństwa i międzynarodowych relacji, skierowanych na troskę o drugiego człowieka.

Reklama

Nie ulega żadnej wątpliwości, że skala mordu, zniszczeń, stopnia brutalności i okrucieństwa podczas rzezi wołyńskiej jest zbrodnią ludobójstwa. Kiedy czytamy książki o tamtych wydarzeniach, oglądamy filmy, jak choćby ostatni „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego, nie jesteśmy w stanie zrozumieć barbarzyństwa, jakie zostało tam dokonane. Co się działo przez poprzednie lata, jak narastała niechęć do Polaków, w jaki sposób pod koniec II wojny światowej partyzanci ukraińscy wykorzystali sytuację, by napaść na niewinną ludność cywilną na tych terenach, jak doszło do tych zdarzeń – warto więcej przeczytać w artykule Marcina Makowskiego „Wołyń 1943. Jak do tego doszło?”.

Nie ma też najmniejszej wątpliwości, że wydarzenia wołyńskie stanowią już od tylu lat niezabliźnioną ranę w relacjach polsko-ukraińskich.

Pojednanie nie niszczy pamięci o ofiarach

Nie mamy jednak żadnego wpływu na wydarzenia z roku 1943. Najchętniej chciałoby się cofnąć czas, chciałoby się, żeby tego nie było, lub chociaż wymazać z pamięci obrazy niewyobrażalnego okrucieństwa. Tego jednak zrobić nie możemy. To, co dziś możemy, to budować pokój między naszymi narodami poprzez relacje międzyludzkie. Poukładanie tych relacji w żaden sposób nie niszczy pamięci o ofiarach tamtej zbrodni. Wręcz przeciwnie, opierając się właśnie na poszczególnych relacjach, na prawdzie, możemy tę pamięć jeszcze bardziej zachować. Nie ma takiej siły, która zniszczyłaby prawdziwe, szczere, wynikające z serca relacje człowieka do człowieka. Przykładem mogą być choćby świadectwa Ukraińców, którzy nawet w tamtych, podłych czasach nieśli pomoc polskim rodzinom, jak np. rodzina pani Ołeksandry Wasejko, która podczas tych strasznych wydarzeń ratowała Polaków, a ona sama przez lata zajmowała się pielęgnowaniem pamięci i dbaniem o groby naszych rodaków, którzy w nich spoczęli.

Reklama

CZYTAJ: Wojowniczki z Ukrainy. Chwała Bohaterkom!

Potrafimy żyć razem i się wspierać

Przykładem też niewątpliwie są świadectwa Polaków przyjmujących dziś do swoich domów rodziny ukraińskie uciekające przed wojną. W Polsce mieszka obecnie kilka milionów Ukraińców. Potrafimy tu żyć razem i się wspierać. Ostatni rok pokazał, że jest możliwa więź pomiędzy naszymi rodzinami, ale także między naszymi narodami. Dla człowieka bowiem, zawsze najważniejszy jest drugi człowiek. Kiedy trzeba było przyjąć do swoich domów ludzi potrzebujących, nie zastanawialiśmy się nad naszymi historycznymi relacjami, po prostu życie ludzkie było dla nas najważniejsze. Sama obserwując pięciu wspaniałych chłopców, którzy mieszkali u nas ze swoimi mamami, nie miałam najmniejszej wątpliwości, że wdzięczność tego pokolenia, więź i pamięć, zostaną w ich głowach i sercach na zawsze. To jest przestrzeń do budowania prawdziwych ludzkich relacji. Wychodząc właśnie od tej siły miłości i wsparcia jednego człowieka w stosunku do drugiego, możemy zacząć budować dobre relacje między narodami.

„To nie czas na pojednanie”

Pojawiają się głosy, że to nie jest czas na budowanie relacji, kiedy jedna ze stron została właśnie zaatakowana przez rosyjskiego najeźdźcę, że nie dokonuje się pojednań wtedy, gdy jeden z partnerów jest w dużej biedzie. Dlaczego nie? Czy kiedy właśnie Ukraina została zaatakowana przez Rosję, a Polska jest na granicy zagrożenia, to jest to czas na rozdrapywanie naszych historycznych ran i bólu, czy czas na wzajemne wsparcie i ratowanie naszego wspólnego bezpieczeństwa? Dziś potrzebujemy jedności i pokoju między naszymi narodami, byśmy mogli stawić czoła wspólnemu wrogowi, który napadł na naszego sąsiada i stanowi ogromne zagrożenie także dla naszego kraju. Dziś, może jak nigdy dotąd, potrzebujemy wzajemnego wsparcia i zrozumienia, byśmy mogli ochronić nasze kraje przed zagładą. Dziś, dla czystości naszych relacji i utrzymania pokoju, bardzo potrzebujemy pojednania, także w sprawach, które tak bardzo nas bolą.

Reklama

Przebaczyć i budować na nowo relacje, nie oznacza przecież zapomnieć. Rocznica rzezi wołyńskiej może być wykorzystana do budowania większej niechęci między naszymi narodami, ale może też być przyczyną wzmocnienia procesu zabliźniania tej wielkiej rany. Właśnie teraz, kiedy udało nam się nawiązać unikalną i wręcz nieprawdopodobną więź w obliczu wojny. Kiedy naród polski (pomimo tej strasznej historii, która jest zawsze w naszej pamięci) zdał egzamin z człowieczeństwa na ocenę celującą. Kiedy z tej perspektywy naszego – już od ponad roku – wspólnego życia patrzymy na minione wydarzenia, jesteśmy gotowi, by budować nową, lepszą przyszłość między nami, spojrzeć na siebie jak na braci, na rodzinę i przebaczyć.

Wielki krok

Wielki krok w tym kierunku podjęli polscy i ukraińscy biskupi, którzy postanowili w tym roku, podczas obchodów zbrodni wołyńskiej, ogłosić wspólne orędzie „Przebaczenie i pojednanie”. 

Tak więc 7 lipca zostanie odprawione polsko-ukraińskie nabożeństwo w warszawskiej bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela. Będzie to liturgia słowa „Przebaczenie i pojednanie” sprawowana wspólnie przez abp. Stanisława Gądeckiego, metropolitę poznańskiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski (KEP); abp. Światosława Szewczuka, arcybiskupa większego kijowsko-halickiego, zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) i bp. Witalija Skomarowskiego, biskupa łuckiego, przewodniczącego Konferencji Biskupów Rzymskokatolickich Ukrainy.

Reklama

Po tych uroczystościach odbędzie się pielgrzymka na Wołyń, gdzie w Parośli Pierwszej koło Włodzimierza, w obwodzie rówieńskim, zostanie odprawiona Msza św. przez abp Gądeckiego.

CZYTAJ: Obchody Zbrodni Wołyńskiej. Biskupi z Polski i Ukrainy ogłoszą wspólne orędzie

W kolejnym dniu w rzymskokatolickiej katedrze świętych apostołów Piotra i Pawła w Łucku abp Światosław Szewczuk, abp Stanisław Gądecki, bp Witalij Skomarowski, metropolita kijowski i zwierzchnik Prawosławnego Kościoła Ukrainy Epifaniusz, pod przewodnictwem abp. Visvaldasa Kulbokasa, nuncjusza apostolskiego w Ukrainie, odprawią wspólnie nabożeństwo żałobne za pomordowanych w języku ukraińskim i polskim.

Jestem dumna, że mój Kościół kolejny już raz w historii wyciąga rękę do „Przebaczenia i pojednania”. Jestem dumna z nas, Polaków, że w chwili próby potrafimy zawsze być po stronie słabszych. Jestem dumna, że jako Naród dajemy światu przepiękne świadectwo człowieczeństwa i międzynarodowych relacji skierowanych na troskę o drugiego człowieka.

Przebaczenie jest największym aktem miłosierdzia. Przebaczenie pomaga winowajcy, ale w znacznie większym stopniu oczyszcza ofiarę. Pomaga jej uwolnić się od strasznych wspomnień i obrazów, przejść w inny etap życia. Przebaczenie między bratnimi narodami i sąsiadami jest bardzo potrzebne. Prawdziwe pojednanie może być budowane wyłącznie na fundamencie przebaczenia.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę