video-jav.net

Pokusa sztucznej skromności

Nie znam chyba lepszego przykładu pychy niż sztuczna skromność.

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dawno temu wygrałem jakiś maleńki konkurs recytatorski organizowany przez jedną z filii biblioteki w moim mieście. Podczas wywiadu dla lokalnej telewizji spytano mnie dlaczego wygrałem. Dziwne pytanie, na pewno pod złym adresem, ale skoro padło, to odpowiedziałem. Stwierdziłem, że skoro wygrałem, to pewnie dlatego, że byłem najlepszy. Pani reporter trochę się skrzywiła, zakończyła wywiad, a po emisji programu zostałem uznany za małego buca. A przecież trzymałem w rękach dowód na to, że wtedy byłem najlepszy: dyplom wydrukowany na igłowej drukarce, opatrzony podpisem Pani bibliotekarki.

Wciska nam się kit, że mówienie o sobie samych dobrze jest czymś złym. Że publicznie możemy się spowiadać tylko ze swoich wad, nigdy zalet. Że nasze sukcesy zawdzięczamy przeważnie “a jakoś tak wyszło”, nigdy “ciężko na nie pracowałem”.

Jeśli ktoś uważa, że ściemniam i stwarzam sztuczne problemy niech przypomni sobie sytuację, kiedy pochwalił – dajmy na to – buty koleżanki na jakiejś imprezie. W ośmiu na dziesięć przypadków koleżanka obleje się rumieńcem w kolorze wielkopiątkowego ornatu, spuści wzrok i zacznie wymijająco opowiadać o jakichś tam promocjach i o tym, że szukała zupełnie innych szpilek. Nie odpowie – zgodnie z prawdą – że spędziła pół soboty w centrach handlowych, a jeszcze wcześniej tydzień w internecie, na znalezienie tych butów. Ale zawsze te buty będą „jakieś takie” zamiast „dziękuję, wiem, że są świetne; sama wybierałam”.

Sztuczna skromność rozwala nasze życie duchowe, sprawia, że w pewnym momencie nie potrafimy opuścić królestwa fałszu, które sami zbudowaliśmy. Obniżając sztucznie swoją wartość w oczach innych, licząc przy tym na pochwały („jaki on skromny”) tarzamy się w błocie pychy.

To paradoks, ale nie znam lepszego przykładu pychy niż sztuczna skromność. Sztuczna skromność, która każe zaniżać wartość własnej pracy, zajmować ostatnie miejsce przy stole i tłumaczyć wszystkie swoje osiągnięscia przypadkiem. Robiąc to wszystko oczywiście w świetle reflektorów.

Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

7 sposobów na unikanie pokus

Bycie wyznawcą Chrystusa nie chroni automatycznie przed pokusami. Może być nawet powodem ich większej intensywności. Życie z Bogiem daje za to narzędzia, dzięki którym łatwiej oprzesz się zachęcie do popełnienia grzechu.

Polub nas na Facebooku!

1. Nie zapominaj o modlitwie

Niby oczywiste, ale czy masz na tyle silną relację z Bogiem, by dzielnie opierać się pokusom? Nie chodzi tutaj o podejście ilościowe, jeśli jednak twoje życie modlitewne nie jest regularne, zdecydowanie trudniej będzie ci odeprzeć ataki. Tu obowiązuje podobna zasada, jak przy ćwiczeniach fizycznych – “wytrenowana” dusza skuteczniej walczy z przeciwnościami.

2. Używaj mocy Słowa Bożego

Pamiętasz, jak zachowywał się Jezus, kiedy diabeł kusił go na pustyni? Nie wchodził z nim w niepotrzebną dyskusję. Odcinał pokusy Szatana za pomocą Słowa Bożego. Ty też nie negocjuj. Odnawiaj swój umysł przez codziennie czytanie Pisma Świętego, by w chwili próby, ściąć pokusy mieczem Słowa Bożego.

3. Pamiętaj, że Bóg zawsze wskazuje drogę ewakuacyjną

Nie daj się ponieść emocjom. Panika nie jest wskazana, bo nawet najbardziej perfidne pokusy da się zwalczyć. Słowo Boże obiecuje: “Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania abyście mogli przetrwać.” (1 Kor 10, 13) Przy wyjątkowo uciążliwych pokusach, spróbuj odpędzić je także postem.

7 sposobów na unikanie pokus

4. Poznaj własne słabości

Spisuj okoliczności, które powodują, że łatwiej ulegasz diabelskim podszeptom. Zastanów się, co jest źródłem pokus i co jest ich najczęstszą treścią. Pomyśl, jak możesz wykluczyć czynniki generujące pokusy (np. jeśli masz problemy z alkoholem, nie chodź na “zakrapiane” imprezy). Jaką potrzebę starają się one w tobie zaspokoić w sposób niezgodny z wolą Bożą? Im lepiej poznasz swoje słabe strony, tym łatwiej powiesz “nie” grzechowi.

5. Uciekaj!

Kiedy jesteś kuszony, zdecyduj się na “mentalną ucieczkę”. Skoncentruj swoje myśli na Bogu, myśl o sprawach ostatecznych. Jeśli to nie pomoże, spróbuj myśleć o rzeczach przeciwnych pokusie – np. jeśli wzbiera w tobie nienawiść, wzbudź sobie myśli pełne pokoju i serdeczności. Często najskuteczniejsze jest jednak całkowite odwrócenie uwagi. Kiedy pokusa zaczyna kiełkować, wypleń ją poprzez podanie umysłowi zupełnie innej pożywki, np. w postaci ciekawej lektury czy intensywnej pracy.

6. Poszukaj wsparcia

Biblia zachęca, by w duchowych zmaganiach walczyć drużynowo: “Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego.” (Jk 5, 16). Nie bój się zatem porozmawiać o swoich zmaganiach z wierzącymi przyjaciółmi, poszukaj grupy modlitewnej, która będzie szturmować niebo w twojej intencji.

7. Nie zniechęcaj się

Jeśli ktoś jest na diecie i w chwili słabości zje ciastko, nie powinien od razu rzucać się na całą paczkę. Walka z pokusami to proces, w którym na pewno zdarzą się porażki. Jeśli popełnisz grzech, wyznaj go na spowiedzi i staraj się dalej. Nie obiecuj sobie jednak, że już nigdy więcej nie zgrzeszysz. Takie deklaracje są niemożliwe do spełnienia. Lepiej pokornie okazać przed Bogiem własną nicość i prosić, by ją uświęcił.