Jak dbać o rozwój modlitwy codziennej?

Czym jest rozwój modlitwy? Kiedy należy przejść na "kolejny poziom" relacji z Bogiem? O swojej drodze rozwoju modlitwy codziennej opowiadają Ilona, Ola i Radek.

Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jak dbać o rozwój modlitwy codziennej?
Czym jest rozwój modlitwy? Kiedy należy przejść na "kolejny poziom" relacji z Bogiem? O swojej drodze rozwoju modlitwy codziennej opowiadają Ilona, Ola i Radek.

Już od czasu przygotowania do pierwszej komunii świętej uczono nas, co to modlitwa. Na pytanie, zadawane przez katechetę, odpowiadaliśmy wyuczoną formułką: rozmowa z Panem Bogiem. Być może na początku budziło to nasz sprzeciw: Jak tu mówić o rozmowie? Przecież tylko ja mówię. Pewnie trochę czasu minęło zanim zaczęliśmy się zastanawiać nad prawdziwym znaczeniem tej frazy. Może stała się ona dla nas kolejnym frazesem, w którym nie dostrzegamy żadnej głębi i wartości. Z upływem lat dowiedzieliśmy się również o budowaniu osobistej relacji z Panem Bogiem. Być może słyszeliśmy również hasła typu: “módl się i pracuj” czy “modlitwa jest jak oddychanie”. Ktoś podjął się nowenny pompejańskiej, a ktoś inny nowenny do św. Rity. Są wśród nas ci, którzy co rano sięgają po brewiarz i tacy, którzy co wieczór robią rachunek sumienia. Jak dbać o rozwój modlitwy codziennej? Pytamy trzech studentów zaangażowanych w duszpasterstwa akademickie i wspólnoty młodzieżowe.

 

Jak wspominacie swoją modlitwę w dzieciństwie i młodości?

Radek: Z pewnością modlitw uczyła mnie mama i babcia. Ulubioną, jak chyba dla wszystkich dzieci, była dla mnie modlitwa do Anioła Stróża. Tak było w czasie od urodzenia do Pierwszej Komunii Św. Potem zostałem ministrantem i myślę, że to była taka podstawa do uczenia się modlitwy i rozmowy z Bogiem. Miałem różne okresy w dojrzewaniu, więc tej modlitwy nie raz było dużo, nieraz wcale. Z perspektywy czasu myślę, że to była kwestia młodzieńczych buntów i głupot, które przychodziły do głowy.

Ilona: Z dzieciństwem kojarzy mi się “paciorek”, pytania mamy i babci czy na pewno został odmówiony. I choć dzisiaj wydaje mi się śmieszne, że w taki sposób można pojmować modlitwę, to myślę, że z  tego etapu rozwoju modlitwy można sporo wyciągnąć do dorosłego życia. Uczy systematyczności. Modlitwa wtedy była dla mnie obowiązkiem, czasem ciężkim ,trudnym i niechętnie wypełnianym.

Ola: Moja modlitwa zaczęła się tradycyjnie, od pierwszych babcinych prób nauczenia mnie na pamięć nie tylko wierszyka Brzechwy, ale również podstawowych modlitw. Rodzice początkowo klękali wraz z nami rano i wieczorem. Pewne zmiany następowały wraz z dojrzewaniem. Skok w rozumieniu przeze mnie modlitwy nastąpił w gimnazjum, kiedy doszłam do grupy oazowej. Otworzył się przede mną świat modlitwy wspólnotowej, charyzmatycznej czy modlitwy – rozmowy. Dzięki temu doświadczeniu w mojej prywatnej izdebce zamieniałam regułki na rozmowę, spotkanie, często z Pismem Świętym. “Naukę” modlitwy zawdzięczam innym. 

 

Kiedy zaczęliście zmieniać?

Radek: Tak na dobrą sprawę zmiany w mojej modlitwie nastąpiły późno, kiedy dołączyłem do duszpasterstwa akademickiego. Wcześniej mało się modliłem, a raczej “klepałem”.

Ilona: Wtedy, kiedy zaczęła zmieniać się moja wiara. To było w liceum, kiedy przypadkiem trafiłam do katolickiej placówki w podkrakowskich Piekarach. Muszę przyznać że ksiądz Piotr – duszpasterz liceum, zaraził mnie Bogiem, od tej pory moja wiara i modlitwa wygląda inaczej. Widzę w niej głębszy sens, a przede wszystkim patrzę inaczej na Boga i dostrzegam Jego obecność.

 

Jak modlitwa zależała od rozwoju wiarypraktyk religijnych?

Radek: Im bliżej jestem z Bogiem, tym więcej się modlę, przypominam sobie o niej w codziennym życiu. Gdy oddalam się od Boga, ta chęć modlitwy zawsze spada. Przychodzi zniechęcenie i zobojętnienie nad którym ciężko zapanować. Teraz wiem, że szatan robi tak specjalnie, żeby nami zawładnąć. Trzeba bardzo z tym walczyć.

Ilona: Od kiedy zaczęłam “wsiąkać” w życie z Bogiem moja modlitwa wygląda zupełnie inaczej – nie wiem czy jest lepsza od tej z dzieciństwa, jest po prostu inna.

Ola: Modlitwa stała się dla mnie ważnym i dobrowolnym aktem dopiero od czasu oazy. Pomoc w jej rozwoju zawdzięczam właśnie tym ludziom. Widać było, że im dłużej się formowałam, tym ta modlitwa była bardziej świadoma (ale nie łatwiejsza, oj nie!).

 

Jak dziś wygląda Wasza codzienna modlitwa?

Ilona: Staram się prosić Boga o to, żeby mnie prowadził swoimi drogami. Jak w każdej relacji przepraszam, dziękuję i proszę. Zwykle swoimi słowami, ale czasem bardzo lubię modlić się psalmami i modlitwami do Ducha Świętego. Chyba zawsze może być lepiej, ale jestem zadowolona kiedy modlę się na tyle, na ile potrafię. Jeśli ktoś pokazałby mi jakiś inny sposób na modlitwę, który by mi odpowiadał, to pewnie bym skorzystała.

Radek: Głównie opiera się na modlitwie porannej. Często jest w drodze i jest krótka. Proszę Boga o dobry dzień, i dziękuję za to, że się obudziłem i mam kolejny dzień, w którym mogę zrobić coś dobrego (i proszę o dar rozumu, żebym nie zrobił nic złego). Oprócz tego modlitwa wieczorna, jeśli mam czas to również Anioł Pański, który często jest połączony z Mszą św. O godz. 12 u Dominikanów. Czasami w drodze robię tak zwane akty strzeliste, niedawno się dowiedziałem, że tak się nazywają. To takie moje rozmowy z Bogiem, mające charakter dziękczynny, ale też prośby o pomoc w problemach i o prowadzenie przez Ducha Świętego. Chyba nigdy nie będę z niej do końca zadowolony. Zawsze wydaje mi się, że jest jej za mało. Chciałbym postawić na regularność.

Ola: Modlitwa jest bardzo elastyczna! Pomimo całkowitej zmiany trybu życia i aktualnego napiętego kalendarza, staram się nie odpuszczać. Trzy lata studiów to był dla mnie czas kreowania się mojej “nowej edycji modlitwy”. Uczę się (to proces w którym robię nie kroki a tip topy) być z modlitwą za pan brat. Wykorzystuję spacer na uczelnię, podróż tramwajem czy kwadrans przed zajęciami. Towarzyszy mi również modlitwa wspólnotowa w duszpasterstwie akademickim, bez takiego oparcia nie wyobrażam sobie życia w innym mieście, a przecież drugą rodziną jest Kościół. Wiem, że modlitwa czasami musi boleć, warto “stracić” na nią czas. To dla mnie teraz trudne do przeskoczenia i wybieram opcję modlitwy “wtedy kiedy i tak mam chwilę”. 

 

Czy modlitwę można lubić?

Ilona: Oczywiście! Modlitwa prawie nigdy nie jest taka sama. Lubię modlitwę psalmami i Plaster Miodu o. Adama Szustaka. Lubię modlitwę za to, że mogę na niej stanąć taka jaka jestem, autentycznie, z wieloma wadami, ranami, nie staram się tego ukrywać, wręcz przeciwnie. 

Radek: W modlitwie lubię to, że czuję się wysłuchany i zawsze czuje się zrozumiany. To tak jakbym rozmawiał z przyjacielem, jednak tu nigdy do końca nie jestem pewien czy ten ktoś mnie zrozumie. A Bóg wiem, że mnie zawsze rozumie, chociaż nie ma się co dziwić skoro zna mnie bardziej niż ja samego siebie. Bardzo lubię koronkę do Bożego Miłosierdzia, ale to pewnie z mojego lenistwa, bo szybko się ją odmawia. Ale tak na poważnie bez Miłosiernego Ojca, już by nas nie było tutaj.

Ola: Uwielbiam modlitwę śpiewem! Tak, ciężko sobie to wyobrazić w akademiku, ale czasami mi się zdarza (śmiech). Myślę, tu jednak o liturgii, po której zawsze wychodzę ze śpiewem w głowie.

 

Co Wam sprawia największą trudność? 

Radek: Regularność to ciężki orzech do zgryzienia, ale też powtarzalność. Nie za bardzo lubię odmawiać różaniec, nie mogę się skupić i uciekam myślami od modlitwy, pomimo fizycznego odmawiania. Rozproszenia na modlitwie to największa trudność do przezwyciężenia. 

Ilona: Chyba pierwszy krok i rozpoczęcie. Ciężko mi czasem modlić się po całym intensywnym dniu. Brakuje mi też wytrwałości i cierpliwości.

 

Co Wam pomaga w rozwoju modlitwy?

Radek: Czasami oglądam różne filmiki, ale to nie jest forma modlitwy tylko katechezy. Pismo Święte w telefonie często się przydaje, kiedy nie ma wersji papierowej w pobliżu. 

Ola: Próbowałam z aplikacją “Modlitwa w drodze” czy porannymi minutkami o. Szustaka. Częściej życie samo rzuca mi inspiracje. Znajomy wyśle smsa z jakimś cytatem, messenger da mi znać, że ktoś inny podrzucił mi tekst który znalazł, kolejnym razem z kazania przygarnę sobie zdanie, które pobędzie ze mną dłużej czy w końcu drugi człowiek coś powie, co da mi pole przemyślenia na modlitwie. 

 

Korzystaliście kiedyś z modlitewnika w którym są rozważania?

Ola: Nie korzystałam z takich wydań. Nie jestem wygadana, stąd może prostota jest moim schronieniem. Jeżeli zaś zaczęłabym korzystać, to od czasu do czasu, jakby brakowało słów, a myśli uciekały.

Radek: Być może, ale aktualnie nie korzystam. Ale teraz pewnie zacznę, przypomniałaś mi, że istnieje coś takiego. Jeśli będzie mi to pomocne w zrozumieniu jakiejś prawdy myślę, że skorzystam.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Agata Burghardt

Agata Burghardt

Dziennikarka, w trakcie zdobywania wykształcenia. Pociągnięta do pisania, ponieważ uwielbia kontakt z drugim człowiekiem i płynące z niego różnorodne doświadczenia, a także bogactwo i piękno języka polskiego. Wrażliwa na świat, piękno i wiarę. Chce się tym wszystkim dzielić przy pomocy swoich talentów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Twoja modlitwa mówi o Tobie wszystko

I Ty, i ja – jesteśmy odpowiedzialni za rozwój modlitwy.

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Twoja modlitwa mówi o Tobie wszystko
I Ty, i ja – jesteśmy odpowiedzialni za rozwój modlitwy.

Bywa, że modlitwa została w dzieciństwie, a Ty wydoroślałeś. Z pozoru – to dobrze, przecież mamy się stać jak dzieci, by wejść do Królestwa Niebieskiego. W rzeczywistości jest zgoła inaczej. Jeśli chcesz się dobrze posługiwać językiem obcym, nie przyda Ci się poznany w dzieciństwie poziom A1. Gdy lepiej poznasz obcy język, lepiej poznasz świat opisywany w tym języku. By poznać Boga, musisz się nauczyć Jego języka, języka ludzkiego, choć trochę obcego, jakim On, Bóg, zwrócił się do Ciebie.

I Ty, i ja – jesteśmy odpowiedzialni za rozwój modlitwy.

Modlitwa to nie tylko prośba, ale i dziękczynienie. Nie tylko dziękczynienie za wszystko dobre, co się wydarzyło, ale nawet za to, co będzie. Nawet za to, co będzie trudnym doświadczeniem. W ciemno. „Oddal ode mnie ten kielich, ale nie moja, lecz Twoja wola”… Modlitwa to również przepraszanie. Spowiedź, oskarżenie się, to jedna z najtrudniejszych modlitw, która jednak natychmiast daje ulgę przebaczenia.

Mówią: modlitwa to dialog, rozmowa z Panem Bogiem. Na pewno rozmawiasz? Czy może mówisz, a Twoja modlitwa to jednostronny potok słów? Mistrzowie modlitwy często rozpoczynali swoje nowe życie od pustyni, od czasu milczenia. Taka postawa przynosiła wiele owoców: wyciszenie, wsłuchanie się w siebie, we własne emocje, a w końcu w wewnętrzną ciszę, która nareszcie pozwala działać Słowu Boga. Ostatecznie gdy wszelkie inne słowa zamilkną, to Ono da się usłyszeć. Cisza i milczenie też są modlitwą.

Lektura Biblii, Słowa Bożego, Ewangelii to także modlitwa. Jest przecież spełnieniem warunku rozmowy: nie tylko mówię ja, ale mówi też On. Przede wszystkim niech On mówi. Niech mówi do mnie, niech Go poznam. Niech zburzą się we mnie dotychczasowe, często fałszywe, Jego obrazy…

Są różne formy i szkoły modlitwy. Jest ich takie mnóstwo, jak wielu było mistrzów duchowych, którzy zdołali swoją relację z Bogiem opisać i nam przekazać. Ma sens różaniec, który naprawdę nie jest „klepaniem zdrowasiek”. Choć jeśli ktoś chce sprowadzić modlitwę różańcową do tego, nadal będzie ją „klepał”.

Wiele przestrzeni otwiera też każda chwila adoracji Najświętszego Sakramentu. Przeróżne formy kontemplacji czy medytacji. Niestety, łatwo się nimi zachwycić, by po kilku miesiącach porzucić. Ale uwierzcie, są między nami tacy, którzy praktykują tę modlitwę przez całe swoje życie.

„Nieustannie się módlcie” – mówi św. Paweł. Czy to oznacza, że z każdej minuty naszego życia powinna wydobywać się modlitwa? W ten sposób zrodziła się Modlitwa Jezusowa: wpisany w rytm oddechu sposób wypowiadania w myślach aktu strzelistego. Czy człowiek chce, czy nie, po kilku latach praktyki jego myśl sama niesie strzelistą modlitwę: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną.

Innym sposobem nieustannego uświęcania czasu jest Liturgia Godzin, zwana brewiarzem – codzienna porcja psalmów oraz innych tekstów z Pisma Świętego i tradycji chrześcijańskiej, przeznaczona na każdą godzinę dnia. Do odmawiania tej modlitwy zobowiązani są księża i osoby zakonne. Ale zaproszony jesteś i Ty. Przekonasz się, z niemałym zdziwieniem, że psalmy, główna część Liturgii Godzin, choć liczą sobie grubo ponad dwa tysiące lat… mówią o Tobie. Zawierają Twoją modlitwę, znają Cię, najlepiej oddadzą słowami sytuację, w jakiej się znajdujesz.

Słowa św. Pawła „nieustannie się módlcie” oznaczają też coś więcej: zachęcają, by każda chwila mojego i Twojego życia była modlitwą. By modlitwę przemieniać w czyn. By strzec się postawy obłudników. „Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać” – mówi Jezus. To zachęta, by to, czym się modlisz, stawało się Twoim życiem, nie tylko słowami. Pustymi słowami.

Najprostsza modlitwa, wtopiona w nasze chrześcijańskie DNA, rozpoczyna się od słów: Ojcze nasz i prowadzi przede wszystkim do najważniejszego przekonania, że jesteś synem i dzieckiem, a Bóg jest Ojcem, który kocha. Dlatego ta najprawdziwsza modlitwa, wypowiedziana z serca, czasami nie potrzebuje słów, bo po prostu niekiedy trudno je znaleźć. Ale nawet pozbawiona słów rozmowa nie powinna być pozbawiona czasu. Najlepiej: czasu w obfitości. Tak jak w życiu: dla kogo masz czas, tego kochasz.

W końcu, modlitwa potrzebuje wspólnoty. Bo choć masz „wejść do swojej izdebki i tam się modlić”, piękna jest modlitwa wspólnotowa, taka jak Eucharystia. To naprawdę najdoskonalsza z modlitw, zawierająca w sobie i dialog, i ciszę. Otwiera przestrzeń na słuchanie Słowa, ale i na wspólną odpowiedź. A moment rozesłania jest niczym innym jak zadaniem, by modlitwę przemieniać w czyn.

W jakim wieku jesteś? A w jakim wieku jest Twoja modlitwa? Może nie zmieniła się od dzieciństwa, choć zmieniłeś się w każdej dziedzinie życia: inne są Twoje relacje, rozmowy, słownictwo, rozumienie świata, zainteresowania, a wciąż modlisz się tak, jak nauczyli Cię rodzice, gdy byłeś dzieckiem: Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Aniele Boży. Jeśli w ogóle modlitwa nie została zapomniana.

Modlitewnik “Weź i się módl” pozwoli pogłębić Twoją modlitwę, pogłębić znajomość języka wiary. Jego kluczem są słowa, które wprost mogą dotyczyć różnych przestrzeni i wielorakich problemów Twojego życia. Dzięki temu lepiej poznasz Boga, jakim jest On naprawdę.

Więc – weź i się módl!

 


Modlitewnik “Weź i się módl”, który właśnie oddajemy w Wasze ręce, powstał z Waszej inspiracji, dzięki Waszej determinacji i dzięki Waszemu wsparciu, za co z całego serca dziękujemy! Zaprosiliśmy do udziału w tworzeniu tego niezwykłego modlitewnika aż 100 zaprzyjaźnionych z nami kapłanów, siostry zakonne oraz osoby świeckie. Modlitewnik został opracowany tak, by każdy, bez względu na to, w jakim jest położeniu, każdego dnia mógł czerpać siłę z modlitwy. Zapisane w nim rozważania inspirują, by każdego dnia: pomyśleć, pomodlić się i działać. W ten sposób każdy dzień może być lepszy i bardziej przybliża nas do Boga i do drugiego człowieka.

Modlitewnik można zakupić na stronie dobroci.pl

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >