Nasze projekty

Jak dbać o rozwój modlitwy codziennej?

Czym jest rozwój modlitwy? Kiedy należy przejść na "kolejny poziom" relacji z Bogiem? O swojej drodze rozwoju modlitwy codziennej opowiadają Ilona, Ola i Radek.

Reklama

Już od czasu przygotowania do pierwszej komunii świętej uczono nas, co to modlitwa. Na pytanie, zadawane przez katechetę, odpowiadaliśmy wyuczoną formułką: rozmowa z Panem Bogiem. Być może na początku budziło to nasz sprzeciw: Jak tu mówić o rozmowie? Przecież tylko ja mówię. Pewnie trochę czasu minęło zanim zaczęliśmy się zastanawiać nad prawdziwym znaczeniem tej frazy. Może stała się ona dla nas kolejnym frazesem, w którym nie dostrzegamy żadnej głębi i wartości. Z upływem lat dowiedzieliśmy się również o budowaniu osobistej relacji z Panem Bogiem. Być może słyszeliśmy również hasła typu: “módl się i pracuj” czy “modlitwa jest jak oddychanie”. Ktoś podjął się nowenny pompejańskiej, a ktoś inny nowenny do św. Rity. Są wśród nas ci, którzy co rano sięgają po brewiarz i tacy, którzy co wieczór robią rachunek sumienia. Jak dbać o rozwój modlitwy codziennej? Pytamy trzech studentów zaangażowanych w duszpasterstwa akademickie i wspólnoty młodzieżowe.

Jak wspominacie swoją modlitwę w dzieciństwie i młodości?

Reklama
Reklama

Radek: Z pewnością modlitw uczyła mnie mama i babcia. Ulubioną, jak chyba dla wszystkich dzieci, była dla mnie modlitwa do Anioła Stróża. Tak było w czasie od urodzenia do Pierwszej Komunii Św. Potem zostałem ministrantem i myślę, że to była taka podstawa do uczenia się modlitwy i rozmowy z Bogiem. Miałem różne okresy w dojrzewaniu, więc tej modlitwy nie raz było dużo, nieraz wcale. Z perspektywy czasu myślę, że to była kwestia młodzieńczych buntów i głupot, które przychodziły do głowy.

Ilona: Z dzieciństwem kojarzy mi się “paciorek”, pytania mamy i babci czy na pewno został odmówiony. I choć dzisiaj wydaje mi się śmieszne, że w taki sposób można pojmować modlitwę, to myślę, że z  tego etapu rozwoju modlitwy można sporo wyciągnąć do dorosłego życia. Uczy systematyczności. Modlitwa wtedy była dla mnie obowiązkiem, czasem ciężkim ,trudnym i niechętnie wypełnianym.

Ola: Moja modlitwa zaczęła się tradycyjnie, od pierwszych babcinych prób nauczenia mnie na pamięć nie tylko wierszyka Brzechwy, ale również podstawowych modlitw. Rodzice początkowo klękali wraz z nami rano i wieczorem. Pewne zmiany następowały wraz z dojrzewaniem. Skok w rozumieniu przeze mnie modlitwy nastąpił w gimnazjum, kiedy doszłam do grupy oazowej. Otworzył się przede mną świat modlitwy wspólnotowej, charyzmatycznej czy modlitwy – rozmowy. Dzięki temu doświadczeniu w mojej prywatnej izdebce zamieniałam regułki na rozmowę, spotkanie, często z Pismem Świętym. “Naukę” modlitwy zawdzięczam innym. 

Reklama
Reklama

Kiedy zaczęliście zmieniać?

Radek: Tak na dobrą sprawę zmiany w mojej modlitwie nastąpiły późno, kiedy dołączyłem do duszpasterstwa akademickiego. Wcześniej mało się modliłem, a raczej “klepałem”.

Reklama

Ilona: Wtedy, kiedy zaczęła zmieniać się moja wiara. To było w liceum, kiedy przypadkiem trafiłam do katolickiej placówki w podkrakowskich Piekarach. Muszę przyznać że ksiądz Piotr – duszpasterz liceum, zaraził mnie Bogiem, od tej pory moja wiara i modlitwa wygląda inaczej. Widzę w niej głębszy sens, a przede wszystkim patrzę inaczej na Boga i dostrzegam Jego obecność.

Jak modlitwa zależała od rozwoju wiary i praktyk religijnych?

Radek: Im bliżej jestem z Bogiem, tym więcej się modlę, przypominam sobie o niej w codziennym życiu. Gdy oddalam się od Boga, ta chęć modlitwy zawsze spada. Przychodzi zniechęcenie i zobojętnienie nad którym ciężko zapanować. Teraz wiem, że szatan robi tak specjalnie, żeby nami zawładnąć. Trzeba bardzo z tym walczyć.

Ilona: Od kiedy zaczęłam “wsiąkać” w życie z Bogiem moja modlitwa wygląda zupełnie inaczej – nie wiem czy jest lepsza od tej z dzieciństwa, jest po prostu inna.

Ola: Modlitwa stała się dla mnie ważnym i dobrowolnym aktem dopiero od czasu oazy. Pomoc w jej rozwoju zawdzięczam właśnie tym ludziom. Widać było, że im dłużej się formowałam, tym ta modlitwa była bardziej świadoma (ale nie łatwiejsza, oj nie!).

Jak dziś wygląda Wasza codzienna modlitwa?

Ilona: Staram się prosić Boga o to, żeby mnie prowadził swoimi drogami. Jak w każdej relacji przepraszam, dziękuję i proszę. Zwykle swoimi słowami, ale czasem bardzo lubię modlić się psalmami i modlitwami do Ducha Świętego. Chyba zawsze może być lepiej, ale jestem zadowolona kiedy modlę się na tyle, na ile potrafię. Jeśli ktoś pokazałby mi jakiś inny sposób na modlitwę, który by mi odpowiadał, to pewnie bym skorzystała.

Radek: Głównie opiera się na modlitwie porannej. Często jest w drodze i jest krótka. Proszę Boga o dobry dzień, i dziękuję za to, że się obudziłem i mam kolejny dzień, w którym mogę zrobić coś dobrego (i proszę o dar rozumu, żebym nie zrobił nic złego). Oprócz tego modlitwa wieczorna, jeśli mam czas to również Anioł Pański, który często jest połączony z Mszą św. O godz. 12 u Dominikanów. Czasami w drodze robię tak zwane akty strzeliste, niedawno się dowiedziałem, że tak się nazywają. To takie moje rozmowy z Bogiem, mające charakter dziękczynny, ale też prośby o pomoc w problemach i o prowadzenie przez Ducha Świętego. Chyba nigdy nie będę z niej do końca zadowolony. Zawsze wydaje mi się, że jest jej za mało. Chciałbym postawić na regularność.

Ola: Modlitwa jest bardzo elastyczna! Pomimo całkowitej zmiany trybu życia i aktualnego napiętego kalendarza, staram się nie odpuszczać. Trzy lata studiów to był dla mnie czas kreowania się mojej “nowej edycji modlitwy”. Uczę się (to proces w którym robię nie kroki a tip topy) być z modlitwą za pan brat. Wykorzystuję spacer na uczelnię, podróż tramwajem czy kwadrans przed zajęciami. Towarzyszy mi również modlitwa wspólnotowa w duszpasterstwie akademickim, bez takiego oparcia nie wyobrażam sobie życia w innym mieście, a przecież drugą rodziną jest Kościół. Wiem, że modlitwa czasami musi boleć, warto “stracić” na nią czas. To dla mnie teraz trudne do przeskoczenia i wybieram opcję modlitwy “wtedy kiedy i tak mam chwilę”. 

Czy modlitwę można lubić?

Ilona: Oczywiście! Modlitwa prawie nigdy nie jest taka sama. Lubię modlitwę psalmami i Plaster Miodu o. Adama Szustaka. Lubię modlitwę za to, że mogę na niej stanąć taka jaka jestem, autentycznie, z wieloma wadami, ranami, nie staram się tego ukrywać, wręcz przeciwnie. 

Radek: W modlitwie lubię to, że czuję się wysłuchany i zawsze czuje się zrozumiany. To tak jakbym rozmawiał z przyjacielem, jednak tu nigdy do końca nie jestem pewien czy ten ktoś mnie zrozumie. A Bóg wiem, że mnie zawsze rozumie, chociaż nie ma się co dziwić skoro zna mnie bardziej niż ja samego siebie. Bardzo lubię koronkę do Bożego Miłosierdzia, ale to pewnie z mojego lenistwa, bo szybko się ją odmawia. Ale tak na poważnie bez Miłosiernego Ojca, już by nas nie było tutaj.

Ola: Uwielbiam modlitwę śpiewem! Tak, ciężko sobie to wyobrazić w akademiku, ale czasami mi się zdarza (śmiech). Myślę, tu jednak o liturgii, po której zawsze wychodzę ze śpiewem w głowie.

Co Wam sprawia największą trudność? 

Radek: Regularność to ciężki orzech do zgryzienia, ale też powtarzalność. Nie za bardzo lubię odmawiać różaniec, nie mogę się skupić i uciekam myślami od modlitwy, pomimo fizycznego odmawiania. Rozproszenia na modlitwie to największa trudność do przezwyciężenia. 

Ilona: Chyba pierwszy krok i rozpoczęcie. Ciężko mi czasem modlić się po całym intensywnym dniu. Brakuje mi też wytrwałości i cierpliwości.

Co Wam pomaga w rozwoju modlitwy?

Radek: Czasami oglądam różne filmiki, ale to nie jest forma modlitwy tylko katechezy. Pismo Święte w telefonie często się przydaje, kiedy nie ma wersji papierowej w pobliżu. 

Ola: Próbowałam z aplikacją “Modlitwa w drodze” czy porannymi minutkami o. Szustaka. Częściej życie samo rzuca mi inspiracje. Znajomy wyśle smsa z jakimś cytatem, messenger da mi znać, że ktoś inny podrzucił mi tekst który znalazł, kolejnym razem z kazania przygarnę sobie zdanie, które pobędzie ze mną dłużej czy w końcu drugi człowiek coś powie, co da mi pole przemyślenia na modlitwie. 

Korzystaliście kiedyś z modlitewnika w którym są rozważania?

Ola: Nie korzystałam z takich wydań. Nie jestem wygadana, stąd może prostota jest moim schronieniem. Jeżeli zaś zaczęłabym korzystać, to od czasu do czasu, jakby brakowało słów, a myśli uciekały.

Radek: Być może, ale aktualnie nie korzystam. Ale teraz pewnie zacznę, przypomniałaś mi, że istnieje coś takiego. Jeśli będzie mi to pomocne w zrozumieniu jakiejś prawdy myślę, że skorzystam.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę