video-jav.net

Cystersi zarzucają internetowe sieci

Prawda, przepowiadanie i autentyczność życia w erze cyfrowej – to nie tylko tytuł orędzia Benedykta XVI z 2011 roku, ale także słowa-klucze do zrozumienia nowej inicjatywy cystersów z Jędrzejowa. Mnisi zaznaczają swoją obecność w wirtualnej przestrzeni dzięki nowej stronie internetowej oraz profilom na Facebooku i Twitterze.

Polub nas na Facebooku!

Cystersi zarzucają internetowe sieci

Prawda Ewangelii – jak pisze Benedykt XVI – domaga się konkretnej odpowiedzi. Tą Ewangelią, jako cystersi, chcemy żyć oraz skutecznie przepowiadać ją światu. Efektywność głoszenia Słowa weryfikuje się w dawaniu odpowiedzi, w zmianie życia, w szukaniu świata wartości. I na tym nam, mnichom z Jędrzejowa, zależy. Ufamy, że relacje tworzone w sieci, będą miały początek, przeniosą się lub znajdą finał w rzeczywistym spotkaniu, w rozmowie, w wymianie doświadczeń i myśli, we wspólnym szukaniu Boga. Dzielenie się naszym poszukiwaniem, naszą drogą i sposobem życia, może kogoś zainspirować, skłonić do myślenia, dać impuls do weryfikacji dotychczasowej drogi. Chcemy też uczyć się od innych, słuchać, czytać – być w drodze RAZEM. 

Zapraszamy na naszą ciągle rozwijającą się stronę internetową, na profile na Facebooku i na Twitterze. Zapraszamy do naszego opactwa na liturgię, rozmowę czy wspólne zwiedzanie. Mnisi jędrzejowscy mają słynnego współbrata – bł. Wincentego Kadłubka – w naszym zamyśle strona www ma stać się także bazą informacji o tym nieprzeciętnym człowieku. Zapraszamy do modlitwy za jego wstawiennictwem i o jego kanonizację.

Oficjalnie rozpoczynamy naszą działalność w święto Przejścia do nieba św. Benedykta, jemu zawierzamy to dzieło, naszą wspólnotę i internautów. Naszym pragnienie jest tożsame z gorącym pragnieniem św. Benedykta – aby Bóg, we wszystkim był uwielbiony.

cystersi jędrzejowscy

21 marca 2013, w święto Przejścia do nieba św. Benedykta

Kogo wybrać?

Al Pacino miał rację – wolna wola jest jak motyl. Raz dotknięta grzechem może już nie polecieć. Swoją sprawność odzyskuje dopiero oddana w ręce Jezusa. W niewoli jego miłości.

ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wolna wola jest jak motyl

Niektórzy twierdzą, że właśnie ona jest obrazem i podobieństwem Boga w nas (Rdz 1,26). Zdolność podejmowania decyzji i wolność, z jaką to robimy przypomina władzę samego Pana. Karl Rahner pisał, że mieści w sobie moc przenoszenia naszych czynów w wymiar nieskończoności. Wolna wola. Czy to co przez wieki pisali na jej temat filozofowie i teologowie nie jest pobożnym marzeniem? Rzeczywistość i współczesna nauka na każdym kroku obnażają dziś jej słabość i kruchość. „Wolna wola jest jak motyl – dotknij jej skrzydeł a już nie poleci” – mówił w filmie Adwokat Diabła Al Pacino, wcielający się w rolę tytułowego diabła. Trudno odmówić mu racji. Co stało się z naszą wolną wolą i naszą ludzką władzą decydowania o własnym życiu?

Nauka o dwóch drogach

Bóg zawierając z Izraelem przymierze, zaproponował dwie drogi: „Widzicie, ja kładę dziś przed wami błogosławieństwo i przekleństwo. Błogosławieństwo, jeśli usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, które ja wam dzisiaj daję – przekleństwo, jeśli nie usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, jeśli odstąpicie od drogi, którą ja wam dzisiaj wskazuję, a pójdziecie za bogami obcymi, których nie znacie” (Pwt 11,26-28). Tak zwana nauka o „dwóch drogach” charakteryzuje się radykalną wiarą w człowieka i podkreśla wagę naszej wolnej woli. To od nas samych zależy przecież kształt i szczęście naszego życia. Bóg położył przed nami błogosławieństwo i przekleństwo, pozwalając wybrać pomiędzy tymi dwiema rzeczywistościami.

Jeśli otrzymanie błogosławieństwa zależy od zachowywania Jego Prawa, to Bóg musi być pewien, że jesteśmy do tego zdolni. W rzeczy samej w innym miejscu Powtórzonego Prawa mówi: „Polecenie to bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. (…) Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić” (Pwt 30,11.15).

Wolna niewola

Optymizm Syracha

Jeszcze radykalniej swoją wiarę w ludzką wolność i zdolność do tego, by przez nasze wybory budować szczęście, wypowiada mędrzec Syrach. Syrach dialoguje z tymi, którzy twierdzą, że obecność Boża determinuje wszystko w naszym ludzkim świecie. Tym mędrzec odpowiada: „Nie mów: «Pan sprawił, że zgrzeszyłem», czego On nienawidzi, tego On nie będzie czynił.  Nie mów: «On mnie w błąd wprowadził», albowiem On nie potrzebuje grzesznika” (15,11-12). Rdzeń myśli Syracha na temat wolnej woli ukrywa się w jednej frazie: „On na początku stworzył człowieka i zostawił go własnej mocy rozstrzygania” (15,14). Na określenie „mocy rozstrzygania” używa tu greckiego słowa diaboulion, które oznacza radę, namysł, także intrygę lub spisek. W większości tekstów LXX (greckiej wersji Starego Testamentu) słowo to ma negatywne zabarwienie. W Ez 11,5 oznacza myśli domu Izraela, które są Panu znane, zaś w Mdr 1,9 myśli bezbożnych – jedne i drugie podlegają karze. U Ozeasza opisuje się nim myśli, które zmaterializowały się w złych czynach, także ściągających Bożą karę (cf. także 4,9; 5,4; 7,2; 11,6). Jedynie u Syracha słowo to przybiera pozytywną konotację, oznaczając ludzką zdolność podejmowania dobrych decyzji. Mędrzec potwierdza ją kolejnym zdaniem: Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania: a dochować wierności jest Jego upodobaniem” (11,15). Syrach opiera się tu wyraźnie na nauce o dwóch drogach zaczerpniętej z Księgi Powtórzonego Prawa, mówiąc dalej: „Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane” (15,16-17). Jak refren pojawia się w tych wersach słowo „chcieć” (gr. thelein), które całą wagę decyzji na temat życia i śmierci pozostawia w rękach ludzkich. Człowiek jest zdolny do wybierania życia.

Samoograniczenie się Boga i wolny człowiek

Wolność człowieka związana jest także z tym, że Bóg usunął się na bok, samoograniczył się. Nie wycofał się z tego świata, jak twierdzą inni oponenci Syracha (16,17.20-22), lecz stanął w cieniu, uważnie obserwując najdoskonalsze ze swoich stworzeń (15,18-19). To On także ostatecznie osądzi nasze czyny (17,15-24). Jednak w decydującej chwili, na rozdrożu pomiędzy błogosławieństwem a przekleństwem, człowiek staje sam i wybiera pomiędzy życiem i śmiercią. Ten pozorny brak Bożej obecności nie oznacza samotności lub porzucenia, lecz ogromne zaufanie Stwórcy do nas. Potwierdza także naszą wolną wolę. Według Syracha właśnie ona jest odbiciem Bożego obrazu w nas (17,6) i pozwala pełnić jego wolę.

Człowiek zyskuje w ten sposób niewiarygodną wręcz władzę nad swym życiem i, jak twierdzi Syrach, może ją wykorzystać dla swojego szczęścia. Jesteśmy sprawnymi kowalami swego losu. Stać nas na wysiłek zdobywania Mądrości, która u Syracha jest synonimem Tory, a więc życia wiecznego. Dla niej gotowi jesteśmy wstawać co rano, pracować i kochać (4,11-14). Mądrość może ukrywać się przed nami, prowadzić nas krętymi drogami, będzie przebierać się za Głupotę, dla wypróbowania nas i nabrania zaufania do naszej duszy (4,17). Test, jakiemu nas poddaje, świadczy także o jej wierze w nasze zdolności. Aby ją ostatecznie zdobyć potrzeba dyscypliny (6,18-37). W jej poszukiwaniu liczy się cierpliwość myśliwego i wytrwałość zakochanego (14,2015,10). Yes, we can, mówi Syrach. Możemy o własnych siłach znaleźć Mądrość i chodzić jej drogami. Możemy zachowywać Prawa Boże i odziedziczyć życie. Jesteśmy do tego zdolni. Wszystko zależy od nas.

Wolna niewola

Zgrzyt wolności

Co ciekawe Syrach żyje w czasach (II w. przed Chr.) wcale nieodległych od innego rabina, który zaprezentuje znacznie bardziej dramatyczne spojrzenie na ludzką wolność. Paweł, faryzeusz i zwolennik drogi Prawa, miał w swoim życiu czas, kiedy podobnie jak Syrach wierzył w wolną wolę i jej zdolność doprowadzenia człowieka do wiecznego życia. Gdyby tak nie było, nie byłby, jak sam o sobie mówi, prymusem w faryzejskiej szkole przestrzegania Prawa (Flp 3,6). Jednak od kiedy w życie Pawła wkracza Jezus Zmartwychwstały, zmienia się także Pawłowe spojrzenie na wolność. W siódmym rozdziale Listu do Rzymian apostoł opisuje sytuację człowieka, Żyda czy też poganina, który nie spotkał Jezusa. Brak w tym obrazie optymizmu charakterystycznego dla Syracha. Człowiek bez łaski Jezusa przedstawiony jest jako cielesny, targany pożądaniami, które ostatecznie prowadzą do śmierci (Rz 7,5). Nawet jeśli zna on wymagania Bożego Prawa nie czyni to jego sytuacji łatwiejszą, lecz nawet paradoksalnie ją pogarsza. Prawo dają świadomość grzechu, sprawia, że nie można już uciec od odpowiedzialności za niego. Ponadto intensyfikuje pokusę tak, że Paweł pisze: „Gdy jednak zjawiło się przykazanie – grzech ożył, ja zaś umarłem. I przekonałem się, że przykazanie, które miało prowadzić do życia, zawiodło mnie ku śmierci. Albowiem grzech, czerpiąc podnietę z przykazania, uwiódł mnie i przez nie zadał mi śmierć” (Rz 7,9-11).

Prawo sprawia, że grzech, który dotąd był rzeczywistością zewnętrzną zaczyna zamieszkiwać wnętrze człowieka (Rz 7,17). To z kolei prowadzi do paraliżu woli: „Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię” (Rz 7,15). W ten sposób człowiek, który o własnych siłach i siłą własnej woli chciał prowadzić dobre życie odkrywa, że w rzeczywistości jest niewolnikiem swojej zepsutej natury. „Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie.  Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę” (Rz 7,18-19). Tu uwidacznia się potęga grzechu, której Syrach nie bierze pod uwagę. Paweł jest jej dramatycznie świadom. Dlatego właśnie z jego ust wyrywa się pełen bólu okrzyk-lamentacja: „Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci?” (Rz 7,24). Wolność zgrzyta i trzeszczy w zawiasach okazując się być tylko fasadą ludzkiej niewoli.

Wolna niewola

Rozdarty chrześcijanin

Na pełen bólu okrzyk-pytanie z Rz 7,25a Paweł odpowiada natychmiast: „Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!” (Rz 7,25b). Za co dziękuje apostoł? Pierwsza prowizoryczna odpowiedź brzmi – za Jezusa, który wyzwala nas z niewoli ciała, która prowadzi do śmierci. W Nim nasza wolność nabiera znów blasku, a wolna wola zaczyna działać jak nowa. Czy znaczy to jednak, że wszyscy, którzy wierzą w Jezusa są wolni? Spoglądając na nasze ludzkie życie musimy szczerze odpowiedzieć – nie. Chrześcijanie, często poniżani przez grzech i zawstydzeni własną słabością, równie dobrze mogą odnaleźć się pełnym rozpaczy wołaniu „nieszczęsny ja człowiek!”. Wolna wola zraniona grzechem często nie jest w stanie służyć Bożym planom. Odkrywamy wówczas, że nasza wolność nie funkcjonuje w próżni. W ludzkim świecie istnieją dwa potężne pola oddziaływania, które, na podobieństwo pól magnetycznych, przyciągają naszą wolę. Pierwszym z nich jest grzech i śmierć, drugim łaska i życie w Jezusie. Innymi słowy możemy pozostawać albo pod wpływem materii, ciała, i związanego z nimi grzechu, albo pod wpływem Ducha Jezusa. Pierwszy wpływ Paweł nazywa niewolą, bo ostatecznie zabija on naszą wolność. A co z łaską Jezusa? Czy poddając się jej pozostajemy wolni?

Wolna niewola

Co ciekawe Paweł choć pisze do Galatów, że Chrystus wyswobodził ich ku wolności (Ga 5,13), sam nazywa siebie „niewolnikiem” (gr. doulos) (Rz 1,1). Wolność, przypomina Galatom, nie jest po to, aby żyć dla siebie; wolna wola jest po to, aby służyć: „Tylko nie bierzcie wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie” (Ga 5,13). Paradoksalnie właśnie w służbie, czyli poddaniu swojej woli dobru i woli innego, człowiek odnajduje swoją wolność. Paweł swoją wolę oddał radykalnie w ręce Jezusa, poświęcając swoje życie Ewangelii. Dlatego właśnie nazywa siebie „niewolnikiem Chrystusa”, kimś, kto nie ma już własnej woli (Rz 1,1). Jej miejsce zajął w nim Jezus: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2,20).

Wolna niewola

Oddać swoją wolę Jezusowi znaczy cieszyć się pełnią wolności. To nie kwestia jednorazowej decyzji ale długiego procesu, w który zaangażowany jest także Duch Jezusa. Pełne dramatu wołanie człowieka pozbawionego łaski z Rz 7,25 znajduje swoją odpowiedź dopiero w ósmym rozdziale Listu do Rzymian, gdzie Paweł opisuje nowe życie w Duchu. Duch Boży mieszka w nas i czyni z nas własność Boga (Rz 8,9-11), prowadzi nas i przekonuje, że jesteśmy synami Bożymi (Rz 8,14-17), modli się w nas (Rz 8,26), współdziała we wszystkim dla naszego dobra (Rz 8,28) i ostatecznie prowadzi do zbawienia (Rz 8,29-30). On także inspiruje nasze dobre uczynki (Ga 5,22-23). Trudno oprzeć się wrażeniu, że Duch Boży mieszkając w nas przejmuje nad nami kontrolę. Przypomina komputer lub automatycznego pilota, który lepiej i sprawniej niż zawodny człowiek poprowadzi samolot. Czy znaczy to jednak, że pilot jest niepotrzebny? Czy wolna wola chrześcijanina to nic innego jak zgoda na bycie niewolnikiem Jezusa?

Al Pacino miał rację

Do pewnego stopnia tak. Paweł nie pozostawia wątpliwości. Bez przyjęcia władzy Chrystusa staniemy się podwładnymi ciała i świata. Bez oddania swojej woli i stania się jego sługą (jeśli kogoś razi Pawłowy obraz niewolnika), staniemy się niewolnikami grzechu. Paweł dosadnie formułuje swoją myśl w Rz 6,16: „Czyż nie wiecie, że jeśli oddajecie samych siebie jako niewolników pod posłuszeństwo, jesteście niewolnikami tego, komu dajecie posłuch: bądź niewolnikami grzechu, co wiedzie do śmierci, bądź posłuszeństwa, co wiedzie do sprawiedliwości?”. Niewola sprawiedliwości to jedyna droga do prawdziwej wolności. Nie trzeba się jej obawiać. W Jezusie wolna wola człowieka nie znika, ale ulega rozszerzeniu łącząc się z wolą Bożą. Pierwszym etapem fuzji jest przyjęcie Jezusa za swojego Pana i Zbawiciela. Kolejnym koniecznym etapem będzie otwarcie się na jego Ducha i życie jego darami. Tu otwiera się ogromna przestrzeń dla naszych życiowych wyborów i kreatywności. Odkrywać sens życia, odnajdywać, przyjmować i kształtować nasze relacje, kochać i przebaczać, tworzyć, walczyć o to co dla nas cenne – to wszystko kwestia naszych wolnych wyborów, które wspomaga i inspiruje Duch Święty. Czy zawiesza w ten sposób naszą wolność i odpowiedzialność? Żadną miarą. Tu Paweł zgodziłby się z Syrachem. Ludzka wolność nie neguje Bożej determinacji, a ta ostatnia nie przekreśla naszej wolności.

Wybierać będziemy musieli do końca naszych dni.  Paweł ostrzega jednak przed grzechem, który paraliżuje naszą wolną wolę. Al Pacino miał rację – wolna wola jest jak motyl. Raz dotknięta grzechem może już nie polecieć. Swoją sprawność odzyskuje ona dopiero oddana w ręce Jezusa. W niewoli jego miłości.    

ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

prezbiter diecezji kieleckiej, doktor nauk biblijnych, doktorat obronił na Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie, wykładowca Pisma Świętego w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach oraz w Lublinie, adiunkt przy katedrze Teologii Biblijnej i Proforystyki w Instytucie Nauk Biblijnych KUL, redaktor naczelny kwartalnika biblijnego The Biblical Annals, sekretarz Stowarzyszenia Biblistów Polskich III kadencji. Jego pasją naukową i duszpasterską jest Biblia, w szczególności listy św. Pawła. Moderator Dzieła Biblijnego, autor scenariuszy i prowadzący programy telewizyjne i radiowe, współpracownik Stacji 7 i współtwórca cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >