Coś wydarzy się w Betlejem

„To mówi Pan: A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. Przeto Pan wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić. Wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela. I powstanie i będzie ich pasterzem mocą Pana, przez majestat imienia Pana Boga swego. I będą żyli bezpiecznie, bo Jego władza rozciągnie się aż do krańców ziemi. A On będzie pokojem” (Mi 5,1-4a).

Judyta Pudełko PDDM
Judyta
Pudełko PDDM
zobacz artykuly tego autora >
Coś wydarzy się w Betlejem

Prorokiem Micheasz, rosyjska ikona z pierwszej połowy XVIII w. Ikonostas w Kościele Przemienienia Pańskiego, klasztor Kizhi, Rosja.

Prorok w bezkompromisowy sposób zapowiada grożące zniszczenie. Kieruje swoje słowa do mieszkańców Judy zagrożonych potęgą Asyrii (VIII w. przed Chr.). Jeszcze poważniejszym problemem jest niewierność ludu Bożego, zapomnienie o Bogu i Jego prawie i szerząca się wszędzie korupcja i deprawacja. Około sto lat później Księga Jeremiasza wspomina odwagę Micheasza, która zmobilizowała króla Ezechaisza do przeprowadzenia licznych reform (Jr 26,18n):

Micheasz z Moreszet był prorokiem w czasach Ezechiasza, króla judzkiego, i mówił do całego narodu judzkiego, co następuje: To mówi Pan Zastępów: Syjon zostanie zaorany jak pole, Jerozolima – obrócona w gruzy, a góra świątyni – w zalesione wzgórze. Czy zabił go Ezechiasz, król judzki, i całe pokolenie Judy? Czy raczej nie uląkł się on Pana i nie przebłagał oblicza Pana, tak że ogarnął Pana żal nad nieszczęściem, jakie zamierzył przeciw niemu?

Micheasz potępia przede wszystkim rządzących państwem oraz ich przywódców religijnych (Mi 1-3), ale w rozdziałach 4-5 pojawia się również zapowiedź przyszłej odnowy narodu. Syjon będzie odbudowany i dozna wielkiej chwały. Bałwochwalstwo zostanie raz na zawsze wyplenione. Nawet nieliczące się miasta zostaną obdarowane Bożą łaskawością. Właśnie w tym kontekście pojawia się proroctwo na temat Betlejem.

Betlejem jest tu wymienione w połączeniu z nazwą Efrata i w odróżnieniu od innego Betlejem w Galilei, pojawia się w innym miejscu w Biblii kilka razy. Na drodze do Efrata rodzi się ostatni syn Racheli -Beniamin, ona tam umiera i jest pochowana (Rdz 35,16.19). Joz 15,59 wymieniając miasta podaje również Efrata czyli Betlejem. Odnosi się do niego również Rt 4,11 oraz Ps 132,6 mówiąc o arce. Widać, że miejsce to wiąże się z osobami szczególnie przez Boga wybranymi. Betlejem zostaje tu nazwane najmniejszym z (miast) plemion judzkich. Jest to kolejny ważny trop. Słowo to odnosi się bowiem nie tylko do tego co najmniejsze rozmiarem, ale również wiekiem, czyli najmłodszego dziecka. Od razu przywołuje to na myśl Dawida (por. 1 Sm 16), najmłodszego syna Jessego. To właśnie jego wybrał Bóg, i tak samo Betlejem. A zatem miasto jest określone jako „najmniejsze”, co przywołuje również najmłodszego Dawida, czy innych umiłowanych „młodszych” (Rdz 25,23: Jakuba; por. Józefa, Beniamina, Rachelę).

Coś wydarzy się w Betlejem

Można widzieć też tu znaczenie małości jako pokory: Ps 119,141. Właśnie ta „małość” staje się przedmiotem Bożego upodobania.

Prorok zapowiada przyjście Tego, który będzie rządził w Izraelu. Użyty tu imiesłów znajdziemy dla określenia Bożego panowania (1 Krn 29,12; 2 Krn 20,6; Ps 89,10) oraz potomka Dawida (2 Krn 7,18). Co ciekawe, aramejski Targum użył tu słowa Mešîḥă’, „Pomazaniec, Mesjasz”, co wskazuje, że w judaizmie ten tekst był interpretowany w sposób mesjański.

Zapowiedziany Władca będzie pochodził z Betlejem, tak, jak od najdawniejszych czasów pochodzi stamtąd ród Dawida: od dni wieczności, czyli do zamierzchłych czasów. Niektórzy odnoszą ten zamierzchły czas nawet do momentu stworzenia Adama i Ewy. Bo przecież wtedy pojawiła się zapowiedź przyjścia Mesjasza (Rdz 3,15). Władca będzie zrodzony z Kobiety (por. Iz 7,14), jednakże tu nie ma żadnej precyzacji dotyczącej Matki tego, który ma się narodzić. Zostaje tu nazwana po prostu „Rodzącą”. Interesujące, iż nie ma mowy o jego ojcu…

Proroctwo zapowiada dalej powrót z wygnania (reszta Jego braci powróci), lub połączenie się braci z Izraela i Judy, dwóch podzielonych królestw, może być to więc znak późniejszej redakcji. Możliwe, iż terminu „powracania”, używa się też kontekście nawrócenia się do Boga, zmiany życia.

fot. Berthold Werner

Betlejem, wejście na pole pasterzy

Władca, podobnie jak Dawid będzie pasterzem, rozszerzy swe panowanie, zaprowadzi bezpieczeństwo i obiecany pokój (por. Iz 9,6), czyli powszechną harmonię.

W pierwotnym kontekście proroctwo zapowiada odrodzenie Izraela pod wodzą nowego Dawida (por. np. Am 9,11; Oz 3,5; Ez 34,23; zwł. Iz 11,1), króla mesjańskiego. Izraelici z tęsknotą wspominali czasy jego panowania i wierzyli, że Bóg obdaruje ich potomkiem Dawida, który przywróci dawną świetność Izraela.

Interpretacja chrześcijańska jest na wskroś chrystologiczna.

Miejsce narodzenia Jezusa zostaje potwierdzone w przekazie Ewangelii (Mt 2,1.5-6; Łk 2,4nn; J 7,42). Jednak Mateusz wprowadza tu małą zmianę. Betlejem Efrata nie jest już nazwane najmniejszym: nie jesteś zgoła najlichsze, stwierdza ewangelista cytując Mi 5,1. Skoro rodzi się w nim Mesjasz, małe miasteczko zmienia swoją pozycję, staje się wielkie.

I faktycznie – w noc Bożego Narodzenia miliony ludzi na całym świecie wypowiadają nazwę Betlejem i tam kierują swe myśli…


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Judyta Pudełko PDDM

Judyta Pudełko PDDM

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Pudełko PDDM
Judyta
Pudełko PDDM
zobacz artykuly tego autora >

Czekając na Mesjasza

Ilekroć gromadzimy się na celebracji liturgii, tylekroć – przez ryt i teksty modlitw – mówi nam ona, że oczekujemy na przyjście Chrystusa. Pierwsze słowa kapłana w czasie Mszy św. to radosny okrzyk „Pan z wami”, wyrażający prawdę o tym, że Chrystus jest obecny wśród nas. Gdy kapłan wypowie słowa ustanowienia Eucharystii, czcimy realną obecność Chrystusa w Jego Ciele i Krwi, wołamy: „Ile razy ten chleb spożywamy i pijemy z tego kielicha, głosimy śmierć Twoją, Panie, oczekując Twego przyjścia w chwale”. Jak zrozumieć to rozdwojenie, „już” i „jeszcze nie”?

Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >

Greckie słowo parousia, którego tradycyjnie używamy na wyrażenie chwalebnego przyjścia Chrystusa na końcu wieków – wraz z towarzyszącymi mu wydarzeniami: końcem świata, sądem i ostatecznym odnowieniem całego stworzenia – oznacza „obecność, przybycie, oczekiwanie”. Najczęściej posługiwano się nim do wyrażenia radości z powodu przybycia władcy, króla. Używa go sam Jezus, gdy mówi: Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a jaśnieje aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem (parousia) Syna Człowieczego (Mt 24,27). Ten sam termin św. Pawła stosuje w innym znaczeniu, gdy mówi o swojej cielesnej, fizycznej obecności: A zatem, umiłowani moi, skoro za­wsze byliście posłuszni, zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem nie tylko w mojej obecności (parousia), lecz jeszcze bardziej teraz, gdy mnie nie ma (Flp 2,12).

Widzimy, że słowo parousia jest niejednoznaczne, nosi w sobie pewne napięcie. Z jednej strony mówi o oczekiwaniu na nadejście, o nadchodzeniu króla, z drugiej – wyraża cielesną, zwyczajną obecność w danym miejscu. To napięcie między oczekiwaniem i obecnością zarazem jest charakterystyczne dla liturgii.

Czekając na Mesjasza

Mesjasz już jest z nami

Spójrzmy na dwa elementy celebracji Eucharystii: orientację i Modlitwę Pańską. Tradycyjne ukierunkowanie ołtarza, a tym samym całego zgromadzenia, w kierunku wschodnim [1] wyraża eschatologiczne oczekiwanie na nadejście „Przychodzącego ze Wschodu Słońca sprawiedliwości” (por. Łk 1,78), Jezusa Chrystusa. Wraz z kapłanem i wiernymi całe stworzenie zwraca się na wschód, wołając Marana tha! – „Przyjdź Panie!”. Jednak gdy ów aramejski zwrot odczytamy Marana tha, wtedy musimy go przetłumaczyć jako okrzyk radości: „Pan jest przychodzący, jest obecny!”.

Podobnie jest z jedną z siedmiu próśb Modlitwy Pańskiej, w której oczekujemy przyjścia królestwa Bożego. Często nie uświadamiamy sobie, o co naprawdę prosimy, i jakie to pociąga konsekwencje. Bo czy mogę świadomie prosić o przyjście Królestwa, gdy nie jestem w stanie łaski uświęcającej, albo nie jestem pogodzony z bliźnim? I czy naprawdę w głębi serca chcę tego radykalnego i ostatecznego wkroczenia Boga w moją historię? Katechizm Kościoła Katolickiego, tłumacząc tę prośbę, podkreśla: „Od Ostatniej Wieczerzy Królestwo Boże przychodzi w Eucharystii: jest pośród nas. Królestwo przyjdzie w chwale, gdy Chrystus przekaże je swemu Ojcu” (2816).

Choć w liturgii jest wiele elementów wyrażających oczekiwanie, nadzieję i tęsknotę za powtórnym, chwalebnym przyjściem Pana, to jednak koncentruje się ona na Jego aktualnym przychodzeniu, „tu i teraz”. Ten, który przychodzi w Eucharystii, jest Tym samym, który przyjdzie, aby zwieńczyć dzieje świata. Spróbujmy uchwycić to liturgiczne napięcie.

Czekając na Mesjasza

“Wniebowstąpienie Pańskie” – Benvenuto Tisi

Nasze wniebowstępowanie

Liturgia, szczególnie eucharystyczna, jest oczekiwaniem powtórnego przyjścia Chrystusa, a równocześnie przyjmowaniem Jego obecności. Dzieje się tak dlatego, że celebrujemy w niej nieprzerwanie trwające Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie Jezusa. Chrystus, wstępując czterdzieści dni po swoim Zmartwychwstaniu do Ojca, rozpoczyna powrót całego stworzonego świata do Boga. Tylko w Chrystusie jest możliwy nasz powrót do Boga, Źródła naszego życia. Jezus stał się Synem ludzkim, abyśmy my mogli stać się synami Bożymi – zapewniają nas Pismo Święte i Ojcowie Kościoła. Ta tajemnica spełnia się w nas przez liturgię, której najgłębszym sensem jest przyjmowanie Bożego życia.

Choć historycznie Wniebowstąpienie jest „momentem”, to jednak przenika ono całą historię i trwa nieprzerwanie. Zakończy się dopiero wtedy, kiedy wszystkie członki Ciała Chrystusa zostaną przyciągnięte do Ojca. I w tym sensie liturgia jest oczekiwaniem na Chrystusa, który w tajemnicy swojego Wniebowstąpienia jest ciągle przychodzącym, aby zjednoczyć się z nami i zanieść nas do Ojca. Równocześnie, celebrując liturgię, „już” jesteśmy uczestnikami liturgii niebieskiej. Bóg, mocą swojego Ducha, odpowiada na złożoną ofiarę swojego Syna, przemienia chleba i wino, czyniąc je Ciałem i Krwią Chrystusa.

Ojcowie Kościoła mówili o zjednoczeniu z Bogiem, o staniu się Ciałem Chrystusa. Św. Augustyn, rozważając przyjmowanie Komunii Świętej, wzywał wiernych: „Bądźcie więc tym, na co patrzycie, i przyjmijcie to, czym jesteście”. Św. Cyryl Aleksandryjski pisał: „Jednorodzony Syn Boży znalazł cudowny sposób stopienia nas w jedno ze Sobą i pomiędzy nami wzajemnie, mimo że każdy z nas pozostaje odrębną osobą. Przez jedno Ciało, własne swoje Ciało, uświęca On wiernych w komunii mistycznej, czyniąc ich Ciałem, stanowiącym jedno z Nim i pomiędzy sobą”.

Czekając na Mesjasza

Eucharystia jest „momentem”, w którym każdy ochrzczony żyje w Bogu. A przecież tym właśnie jest niebo. Ono nie jest odległe, nie jest kwestią przyszłości. Jak pisze R. Taft, amerykański teolog, „koniec czasów nie jest przyszłością, ale jest teraz. I owo teraz działa w każdym wieku (…) w słowie i sakramencie dynamicznej, prawdziwej obecności Boga z nami” [2]. W tradycji chrześcijańskiego Wschodu mówi się o „eucharystycznej Paruzji”, bo liturgia uczy, jak przeżywać oczekiwanie na Paruzję Chrystusa, równocześnie jednocząc się z Nim jako już obecnym wśród nas.

W liturgii celebrujemy powrót Chrystusa, a w Nim nas wszystkich do Ojca, aż do chwili, gdy Bóg będzie „wszystkim we wszystkich” (por. 1 Kor 15,28). Benedykt XVI napisał, że modlitwa eucharystyczna „jest radosną proklamacją, że Pan jest, i jednocześnie wołaniem do Niego, aby przyszedł, ponieważ jako Obecny pozostaje jednak wciąż jeszcze Tym, który ma nadejść” [3]. Nie ma tu sprzeczności, lecz paradoksalna równowaga między „już” i „jeszcze nie”. Dzięki liturgii możemy odkryć najgłębszą prawdę naszego życia i znaczenie eschatologicznego oczekiwania na powtórne przyjście Mesjasza.

Ksiądz Krzysztof Porosło, interesuje się teologią liturgii i jej popularyzacją; jest pomysłodawcą i współorganizatorem rekolekcji liturgicznych Misterium Fascinans; ostatnio wydał: „W głębi… Formacja i posługa animatora liturgicznego”, Kraków 2011.


1. Dzisiaj, głównie za sprawą Benedykta XVI, coraz częściej wraca się do tematu orientacji ołtarza i kierunku celebracji liturgii. Według Papieża alternatywą dla orientacji jest umieszczenie krucyfiksu na środku ołtarza.

2. R.F. Taft, Toward a Theology of the Christian Feast, [w:] Beyond East and West. Problems in Liturgical Understanding, Rome 1997, s. 24.

3. J. Ratzinger, Śmierć i życie wieczne, tłum. M. Węcławski, Warszawa 1986, s. 21.

Tekst opublikowany w „BIBLIA Krok po Kroku” nr 35/ 2012

Więcej o „BIBLII Krok po Kroku” na stronie: http://www.list.media.pl

Czekając na Mesjasza


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Ks. Krzysztof Porosło

Ks. Krzysztof Porosło

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >