Nasze projekty
fot. kadr z filmu Władcy Pierścieni

Nadzieja życia wiecznego w świecie Śródziemia

W Adwencie szczególną uwagę poświęcamy nadziei. Tolkien w swojej twórczości także o niej nie zapominał. Sprawdź, jak życie wieczne prezentuje się w baśniowym świecie Śródziemia.

Reklama

W świecie Tolkiena dobrzy ludzie i inne dobre stworzenia często otrzymują nagrody. Nagroda nie zawsze jest oczywista, ale prawie zawsze wiąże się z wypełnieniem misji – tego, do czego zostało się powołanym. W Powrocie króla, gdy Pierścień zostaje
ostatecznie wrzucony do Góry Przeznaczenia, Tolkien tak opisuje to, co stało się z Frodem:

Frodo, blady i zmęczony, był jednak znowu sobą. W oczach miał spokój. Napięcie woli, szaleństwo i strach zniknęły z nich wreszcie. Frodo uwolnił się od brzemienia. […] Zadanie zostało wykonane, Frodo ocalony, taki jak dawniej, wolny.

Tolkien pisze więc, że wypełnienie misji daje poczucie wolności i uspokojenie. Jest to jednak na swój sposób tymczasowe. Frodo wciąż będzie nosić w sobie ślady tej walki – ślady swojej misji. Palec mu nie odrośnie, dodatkowo co roku będzie odczuwać rany zadane mu przez Upiory Pierścienia. Ostatecznie, wycieńczony, uda się do Szarej Przystani, by odpłynąć ze Śródziemia, to zaś, że może odpocząć, też będzie dla niego w pewnym stopniu nagrodą.

Reklama
Reklama

Zrób to, co możesz zrobić. Resztę zostaw łasce

Frodo zrobił wszystko, co było w jego mocy, i to – podkreślmy – dzięki temu dostępuje nagrody. Tolkien mocno bronił w swoich listach Froda, któremu czytelnicy zarzucali, że zawiódł, a właściwie nawet zdradził. Stanowczo twierdził, że jego bohater zrobił to, co był w stanie zrobić, a dalej zadziałała opatrzność. Czynimy to, co możemy i co leży w naszych możliwościach, zostawiając resztę łasce – to bardzo katolicka myśl.

Czasem podejmujemy się różnych zadań w sposób bardzo uroczysty. Świat Tolkiena jest w pewnym stopniu średniowieczny, stąd tak istotne są w nim przysięgi. W Powrocie króla czytamy o Armii Umarłych przyprowadzonej przez Aragorna pod Minas Tirith; nie mogą oni w pełni umrzeć z powodu złamanej niegdyś przysięgi. I oto wreszcie w godzinie wojny o Pierścień mają szansę ją wypełnić. Aragorn mówi do nich: Dopełniliście przysięgi. Wracajcie do swej siedziby i nigdy więcej nie nawiedzajcie dolin. Odejdźcie w pokoju.

Przysięga

Takich sytuacji z odwołaniem do złożonej przysięgi mamy zresztą we Władcy Pierścieni więcej. Przypomnijmy choćby Eomera, który mówi do jeźdźców Rohanu:
Złożyliście przysięgi. Teraz nadszedł czas, by je wszystkie wypełnić. Nie tylko w świecie średniowiecza, ale także Starego Testamentu przysięgi i obietnice są niezwykle ważne.

Reklama
Reklama

Wymieniają je ludzie między sobą (na przykład Rdz 21,22–32; 31,44–54; 1 Sm 14,44;
25,22), ale składa je też sam Bóg, by podkreślić wagę swojej obietnicy (na przykład Rdz 22,16). To właśnie wdzięczność za wypełnienie tych obietnic wyśpiewuje Maryja w Magnificat (Łk 1,55). Wydaje się, że w dzisiejszym świecie wartość przysiąg mocno się zagubiła – mało które zobowiązanie traktujemy jako absolutnie nieodwołalne.

Tymczasem w Kościele obietnice odgrywają ważną rolę przy samym chrzcie, później zaś łączą się bardzo mocno z sakramentem święceń i z sakramentem małżeństwa, podczas których składa się przyrzeczenia dotyczące całego życia. Nie obiecuje się bycia księdzem tylko od ósmej do szesnastej, ani mężem czy żoną od szesnastej do dwudziestej czwartej. Nie – przez całe życie, przez wszystkie dni. I tak samo przyrzeczenia chrzcielne – są na całe życie; nie chcę być ochrzczony na rok, na próbę, tylko do końca moich dni.

To akurat mocno akcentują Opowieści z Narnii Lewisa – zwłaszcza tom Książę Kaspian, w którym po tysiącach lat z perspektywy Narnii dzieci do niej wracają i nie przestają być królami i królowymi, ponieważ „kto raz został królem w Narnii, na zawsze nim pozostanie”.

Reklama

Kultura tymczasowości

Warto sobie to przypomnieć w kontekście nauczania Ojca świętego Franciszka. Bardzo często powtarza on, że jego zdaniem jednym z największych problemów dzisiejszego świata jest kultura tymczasowości – strach przed zobowiązaniem na całe życie14. Wiąże się to też na pewno z zanikiem wiary w życie wieczne, w życie po śmierci. Tak po ludzku przecież, co motywuje do wierności przysiędze, która zobowiązuje na całe życie? Mimo wszystko nadzieja na nagrodę po wypełnieniu misji, czyli po śmierci.

Nie znaczy to zresztą, że każda przysięga powinna być zachowana bez względu na cokolwiek innego. Tolkien to bardzo mocno podkreśla. O przysiędze Fëanora w Silmarillionie mówi, że nigdy nie należało jej składać; to przysięga przeklęta, która
jest powodem wielu kłopotów, a nawet zbrodni. We Władcy Pierścieni, przy okazji samobójczej śmierci Denethora, i Pippin, i niektórzy z gwardzistów Gondoru łamią swoją przysięgę w imię wyższych wartości, ale ich zachowanie zostaje ocenione jako słuszne. Istnieją bowiem prawa jeszcze ważniejsze niż to, co możemy obiecać czy ślubować.

Są prawa, których nie można zmienić

Ta obecność racji wyższych, dla których warto poświęcić wszystko, jest u Tolkiena bardzo silnie zaznaczona. To rzeczywistość, o której często nie myślimy, ale która w naszym świecie wciąż istnieje. Między innymi dlatego Kościół ciągle odwołuje się do prawa naturalnego, obowiązującego poza jakimkolwiek prawem stanowionym przez ludzi.

Również bez odniesień religijnych wierzymy, że są prawa, których nie można zmienić
ustawą czy konstytucją. Fakt istnienia rzeczy wyższych rozumie na przykład Merry.
Przemiana Meriadoka i Pippina z lekkoduchów, hobbitów spędzających czas głównie na zabawie i szukaniu przygód, w dojrzałe osoby, które dużo więcej pojmują, to zresztą jeden z ciekawszych wątków we Władcy Pierścieni. Pod koniec powieści
Merry mówi:

Myślę, że najlepiej jest, kiedy się po prostu kocha to, do czego serce samo od
urodzenia ciągnie. Od czegoś przecież trzeba zacząć, a gleba w Shire jest głęboka. Ale istnieją rzeczy głębsze i wyższe. Gdyby nie one, żaden Dziadunio w naszym kraju nie mógłby uprawiać swego ogródka, ciesząc się pokojem czy tym, co mu się pokojem wydaje. Cieszę się, że teraz o tych rzeczach coś niecoś wiem.

Może się na coś przydamy, zanim przeminiemy

Merry zrozumiał, że dla zapewnienia dobrobytu Shire ktoś musi się poświęcić, dochować przysięgi i bronić innych, by ci mogli żyć w spokoju. Merry pojął też, że warto to robić, nawet jeśli wydaje się, że nie ma szans powodzenia. Mógł się tego nauczyć od entów, ponieważ decydując się na walkę z Sarumanem, sojusznikiem Saurona, czyniły to nie tylko z miłości do lasów, ale i do innych stworzeń. Dobrze wyraził to Drzewiec:

Oczywiście, bardzo być może, że idziemy ku własnej zgubie, i że to ostatni marsz entów. Gdybyśmy jednak zostali w domu z założonymi rękoma, zguba i tak by nas tam znalazła, prędzej czy później. Tak, tak – westchnął. – Może chociaż innym plemionom na coś się przydamy, zanim przeminiemy.

Zatem nawet jeśli ma się świadomość, że można przegrać, że idzie się ku zgubie, to ma to sens, o ile może się przydać innym. Warto więc podejmować walkę, nawet gdy wydaje się beznadziejna. Tak właśnie na polach Pelennoru czyni Eowina, która walczy już właściwie nie o szacunek dla życia, ale ciała ludzkiego. Broni martwego ciała króla Théodena przed zbezczeszczeniem, chroniąc zarazem wartości stale obecne w kulturze europejskiej. Niespodziewanie okazuje się zresztą, że się jej udaje – pozornie
beznadziejna walka kończy się zwycięstwem.

Nadzieja życia wiecznego

Ale czasami ten wybór u Tolkiena jest rzeczywiście dramatyczny. Momentami wydaje się, że trzeba wybrać śmierć – tak właśnie wybiera Lúthien. Osoba ta pojawia się we Władcy Pierścieni raczej w tle, w opowieściach bohaterów, natomiast centralnym punktem Silmarillionu jest właśnie historia Berena i Lúthien. Są to do tego stopnia kluczowe postaci całej mitologii, że Tolkien każe wyryć ich imiona na swoim i żony nagrobku; do dziś na cmentarzu Wolvercote w Oxfordzie można zobaczyć, że na grobie pod imionami małżeństwa Tolkienów napisane jest „Lúthien, Beren”. Oznacza to, że z tą historią autor najbardziej się utożsamił.

Lúthien jest pierwszą osobą, która rezygnuje z nieśmiertelności – z miłości do człowieka. Później przed takim wyborem stanie jeszcze kilka postaci, ale to Lúthien jest pierwszą, która wybiera śmierć. W dodatku nie tę – w świecie Tolkienowskim – pozorną, tylko prawdziwą. Rozstaje się ze swoją matką i udaje się „poza koniec świata”, po to by być ze swoim ukochanym i by dzielić z nim tę niepewną nadzieję, którą żywią ludzie: nadzieję życia wiecznego.

Nie jest to bowiem pewność – raczej wiara, nadzieja, którą mamy. Bez niej jednak i bez tej perspektywy chrześcijaństwo właściwie traci swój sens. Przecież sednem naszej wiary jest to, co wyraża się w jednej z prefacji mszy o zmarłych, że „życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy”. Na pewno Tolkien zdecydowanie by się z tym zgodził. Pamiętajmy jednak, że zawodowo zajmował się on literaturą średniowieczną i trochę przesiąkł mentalnością tej epoki.

Przedsionek nieśmiertelnego życia

Na koniec chciałbym odwołać się do bardzo dobrego opisu tego sposobu myślenia, przenikniętego całkowicie chrześcijaństwem i wiarą w życie wieczne, które zawiera
się w wydanej kilka lat temu książce Anny Brzezińskiej Córki Wawelu. Autorka opisuje w niej szeroko życie na dworze ostatnich Jagiellonów. Znajdziemy w niej taki fragment:

Karlica nie sądziła, żeby finlandzki książę [czyli Jan Waza, ojciec Zygmunta III – przyp. S.A.] umiał zawierzyć się Bogu z tą samą cichą pewnością, co stary król Zygmunt, który, choć Dosia nie opisałaby go tymi słowy, należał do przemijającego świata średniowiecza i wciąż potrafił żyć tak, jakby doczesność stanowiła jedynie przedsionek prawdziwego nieśmiertelnego życia w wielkiej rodzinie zbawionych.

Myślę, że Tolkien odnalazłby się w tym opisie. Niewątpliwie chciał pokazać, że dla prawdziwie dobrych ludzi w stworzonym przez niego świecie doczesność faktycznie jest tylko przedsionkiem tego, co czeka ich po śmierci.

Fragment pochodzi z książki „Teologia Tolkiena” ks. prof. Stanisława Adamiaka. Śródtytuły zostały nadane przez redakcję.

Chrześcijańskie prawdy wiary ukryte w losach Śródziemia. Odkrywa je pasjonat literatury, który nie chrystianizuje Tolkiena na siłę, lecz opiera się na jego własnej interpretacji, zawartej w pozostawionych listach.

KUP KSIĄŻKĘ >>>

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę