Nasze projekty
Aneta Liberacka

Wracamy do kościołów

Tak bardzo tęskniliśmy. Tak łapczywie “rzuciliśmy” się do transmisji Mszy św., kiedy mieliśmy poczucie, że Eucharystia została nam “odebrana”. Taki odczuwaliśmy głód. Taką biedę i poczucie braku...

Reklama

Czy dziś, kiedy już możemy brać udział w Eucharystii, biegniemy masowo do kościołów, by dołączyć do uczty Chrystusa?

Mamy chyba różne poczucie w tym względzie i różne słyszymy głosy katolików zatroskanych o przyszłość naszego Kościoła jako wspólnoty ludzi, wspólnoty Sakramentów. Z jednej strony są głosy, że jesteśmy katolikami rozpieszczonymi, którzy zawsze mieli dostęp do Eucharystii, dlatego też nie potrafimy docenić naszego szczęścia i że nikogo jednak nie zmusi się do chodzenia do kościoła – jeśli ktoś postanowił teraz nie chodzić, to powinien sam zastanowić się jaka była jego wiara.  

Z drugiej strony słyszymy, że podporządkowanie się Biskupów rozporządzeniom Rządu daje ludziom usprawiedliwienie do nieuczestniczenia w Eucharystii.

Reklama
Reklama

Czytając komentarze, że ludzie wierzący nie będą teraz chodzić na Mszę św. do kościoła i będą powoływać się na swoje poczucie zagrożenia, zastanawiam się nad tym przed kim będą się powoływać? Kto będzie zadawał te pytania? Kto ma ludzi z tego rozliczać? Będą powoływać się na poczucie zagrożenia przed Panem Bogiem? Jeśli tak, to w końcu przecież oczywisty rozrachunek nas wszystkich. Pan Bóg i my. Tylko w takim duecie będziemy sobie wyjaśniać nieobecność, obecność zdalną, obecność w ogóle, naszą relację z Nim i z innymi ludźmi. Nikogo nie zmusimy do chodzenia do kościoła, jeśli wiara opiera się na szukaniu wytłumaczeń i usprawiedliwień.

Kościół żyje i trwa jako wspólnota. Kościół to przykazania, prawdy wiary, sakramenty. Kościół ofiarowuje nam takie sakramenty jak: spowiedź, komunia, eucharystia, po to byśmy mogli jak najbliżej zjednoczyć się z Chrystusem. Do kościoła chodzimy, by jako wspólnota wyznać swoją wiarę i brać wspólnie udział w uczcie z Chrystusem. Miłość i ochrona bliźnich są wpisane w naszą wiarę, w naszą duchowość. To właśnie ze względu na tę miłość i ochronę innych, których życie mogło być zagrożone na chwilę zostaliśmy odłączeni, po to by teraz móc z wielką radością wrócić na „łono” kościoła. Przyjąć sakramenty już nie tylko duchowo ale w pełni z Ciałem i Krwią Chrystusa.

Nie pozostaje nam dziś nic innego tylko biec do kościoła i dziękować Panu Bogu za to, że już możemy w pełni brać udział w Jego Wieczerzy.

Reklama
Reklama

Zaraz po ogłoszeniu informacji, że zostały zniesione limity co do obecności w kościele, mieliśmy możliwość usłyszeć podczas Liturgii Słowa fragment Ewangelii, kiedy Jezus mówi: Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego.

W naszych dyskusjach, różnych zdaniach, różnej wrażliwości wiary najważniejsze jest to, byśmy nie zostawili Jezusa samego. Najbardziej życzy sobie tego, byśmy byli wspólnotą, jednym ciałem, jednym Kościołem, który idzie z Nim i za Nim.

Reklama

Zapraszam do wydania o wielkim powrocie do kościołów. Nie zostawiajmy Jezusa samego ani chwili.

Zaczął się czerwiec, każdego dnia możemy brać udział w nabożeństwie czerwcowym i wyśpiewywać Sercu Jezusa jak bardzo nam Go brakowało.

W tym numerze:

Ile czasu trzeba żeby stracić wiarę?


Transmisja nie zastąpi spotkania


Ostatnia prosta okresu wielkanocnego. Czas na spowiedź


Znikają limity wiernych w kościołach! Kolejny etap łagodzenia obostrzeń


Biskupi znoszą dyspensę od obowiązku niedzielnego udziału we Mszy św.


 

Modlitwa jasnogórska za Kościół w Polsce


 

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite