Zachariasz i Elżbieta: rodzice Jana Chrzciciela

Tę niezwykłą parę małżonków znamy dzięki relacjom ewangelisty św. Łukasza. Małżonkowie przez wiele lat niepłodni, dotknięci pod koniec życia wielką łaską Boga. Dziś w liturgii wspominamy Zachariasza i Elżbietę, rodziców św. Jana Chrzciciela.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zachariasz i Elżbieta: rodzice Jana Chrzciciela
Tę niezwykłą parę małżonków znamy dzięki relacjom ewangelisty św. Łukasza. Małżonkowie przez wiele lat niepłodni, dotknięci pod koniec życia wielką łaską Boga. Dziś w liturgii wspominamy Zachariasza i Elżbietę, rodziców św. Jana Chrzciciela.

To, co wiemy o nich dzięki relacjom Ewangelii według św. Łukasza to fakt, że przez większą część swojego małżeństwa bezskutecznie starali się o dziecko. Wiemy, że Elżbieta była spokrewniona z Maryją, zaś Zachariasz pochodził z rodu kapłańskiego Abdiasza i mógł służyć w świątyni w Jerozolimie. Mieszkali według tradycji blisko świętego miasta, w Ain Karem. Tradycja kościołów wschodnich mówi również, że to on miał być kapłanem wprowadzającym kilkuletnią Maryję do świątyni.

Boża ingerencja w ich życie i los ma miejsce wówczas, gdy Zachariasz wchodzi do świątyni aby złożyć tam ofiarę kadzenia. Wówczas ukazuje mu się archanioł Gabriel – ten sam, który kilka miesięcy później ukaże się Maryi. Anioł zapowiada, że Zachariasz wkrótce zostanie ojcem. Zachariasz nie dowierza: czekał przecież na ten moment tyle lat aż całkiem uwierzył w to, że to się już nigdy nie stanie. Ewangelia wyjaśnia, że właśnie za owo niedowiarstwo Zachariasz zostaje “ukarany” odebraniem mowy na kilka miesięcy, aż do narodzin syna. Anioł mówi mu również, że niezwykłe dziecko ma nosić imię Jan. Niemota ustępuje w momencie ofiarowania kilkudniowego chłopca w świątyni, zaś pierwszymi słowami, jakie Zachariasz wypowiada są słowa uwielbienia Boga, którymi dziś Kościół modli się codziennie rano w Liturgii Godzin: 

Błogosławiony Pan Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił! I wzbudził dla nas moc zbawcza w domu swego sługi Dawida

zaczyna się ta pieśń >>.

Ewangelia nie podaje, co z Zachariaszem i Elżbietą działo się później. Czy zmarli gdy Jan był dorosły, czy jeszcze gdy był dzieckiem? Czy poznali małego Jezusa? 

Więcej o tym mówi przekazywana ustnie w Kościołach wschodnich Tradycja pierwszych chrześcijan. Według niej Zachariasz został zamordowany podczas tzw. rzezi niewiniątek: dekretu króla Heroda skazującego na śmierć wszystkich małych chłopców. Tradycja mówi, że Zachariasz odmówił żołnierzom wskazania miejsca ukrycia jego żony z małym Janem i dlatego został ścięty między świątynią a ołtarzem. Elżbieta zaś miała umrzeć kilkadziesiąt dni później. Jan miał wówczas pozostać sam na pustyni pod wyłączną opieką Pana Boga aż do dnia rozpoczęcia publicznej działalności. 

Kościół oddawał cześć rodzicom św. Jana Chrzciciela od samego początku. W 415 r. na wschodzie miało w cudowny sposób zostać odnalezione i przewiezione ciało Zachariasza, gdzie ku jego czci wystawiono bazylikę. W Rzymie, w bazylice laterańskiej, ma się znajdować relikwia głowy św. Zachariasza. Tradycja nie wspomina natomiast o relikwiach św. Elżbiety.

 

ad/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Św. Karol Boromeusz: święty aktywista

Choć pochodził z arystokratycznego rodu Boromeo w Lombardii i bardzo szybko dorobił się wysokich godności kościelnych - żył skromnie, dzieląc się majątkiem z najuboższymi. Zapracowany aktywista, dzięki któremu udało się dokończyć sobór trydencki. 4 listopada wspominamy w liturgii św. Karola Boromeusza.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Św. Karol Boromeusz: święty aktywista
Choć pochodził z arystokratycznego rodu Boromeo w Lombardii i bardzo szybko dorobił się wysokich godności kościelnych - żył skromnie, dzieląc się majątkiem z najuboższymi. Zapracowany aktywista, dzięki któremu udało się dokończyć sobór trydencki. 4 listopada wspominamy w liturgii św. Karola Boromeusza.

Karol urodził się na zamku Arona 3 października 1538 r. jako syn arystokratycznego rodu, spokrewnionego z rodem Medici. Od dzieciństwa przeznaczony był do stanu duchownego, więc bardzo szybko został  włączony w przygotowanie do kapłaństwa. Posyłany na studia zdobył gruntowne wykształcenie na najlepszych renesansowych uniwersytetach. Gdy jego wuj został papieżem Piusem IV- ściągnął go do siebie do Rzymu jeszcze przed święceniami kapłańskimi, uczynił kardynałem i najbardziej zaufanym współpracownikiem. Mianował go również arcybiskupem Mediolanu, choć z uwagi na obowiązki w Państwie Kościelnym Karol nie mógł mieszkać w swojej diecezji. Mimo wysokiego pochodzenia i zawrotnej kariery – był człowiekiem skromnym, uczciwym, nie łasym na urzędy i godności. Przy doborze współpracowników i nadawaniu godności kościelnych przede wszystkim zwracał uwagę na charakter kandydata i jego przydatność do danej posługi. Tępienie karierowiczostwa szybko przysporzyło mu wrogów, gdy więc jego wuj – papież umarł, Karol musiał szybko opuścić Rzym. 

Uczynił to jednak z radością, bo od dawna chciał bezpośrednio zajmować się swoją diecezją – Mediolanem. Od razu dał się poznać jako pracowity reformator. Zakładał seminaria duchowne – przez co jest uznawany właściwie za ich twórcę. Włączył się również w prace ciągnącego się od kilkunastu lat Soboru Trydenckiego, próbującego uporządkować sytuację w Kościele po wybuchu Reformacji. Dzięki jego pracowitości i obrotności Sobór udało się dokończyć i szybko zacząć wcielać w życie jego postanowienia. 

Dla przeprowadzenia koniecznych reform i uchwał Soboru Trydenckiego (1545-1563) zwołał aż 13 synodów diecezjalnych i 5 prowincjalnych. Dla umożliwienia ubogiej młodzieży studiów wyższych założył przy uniwersytecie w Pawii osobne kolegium.

Za wielkich pomocników do reform od początku uważał zakony, dlatego zapraszał ich do prowadzenia kolegiów, seminariów duchownych, do katechizowania dzieci. W Mediolanie założył szkołę wyższą filozofii i teologii, której prowadzenie powierzył jezuitom. Teatynom natomiast powierzył prowadzenie szkoły i kolegium w Mediolanie dla młodzieży szlacheckiej.
Od początku żyjący skromnie i dzielący się swoim niemałym majątkiem z najuboższymi był fundatorem różnych przytułków: dla bezdomnych, dla upadłych dziewcząt i kobiet, oraz kilku sierocińców. Kiedy za jego pasterzowania wybuchła w Mediolanie kilka razy epidemia, kardynał Karol nakazał otworzyć wszystkie spichlerze i rozdać żywność ubogim. Podczas zarazy w 1576 r. niósł pomoc chorym, karmiąc nawet 60-70 tysięcy osób dziennie; zaopatrywał umierających; oddał cierpiącym wszystko, nawet własne łóżko. W czasie zarazy ospy, która pochłonęła ponad 18 tysięcy ofiar, zarządził procesję pokutną, którą prowadził idąc ulicami Mediolanu boso. W 1572 r. na konklawe był poważnym kandydatem na papieża.

Zmarł w Mediolanie 3 listopada 1584 r. zarażony febrą w czasie odprawiania własnych rekolekcji. Pozostawił po sobie duży dorobek pisarski. Beatyfikowany w 1602 r., kanonizowany przez Pawła V w 1610 r. Jego relikwie spoczywają w krypcie katedry mediolańskiej.

Szczególnie czczony jest jako patron proboszczów i profesorów seminariów duchownych, bibliotekarzy oraz instytutów wiedzy katechetycznej.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >