video-jav.net

Poznaj kłamcę metodą FBI

Po oczach, mimice twarzy czy choćby ułożeniu rąk można stwierdzić, że ktoś kłamie. Oczywiście nie każde poniżej opisane zachowanie czy gest musi od razu oznaczać, że mamy do czynienia z oszustem... W światowym bestsellerze „Mowa ciała” agent specjalny FBI Joe Navarro zdradza sekrety komunikacji niewerbalnej. Oto kilka sposobów na to, jak rozpoznać kłamcę.

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Poznaj kłamcę metodą FBI

© Corbis/FotoChannels


OKO

Jeśli ktoś podczas rozmowy pociera oko, odwraca wzrok lub unika patrzenia na nas – może to oznaczać, że kłamie. Gest taki możemy częściej zauważyć u mężczyzn niż u kobiet. Panie są bardziej subtelne – delikatnie dotykają miejsce pod okiem.

Poznaj kłamcę metodą FBI

© Corbis/FotoChannels


DŁONIE

Pocieranie ciała w okolicach skroni, szyi, ściskanie twarzy, gładzenie dłonią głowy. Oznacza to dyskomfort psychiczny rozmówcy. Nieczyste zamiary wprawiają kłamcę w podenerwowanie. Dłonie mimowolnie zaczynają dotykać okolic twarzy i głowy.

Poznaj kłamcę metodą FBI

© Corbis/FotoChannels


UŚMIECH

To tak zwana dobra mina do złej gry. Często kłamca chce zakamuflować swoje oszustwo… uśmiechem. Nieszczery możemy łatwo rozpoznać – brwi są podciągane do góry, a wargi w kierunku uszu.

Poznaj kłamcę metodą FBI

© Corbis/FotoChannels


GARBIENIE SIĘ

Kiedy jesteśmy pewni tego, co mówimy, zazwyczaj siedzimy prosto. Taka postura świadczy bowiem o poczuciu bezpieczeństwa. Kiedy ludzie są nieszczerzy to podświadomie mają skłonność do garbienia pleców albo zapadają się w fotelu “jakby próbowali uciec od tego, co zostało powiedziane”. To również tak zwany żółwi odruch – wciskanie głowy między ramiona.

Poznaj kłamcę metodą FBI

© Corbis/FotoChannels


WZROK

Amerykański lekarz Milton Erickson odkrył m.in., że w zależności od tego czy mówimy prawdę czy fikcję – patrzymy w różnych kierunkach. Osoba, która kłamie będzie patrzeć w lewo i w dół.

Poznaj kłamcę metodą FBI

© Corbis/FotoChannels


DOTYK

Wszelkie ograniczenie dotyku jest również jedną z oznak oszustwa, ale czasem dotyk jest stosowany przez ludzi szczerych dla podkreślenia wypowiedzi słów.

Poznaj kłamcę metodą FBI

© Corbis/FotoChannels


SYNCHRONIA

Synchronia to brak zbieżności pomiędzy wypowiadanymi stwierdzeniami a zachowaniem niewerbalnym. Jeśli ktoś nam coś potwierdza, powinien równocześnie przytaknąć głową. Takie zachowanie nie może wystąpić z opóźnieniem. Navarro podaje takie przykłady: „Brak synchronii ujawnia się, kiedy ktoś mówi: „nie zrobiłem tego” i jednocześnie kiwa głową potakująco. Podobnie, gdy człowiek słyszy pytanie „czy skłamałby pan na ten temat?”, a jego głowa wykonuje nieznaczny potakujący ruch, kiedy z jego ust pada odpowiedź „nie””.

Poznaj kłamcę metodą FBI

© Corbis/FotoChannels


GESTY

Kłamcy nie podkreślają swoich wypowiedzi gestami. Oszust zastanawia się co i jak powiedzieć. Jak skłamać, by wyszło to wiarygodnie. Kłamcy nie analizują tego jak będą prezentować swoje kłamstwa. Rzadko podkreślają swoje wypowiedzi tonem głosu czy gestem dłoni. Gesty rąk uzupełniają szczere wypowiedzi i odczucia. Oszuści kontrolują wyraz twarzy. Brak tu spontaniczności.

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Powakacyjny kryzys

Czy powrót do codziennych obowiązków musi wyglądać niczym wyrzucenie z raju wakacji do czyśćcowego świata nauki i pracy?

Joanna Heidtman
Joanna
Heidtman
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nie wiem. Być może będzie to opinia niezbyt popularna, ale naprawdę obawiam się takiego życia w „sektorach”. Piekło codziennego życia i rajski świat wakacji? Radość i lekkość życia, a potem stres, niechęć i znużenie na przemian? To nie wróży dobrze. Wiem, że trudno jest odnaleźć idealną harmonię w życiu, ale wydaje mi się, że jest sens w tym, aby do niej dążyć. Mamy jedno życie. Jedno i nasze.

W miejscach pracy i na uczelniach podczas studiów, spędzamy dużo więcej czasu niż podczas naszych „wakacyjnych epizodów”, które trwają na ogół dwa tygodnie, a maksymalnie dwa miesiące. To oznacza, że byłoby dobrze, abyśmy w miesiącach pracy i nauki nie musieli „znieczulać się” i zamykać w jakimś ochronnym kokonie aż do momentu, kiedy dotrwamy do wakacji. Ale, tutaj niespodzianka, może też być inaczej. Czasem bywa tak, że podskórnie czujemy, iż nasze miejsce pracy, jest jakoś „nie nasze”, a studia być może zostały wybrane świadomie, ale tu i teraz nie spełniły naszych oczekiwań.

Powakacyjny kryzys

Czas wakacji – oddalenia się, zdystansowania, przyjrzenia się sobie – bywa też okresem, który warto wykorzystać na szczerą rozmowę ze sobą. Bez presji codziennych obowiązków, kiedy od rana do nocy nie ma czasu, żeby pomyśleć, bo po prostu trzeba działać. Nie ukrywam, że nieraz ktoś z moich Klientów wracał z wakacji i mówił „Pani Joanno, sprawa nad którą przed wyjazdem pracowaliśmy jest nieaktualna. Z dystansu i odległości zobaczyłem sprawy inaczej i podjąłem inne decyzje”. I dobrze. Wiem, że gdyby nie wziął tego urlopu, czuł by nadal, że nie ma wyjścia, że jest „skazany” na powtarzanie tych samych schematów.

Umysł przeciążony, ciało zmęczone, duch stłumiony powodują, że trudno jest zaczerpnąć tchu i spojrzeć z dystansu na samego siebie. Tak więc okres wakacyjno -urlopowy, kiedy czujemy się wolni i otwarci, może pomóc nam w dokonaniu często koniecznych i długo odkładanych zmian w naszej rzeczywistości po powrocie.

Ale nie zawsze tak musi być. Może być też, że czerpiemy satysfakcję z tego, czym się zajmujemy i co studiujemy, tylko po prostu „zżera” nas stres, zbyt częste trudne sytuacje odbierają siły i tolerancję, irytujemy się, złościmy i w końcu tracimy całkiem ten błogi dystans, który zaraz po wakacjach pozwalał nam uśmiechać się nawet w obliczu dużych trudności i przeciwieństw.

Powakacyjny kryzys

Jak zatrzymać wakacyjny luuuuz na dłużej?

Kiedyś moja bliska znajoma powiedziała: „Kiedy wracam z moich podróży, zwłaszcza z południowych wysp lub z Azji, mam wrażenie jakbym miała wokół siebie taką bańkę, która bezpiecznie odgradza mnie od świata, abym mogła zachować swój spokój, wrażliwość i wyrozumiałość. Mam wewnątrz niej radość, tolerancję, łagodność. Codzienny świat i życie powodują, że zmniejsza się ona o kilka centymetrów każdego dnia. Staje się mniejsza i mniejsza, aż któregoś dnia wiem, że muszę szukać kolejnego celu mojej podróży”. Ania żyje od wyprawy do wyprawy, od podróży do podróży. Ale – jest perfekcjonistką. Chciałaby by świat był doskonały, lecz codzienność – nieprzewidywalna, pełna sprzeczności, presji i zmieniających się grafików, potrafi być ogromnie frustrująca.

A więc jeśli mogę, coś wam podpowiem, rozważcie to:

a) Może warto po powrocie z urlopów i wakacji „odpuścić”, co nie oznacza zaniedbywania obowiązków, czy rezygnacji z różnych zadań. Na pewno warto przemyśleć, czy nieustanne dokładanie sobie obowiązków (nawet kolejne wyjście towarzyskie, czy jeszcze jedne warsztaty samorozwoju mogą wbrew pozorom stać się takim „obowiązkiem” w naszym i tak już przepełnionym „sprawami” życiu).

b) Pamiętajcie, że wakacje to także stan umysłu – nie tylko różne miejsca i określony czas. Być może uśmiechając się do męża czy żony po powrocie z pracy (tak, wiem, bywa trudno) łatwiej będzie Ci przywołać nastrój lekkości i radości, który towarzyszył Ci w wakacyjnym czasie.

c) Spróbujcie trwać przy małych rytuałach: przyjemności, radości i odrobiny luzu. Nie każdy „wolny czas” musi być zaplanowany, ale warto za to przypomnieć sobie, co wakacyjnie regenerowało fantastycznie nasze siły fizyczne i umysłowe (rower? wspinaczka górska? długie spacery? codzienna „cicha godzina” poświęcona kontemplacji?) i wracać do tego częściej niż raz na rok.

Nie pozwólmy samym sobie odebrać tego, czego nauczyliśmy się podczas wakacji, czyli wtedy, kiedy być może pełniej jesteśmy sobą.

Joanna Heidtman

Psycholog, socjolog

Pracuje jako doradca i coach

 

 
 

 
Joanna Heidtman

Joanna Heidtman

Zobacz inne artykuły tego autora >
Joanna Heidtman
Joanna
Heidtman
zobacz artykuly tego autora >