Nasze projekty

Żałoba w czasie pandemii. Jak pocieszyć tych, którzy tracą najbliższych?

O tym jak radzić sobie gdy ktoś bliski odchodzi na oddziale zakaźnym, jak wspierać osoby opłakujące zmarłych, czego unikać, a z czego nie rezygnować rozmawiamy z Katarzyną Binkiewicz - psychologiem, psychoonkologiem specjalizującą się w pracy z osobami w żałobie.

Reklama

Anna Druś: Osoby umierające na Covid i ich bliscy są dziś w innej sytuacji niż wcześniej. Są rozdzieleni, nie mogą się pożegnać, towarzyszyć sobie. Jak towarzyszyć umierającym na oddziale zakaźnym?

Katarzyna Binkiewicz: Rzeczywiście, sytuacja tych osób jest dziś szczególnie trudna, przypomina mi nieco sytuację odchodzenia na oddziałach intensywnej terapii, gdzie rodziny również nie mogą towarzyszyć swojemu bliskiemu. I tak tutaj, jak i w każdym innym procesie żegnania naszych bliskich ważne jest przede wszystkim wsparcie ze strony innych osób. Jeśli mieszkamy z rodziną, dziećmi, dziadkami, rodzicami – to dzieje się niejako automatycznie, bo jesteśmy w tym razem. Jest trudniej jeśli mieszkamy samotnie a nasi bliscy – z powodu pandemii nie mogą nam towarzyszyć. Wówczas musimy się zmierzyć nie tylko z bezradnością, ale i poczuciem osamotnienia.

Co wtedy? Jak sobie z tym radzić?

Reklama
Reklama

Jeśli jesteśmy rodziną kogoś, komu ktoś bliski zmarł, zadbajmy o wsparcie go, nawet na odległość. Są dziś różne możliwości technologiczne, nie tylko telefony. Można odbywać wideorozmowę, można kontaktować się na messengerze. Najważniejsze to inicjować ten kontakt, a nie mówić: „jak będziesz czegoś potrzebować, to zadzwoń”. Osoba w żałobie doświadcza ogromu emocji i często trudno jej wykonywać nawet codzienne zadania. Umówmy się więc np. że będziemy dzwonić codziennie wieczorem, albo inicjujmy wspólne zakupy, spacer. Idźmy za potrzebami tej osoby.

Jak je poznać?

Podstawą jest właśnie to pytanie o potrzeby żałobnika. Bardzo często jest tak, że nasz pomysł na to wsparcie – wynikający przecież z najlepszych intencji – jest niekompatybilny z  tym, czego w tej chwili potrzebuje nasz cierpiący bliski. Dlatego warto pytać. Może potrzebuje pomocy w organizacji pogrzebu, może w zrobieniu obiadu, jakiejś logistyce? Spytać czy w ogóle chce, by do niej przyjeżdżać i rozmawiać, czy chce wychodzić, czy chce wspominać. Wiem, że to są trudne pytania, wiele osób ma kłopot, by je zadać. Generalnie bycie z osobą cierpiącą może być trudne, bo mimowolnie współdoświadczamy z nią tych emocji.

Reklama
Reklama

No dobrze, ale jeśli ktoś, komu właśnie umarł bliski mówi “zostawcie mnie w spokoju”, przy czym widzimy, że sobie nie radzi?

Można spróbować zaproponować wsparcie specjalistyczne, np. konsultację u psychologa, choć domyślam się, że w przypadku osób, które w ogóle nie chcą rozmawiać – taka propozycja także może zostać odrzucona. W takiej sytuacji dobrze jest więc mówić o swoich emocjach, w komunikacie „ja”, czyli powiedzieć po prostu „bardzo chciałbym ci towarzyszyć, wesprzeć, nie wiem co mogę zrobić, ale widzę, że jest ci trudno”. Musimy się też zmierzyć z pewną bezradnością. Jeśli ktoś nie będzie chciał nas wpuścić do swojego świata, to nas nie wpuści i kropka. Możemy wtedy próbować znaleźć jakieś inne wspólne aktywności np. wyjście na cmentarz, spacer w ulubione miejsce. Być – nawet czasem w oddaleniu – ale starać się tworzyć przestrzeń dla wspólnego bycia i doświadczania. Takie otwarcie emocjonalne jest niezwykle ważne, żeby „dobrze” przeżyć żałobę, jeśli w ogóle możemy o niej mówić w takich kategoriach. Żeby ją „dobrze” przeżyć, trzeba ją przeżyć czyli doświadczyć, wyrzucić z siebie wszystko, co przeżywamy.

ZOBACZ: Lekarz dusz. “To ogromny ból, gdy nie ma szansy się pożegnać z umierającym”

Reklama

Dlaczego?

Bo jeśli tego nie zrobię, nie wyrzucę z siebie, nie opłaczę, nie wykrzyczę, nie osmucę – to te emocje będą cały czas we mnie i być może wpłyną na moje życie w przyszłości. To nie jest tak, że jeśli czegoś nie widać, to nie może to na nas wpłynąć. Pamiętajmy, że jesteśmy naczyniem połączonym, emocje mają wpływ na ciało i odwrotnie. Żałoba to nie tylko doświadczenie emocjonalne, ale i fizjologiczne, poznawcze. Emocje, które nie zostają ugłośnione często manifestują się właśnie w ciele – i wtedy doświadczamy na przykład zaburzeń snu, apetytu czy kołatania serca, trudności z oddychaniem, dolegliwości żołądkowo-jelitowych.

Mówi się, że żałoba ma różne etapy, jak one przebiegają?

Rzeczywiście, funkcjonuje w powszechnej świadomości ten standard Elizabeth Kubler-Ross, mówiący o 5 etapach przeżywania żałoby. Czyli zaprzeczenie, bunt, targowanie się, depresja i akceptacja. W tej chwili jednak odchodzimy od niego, ponieważ wiemy już, że żałoba nie jest linearnym procesem, w którym przechodzi się od etapu do etapu. Fundacja Nagle Sami, pomagająca profesjonalnie osobom po stracie, porównuje żałobę do wchodzenia po schodach. W tym czasie bowiem „stąpamy” po różnych emocjach jak po schodach, mierzymy się z nimi, doświadczamy. Czasem idę dwa kroki do przodu, czasem się cofam. Na pewno jednak żałoba jest doświadczeniem totalnym, które przeżywamy – jak już mówiłam, nie tylko na poziomie emocji, ale też na poziomie poznawczym, fizjologicznym. Czujemy całe spektrum emocji, one przechodzą jedne w drugie. Może pojawiać się lęk, niepokój, rozpacz. W procesie żałoby mierzymy się też często ze złością – na zmarłego, na życie, ale też na przykład z uczuciem ulgi – gdy nasz bliski długo chorował, cierpiał. Może się zdarzyć, że słyszymy zmarłego, jego kroki, czujemy zapach. Mamy może poczucie, że on zaraz wróci do domu, jak zwykle wracał o 17:30. O to często pytają mnie osoby, które przychodzą do mnie na konsultacje. Czemu to się dzieje, czy to jest „normalne”? Tak, to wszystko jest naturalnym procesem żałoby. Procesem żegnania się. Żałoba jest często sytuacją wykraczającą poza nasze możliwości adaptacyjne. Potrzebujemy czasu. Potrzebujemy wsparcia, potrzebujemy przeżywania – bo tak, czas żałoby, to właśnie czas przeżywania. Przeżywania smutku, złości, lęku, bezradności. Tego wszystkiego, co w nas.

Jak natomiast poradzić sobie z poczuciem winy spowodowanym tym, że nie mogliśmy się pożegnać ze zmarłym na oddziale zakaźnym? Ten kontakt jest niemożliwy przez wiele tygodni.

Rzeczywiście czas pandemii powikłał, utrudnił możliwość towarzyszenia, pożegnania. To, od czego warto zacząć, to próba racjonalizacji. Uświadomienia sobie, że nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Nie mamy na to wpływu, że oddział jest zamknięty. Czy możemy być w takim razie za to odpowiedzialni? Nie. Warto oddzielić kwestie, na które mamy wpływ, od tych, na które wpływu nie mamy. Umacniać siebie w tym, że nie jesteśmy w stanie zmienić tego, że trwa pandemia, ale robimy to, co możemy zrobić – jesteśmy z naszym bliskim w naszych myślach, wspomnieniach, modlimy się. Poczucie winy generalnie przychodzi do nas w czasie żałoby – i dobrze, żebyśmy o tym wiedzieli. Dobrze, żebyśmy też pozwolili tym myślom, emocjom wybrzmieć, ale nie wzmacniali ich dodatkowo. Poczucie winy, bezradność, złość – te wszystkie emocje potrzebują swojej przestrzeni. Ugłośnione – z czasem zmniejszają swoje natężenie. Wiele osób opłakujących zmarłych żałuje, że z czymś nie zdążyli, o czymś nie powiedzieli, nie przebaczyli, że rozstali się w złości. Nie jesteśmy w stanie w tej chwili już porozmawiać z naszym bliskim, ale ja pracując z osobami w żałobie często proponuję wtedy pracę symboliczną.

Na przykład?

Na przykład napisanie listu do zmarłego, w którym wypowiemy wszystko, czego nie zdążyliśmy mu przed śmiercią powiedzieć. Taki list możemy potem zanieść na grób, albo spalić, albo zawieźć w jakieś ważne dla zmarłego miejsce. To gesty, które wprawdzie nie zastąpią całkiem tego ostatniego pożegnania, ale pomogą przejść przez te emocje, uporządkować je, wypowiedzieć.

A jest coś, co powinno nas w tym przeżywaniu zaniepokoić?

Wymieniłabym tu dłużej utrzymujące się zaburzenia nastroju, zaburzenia apetytu, czy myśli rezygnacyjne – jeśli one się nie zmieniają w dłuższej perspektywie albo się nasilają, to dobrze zgłosić się po poradę do psychologa czy psychiatry. Są też różne grupy wsparcia, np. prowadzone przez Fundację Nagle Sami, o której już wspomniałam. Teraz takie grupy zbierają się również online. Są też indywidualne terapie czy spotkania. Najważniejsza jest gotowość do skorzystania z takiego wsparcia. Pamiętajmy, to nie wstyd. To nie oznaka słabości. Wręcz odwrotnie – to oznaka, że jestem dla siebie ważna i chcę o siebie zadbać. Jeśli ktoś z naszych bliskich doświadcza straty – bądźmy uważni w swoim wspieraniu i towarzyszeniu.

Czego unikać w tym wspieraniu?

Na pewno tzw. prawd ludowych, które często przychodzą jakby z automatu, mamy je wdrukowane. To są te wszystkie zdania w stylu: „wszystko będzie dobrze, nie płacz, weź się w garść, masz dla kogo żyć, musisz być silna; jesteś jeszcze młoda, na pewno ułożysz sobie życie”. Te wszystkie frazy zamykają na przeżywanie, nie dają przestrzeni na to, by się wypłakać, wyzłościć, wysmucić, ugłośnić to wszystko, co w nas. Zamiast tego lepiej podążać za tym co nasz bliski mówi. Jeśli wspomina zmarłego – być w tych wspomnieniach, pytać. Nie unikać osoby zmarłej w rozmowach, bo często żałobnicy mówią o takim poczuciu, że inni wyrzucili tę osobę z pamięci. A przecież nie wspominają, żeby nie zrobić przykrości, a nie dlatego, że o niej zapomnieli. Dlatego tak ważne jest pytanie o potrzeby i taka szczera, uważna komunikacja. Dopóki nie spytamy wprost „słuchaj, nie wiem czy ty chcesz wspominać o Marku, Ani” – to wszystko pozostaje w sferze domysłów. Wtedy zaś oddalamy od siebie, nie komunikujemy się, w efekcie czego osoba, która cierpi, często ma wrażenie, że jest w tym sama. Natomiast osoba pomagająca – że jej wsparcie nie jest wystarczające, „dobre”.

Dobrze jest też unikać wypowiadania się ex cathedra, o tym, jak ma żyć nasz cierpiący bliski, jak się zachowywać, jak przechodzić czas żałoby. Nikt z nas nie jest ekspertem, a do tego żałoba jest bardzo indywidualna, każdy z nas czego innego w tym czasie będzie potrzebował, dlatego dobrze nie wychodzić z przekonaniem, że „ja wiem najlepiej”.

Tylko jak to wszystko zrobić zdalnie? Często pandemia, jak pani zauważyła, uniemożliwia nam wsparcie osobiste, przez fizyczne spotkanie. Co wtedy?

Na pewno warto wykorzystać wszystkie formy kontaktu zdalnego, skype, messenger, sms. Ale też – jeśli z powodu obostrzeń nie możemy być na pogrzebie i wiemy, że to jest dodatkowy ból dla osób w żałobie – dobrze np. zapewnić o wspólnej modlitwie o godzinie o której zaczyna się pogrzeb. Wiem, że niektóre rodziny organizują też transmisje z pogrzebów bliskich, aby mogli w nich uczestniczyć wszyscy, którzy chcą. To również ważne. W ogóle warto iść za swoją intuicją, sercem w takich działaniach. Czasem ważny dla osoby opłakującej zmarłego będzie nawet zwykły sms „Jestem z tobą”, albo wysłane serduszko, nawet jeśli adresat na niego nie odpowie.

Nie jest to zbyt „proste”? Mam wrażenie, że osoby wspierające kogoś opłakującego zmarłego boją się popełnić jakiś nietakt, nie są pewne, czy tak prosta rzecz jak sms będzie adekwatna do sytuacji?

Lepiej napisać: „nie wiem, co mogłabym teraz powiedzieć, ale myślę o Tobie” niż całkiem zrezygnować z kontaktu. Żałobnicy często doświadczają poczucia osamotnienia, porzucenia przez bliskich. A bliscy niejednokrotnie wycofują się z kontaktu, bo boją się, że powiedzą coś nieodpowiedniego, że nieumyślnie zranią, przypomną coś, co wywoła smutek czy łzy.  A to właśnie brak kontaktu przynosi najwięcej cierpienia. Dlatego warto towarzyszyć, przypominać o sobie, o tym, że myślimy, pamiętamy – choćby tak prostą formą jak sms ze zdaniem „jestem z tobą, przytulam, modlę się”. Tym bardziej w czasie pandemii, gdy kontakt fizyczny jest niejednokrotnie niemożliwy i często musimy trochę przeformułować tą naszą obecność. Ale ta życzliwa, empatyczna obecność może być także obecnością telefoniczną, internetową. Towarzyszmy telefonem, smsem. Pytajmy o potrzeby, twórzmy przestrzeń na doświadczanie, na wspólne rozmowy i wspólne milczenie.

Ale nie mówmy „nie płacz”.

Zamiast tego lepiej powiedzieć: „płacz, jeśli tak czujesz, jestem w tych łzach z tobą”.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę