video-jav.net

Rozmowa z Bogiem to nic innego, jak relacja

Znajdź czas na regularne spotkania z Bogiem. Milcz, by usłyszeć Jego głos. Poszukaj mistrza

Wojciech Prus OP
Wojciech
Prus OP
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

O tym jak rozmawiać z Bogiem w wieku 4, a jak w wieku 34 lat – Alicja Samolewicz Jeglicka rozmawia z o. Wojciechem Prusem, duszpasterzem Lednicy.

 

Jak zacząć rozmawiać z Bogiem – pójść samemu na spacer i zacząć mówić do Najwyższego czy może skupić się na modlitwie w Kościele?

Nie ma takiego sposobu, który były uniwersalny dla każdego człowieka. Ale można mówić o pewnych fundamentach. To jak z uczeniem dzieci mówienia. Najczęściej jest tak, ze dzieci naśladują rodziców, uczą się od rodziców i formułują pierwsze słowa tak jak rodzice. Taki obraz opowiada tez o naszym spotykaniu się i rozmawianiu z Bogiem. Najlepiej byłoby znaleźć jakiegoś… mistrza. Nauczyciela rozmowy, który by nam dał wskazówki, współgrał i od którego byśmy chcieli się uczyć. Bo przecież rozmowa to nic innego jak relacja.

 

Gdzie tych mistrzów szukać?

Na całe szczęście żyjemy w takich czasach, że jeżeli popatrzymy chociażby na ostatnich papieży to… aż dech zapiera! Spójrzmy na Jana Pawła II. Przed oczyma mam dwa obrazy. Miałem szczęście dwa razy odprawiać z nim Mszę Świętą. W kaplicy, zanim rozpoczęła się Msza Św. papież długo klęczał. Modlił w milczeniu. Ale to było ciekawe milczenie, bo on… wydawał z siebie głosy.

 

 

Głosy?

Tak. W koło byli ludzie, Jan Paweł II o tym wiedział, ale w czasie modlitwy wzdychał, albo coś nagle zaczynał szeptać, albo cicho jęczał. Przynajmniej ja to tak zapamiętałem. Pamiętam też szczególnie jego jedno zdjęcie. W białym płaszczu chodził po ogrodach watykańskich i miał w ręku różaniec. To jest jeden rys mistrza.

Drugi mistrz to Benedykt XVI. On jest doskonały jeśli chodzi o teologię, o wykład, o opowiadanie o Bogu. Pamiętam jego słowa z pielgrzymki do Polski, kiedy mówił do księży, że mamy być fachowcami od modlitwy.

No i trzeci – Papież Franciszek. Kiedy zamieszkał w Domu Św. Marty pojawił popłoch. Dlaczego? Ponieważ on wstaje bardzo wcześnie rano i idzie się modlić. Myślę, że tak się rodzi osobista rozmowa z Bogiem.

 

Jak mówić do Boga, by potem Go usłyszeć?

Odwróciłbym to pytanie – jak milczeć, by go usłyszeć! Byliśmy kiedyś z ojcem Janem Górą na pieszej pielgrzymce z Warszawy do Częstochowy. Szedł z nami mały chłopiec. Bardzo rezolutny, lubiany przez wszystkich. Otwarty i widać było, że wrażliwy. Wszyscy powtarzali jemu, że jak przyjdzie na Jasną Górę to Matka Boża do niego przemówi. I pamiętam płacz tego dziecka. Histerię w jaką wpadł przed obrazem. I to jak zaczął krzyczeć „miała mówić, a nic nie powiedziała”. Niestety trzeba było go wynieść na rękach…

 

To jak mówić o rozmowie z Bogiem  – najmłodszym?

Od najmłodszych lat musimy im akcentować o tym, że to jest niewidoczne dla oczu, że widzi się tylko sercem. I to co jest niesłyszalne dla uszu, słyszy się w swoim wnętrzu. To jest inny rodzaj słowa i modlitwy. Coś co czasami odbywa się w spotkaniu ze sztuką czy pięknem – poruszenie serca. Czasami mówimy o „słowie wewnętrznym”. I o tym trzeba dzieciom mówić od razu.

 

 

I… zaczynają słyszeć?

Tak, a potem słuchają własnego wnętrza, rytmu własnego serca, czytają Pismo. Żyjemy w czasach, kiedy elementy komunikacji są bardzo rozbudowane. To wielkie błogosławieństwo, ale ilość przypływających informacji jest taka, że największą ascezą dzisiejszych czasów jest… cisza. Wystarczy na tydzień wyłączyć komórkę – to dopiero wyzwanie.

 

Cisza – najtrudniejsza?

Rozmawiałem kiedyś z koleżanką, która jest psychoterapeutą. Opowiadała o badaniach mówiących o tym, ile młody człowiek jest w stanie wytrzymać w ciszy. Podobno to maksymalnie 12 minut. Ciekawy wniosek – gdyby ktoś chciał zdestabilizować społeczeństwo, to atak powinien dotyczyć wyłączenia sieci komórkowych. Dlaczego? U młodych ludzi wzrasta wtedy poczucie zagrożenia i  lęk. I niestety można bardzo łatwo nimi sterować. Dlatego też tak trudno jest nam z ciszą, ale równocześnie jest ona tak ważna dla nas.

 

Ale, tak jak ojciec powiedział, inaczej będziemy rozmawiać z Bogiem w wieku 4 lat, a inaczej w wieku 34.

Kiedyś byłem radykalny. Dzisiaj jestem gorącym obrońcą klepania pacierzy i różańca. Jest to, używając innego języka, modlitwa rytmiczna, modlitwa oddechu, stała, taka mantra. W osobach klepiących różaniec albo pacierze jest o wiele więcej mistyki niż nam się wydaje. Bo mistyka nie jest mierzona moimi przeżyciami. Być może największa mistyka jest wtedy, kiedy nic nie czuję? Nie mam odpowiedzi na pytanie – jak powinno być? Dla każdego modlitwa i rozmowa z Bogiem to co innego. Podpowiedź możemy znaleźć w słowach św. Benedykta. Jego też pytano – jak się modlić? Odpowiadał krótko – po prostu zacznij się modlić. Bo jeżeli zaczniesz się modlić, to w pewnym momencie pojawią się przeżycia. A jak one się pojawiają – to kolejnym etapem rozwoju będzie znalezienie kogoś z kim moglibyśmy porozmawiać. Warto znaleźć kogoś kto pomoże i wskaże jak dalej iść i czy ten sposób modlitwy prowadzi do prawdziwego spotkania z Bogiem.

 

Gdzie szukać odpowiedzi Boga na to, co o Niego mówimy?

Ludzie najczęściej myślą, że wola boża to dekret. Jest w kopercie list i my już nie mamy nic do gadania. A mi się wydaje, że wola boża to tajemnica spotkania. Jenak dopóki mnie nie ma w relacji z Panem Bogiem, to Jego wola wobec mnie jest nieaktywna. Dopiero jak wchodzę w relacje, to zaczyna się spotkanie. Wiele osób mówi, że wola boża to plan Boga na moje życie. A ja mówię, że nie ma tego planu! Póki Ciebie nie ma w relacji z Bogiem, to ten plan nie istnieje. A jak Ty wchodzisz – to jest on współtworzony. Bóg chce byś był jego przyjacielem.

 

Wojciech Prus OP

Wojciech Prus OP

Dominikanin, były duszpasterz DDA Beczka w Krakowie oraz były prezes wydawnictwa W Drodze. Po śmierci o. Jana Góry OP został duszpasterzem Ruchu Lednickiego.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Wojciech Prus OP
Wojciech
Prus OP
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Prostota, która zmienia życie

O objawieniach i tajemnicach fatimskich, czy w nie wierzyć czy nie, a także dlaczego Portugalczycy odwiedzający Fatimę zawsze mają przy sobie białe chusteczki opowiada ks. prof. Piotr Mazurkiewicz z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w rozmowie z Anną Wojtas

ks. Piotr Mazurkiewicz
ks. Piotr
Mazurkiewicz
zobacz artykuly tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Był Ksiądz w Fatimie niejeden raz. Co jest specyfiką tego sanktuarium, które w tych dniach odwiedza papież Franciszek, aby kanonizować bł. Franciszka i Hiacyntę?

ks. prof. Piotr Mazurkiewicz: Dla Fatimy charakterystyczna jest olbrzymia prostota tego miejsca. Jest bazylika, ale centralnym punktem jest kapliczka wybudowana w miejscu objawień i znajdująca się tam figura Matki Bożej. Codziennie odprawiane są tam różne nabożeństwa, Msze święte. Wieczorem odmawiany jest różaniec, a po nim wyrusza procesja. W czwartki jest to zawsze procesja eucharystyczna z intencją o powołania kapłańskie, ona ma trochę dłuższą trasę. Ale to wszystko jest niesamowicie zwyczajne!

Byłem w Fatimie w czasie pielgrzymki papieża Benedykta w 2010 r. Gdy przyjedzie tam papież Franciszek plac na pewno będzie wypełniony bardzo szczelnie. Na wielkie celebracje figura Matki Bożej jest przynoszona w pobliże ołtarza i potem uroczyście, procesyjnie odnoszona do kaplicy. W tym momencie Portugalczycy wyciągają białe chusteczki i machają Matce Bożej. Pamiętam widok od ołtarza na stopniach bazyliki – nagle okazało się, że przed sobą mam białe morze. Nie widać było ludzi, tylko te chusteczki. To niezwykłe, że Portugalczycy autentycznie płaczą w tym momencie. Choć nie są wylewni, to w tym momencie widziałem łzy w ich oczach.

Fatima to również miejsca bezpośrednio związane z Hiacyntą, Franciszkiem i Łucją. Kilka kilometrów od placu można odwiedzić ich domy. To takie zwyczajne, wiejskie domy – nie nędzarzy ale ludzi, którzy nie byli szczególnie bogaci. Wszystko jest tak bardzo zwyczajne, że ta zwyczajność stawia pytanie o nadzwyczajność związaną z tym miejscem. W Fatimie nie ma się poczucia, że Bóg chciałby zwracać na siebie uwagę przez efekty specjalne, mimo, że pamiętamy cud Słońca – zachowały się zdjęcia osób wpatrzonych w niebo…

 

Ale to przecież objawienia fatimskie przyciągają do tego miejsca?

Papież Franciszek powtarza za Janem Pawłem II, że są to najważniejsze objawienia w XX wieku. Po zamachu miał on głęboką świadomość, że to Matka Boża ocaliła jego życie ponieważ zamachowiec dziwił się: jak możliwe, że przeżył? To spowodowało, że papież bardziej zainteresował się objawieniami fatimskimi i udał się do Fatimy żeby podziękować za ocalenie.

Jan Paweł II mógł odnieść do siebie III tajemnicę fatimską, która mówi o prześladowaniach Kościoła. Jest w niej także obraz papieża, który wędruje przez na wpół zrujnowane miasto, ku szczytowi góry, na której jest krzyż i tam zostaje zabity. Strzał jednak chybił, więc w tym sensie to objawienie nie spełniło się, ale trzeba patrzeć na całość przesłania.

Czas w okolicach 1917 r. kiedy objawienia mają miejsce był bardzo trudny dla Kościoła. W Portugalii od kilku lat trwały prześladowania Kościoła, trwa I wojna światowa. Kilka tygodni po zakończeniu objawień, w Rosji wybucha Rewolucja Październikowa. Rozpoczynają się prześladowania w Meksyku. W tym kontekście Matka Boża zwraca uwagę na konieczność ratowania dusz czyśćcowych i świata poprzez modlitwę różańcową, którą należy odmawiać codziennie.

Objawienia fatimskie zmieniają życie i pobożność trojga pastuszków. Dzieci, początkowo odmawiają taki dosyć szczególny różaniec: jedynie wezwania „Ave Maria, Santa Maria”, aby nie tracić za dużo czasu na modlitwę, by mieć czas na zabawę, ale jednocześnie modlić się. Matka Boża zachęca ich, żeby jednak odmawiać różaniec w całości. Piękna jest też historia małego chłopca – Franciszka, który uczestniczy w objawieniach, widzi Matkę Bożą ale jej nie słyszy. Odkrywa, że to z nim jest „coś nie w porządku” i jest jakby zły na siebie, że ostatecznie dokonuje się w nim taka przemiana, która powoduje, że będzie kanonizowany. To pokazuje, że autentyczne głębokie przeżycia religijne dzieci fatimskich owocują ich nawróceniem i gotowością do znoszenia różnego typu cierpień i dyskryminacji m.in. z tego powodu, że na nich i na Fatimie skupia się uwaga katolików w Portugalii. Do tej pory centrum duchowym Portugalii było znajdujące się kilkadziesiąt kilometrów od Fatimy sanktuarium Matki Bożej z Nazaretu.

 

 

Objawienia fatimskie są wezwaniem do modlitwy ale również do pokuty…

Pamiętam scenę ze starego filmu o objawieniach pokazywanego pielgrzymom w Fatimie: dzieci znajdują kawałek sznurka, dzielą go na 3 części i obwiązują się nim. To jest ich włosienica. Chcą ofiarować Matce Bożej cierpienia. To jest ich udział. Słyszałem potem od wielu: ale właściwie po co? Po co sobie dokuczać? Po co ten sznurek? Kilka dni później, gdzieś w pobliżu Lizbony widziałem ludzi wspinających się na skałki, przewiązanych sznurkiem. Ich nikt nie pytał “po co”? Jesteśmy nauczeni myślenia funkcjonalnego, wszystko musi czemuś służyć ,natomiast jeśli odnosi się do świata duchowego człowiek mówi: nie rozumiem.

Wyrzeczenia są treścią objawień fatimskich. To wezwanie do czynienia pokuty jest szczególne i cały czas aktualne, by osobiście ofiarować się sercu Niepokalanej, ale też praktykować pierwsze soboty miesiąca i tego dnia ofiarowywać Komunię święta wynagradzającą za grzechy.

 

Czy objawienia fatimskie wypełniły się już czy jeszcze nie?

Papieże delikatnie podkreślają fakt, że mimo, iż upadł komunizm trzeba cały czas poważnie traktować treść objawień fatimskich. Jeśli ludzie czasem pytają o to, czy tajemnice spełniły się już czy jeszcze nie, to w gruncie rzeczy pytają o to, na ile objawienia odnosiły się do konkretnych wydarzeń w historii. I tu odpowiedź, że prawdopodobnie ten etap mamy za sobą jest bardzo możliwa.

Jeśli w ogóle patrzymy na objawienia maryjne w różnych miejscach, to ich treść jest bardzo podobna, nawet jeśli wyraża się w nieco innych formach. Zło towarzyszy historii człowieka i może mieć także skutki społeczne. Mogą one dotykać szerokich rzesz ludzi i żeby to zło ograniczyć człowiek musi indywidualnie się nawrócić – podjąć modlitwę i pokutę. To przesłanie jest aktualne także dzisiaj i odnosi się także do tego, czym dziś żyjemy.

 

Niektórzy snują domysły, że jest jakaś czwarta tajemnica fatimska. To ludzkie wymysły czy może brak zaufania do Kościoła?

Głos Kościoła hierarchicznego jest jednoznaczny: nie ma niczego, co by ukrywano. Zresztą gdy teraz czytamy III tajemnicę fatimską, która była obłożona sekretem nie jest dla nas całkowicie jasne do czego ten sekret był potrzebny. Perspektywa zamachu na papieża nie była czymś całkowicie nieprawdopodobnym także w tamtych czasach. Również prześladowania chrześcijan cały czas nam towarzyszą.

Jeżeli patrzymy na chrześcijaństwo od strony duchowości, to wszystko co wiemy także z objawień fatimskich – wystarczy człowiekowi żeby się nawrócić i starać się dążyć do świętości. Drążenie tematu i doszukiwanie się, że Matka Boża “powinna” coś jeszcze powiedzieć wynika z ludzkiej ciekawości a niekoniecznie z pobożności. Do pobożności niczego nam nie brakuje, a w kwestii zaspokojenia ciekawości – ludzie zawsze będą drążyć. Będą pojawiać się różne wersje, różnych możliwych wydarzeń. Dotyczy to nie tylko objawień fatimskich, bo bywa, że ludzie piszą różne historie alternatywne w różnych obszarach życia.

 

Wierzyć w objawienia czy nie?

Kościół rozróżnia objawienie publiczne i objawienia prywatne. Publiczne – zawarte jest w Piśmie świętym i zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego apostoła. Kościół uczy, że tylko znajomość objawienia publicznego jest człowiekowi do zbawienia potrzebna. Nie ma konieczności, żeby katolicy wierzyli w objawienia prywatne. Niezależnie od ich stosunku do objawień prywatnych, wystarczy że wierzą w objawienie publiczne i żyją zgodnie z tym, żeby być zbawionym.

 

 

Jak Ksiądz będąc jednocześnie politologiem patrzy na objawienia fatimskie. Jaki wpływ miały na losy świata?

Jeśli zejdziemy na grunt nauk empirycznych to np. socjolog czy politolog nie mają nic do powiedzenia w kwestii czy objawienia w Fatimie były prawdziwe czy nie. Natomiast jeśli spojrzymy na nie od strony wiary możemy pytać: czy ludzie, którzy wystarczająco przejęli się objawieniami fatimskimi w wystarczającym stopniu zmienili swoje postępowanie?

Jeśli patrzymy na historię, to z podręczników uczymy się o wielkich decyzjach podejmowanych przez ludzi na szczytach władzy a z drugiej strony jest też zwyczajne życie ludzi, które też decyduje, co z tych wielkich decyzji zostaje. U Miłosza jest takie zdanie „lawina od tego bieg swój zmienia, po jakich toczy się kamieniach”. Zwyczajny człowiek ma coś do powiedzenia i zrobienia w historii .

Gdy patrzymy na historię powszechną i historię wiary to mamy np. z jednej strony – wezwanie papieskie do modlitwy różańcowej w czasach Bitwy pod Lepanto (i z tego powodu obchodzimy 7 października wspomnienie Matki Bożej Różańcowej) albo takie historie jak ta, na którą zwrócił moją uwagę jeden z austriackich księży. Otóż po II wojnie światowej Armia Czerwona nie zatrzymała się tam, gdzie to było przewidziane w Układach Jałtańskich, tylko zajęła całą Austrię. Od 1948 roku w Austrii trwała modlitwa różańcowa o uwolnienie od Sowietów. Jeden z księży stwierdził, że Panu Bogu trzeba oddać dziesięcinę duchową tzn. 10 % Austriaków powinno codziennie odmówić cały różaniec. 7 lat później, pewnego 13 maja, w sumie z niewiadomych powodów wojska Armii Czerwonej opuściły Austrię. Okazuje się, że duchowa mobilizacja ludzi decyduje o tym, co się dzieje w świecie duchowym a to w tajemniczy sposób, którego empiryści nie są w stanie przełożyć, oddziałuje także na nasze życie doczesne.

 

Czy objawienia fatimskie, Fatima wpłynęły także na życie Księdza?

Gdy człowiek myśli o tym, kim jest – wiąże się z tym zawsze jakaś historia duchowa. Zapisują się w niej różne osoby i wydarzenia, począwszy od pierwszej modlitwy, którą pamięta, że świadomie ją wypowiedział, poprzez momenty nawróceń w różnych sytuacjach. Ja jestem z pokolenia JP2, moje poważne myślenie o powołaniu kapłańskim zaczęło się wraz z I pielgrzymką Jana Pawła II do Polski. To też oznacza, że obecność papieża w Fatimie, po zamachu na jego życie była dla mnie nie tylko faktem, który zauważyłem ale też niejako historiozoficzną interpretacją tego wydarzenia zaproponowaną przez Jana Pawła II, prowadzoną równocześnie na dwóch poziomach: wydarzeń z historii zewnętrznej i przeżyć duchowych.

W Polsce byliśmy także świadkami pielgrzymki figury Matki Bożej Fatimskiej. Mam wrażenie, że tych spotkań było tyle, że odtąd figury Matki Bożej Fatimskiej nie brakuje w żadnej parafii w Polsce, choć nigdy empirycznie tego nie sprawdziłem.

Fatima urzeka swoją wielką prostotą, wywiera wpływ na myślenie, kształtuje wnętrze. Człowiek wiele lat się uczy, żeby zostać profesorem a takie pastuszki go wyprzedzają… Okazuje się, że nie zawsze to, co najważniejsze z punktu widzenia ludzkiej organizacji życia, jest najważniejsze z perspektywy zbawienia. A o to przecież mamy się troszczyć w pierwszym rzędzie w odniesieniu do siebie i do innych.

Jeśli obcujemy ze świętymi dostrzegamy różne warianty świętości. Pan Bóg prowadzi człowieka do świętości w różny sposób, ale rodzi się pytanie co takiego jest i w Tomaszu Morusie, Franciszku Marto i królu Ludwiku X czy św. Stefanie, że nazywając ich świętymi, używamy tego samego przymiotnika, żeby opowiadać o ich życiu?

Wprawdzie mam w pamięci męczeństwo św. Polikarpa, który mówił po 85 latach, że Pan Bóg czasem oczekuje od człowieka wielu lat służby, ale jest możliwe, że uwinie się w ciągu kilku lat, jak w przypadku dzieci fatimskich. Jest w tym życiowy optymizm, że Pan Bóg na pewno zostawia nam wystarczająco dużo czasu, żeby to wszystko, czego on chce w nas dokonać, dokonało się.

 

ks. Piotr Mazurkiewicz

ks. Piotr Mazurkiewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wojtas

Anna Wojtas

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr Mazurkiewicz
ks. Piotr
Mazurkiewicz
zobacz artykuly tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >