Nasze projekty
fot. Cathopic/ Vanesa Guerrero, rpm

Kolęda może być nowym początkiem

Przyjęcie kolędy to przyjęcie błogosławieństwa. To, że mieszkam w danym miejscu to jest mój wolny wybór. Ale trzeba pamiętać, że to też jest wola Boża

Reklama

O wizytach duszpasterskich z ks. Krzysztofem Ławrukajtisem, duszpasterzem ds nowej ewangelizacji w Archidiecezji Gdańskiej rozmawia Alicja Samolewicz Jeglicka.

Alicja Samolewicz Jeglicka: Jak dobrze przygotować się do przyjęcia kolędy?

Reklama
Reklama

Ks. Krzysztof Ławrukajtis: Warto przygotować stół i nakryć go białym obrusem. Do tego postawić krzyż i świece, wodę święconą oraz Pismo Święte. To jest tak zwane zewnętrzne przygotowanie.

A duchowe?

Reklama
Reklama

Istotą kolędy jest błogosławieństwo domu, miejsca w którym jesteśmy. Tego naprawdę bardzo potrzebujemy. Każdy z nas, bez wyjątku. Tam, gdzie przebywamy zdarzają się różne sytuacje. Być może czasami jest za dużo niepotrzebnych mocnych słów, wulgaryzmów, może czasami są jakieś słowa nienawiści… Słowa oschłości albo obojętności. To  czasami jest bardziej dotkliwsze niż jawna wrogość…. Kolęda jest czasem wspólnej, rodzinnej modlitwy. Jest błogosławieństwem miejsca w którym jesteśmy. Myślę, że dobrze jest się pomodlić o dobrą kolędę.

To też spotkanie z duszpasterzem naszej parafii…

Reklama

Tak. To bardzo ważne. To dla niektórych czas, by poznać swoją parafię i to, co się w niej dzieje. Ale to są też spotkania związane ze sprawami wiary. Na co dzień trudno spotkać się z księdzem i spokojnie porozmawiać. Kolęda ma bardzo dużo ważnych aspektów.

A była jakaś kolęda, którą ksiądz szczególnie pamięta?

Niektórzy mają negatywne nastawienie do kolędy, bo mogą mieć negatywne doświadczenie z kapłanem – czy to poprzez konfesjonał, spotkanie w biurze parafialnym czy poprzez katechezę. Pamiętam jednego roku jak ministrant się pomylił. Wszedł do klatki i zadzwonił tam, gdzie nie miał zadzwonić, gdzie kolęda była odmówiona. Wychodzi pewna osoba i zaczyna prawie na mnie krzyczeć, że zakłócam jej spokój, że ona nie chce kolędy. Ale zapytałem: może ja przyjdę do tego domu? Nie musimy nawet z sobą rozmawiać. Istotą kolędy jest błogosławieństwo. I ta osoba się zgodziła. Pomodliliśmy się, było błogosławieństwo. Kiedy wychodziłem ta pani powiedziała, że dawno nie była u spowiedzi… I ta pani wyspowiadała się na kolędzie. Wracając do domu myślałem, że to była jedna z najpiękniejszych kolęd, które przeżyłem.

Co by ksiądz powiedział tym, którzy nie są zdecydowani czy przyjąć kolędę?

Pytanie powinno brzmieć: czy chcę przyjąć błogosławieństwo. Dobrze jest na nowo odkryć miejsce w którym Pan Bóg mnie postawił. To, że mieszkam w danym miejscu to jest mój wolny wybór. Ale trzeba pamiętać, że to też jest wola Boża. Myślę, że dobrze jest poznać swoją parafię. Kolęda może być nowym początkiem – mojego życia sakralnego, budowania relacja z księdzem, ze wspólnotami, które są w parafii. Może być czasem nadziei.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę