fot. Anna Alexes / Pexels

Jak poznać, czy to ta jedyna, ten jedyny? „Rozmawiajcie jak najwięcej”

O czym rozmawiać z ukochaną osobą, żeby mieć pewność, że to, co tworzymy, to będzie trwała, wierna relacja na całe życie? Opowiadają o tym Iga i Konrad Grzybowscy z Fundacji Ster na Miłość.

Reklama

Iga i Konrad Grzybowscy są małżeństwem z 8-letnim stażem, oczekują narodzin swojego czwartego dziecka. Dwójka ich najstarszych dzieci zmaga się z rdzeniowym zanikiem mięśni (SMA). Poznali się w Ruchu Czystych Serc, a dziś sami podejmują posługę ewangelizacyjną, prowadząc Fundację Ster na Miłość. Spotykają się z młodymi w szkołach i na uczelniach, posługują na rekolekcjach, prowadzą spotkania i kursy dla narzeczonych, małżonków i rodziców.


Na stronie Fundacji piszecie krótko o tym, jak zakochaliście się w sobie i odkryliście pierwszy powód do kłótni: “ja jestem mężczyzną a ona kobietą”. Chciałoby się zapytać: o co jeszcze warto się pokłócić, zanim się wejdzie w małżeństwo?

Iga Grzybowska: Ja bym powiedziała raczej nie o co warto się pokłócić, ale o czym warto rozmawiać. Nie zawsze musi od razu dochodzić do kłótni. To, o czym dobrze porozmawiać, a co może wywołać kłótnie, to chociażby różnice płciowe. Inaczej przecież jako kobiety i jako mężczyźni postrzegamy rzeczywistość. Drugi temat to na pewno nasze oczekiwania i potrzeby.

Reklama
Reklama

Konrad Grzybowski: Ja myślę, że po prostu trzeba jak najwięcej rozmawiać, a siłą rzeczy – jeśli dużo się rozmawia, to jest też większe prawdopodobieństwo, że pojawi się konflikt, bo po prostu będziemy widzieć coraz więcej różnic między sobą. Natomiast dobrze mieć na uwadze, żeby to jednak była rozmowa, a nie kłótnia dla samej kłótni. Rozmowa daje szansę na przepracowanie odkrywanych przez nas różnic. One mogą być związane z naszą płcią, ale też z temperamentem, osobowością, z naszym językiem miłości, z naszym pochodzeniem, z wychowaniem. 

Dobrze też pamiętać, że różnice między ludźmi mogą dotyczyć nie tylko takich fundamentalnych tematów, jak system wartości, plan na wychowanie dzieci, marzenia o przyszłości. Mogą się one pojawić także w sytuacjach bardzo prozaicznych, np. jak będziemy stawiać buty w naszym domu albo jak będziemy wieszać papier toaletowy.

Tematów do przegadania jest rzeczywiście bardzo dużo. W ramach Projektu Rodzina przygotowaliśmy kilkaset pytań, które można sobie zadać przed ślubem – najpierw indywidualnie, potem w parze – żeby lepiej się poznać, zobaczyć w czym się różnimy, co mamy do przepracowania. Jednak zgodzicie się, że – siłą rzeczy – nie jesteśmy w stanie przygotować się do tego stopnia, by naprawdę nic nas w małżeństwie nie zaskoczyło. Życie jest nieprzewidywalne, jesteśmy tylko ludźmi. O czym w takim razie rozmawiać, jak rozmawiać, żeby mieć pewność, że to, co tworzymy, to będzie trwała, wierna relacja na całe życie?

Reklama
Reklama

Konrad: Myślę, że szczególnie ważny jest temat wartości. One będą mieć wpływ na wszystkie sytuacje. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co będzie gdy np. któreś z nas straci pracę, a będziemy mieć kilkoro dzieci i kredyt. Ale znając swoje wzajemne wartości, będę mógł mieć np. pewność, że powiedzmy moja dziewczyna, a wkrótce żona, w tej sytuacji będzie chciała zachować się uczciwie. Jeśli będę wiedział, że jest osobą wierzącą, tak jak ja, to będę mógł mieć pewność, że w takiej sytuacji kryzysowej się nie załamie, ale będzie miała też ufność w Panu Bogu. To automatycznie daje większe poczucie bezpieczeństwa przy drugiej osobie, kiedy wiem, jak ona się zachowa chcąc postąpić zgodnie z wyznawanymi przez siebie wartościami. Sytuacje będą nieprzewidywalne, ale kiedy znamy swój system wartości, mogę przewidzieć, jak postąpi mój przyszły małżonek.

Iga: Moim zdaniem bardzo ważne jest też określenie celu, do którego dążymy. Młodzi ludzie nierzadko mówią sobie już na starcie, czy już w narzeczeństwie: „jak nam nie wyjdzie, to się rozstaniemy”. Tu powinna się zapalić czerwona lampka, czy ja na pewno chcę budować z taką osobą związek na całe życie. Jeśli ktoś bierze pod uwagę opcję odejścia, to na czym właściwie my się opieramy? Do czego zmierzamy? Żeby mieć pewność, że relacja będzie trwała, kluczowa jest decyzja, że chcemy takiej relacji, że chcemy być razem na zawsze.

My posługujemy małżeństwom w kryzysach i zdarza się nierzadko, że jeden, nawet niepozorny może konflikt, powoduje, że ludzie uważają, że powinni się rozstać i ułożyć sobie życie z kimś innym.

Reklama

Konrad: I ile razy zdarza się, że wchodzą w inne małżeństwo i osoba jest inna, a problemy są te same.

Można powiedzieć, że bycie z jedną osobą całe życie daje pewnego rodzaju wygodę: przechodzimy tylko raz kolejne problemy, idziemy do przodu i nie ma ryzyka, że z kimś innym będziemy je przerabiać znowu od początku.

Iga: Kondzik to nawet przyznaje, że on się cieszy, że ma tylko jedną żonę! [śmiech]

Konrad: Bo tak jest! Od razu przypomina mi się ta anegdota, jak zapytano pewne starsze małżeństwo, jak udało im się tyle lat wytrwać w miłości i wierności. I jedno z nich powiedziało, że wychowali się w czasach, kiedy zepsute rzeczy się naprawiało, a nie wyrzucało, by za chwilę kupić nowe. Kiedy coś naprawiamy, to też lepiej to poznajemy. Poza tym – kiedy kość się złamie i zaczyna się zrastać, to w tym miejscu, gdzie się ona zrasta, jest też silniejsza. Tak samo jest w małżeństwie: każdy kryzys sprawia, że jeśli przejdziemy przez niego razem, małżeństwo staje się mocniejsze.

Jeśli dobrze przepracujemy trudną sytuację, to ona nas wzmocni, nie osłabi. Nas bardzo do siebie zbliżyła choroba naszych dzieci, z którą musieliśmy się zmierzyć. Dziś widzimy, że nasze małżeństwo wyszło z tego obronną ręką, ale trzeba zauważyć, że było w tym nasze duże zaangażowanie i chęć.

Iga: Zjednoczył nas wspólny wróg.

Konrad: A znamy małżeństwa – także te ze środowiska mierzącego się z tą chorobą – i widzimy wyraźnie, że choroba dzieci najzwyczajniej uwypukliła dotychczasowe trudności małżeńskie. Efekt był taki, że rodzice odsuwali się od siebie, bo mieli za sobą nieprzepracowane problemy w relacji małżeńskiej, a w obecnej sytuacji skupili się tylko na tym, jak pomóc dziecku, zapominając całkowicie o sobie.

Iga: Dokładnie to samo można było zauważyć w pandemii w minionym roku. Małżeństwa, które miały ze sobą dobrą relację – cieszyły się, że mogą spędzić więcej czasu razem, być ze sobą. A tam, gdzie były już jakieś zaniedbania, małe problemy – okazało się, że ludzie nie są w stanie ze sobą wytrzymać i zrobią wszystko, żeby tylko nie pracować zdalnie. To też pokazuje zaangażowanie w związek.


Jak mimo różnic być jednością? Czy trwała relacja i zaufanie oznacza, że powinniśmy mówić sobie wszystko? Przeczytaj cały wywiad w EBOOKU „MAŁŻEŃSTWO I RODZINA TAK/NIE. W KTÓRĄ STRONĘ?”

Wywiad przeprowadzony w ramach projektu „Małżeństwo i rodzina. Analiza SWOT dla wahających się”, dofinansowanego w konkursie Ministra Rodziny i Polityki Społecznej “Po pierwsze Rodzina” na rok 2021.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę