Szkoła Dobrych Żon

Warsztaty i wykłady dla kobiet, które chcą poprawić bądź wzmocnić swoje małżeństwa i rodziny. W marcu rusza druga już edycja Szkoły Dobrych Żon.

Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

– W Szkole chcemy nauczyć kobiety, jak ważna jest rozmowa w relacjach mąż – żona. Chcemy sprawić, by żony mówiły tak, aby mężowie chcieli je słuchać. I odwrotnie – by mężowie chcieli rozmawiać z żonami – opowiada Stacji7 o zajęciach Bernarda Korycko, koordynatorka projektu z Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” ze Szczecina.

Jak podkreśla, to nie tylko wykłady czy warsztaty. To również „prace domowe”. – Ważne, by poruszane tematy były potem realizowane w domu. Tak, by słowo zmieniać w czyn – mówi Korycko.

Szkoła Dobrych Żon to 15 spotkań. Kobiety będą na nich rozmawiać m.in. o wspólnej trosce o dom, o tym, jaka jest rola męża i żony, dlaczego mężczyzna rani kobietę i jak robi to kobieta. Spotkania będą obywać się co dwa tygodnie. Zgłoszenia są przyjmowane pod adresem mailowym: [email protected], lub pod nr. tel.: 91 433-71-33.

Pierwsze spotkanie odbędzie się we wtorek, 11 marca o godz. 18.00. Organizatorem jest Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” ze Szczecina.

Alicja Samolewicz - Jeglicka

Alicja Samolewicz - Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Stoch in love

Czego życzy się skoczkom narciarskim na nowej drodze życia? Wysokich lotów? Żadnych skoków w bok? Podczas ceremonii zawarcia sakramentu małżeństwa ksiądz Edward Pleń, kapelan polskich sportowców, życzył Kamilowi Stochowi, aby jak najszybciej został trenerem - wesołej i dużej gromadki swoich dzieci.

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Przesąd, że dzieci i obrączka na palcu ujmuje zawodnikom metrów na skoczni, wywołuje uśmiech na twarzy Kamila Stocha. Podwójny złoty mistrz olimpijski tuż po swoim zwycięstwie zadzwonił właśnie do żony – z długimi podziękowaniami.

Ich historia przypomina bajkę. Wpadli na siebie przypadkiem pod skocznią mamucią w Planicy, gdzie Ewa Bilan-Stoch robiła fotoreportaż i… od razu zaiskrzyło. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Jak wspomina Ewa, oboje poczuli, że każde z nich trafiło na tę swoją drugą połówkę jabłka. Trzy lata później, dokładnie w tym samym miejscu, na środku ulicy w Kranjskiej Gorze, nie zważając na przechodniów, dziennikarzy i gapiów, Kamil uklęknął i oświadczył się.

Czy małżeństwo coś zmienia?

Ślub Ewy i Kamila odbył się w kościele Paulinów na Bachledówce. Jeśli można mówić o zmianach – na pewno dotyczą wspólnego adresu w Zakopanem. Ewa, która w młodości trenowała judo i chciała zostać żołnierzem, po ślubie postanowiła być bliżej męża i przyjęła posadę menadżerem swojego męża, już oficjalnie jako Eve–nement Team. Zaprojektowała także w nawiązaniu do loga polskich lotników szachownicę na kasku Kamila.

Stoch in love

A co mistrz olimpijski i triumfator pięciu konkursów Pucharu Świata mówi o swoim małżeństwie?

– To najważniejsze wydarzenie w moim życiu.

Ta prosta deklaracja jest typowa dla Kamila, którego przywiązanie do wiary oraz charakterystyczny gest podziękowań skierowany podczas dekoracji medalami w stronę nieba, wciąż akcentowane są w mediach.

– Kiedy coś mi się nie udaje, wtedy oddaję się pod opie­kuń­cze skrzy­dła Pana Boga. Wiem wtedy, że jest przy mnie, czuję to. Mo­dlę się o to, bym umiał cie­szyć się ze zwy­cię­stwa i god­nie przy­jął po­rażkę. Dzię­kuję za wszystko Panu Bogu, bo Jemu wszystko za­wdzię­czam – mówi Ka­mil Stoch. – A żona? Zawsze powtarza, że będzie ze mną, kiedy tylko będę potrzebował, w chwilach dobrych i złych. A dla mnie takie wsparcie jest najważniejsze.

Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >