Mamma Mia! Kalendarz na 2016 rok dla każdej mamy

Mamma Mia! pozwoli zapanować nad sprawami rodzinnymi i pogodzić je z innymi obowiązkami. To kalendarz, który powstał z myślą o mamach!

Jako mama trójki, a niedługo czwórki dzieci, długo szukałam kalendarza, który łączyłby w sobie funkcje tradycyjnego kalendarza, jak również zawierał narzędzia ułatwiające zapanowanie nad sprawami domowymi i rodzinnymi. Z myślą o mamach, które znajdują się w podobnej sytuacji, stworzyłam kalendarz MammaMia!, który łączy w sobie obydwie funkcje. Jest zarówno kalendarzem tygodniowym z miejscem do planowania spotkań, jak i planerem pomagającym dobrze zorganizować dom i życie rodzinne.

 

mamma_mia2

 

Wiem, że niektóre mamy zamiast papierowych kalendarzy i notatników, wolą narzędzia na smartfony, dlatego już zaczęły się prace nad stworzeniem aplikacji MammaMia!, która będzie zawierała te same elementy, co wersja papierowa. Mam nadzieję, że dzięki planowanie czasu z MammaMia! sprawi, że życie rodzinne będzie bardziej harmonijne, a mamy szczęśliwsze. Chciałaby także, aby mój projekt wspierał wszystkie mamy, dlatego część zysków ze sprzedaży kalendarzy, dodatków i aplikacji będzie przeznaczonych na pomoc mamom w potrzebie. – mówi Maria Rossa, założycielka MammaMia!

 

mammamia

 

MammaMia! 2016 poza standardowym kalendarzem w rozkładzie miesięcznym i dwutygodniowym, zawiera szablony i narzędzia ułatwiające prowadzenie domu i zapanowanie nad sprawami rodzinnymi. Sam kalendarz jest wzbogacony o kalendarz urodzin/imienin oraz karty do tworzenia list rzeczy do zrobienia. Wszystkie pozostałe dodatki zebrane są w dwa działy: Dom i Rodzina. Dział Dom składa się z tabel służących planowaniu porządków oraz inwestycji domowych, a także z szablonów do prowadzenia rodzinnego budżetu. W dziale Rodzina znajdują się tabele do zapisania tygodniowego planu całej rodziny oraz planów lekcji dzieci, miejsce na planowanie wizyt lekarskich dzieci a także karty do zapisywania pomysłów na prezenty, na spędzenie rodzinnego czasu oraz wakacji wraz z miejscem na dokładne zaplanowanie przygotowań i budżetu. Ponadto na końcu MammaMia! znajduje się spory notes oraz specjalne miejsce na dziecięce rysunki.

 

W tworzeniu MammaMia! poza funkcjonalnością niezwykle ważny był dla nas dobry design. Dlatego powstał kalendarz, który nie tylko jest funkcjonalny, ale także bardzo kobiecy i piękny. Mamy nadzieję, że korzystanie z niego ułatwi mamom utrzymanie porządku w sprawach rodzinnych, jak i korzystanie z niego będzie po prostu przyjemnością.

 

Więcej informacji:


KalendarzMammamia.pl


Facebook



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

“Rodziny nie da się zastąpić”

O owocach Synodu o Rodzinie i spornym punkcie 85, a także o "sztuce towarzyszenia" małżeństwom i planowanej reformie duszpasterstwa rodzin w archidiecezji warszawskiej: kard. Kazimierz Nycz podsumowuje zakończony w niedzielę w Rzymie Synod o Rodzinie

Kard. Kazimierz Nycz
Kard. Kazimierz
Nycz
zobacz artykuly tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Kardynał NyczJakie odpowiedzi przyniósł zakończony przed niespełna tygodniem synod biskupów w temacie powołania i misji rodziny? I jakie pytania postawił?

 

Mam głębokie przekonanie, że synod spełnił oczekiwania i nadzieje pokładane przez wielu ludzi, także przeze mnie. Nie uciekł od żadnych problemów, które były już sygnalizowane na synodzie nadzwyczajnym i w dokumencie roboczym Instrumentum laboris. Biskupi dyskutowali na te tematy otwarcie. Zarówno dokument końcowy, jak i przebieg dyskusji podzielonej na trzy części odzwierciedlił wszystkie trzy części Instrumentum laboris. Nie było więc tak, że synod został sprowadzony jedynie do tematów pochodzących z zewnątrz, a interesujących media i opinię publiczną.

 

 

Synod nie unikał tematów trudnych, związanych z małżeństwem i rodziną, ale dochodził zawsze do konkluzji, że trwały, sakramentalny związek mężczyzny i kobiety jest nie do zastąpienia

 

Była więc dyskusja dotycząca oceny sytuacji rodziny we współczesnym świecie, był pozytywny wykład teologiczno-duszpasterski nt. małżeństwa i rodziny oraz dyskusja na temat konkretnych spraw pastoralnych. Ta proporcja a nie dysproporcja zagadnień, świadczy o tym, że synod pilnował właściwego mu porządku kościelnego. Zachował swoją rolę i miejsce w Kościele, bo zgromadzenie synodalne to jest praca dla Kościoła, pomocniczość w stosunku do papieża, który od synodu otrzymał dokument końcowy. Tym razem bardzo duży. Do papieża należy teraz zadanie, żeby z tym, co otrzymał zrobić to, co dla Kościoła i dla małżeństwa i rodziny jest ważne. Czy ujmie to w dokumencie, który będzie klasyczną adhortacją czy w innej formule, tego dziś nie wiemy.

 

Jaka jest więc dziś misja rodziny?

Synod pokazał różnorodność problemów rodziny i małżeństwa na poszczególnych kontynentach i w poszczególnych krajach. Te problemy bywały tak rozbieżne, że pojawiły się nawet głosy o potrzebie decentralizacji w ich rozwiązywaniu. Miałaby ona dotyczyć także wykładu o nierozerwalności małżeństwa, jego sakramentalności czy doktryny Kościoła. Głosy te nie znalazły powszechnej aprobaty i Bogu dzięki nie znalazły się wprost w dokumencie końcowym. Byłoby to wielkie ryzyko relatywizmu między poszczególnymi rejonami świata. Czym innym jest bowiem inkulturacja, a czym innym rozpatrywanie problemów małżeństwa i rodziny według jakichś lokalnych uwarunkowań.

Synod nie unikał tematów trudnych, związanych z małżeństwem i rodziną, ale dochodził zawsze do konkluzji, że trwały, sakramentalny związek mężczyzny i kobiety jest nie do zastąpienia. Nawet trudne sytuacje małżeństw rozwiedzionych, małżeństw zawartych na próbę, kohabitacji czyli par żyjących bez żadnego formalnego związku, nawet te sytuacje nie pozwalają absolutnie na wyciągnięcie wniosku, że rodzina oparta na prawdziwym małżeństwie jest do zastąpienia. To podkreślenie, moim zdaniem, jest niesłychanie ważne.

 

XNBK7TFBAU

 

Uwagę mediów skupiły przede wszystkim 3 punkty dokumentu końcowego (84-86), dotyczące sytuacji i duszpasterstwa osób rozwiedzionych, żyjących w powtórnych związkach. Jak Ksiądz Kardynał postrzega opisane tam problemy i propozycje synodu?

To, że media skoncentrowały się na tych trzech punktach, było do przewidzenia, gdyż podobnie było przed, podczas i po ubiegłorocznym synodzie. Osobiście mnie to nie zdziwiło. Ale cieszę się, że odpowiedź synodu zawarta w dokumencie końcowym, w tych 3 punktach, o które Pani pyta jest bardzo spokojna.

Najbardziej cieszy mnie to, że zasygnalizowane rozwiązanie ma charakter kontynuacji nauki Kościoła. To nie jest tak, że poszczególni papieże mają własną naukę na temat małżeństwa i rodziny. Nie. Oni wnoszą poprzez swój pontyfikat własny wkład w naukę Kościoła o małżeństwie i rodzinie. Te trzy punkty są de facto kreatywną kontynuacją tego, co nauczał Jan Paweł II i Benedykt XVI. Dlatego kluczowy cytat z „Familiaris consortio”, który znalazł się w dokumencie końcowym, świadczy jak najbardziej o tym, że wróciliśmy do tego, co jest znaczące i ważne, a co wniósł w naukę Kościoła o małżeństwie i rodzinie Jan Paweł II. W związku z tym, możemy co najwyżej mówić o przywołaniu i pewnym zaktualizowaniu po 30 latach tego, co papież mówił o małżeństwie i rodzinie. Nawet “rozeznanie duszpasterskie” na forum externum jak i forum internum, o której mówi punkt 85, jest obecne już u Jana Pawła II w “Familiaris consortio”. W dokumencie końcowym synodu zostało to po prostu przywołania.

 

To nie jest tak, że poszczególni papieże mają własną naukę na temat małżeństwa i rodziny. Nie. Oni wnoszą poprzez swój pontyfikat własny wkład w naukę Kościoła o małżeństwie i rodzinie. Te trzy punkty są de facto kreatywną kontynuacją tego, co nauczał Jan Paweł II i Benedykt XVI

 

To nie są nowe rzeczy. W moim najgłębszym odczuciu, nie wolno tych punktów, zwłaszcza punktu 85, traktować ambiwalentnie, jakby oznaczał, że “jedni wygrali a drudzy przegrali”. Nie. Nie można powiedzieć, że w tym punkcie synod otworzył nową drogę, nie można też powiedzieć, że niczego nie otworzył. To nie w kategoriach zwycięzców i przegranych toczą sie synody.

Punkty te rozważają integrację z Kościołem człowieka rozwiedzionego, żyjącego w powtórnym związku. Reflektują nad tymi przestrzeniami działalności Kościoła, parafii, wspólnot, instytucji, organizacji, w których ten człowiek może, a nawet powinien uczestniczyć – i nie być w nich piętnowany.

Dla mnie, biskupa, i myślę, że też dla każdego księdza i każdego świeckiego w Kościele te trzy punkty są pytaniem: czy rzeczywiście robimy wszystko, żeby tych ludzi, nie tylko – nie daj Boże – tolerować, ale żeby widzieć w Kościele ich miejsce. Niewątpliwie jest to bardzo ważne wyzwanie dla duszpasterzy, ale także dla całej wspólnoty kościelnej.

 

Pojawiają się niekiedy obawy, że jeżeli Kościół czy duszpasterze zajmą się osobami ze skomplikowaną historią życia, to zabraknie ich troski o tych, którzy pomimo trudności starają się być wierni przysiędze małżeńskiej. Jak Ksiądz Kardynał odniósłby się do tych obaw?

Bardzo spokojnie trzeba się odnieść – to znaczy według Ewangelii. Takich ludzi w Polsce jest ogromnie dużo. Przecież rozpada się jedna trzecia małżeństw a ta tendencja utrzymuje się przynajmniej już od 20-25 lat. Na świecie jest pod tym względem jeszcze gorzej. Jeżeli do tego dodać ludzi, którzy bez przeszkody żyją w tzw. wolnych związkach czy na próbę to jest to już duża część społeczeństwa. A Pan Jezus nam kazał, wbrew apostołom i tłumom, zająć się jedną, zagubioną owcą, zostawiając dziewięćdziesiąt dziewięć. To jest dzisiaj jedna z ważnych misji Kościoła, bo to się potem przekłada na wychowanie dzieci w tych rodzinach. Nie znaczy to jednak, że naszą uwagę skierujemy wyłącznie do osób przeżywających kryzysy.

 

Do czego synod zainspirował Księdza Kardynała?

Synod wprost potwierdził moją intuicję, którą podpowiadam w diecezji księżom odpowiedzialnym za rodziny i proboszczom, a która dotyczy przygotowania do małżeństwa. Temat ten został mocno postawiony na synodzie i jest też o tym mowa w dokumencie końcowym. Druga sprawa to “sztuka towarzyszenia” – l’arte dell’accompagnamento małżeństwom już zawartym.

Często używam takiego przykładu: księdzu, którego przygotowujemy sześć lat do kapłaństwa, towarzyszymy potem przez dziesięć czy piętnaście lat podczas obowiązkowej formacji. A małżeństwo? Zawierane nieraz po weekendowym kursie, zostawiamy po ślubie samemu sobie.

 

Zamierzamy zlikwidować tak zwane kursy weekendowe. Często służą one tylko po to, by mieć odpowiednie zaświadczenie przed ślubem. Zaproponujemy większy udział świeckich, zwłaszcza małżeństw, w standardowych kursach oraz taką ich formę, która zdecydowanie większy nacisk postawi na warsztaty

 

Towarzyszyć małżeństwom zamierzam inspirując w diecezji powstawanie następnych ruchów i grup, które służą rodzinie. Na szczęście w archidiecezji warszawskiej bardzo pięknie rozwija się Domowy Kościół. W tej chwili mamy już 250 kręgów rodzin, w tym 60 nowych – pilotażowych, co przy 200 parafiach w całej archidiecezji jest znaczącą liczbą. Oczywiście, są parafie, gdzie jest ich kilka, i są takie, gdzie jeszcze nie ma. Również Droga Neokatechumenalna spełnia bardzo ważną i dobrą rolę w towarzyszeniu rodzinom.

Na Papieskim Wydziale Teologicznym otworzyliśmy Studium Animatorów Małżeństw w Parafii. Siedemnaście małżeństw przygotowuje tam w tej chwili się do towarzyszenia w parafiach innym małżeństwom, proponując różne formy spotkań, modlitwy, dyskusji czy rozmowy.

Od 1 stycznia planujemy zdecydowanie uporządkować kursy przedmałżeńskie. Zamierzamy zlikwidować tak zwane kursy weekendowe. Często – nie boję się użyć tego określenia – służą one tylko po to, by mieć odpowiednie zaświadczenie przed ślubem. Rozumiem, że trzeba ludziom wychodzić naprzeciw, ale nie za wszelką cenę. Zaproponujemy większy udział świeckich, zwłaszcza małżeństw, w standardowych kursach oraz taką ich formę, która zdecydowanie większy nacisk postawi na warsztaty.


rozmawiała Anna Wojtas

 

Wywiad opublikowanyy dzięki uprzejmości Archidiecezji Warszawskiej

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Kard. Kazimierz Nycz

Kard. Kazimierz Nycz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wojtas

Anna Wojtas

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Kard. Kazimierz Nycz
Kard. Kazimierz
Nycz
zobacz artykuly tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >