Nasze projekty
fot. Freepik

#PandoraGate. Czyli upadek świata polskich patocelebrytów

Polski YouTube zapukał do dna od spodu. “Patotreści” produkowane przez "Patocelebrytów" od dawna to jedno, a krzywdzenie dzieci w realnym życiu to drugie. Czy afera w świecie polskiego Internetu będzie szansą na poprawę, czy raczej stanie się promocją przestępczego procederu?

Reklama

Niby człowiek wiedział, a jednak się łudził – te słowa doskonale wpisują się w to, co obecnie czuję w kontekście toczącej się afery w świecie influencerów. Obserwując od lat rozwój freak fightowych walk i społeczności, która wokół tego tematu powstała, z całą świadomością muszę powiedzieć, że to musiało się kiedyś wydarzyć. Ten idealny wizerunek influencerów, niczym super bohaterów musiał kiedyś runąć. Nie spodziewałam się jednak, że polscy influencerzy mają aż tak wiele za swoimi uszami… 

Trzeba powiedzieć, że zachowania, filmy, słownictwo patocelebrytów od lat wzbudzały zainteresowanie wśród młodych widzów. Nie ulega wątpliwościom także, że wraz ze wzrostem zainteresowania tymi kanałami, wzrastał także niepokój wśród rodziców i wychowawców dzieci, do których te treści docierały. W końcu patologia, wulgarność były nie tylko samym przekazem, ale także środkiem dotarcia do młodych odbiorców. Wielu myślało, że to jest już dno. Tymczasem okazuje się, że polski YouTube zapukał do dna od spodu. Okazało się bowiem, że “patotreści” to jedno, a drugie to krzywdzenie dzieci w realnym życiu…

O tym, co działo się w środowisku polskich patocelebrytów mniej więcej od 2014 r. dowiadujemy się dzięki Sylwestrowi Wardędze – polskiemu youtuberowi, który zajmuje się między innymi komentowaniem internetowej rzeczywistości. To właśnie w jego filmie, a właściwie prawdziwie dziennikarskim śledztwie opublikowanym na kanale YouTube pt. “Wataha – Krulestwo” znajduje się wiele informacji dotyczących wydarzeń sprzed lat. 

Reklama

Czytaj także >>> Księża podbijają TikToka

Co się właściwie stało?

W ogromnych emocjach trudno jest połapać się w całej tej sytuacji. Warto zatem wrócić do początków całej historii. Wszystko rozgrywa się tak naprawdę od 2014 r., kiedy rozwijała się kariera młodego twórcy Stuarta Alexandra Kluz-Burtona (pseudonim Stuu). Nagrywał on głównie filmy o charakterze gamingowym, a stricte związane z Minecraftem. Wokół tej gry rozwijało się środowisko youtuberów, którzy nawiązywali ze sobą kontakty i zbierali grupę fanów, a także fanek.Najliczniejszą grupą byli młodzi poniżej 15. roku życia.

Okazało się, że Stuu nie interesowały nastolatki wyłącznie ze względu na oglądalność jego filmów. Korespondował on z dziewczynkami dwunasto, trzynasto i czternastoletnimi, wysyłając treści o charakterze erotycznym, a nawet nagabywał na intymne spotkania. Szantażował je emocjonalnie i manipulował ich decyzjami. W screenach widocznych w filmie Wardęgi wyraźnie widać potwierdzenie, że jedna z dziewczyn w momencie początku budowania relacji ze Stuu miała rocznikowo 13 lat. Nagabywanie na spotkanie w końcu udało się celebrycie i tak doszło do niego w 2015 r. Stuu nalegał, by dziewczyna nie informowała nikogo, gdzie, z kim i w jakim charakterze się spotyka. Mówił, że obawia się policji, za którą cały czas się rozglądał. Wynajął hotel na dwie godziny i tam zaprowadził dziewczynę. Na szczęście nie doszło do niczego, co jest zabronione przez prawo. 

Reklama

W 2018 r. miała miejsce impreza, podczas której Stuu wraz z innymi influencerami (w filmie wymienieni są: Marcin Dubiel, Marek Kruszel ps. Kruszwil, oraz wielokrotnie karany Kamerzysta – właść. Łukasz Wawrzyniak) spotkali się wraz z młodymi dziewczynami (w wieku mniej więcej 14-15 lat). Influencerzy podawali młodym alkohol. Jedna z uczestniczek straciła pełną świadomość, a kiedy się obudziła, leżała w łóżku ze Stuu, który – jak powiedziała pokrzywdzona – dotykał ją. 

W 2019 r. powstał Projekt “Team X”, w którym Stuu wraz z innymi influencerami zamieszkali w jednym domu i nagrywali codzienne filmy. Kiedy Projekt zakończył się w 2020 r., celebryta nagrywał na swoim YouTube materiały z gry w Minecraft. Nagle, bez żadnego wytłumaczenia, zniknął z YouTube i całego Internetu trzy lata temu. Od tamtej pory nie pokazuje się publicznie. 

To tylko wierzchołek góry lodowej 

Okazuje się, że film Wardęgi naprawdę otworzył “Puszkę Pandory”, a od dwóch dni Internet zalewają coraz to nowe wątki i przypadki drastycznych zachowań wśród patocelebrytów począwszy od pedofilii, a kończąc na sextingu, a nawet gwałtach. Sylwester Wardęga podkreślił, że nigdy dotąd w całej jego karierze nikt mu nie groził za publikację materiałów, do tej chwili. 

Reklama

Należy zaznaczyć, że film opublikowany na kanale Wataha miał być pierwszym z serii materiałów pogrążających wielu influencerów. Drugim miało być wideo opublikowane na kanale Mikołaja Tylko ps. Konopskyy, który wraz z Wardęgą prowadził śledztwo w tej sprawie. Materiał ma pojawić się wkrótce.

Sprawą zajęła się także policja. 

Czy ten kryzys może być szansą? 

W komunikacji kryzysowej funkcjonuje takie powiedzenie, że każdy kryzys jest szansą. Nie może umknąć nam fakt, że być może tak jest i tym razem. Absolutnie nie chodzi jednak, by ta szansa była po stronie influencerów, którzy krzywdzili dzieci i zatajali fakty. Oni bezwzględnie muszą ponieść konsekwencje swoich działań. Zanim to jednak nastąpi, zapewne niezbędne będzie dokładne śledztwo policji, zebranie wszystkich materiałów dowodowych i przesłuchiwanie świadków. Jest jednak pewność co do tego, że te doniesienia i publiczne oskarżenia nie mogą zostać pominięte, a winni nie mogą uchylić się od kary. 

Dostrzegam jednak pewną zupełnie inną szansę. Czasem, by do człowieka dotarły pewne wiadomości potrzeba wstrząsu. Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz. Niewątpliwie Pandora Gate jest takim wstrząsem nie tylko w świecie influencerów, ale przede wszystkim wśród dzieci i młodzieży – fanów patocelebrytów, rodziców, wychowawców, placówek oświatowych, służb porządkowych, a także organizacji rządowych i pozarządowych. Wszyscy zgadzają się co do tego, że coś nam umknęło, coś przeoczyliśmy, coś poszło w złym kierunku. 

To wstrząśnięcie traktuję jako szansę, by w końcu wszcząć debatę publiczną na temat tego, jak działać w sytuacjach, w których dochodzi do nadużyć, ale przede wszystkim jak temu przeciwdziałać.

Czytaj także >>> „Lubię to”. Przycisk, który jest jak klepanie po ramieniu

Jak uchronić dzieci przed szkodliwym działaniem patocelebrytów? 

Przede wszystkim jako rodzice, członkowie rodziny, powinniśmy wchodzić w realną bliskość z dzieckiem i budować z nim prawdziwą relację opartą na zaufaniu. Pokazać mu takie życie, które zbuduje jego tożsamość na uniwersalnych wartościach i w oparciu o prawdziwe autorytety, a nie te, które autorytetami stały się z przypadku. Gdy dziecko będzie odpowiednio zaopiekowane, będzie mu poświęcony czas, będzie czuło się kochane, wspierane, nie powinno szukać akceptacji w innych, patologicznych miejscach. 

Drugim filarem, którego nie można pominąć w myśleniu o przyszłości polskiego internetu jest edukacja medialna. Bez kształtowania odbiorców świadomych zagrożeń i sposobów funkcjonowania w mediach tradycyjnych, a szczególnie mediach cyfrowych, nigdy nie uchronimy dzieci przed szkodliwym działaniem środków masowego przekazu. Bowiem są one elementem budowania tożsamości społecznej, a także wymiany doświadczeń między rówieśnikami, itp. Zatem tylko instytucjonalna edukacja medialna od najmłodszych lat jest w stanie wypełnić tę lukę, którą od lat mamy w polskim systemie edukacji. 

Zatem – mam nadzieję – te katastrofalne sytuacje, które z pewnością odbiły piętno na całe życie tych dwunasto, czternasto i piętnastolatek będzie dla nas przestrogą, nauczką i szansą na wyciągnięcie wniosków. Szansą, która sprawi, że nikomu nigdy więcej nie stanie się krzywda, a internet będzie miejscem, w którym godność człowieka będzie najwyższą wartością. Tego nam wszystkim życzę. 

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę